dział: kultura

Myślenie jednak boli

Anna Laszuk
dodano: 2011.10.06
I często przypomina poród. Tak sobie wyobrażam, chociaż nigdy nie rodziłam.
Środowiska kobiece właśnie rozpoczęły zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem liberalizującym prawo aborcyjne, co znakomicie przetestuje co kto sobie potrafi wyobrazić, a potem pomyśleć.


Na przykład o konsekwencjach gwałtu. O uszkodzonych płodach. O nastoletnich dziewczynkach usiłujących wywołać poronienie przy pomocy drutu. O kobietach, które nie zaszły w ciążę przez zapylenie, a więc warto pomyśleć o (nie)odpowiedzialności mężczyzn. O tragicznym braku edukacji seksualnej (w tym wiedzy na temat rozwoju płodu i czym jest bezpieczna aborcja). Albo o pieniądzach, które w obliczu polskiego prawa de facto decydują o tym, kto jest przedmiotem a kto człowiekiem.  


Jeżeli pod wcześniej zgłoszonym projektem znoszącym prawo do aborcji całkowicie podpisało się ponad 600 tysięcy osób, zostało wiele milionów mających jeszcze szanse podjąć bolesny trud myślenia. Myśleć na szczęście mogą wszyscy, bez względu na płeć, wiek, orientację seksualną, i tak dalej.


Niestety, obawiam się, że spośród potencjalnych milionów, które mogłyby przeciwstawić się głośno szaleństwu kolejnych proliferskich projektów, większość reprezentuje opcję “gówno mnie to obchodzi”. Bo “to” jest nie o mnie, nie do mnie, i nic mi do tego, a w ogóle to najlepiej niczego nie podpisywać. Większość, którą myślenie boli za bardzo.


Mimo to (a może właśnie dlatego) nie widzę powodu do nawoływania o szczególną solidarność kobiecą. Albo solidarność lesbijek z feministkami, gejów z lesbijkami, homo z hetero, bi z trans, czy jakąkolwiek solidarność mimo takiej czy innej tożsamości. Po pierwsze – zupełnie nie wierzę w apele o solidarność. Zdemoralizowało mnie państwo polskie. Po drugie i najważniejsze: w sprawach fundamentalnych, a więc życia i śmierci - tak jest w przypadku ustawy antyaborcyjnej – myśleć mają wszyscy. Mężczyźni, którzy nie mieli i nie zamierzają mieć kontaktów seksualnych z kobietami – także. I kobiety, które nigdy nie rodziły oraz nie zamierzają urodzić. Nie mówiąc o tych, których sprawa niechcianej lub patologicznej ciąży dotyczy ze względu na kontakty seksualne bardziej (o ile “bardziej” znaczy osobiście).


Znam potoczny pogląd, że aborcja jest sprawą kobiet, a przede wszystkim kobiet heteroseksualnych, więc niech same sobie walczą o prawo do życia i decydowania o sobie (“one same”, a więc także nasze matki, siostry, córki i przyjaciółki). Równie dobrze można powiedzieć, że za likwidacją kary śmierci dla homoseksualnych mężczyzn w Iranie mają lobbować wyłącznie geje, i do tego najlepiej ci, którzy tam właśnie się urodzili i tam mieszkają. A za zniesieniem obowiązkowej sterylizacji dla osób transseksualnych, które przebyły wszystkie etapy zmiany płci w Szwecji – transseksualiści szwedzcy. Dojmującą głupotę obiegowych przekonań tego rodzaju widać na wylot. Nie szukając daleko: ustawy o związkach partnerskich w Polsce również nie uchwalą parlamentarzystki i parlamentarzyści nieheteroseksualni. Jeśli w ogóle tam są, to nie szukałabym ich wyłącznie po “słusznej” stronie, bo jak wiadomo poglądy nie powstają wraz z płcią i orientacją seksualną, ale latami, w bolesnym trudzie myślenia.  


takdlakobiet.jpgŻeby lobbować za jakąkolwiek zmianą, trzeba po pierwsze mieć jakiś pogląd na sprawę i odrobinę odwagi, żeby go manifestować.


Na szczęście niewiele trzeba wysiłku czy odwagi, by złożyć podpis pod gotowym projektem ustawy. Właściwie wystarczy o tym w ogóle pomyśleć. Sama już pomyślałam i podpiszę. Czy dlatego, że nigdy nie rodziłam i nie zamierzam?


Przede wszystkim dlatego, że nikt nie ma prawa mnie do tego zmusić. Ani kogokolwiek, bo jest to nieludzkie. Tak samo, jak karanie więzieniem lub śmiercią za homoseksualizm. Tak samo, jak każda przemoc, szczególnie usankcjonowana przez państwo.


Podpiszę, bo mam dość wymachiwania śmiercią przed nosem kobiet, do tego w imię “wyższej moralności i klauzuli sumienia”. Dość piętnowania za aborcje i dość udawania, że ich nie ma lub nie będzie.


Kto o tym nie myśli, niech zacznie. Może zaboli, ale da się przeżyć.





replika33.jpgTekst ukazał się w 33. numerze magazynu "Replika". Redakcja Seksualności Kobiet dziękuje za udostępnienie.


Roczna prenumerata "Repliki" (6 numerów) kosztuje tylko 60 zł. Co dwa miesiące otrzymasz nasz magazyn prosto do domu. Do każdego numeru dołączamy specjalny prezent dla naszych prenumeratorów/ek.


Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na konto Fundacji Replika, numer konta 81 1140 2017 0000 4902 1285 4550, z tytułem wpłaty: "prenumerata (darowizna)" oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.  


 

komentuj









































autor:


podobne artykuły

Aborcja była moją najlepszą życiową decyzją
Ciąża nie była wynikiem gwałtu, nie była zagrożona. Ale czuję, że zagrażała mi. Wiem, że moje życie by się całkowicie rozsypało, ja bym się rozsypała, wszystko, o co tak długo walczyłam, też by się rozsypało. W tamtym okresie byłabym naprawdę złą, nieradzącą sobie z dzieckiem i prawdopodobnie niekochającą matką z depresją.
 
Moja ciąża to moja sprawa i żaden chłop nie będzie mi nic kazał
Nie widziałam nigdy w tamtej poczekalni kobiet, których ciąża była wynikiem „rozrywkowego” stylu życia.
 
Natalia Przybysz o aborcji
Chciałabym, żeby kobiety przemówiły swoim głosem. Żeby zaczęły mówić o tym doświadczeniu. Tak jak w latach 60. przemówiły Amerykanki. A potem w latach 70. Francuzki. To doświadczenie istnieje, jest częścią kobiecego życia. To indywidualna sprawa i każda kobieta powinna móc zadecydować o tym sama – czy chce urodzić, czy nie. A to, jak do tego potem podchodzimy, czy to był problem, czy nie, to też nasza sprawa – jakie ceremonie będziemy chciały odprawiać, by sobie z tym poradzić. To nie sprawa mężczyzn w rządzie i w Kościele.
 
„Zdążę wyjąć”, czyli o tym, że ciąża nie bierze się z masturbacji
Założę się, że gdyby mężczyźni – zamiast ciążowego brzucha – mieli np. status na fejsie typu „Adam jest w ciąży z Basią” (i ciekawe co na to jego żona), to „nielubienie prezerwatyw” nie byłoby tak popularne, a metoda „zdążę wyjąć” przyprawiałaby o palpitacje serca i nieprzespane noce nie tylko „rozhisteryzowane” kobiety. Sądzę też, że szybko okazałoby się, że prawo do aborcji Polsce nagle postrzegane jest jako prawo człowieka, a nie „mordowanie niewiniątek”, bo nagle stałoby się potrzebne mężczyznom.
 
Ceremonia szacunku dla kobiet, które miały aborcję
Jeśli ktoś jest permanentnie na polu walki, jeśli czerpie z tego wielką satysfakcję, to jego język, będąc projekcją takiego sposobu postrzegania rzeczywistości, pełen będzie słów takich, jak „morderczynie”, czy „zabójczynie”, bo przecież wiadomo, że pole walki służy zabijaniu.
 

najnowsze artykuły

To słowo na M
seksualność kobiet » masturbacja
To słowo na M
Nie, nie chodzi o ”M jak miłość”. Chodzi o tę rzekomo brzydką czynność, która z miłością może mieć mało wspólnego. Tak, M jak Masturbacja. Zwana inaczej autoerotyzmem, onanizmem czy samogwałtem (swoją drogą, czy to słowo nie insynuuje, że jest to gwałt, czyli coś wymuszonego?). Naznaczona taką ilością przesądów, tabu i niedopowiedzeń, że może lepiej zostawić ten temat i iść do domu?
 
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 









zobacz też

”Wagina. Nowa biografia” Naomi Wolf - recenzja

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter