dział: kultura

”Kwartet” w Teatrze Nowym - recenzja

Mariusz Walkosz
dodano: 2012.06.14
Kwartet na dwójkę aktorów, w bardzo kameralnej przestrzeni, wyrafinowany i z miłością oraz erotyką w tle reżyserowany był przez Karolinę Górecką. Punktem wyjścia jest znana powieść ”Niebezpieczne związki”, więc na scenie wicehrabia de Valmont i markiza de Merteuil – ale to tylko początek. W tym spektaklu intrygą nie jest przewrotny plan wicehrabiego i uwiedzenie młodziutkiej Cecylii – tym razem oglądamy grę pomiędzy wicehrabią a markizą. Grę zwieńczoną zbliżeniem właśnie tych dwóch postaci, zbliżeniem zarówno w przenośni, jak i dosłownym.

Kwartet (19).jpg

Rzecz cała dzieje się w malutkiej przestrzeni, na okrągłej scenie, na początku spektaklu zarzuconej poduszkami. Alkowa, a w niej dwójka kochanków. Byłych, i jak się okaże, również przyszłych. Gra – i to dosłownie – toczy się pomiędzy nimi i o nich samych. Markiza de Merteuil (Katarzyna Arkuszyńska) i wicehrabia de Valmont (Bartosz Turzyński) grają ze sobą. Odgrywają swoje własne uczucia, wkładając na siebie sztywny kostium. Przyjmują również cudze role. Najpierw zamieniają się rolami pomiędzy sobą, odgrywają również inne postacie – pojawi się tu prezydentowa de Tourvel oraz pobożna Cecylia. To właśnie te cztery postacie stanowią tytułowy kwartet.


Kapitalny pomysł zamiany ról, odegrany na dodatek w świetnej przestrzeni sypialni (sceny, nota bene, okrągłej – co również ma wymiar symboliczny), wzbogaconej intrygującą muzyką – zdawałoby się, że to wszystkie składniki potrzebne udanemu przedstawieniu. Jako wisienkę na torcie mamy jeszcze zakończenie wykoncypowane przez reżyserkę – zakończenie pozytywne, swego rodzaju happy end. Wicehrabia i markiza odnajdują siebie i swoje wzajemne uczucie, potwierdzają swoją miłość. Jednak...


Spektakl pozostawia po sobie jakiś niedosyt. Ma się wrażenie, że można było zrobić coś więcej, pokazać coś inaczej, zagrać w odrobinę odmienny sposób. Bardzo trudne wyzwanie postawione aktorom, polegające na ciągłych zamianach ról i graniu innych osób, na dodatek zwieńczone ukazaniem cielesności – nie do końca satysfakcjonuje widza. Wydaje się, że korzystając z atutów aktorskich, z intymności i ascetyczności scenografii, można było zagrać całą sytuację znacznie bardziej wyraziście. Aż chciałoby się zobaczyć bardziej zdecydowane zamiany ról, zaakcentowane dużo mocniej.


Podobnie z finałem. Sposób, w jaki markiza i wicehrabia odnoszą się do siebie, w jaki nawzajem mówią o swoich uczuciach, wreszcie jak się nawzajem traktują (bo przecież zanim się w końcu połączą, najpierw się po prostu ze sobą pobiją) – wszystko to przywodzi na myśl współczesne kategorie miłości trudnej czy nawet dysfunkcyjnej. Sposób w jaki wicehrabia emabluje prezydentową, w jaki uwodzi Cecylię, również do "normalnych" nie należy. W tym kontekście happy end leciutko zgrzyta – brakuje czegoś w sposobie, w którym bohaterowie dochodzą do tego ponownego zbliżenia.


Interesująca zaś dla widza może być radykalna seksualność markizy de Merteuil. Chyba dość rzadko w teatrze zobaczyć możemy kobietę tak intensywnie zmysłową, tak otwarcie seksualną, obnażającą swoją fizyczność, używającą jej zarówno z wyrahowania, jak bezbronnie poddającą się jej. Niektórych razić może zbytnia dosłowność w ukazywaniu fizyczności bohaterki, dla innych może być atutem. Kostiumy i rekwizyty podkreślają w spektaklu rangę cielesności i erotyki. Plastikowy worek, który markiza zdjemuje na początku z głowy, osadza jej postać w świecie hedonistycznej i zakazanej przyjemności. I markiza niedługo każe nam czekać na kolejną odsłonę, szybko utwierdza w przekonaniu, że żyje, aby doznawać rozkoszy (chociaż pewnie spragniona miłości), bo już z pierwszymi wydyszanymi słowami jej dłoń wędruje pod spódnicę.


Spektakl z dużym potencjałem. Mam nadzieję, że z kolejnymi przedstawieniami aktorzy "rozegrają" się, rozwiną skrzydła.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.06.18, 09:13

Zuzka
Okropecznie mi się podoba ta recenzja :) Dokładnie oddaje moje odczucia po obejrzeniu spektaklu.
# 22013.05.22, 22:02

czyli
Czyli co ? Aktorka pokazała wargi sromowe? Bo w teatrze tylko sami goli faceci a teraz może srom. Oby.

podobne artykuły

Sztuka kochania, czyli łysy w kajaku
„Kobiety mi tę książkę wydały” - takie zdanie pada z ust Wisłockiej w ostatnich słowach filmu. I o tym też jest ta historia – o siostrzeństwie. O serdeczności, z jaką bohaterka – lekarka, edukatorka, kobieta - traktuje inne kobiety, jak je wspiera, jak je uczy walczyć o swoje i jak je uczy osiągania orgazmów, słuchając Czerwonych Gitar. O tym też, jak wygląda świat, w którym to mężczyźni rozdają karty – i to zarówno w rządzie, w medycynie, jak i w seksie.
 
Obsesyjnie malowałam kobiece ciało
W tym amoku zorientowałam się, że najbardziej w ciele kobiety pociąga mnie wagina. Od tej pory stała się główną bohaterką moich obrazów. Instynktownie ukazywałam ją w ostrych, intensywnych barwach.
 
Krew jako szminka
Dzisiaj malujemy usta na różowo, brązowo, czerwono. A skąd wziął się zwyczaj malowania ust? Ponoć pierwszym kosmetykiem, była krew menstruacyjna...

Artystka Ingrid Berthon-Moine pomalowała krwią usta dwunastu kobietom. Seria prac pt. Red is the colour, rok 2009
 
Anioły.net - wystawa o prostytucji
Iwona Demko, artystka znana z afirmacji kobiecości, pokaże w Legnicy swój najnowszy projekt „anioly.net”, który ukazuje tematykę seksualności prostytucji.
 
Czerwona Flaga - Menstruacja na obrazie!
Menstruacja na obrazie! Coś, czego wstydzi się większość dziewcząt i kobiet, trafia do galerii, staje się tematem sztuki. Judy Chicago w 1971 roku tworzy Czerwoną Flagę – litografię, na której widnieje kobieta, wyciągająca z pochwy zakrwawiony tampon. Wiele osób nie wie, co to za czerwony przedmiot, podejrzewają, że jest to zakrwawiony penis – opowiada artystka.
 

najnowsze artykuły

Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
komentarze (1)
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
seksualność kobiet » artykuły
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
komentarze (6)
Ana-suromai to starożytny rytuał błogosławienia świata i udzielania mu swojej seksualnej mocy poprzez odsłonięcie kobiecych genitaliów. Tak kobiety błogosławiły świat m.in. w starożytnym Egipcie, o czym możemy przeczytać u Herodota i Diodora Sycylijskiego.
 








zobacz też

”Sklepy cynamonowe” - Tłuja na śmietniku

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter