Jeśli dzieciom brakuje zainteresowania ze strony rodziców i na wiele pytań sami muszą znaleźć odpowiedź, skutki bywają niestety opłakane. Jak wynika z rozmów przeprowadzonych przez blogerkę podpisującą się nickiem blog2blog z młodymi dziewczynami z gimnazjum, gdy zabiegani rodzice nie mają dla dzieci czasu i są one pozostawione samopas, to uczą się i chłoną wiedzę z takich źródeł, jakie są w ich zasięgu. Z telewizji docierają do nich wizerunki młodych gwiazdek, kreowanych na dorosłych ludzi, które śpiewają o imprezach i seksie. Generalnie wszędzie jest głośno, że dorosłe jest fajne. Nikt im też nie tłumaczy, dlaczego pewnych rzeczy im nie wolno. Zamiast tego dzieciaki słyszą »Jak będziesz dorosła, będziesz o sobie decydować. Koniec dyskusji«. Dlatego chcą być modni, dorośli, piękni. Rozwijają się szybciej niż kiedyś – dziewczynki wyglądają jak kobiety i tak też chcą się ubierać. Rodzice, nawet jeśli początkowo protestują, są w swoich decyzjach niekonsekwentni i w końcu z braku czasu odpuszczają. Skutki już znamy.
Blogerka powołuje się też na film "Galerianki", w którym według niej jest sporo prawdy: "Znam takie dziewczyny. Presja otoczenia jest dla nich tak wielka, że zdobywają »pozycję« tak jak potrafią. Nieważne, czy rodzina jest biedna, czy nie. Im bardziej rodzice pochłonięci są swoimi sprawami, tym mniejszą mają kontrolę nad poczynaniami latorośli. Dzieciaki potrzebują kogoś, kto ich poprowadzi, pokaże drogę. Nie nakaże, tylko wytłumaczy. Pozwoli zrozumieć, co jest dobre, a co złe. Wybierają sobie autorytety i jeżeli jest to koleżanka albo telewizyjna gwiazdka, a nie rodzic, to mamy taką młodą »dorosłą«" – reasumuje blogerka. Problem jest bardzo złożony, ile dzieciaków – tyle historii, ale zazwyczaj nastolatek wychodzi z takiego założenia, że rodzic się nie zna, a koleżanka wie więcej i na pewno więcej mnie nauczy.
Według Jakuba Lesiaka nie da się dziecka bezboleśnie wprowadzić w świat dorosłych. - Pewna dawka cierpienia i dyskomfortu jest nieodłączną częścią procesu dorastania. Należy pamiętać, że nastolatek kształtuje swoją osobowość w dużej mierze poprzez bunt i negowanie świata dorosłych i jest to niewątpliwie bolesny proces. Są dwa rodzaje zachowań rodziców, które w takiej sytuacji nie służą zarówno rodzicom, jak i dzieciom. Jedną z takich postaw jest usztywnianie granic, nadmierna kontrola i restrykcja (co często bardziej służy redukowaniu lęku u rodziców niż dobru dziecka). Z drugiej strony mamy totalny brak kontroli i granic (dziecku wszystko wolno). To, co niewątpliwie służy to rozmowa o uczuciach, obawach, marzeniach i planach dzieci. Rodzic może mówić o swoich obawach, dzielić się swoim doświadczeniem. Innymi słowy potrzebny jest dobry kontakt z dzieckiem oparty na bliskości oraz jasnych, zrozumiałych i elastycznych granicach. Dziecko musi wiedzieć, że rodzic jest gotowy go wysłuchać, ale potrzebuje również takiej pewności, że rodzic zareaguje, gdy zacznie błądzić – przyznaje psycholog.
Problem braku czasu rodziców przybiera czasem groźniejszą formę, bo nie mieć czasu dla własnego dziecka to jedno, ale być głuchym na uwagi nauczycieli i nie zauważać oczywistych rzeczy – to drugie.
Lilith, która na co dzień też uczy w podstawówce i gimnazjum, może wskazać palcem galerianki ze szkoły, w której uczy. Opisuje, że często wezwanie rodzica do szkoły w związku z niestosownym strojem czy zachowaniem córki na nic się zdaje: "Oni najczęściej w takich strojach i zachowaniach nie widzą nic złego. Według nich »nauczycielki się czepiają, bo zazdroszczą ich córkom figury i urody«". Nawet rozmowy z dyrektorem nie odnoszą skutku, albo pomagają na krótki czas.
Cytowana już Hope wspomina wizytę koleżanki u jej siostrzenicy. "Była wymalowana, miała na sobie mini, kozaczki, sweterek odsłaniający brzuch, kolczyki, modną torbę... Zaniemówiłam. Siostrzenica mi później powiedziała, że ona tak się zawsze ubiera i do szkoły też tak przychodzi. Wystrojona, umalowana". – Jak to możliwe, że nikt nie reaguje? – zastanawia się blogerka.
W przypadku, kiedy dziewczynki są wiernymi kopiami mam i mają ich zgodę na taki wyuzdany styl bycia, wszelkie dyskusje są bezsensowne. Blogerka podpisująca się jako Kobieta ma córkę w podstawówce. Na zebraniach widywała matkę jednej z koleżanek córki i dowiedziała się skąd córeczka czerpie wzorce. Matka prezentowała bowiem ten sam styl, co jej niedorosła latorośl. Wiedziała jak ubiera się jej córka i nie dostrzegała w tym niczego niestosownego.
Kto pohamuje pęd ku dorosłości
Wielu blogerów zadawało sobie pytanie, jak pomóc takiemu zagubionemu nastolatkowi? Kto w takiej sytuacji powinien zareagować? Według Sylwii, gdyby rodzice więcej czasu poświęcali swoim dzieciom, częściej z nimi rozmawiali, zwracali uwagę na niepokojące sygnały - wielu nieprzyjemnych sytuacji można byłoby uniknąć. Sama ma kuzynkę, która w wieku 15 lat zaczęła się inaczej ubierać, malować, po prostu zaczęła udawać dorosłą. Według niej rodzice w porę zareagowali i ich kroki były słuszne. "Ojciec spalił jej wszystkie wyzywające ciuchy i kontrolował, w czym dziecko idzie ubrane do szkoły. Dziewczyna teraz wygląda na swój wiek. Ubiera się modnie, ale przyzwoicie" – relacjonuje Sylwia.
Podobne zdanie ma również blogerka Matka dorosłych dzieci. Odpowiedzialność za takie sytuacje spoczywa na barkach rodziców, a zwłaszcza matek, których zachowanie najczęściej podpatrują i naśladują dziewczynki. Gdy brakuje dobrego wzorca, szczerych rozmów z dziećmi – to z małych dziewczynek robią się wyuzdane panienki.
Kiedyś takie zachowanie było nie do pomyślenia. Nawet jeśli dziecko wyszło z domu niestosownie ubrane, nie mogło liczyć na przychylność nauczycieli. To oni w zdecydowany sposób ustalali reguły i uczniowie bali się wyłamywać. Katkasiek wspomina, że kiedy chodziła do szkoły, dziewczyny obawiały się przychodzić na lekcje wymalowane. Wspomina sytuację, jak pewnego razu nauczycielka napluła sobie na palec i zmazała pomalowane oko uczennicy... Poza tym dziewczyny, które się malowały częściej były pytane. Niedopuszczalnym było posiadanie w uszach więcej niż jednego kolczyka. "Nauczyciele dawali od razu popalić" – wspomina kobieta.
Podobna sytuacja była w liceum, do którego uczęszczała kolejna blogerka. Wspomina takie zdarzenie, kiedy nauczycielka wyciągnęła na środek uczennicę, która miała na twarzy zaledwie podkład, tuszujący niedoskonałości skóry. Wyciągnęła delikwentkę na środek klasy i kazała jej to zmyć. Kiedy dziewczyna odmówiła – podała jej chusteczkę i chcąc nie chcąc, dziewczyna musiała zetrzeć podkład. Dziś nauczyciele są bezradni wobec frywolnej mody, jaka króluje wśród nastolatków. Jeśli nastolatkom tak śpieszno dorosłości, może czas najwyższy, aby ktoś pokazał im z czym się to wiąże, nauczył odpowiedzialności i przestrzegł przed niebezpieczeństwami?
Jeżeli dorosły widzi, że dziecko podejmuje zachowania, które mogą mu zagrażać, powinien zareagować - przyznaje Jakub Lesiak. Dobrze, jeżeli nauczyciele widzą, zwracają uwagę i kontaktują się z rodzicami, gdy niepokoi ich zachowanie dziecka. Rodzice mogą wtedy podjąć odpowiednie działania (rozmowa, wyciąganie konsekwencji, terapia), które mogą dziecku pomóc. Pamiętajmy o tym, że nastolatki to młodzi ludzie, którzy dopiero uczą się zasad współżycia społecznego i wiele rzeczy robią po prostu z braku wiedzy o konsekwencjach. Ważne jest też to, że jest to wiek, w którym młody człowiek poznaje życie, wiek różnych inicjacji. Jeżeli będzie do tego przygotowany tzn. będzie umiał zadbać o swoje granice, posiądzie umiejętność odmawiania, jego samoocena będzie wysoka – nie powinno mu się stać nic złego. Zatem najważniejsza jest tutaj swoiście pojęta profilaktyka, czyli takie traktowanie dziecka (już od wczesnego dzieciństwa), aby miało do siebie i innych szacunek, aby umiało się przeciwstawiać i by umiało doceniać siebie takim, jakim jest.
Źródło: Blog Onet
| # 9 | 2012.02.27, 03:08 |
![]() Kora | Rosa, popieram argumenty w całej rozciągłości :D W ogóle zwracanie uwagi przy całej klasie jest o tyle niewychowawcze, że poniżające. Ja akurat ogólnie jestem osobą raczej skromną w ubiorze (ten typ tak ma), ale gdybym miała coś, co nie spodobałoby się nauczycielom i zwróciliby mi uwagę przy WSZYSTKICH, raczej bym ich znienawidziła i nie nosiła tego tylko ze strachu przed kolejnym poniżeniem (i tylko w szkole). Niestety nauczyciele, przynajmniej w Polsce, nie wiedzą, jak "wychowywać". A można przecież zawsze porozmawiać po lekcji, prawda? |
| # 8 | 2011.06.11, 00:50 |
![]() rosa | Katkasiek wspomina, że kiedy chodziła do szkoły, dziewczyny obawiały się przychodzić na lekcje wymalowane. Wspomina sytuację, jak pewnego razu nauczycielka napluła sobie na palec i zmazała pomalowane oko uczennicy. . . OJJ tesknie. . . . nasze stare dobre czasy. . . . te plucie na palec i rozmazywanie makijazu na cudzej twarzy. . . nie ma godniejszego zabiegu wychowawczego. . . Niestety musze z przykroscia przyznyc, ze koncowka mocno mnie zawiodla. Krytyczne spojrzenie nie ogarnia postaw nauczycieli? Lepiej zeby bunt mlodych przejawial sie w stroju niz w jaraniu szlugow. Zwlaszcza w naszym fatalnym gimnazjum. Jezeli to jest bunt a nie wtloczenie sie w "typowo" kobiecy wzorzec. . . . Kiedys moj braciszek musial zdjac z szyi wisiorek z chinskim smokiem bo w szkole nie wolno bylo nosic bizuterii. . . bede mu musiala powiedziec ze mial szczescie bo mogli mu go oslinic :D Sa gdzies granice abrurdu. I niekoniecznie przekraczaja je galerianki. . . zwlaszcza ze w tradycyjnej szkole niechciane byly takze: punkrocki, emo, anarchistki, itd itp. Moglabym caly artykul na brak poczucia przyzwoitosci u nauczycieli napisac, ale za pozno na to. . . . |
| # 7 | 2010.11.15, 15:03 |
![]() Voca | @Eida - myślę, że ujęłaś to bardzo trafnie :) |
| # 6 | 2010.11.15, 03:05 |
![]() Eida | Nie twierdzę, że problemu nie ma - istotnie, dziewczyny często zbyt prowokacyjnie się ubierają, w zbyt młodym wieku zaczynają się malować, nawet kiedy idą do szkoły, ale nie przesadzajmy. Nauczyciele też często przesadzają - rozumiem, że nie należy tolerować zbyt wiele odsłaniających ubrań, prowokacyjnego wyglądu, pełnego makijażu itd. , bo dziewczyny robią wszystko, by być seksowne i podobać się facetom, nie do końca zdając sobie sprawę z wszystkich konsekwencji. Nie rozumiem na przykład, co złego jest w posiadaniu dwóch kolczyków w uchu? Albo nawet kilku? Nastolatki często eksperymentują ze swoim wyglądem, noszą dready, glany, czy spodnie z krokiem w kolanach, bo w ten sposób wyrażają siebie, i chyba nie ma w tym nic złego. Po prostu we wszystkim należy zachować umiar, i nie przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. A już zmuszanie dziewczyny by zmyła podkład maskujący niedoskonałości skóry, to dla mnie po prostu niska zagrywka sfrustrowanej nauczycielki. Lepiej, żeby przez całe liceum miała pryszcze i krosty na twarzy i nabawiła się kompleksów, tak? |
| # 5 | 2010.09.11, 00:40 |
![]() Ost. | Galerianki to wg mnie tandetny film. Zakłamany, zrobiony pod dyktando poniżania kobiet za wszystko i za nic. Dodana rola zakochanego chłopaczka, żeby przypadkiem dziewczynki nie stanęły twarzą w twarz z faktami - że to "dla mężczyzn" mają być wyzywająco seksowne. Przekaz "jesteście tylko ciałami" otrzymują z każdej strony - z piśmidełek adresowanych do nastolatek, z tv, z podejścia do nich kolegów ze szkolnej ławki, a co dopiero od dorosłych mężczyzn korzystających z kilkulatek w agencjach towarzyskich. Polecam fotoreportaż Jodi Cobb o niewolnictwie - kilkulatki w burdelach wiązane razem by nie uciekły, codziennie przed 9 rano gwałcone za pieniądze dla sutenerów przez "ojców rodzin". Otwiera oczy, kto chce "lolitek". Nie tylko Nabokov. |
| # 4 | 2010.09.10, 15:08 |
![]() Voca | Jaki podkład i w jakim kontekście?:) |
| # 3 | 2010.09.10, 12:58 |
![]() mi | podkład to naprawdę coś złego? |
| # 2 | 2010.09.01, 20:10 |
![]() Voca | Dzięki za czujność! Redakcja już się tym zajęła :) To takie onetowe spojrzenie :) |
| # 1 | 2010.09.01, 15:15 |
![]() iz. is | Dziecko usunęła, bo według niego była za młoda na bycie matką (ale na uprawianie seksu już nie). Do Autorki: Jak się "usuwa dziecko"? Według mojej wiedzy, współczesna medycyna nie stosuje jeszcze takich zabiegów. Może lepiej publikować w "Gościu Niedzielnym"? |
Małolaty: seks i przemoc
Niemieckie nastolatki mogą poczekać
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?