dział: kultura

Kto się boi kobiecości?

Voca Ilnicka
dodano: 2014.02.19
Gdzieś tam na pograniczu flirtu i związku kobiecość może być największym atutem. Może być też czymś, co spędza nam sen z powiek. Bowiem wiele z nas boi się używać kobiecości, aby w pełni wyrażać siebie, a także dlatego „żeby ktoś czegoś sobie nie pomyślał”, „żeby nie złamać komuś serca” lub „żeby nie prowokować”.

Czym jest kobiecość? Mój ukochany słownik PWN online nie podaje definicji. Inne definiują kobiecość jako zespół cech charakteryzujących kobiety lub kobiecą naturę. Ale myślę, że i bez ścisłej definicji możemy się porozumieć.


malena1.jpg
Kadr z filmu "Malena"

Kobiecość jest całą gamą przejawów naszej fizycznej, psychicznej, zmysłowej i duchowej natury. Kobiecy może być uśmiech, głos, sposób myślenia, sposób postępowania. Kobiecość może być czymś ulotnym, ale też czymś codziennym, powszechnym, dobrze znanym.


Kobiecość na pewno jest częścią seksualności. Bardzo często przejawia się ona w naszych kontaktach z osobami, które lubimy, nawet bardzo lubimy, z którymi flirtujemy i żyjemy. Gdzieś tam na pograniczu flirtu i związku kobiecość może być największym atutem, może być też czymś, co spędza nam sen z powiek. Bowiem wiele z nas boi się używać kobiecości, aby w pełni wyrażać siebie, a także dlatego „żeby ktoś czegoś sobie nie pomyślał”, „żeby nie złamać komuś serca” lub „żeby nie prowokować”.


Narodziła się we mnie chęć opowiedzenia o jednej z tych części kobiecości, które uważa się za... po prostu złe.


Femme fatale, czyli "zimna suka"


Co mam na myśli? Czy nasłuchałam się naszych szanownych posłów i posłanek bredzących o genderach? Czy trafiłam na kazanie do średniowiecznego kościoła? Czy oglądałam ostatnio „Fatalne zauroczenie” i nazbyt je wzięłam do serca?


Tak, oglądałam „Fatalne zauroczenie”. Dawno temu. Ale do dziś pamiętam bohaterkę, która tak bardzo chciała zdobyć mężczyznę, z którym przytrafił jej się romans bez perspektyw, że zaczęła go prześladować w najgorszy sposób, a jego małej córce ukradła ulubione zwierzątko – królika, po czym ugotowała je razem z sierścią. Pamiętam też „Lalkę”, a w niej - przedstawianą jako pustą i głupią - Izabelę Łęcką, przez którą poczciwy Stach rzucił się pod pociąg. Lady Makbet namawiającą męża do zamordowania króla. Co łączy te wszystkie kobiety? Reprezentują one w kulturze kobietę fatalną, kobietę przez którą mężczyźni cierpią katusze, kobietę, która doprowadza mężczyznę do upadku.


Schemat może być różny, ale efekt jest taki sam: on cierpi, bo ona jest kobietą, to jej kobiecość go torturuje. Powtarza się też często jeden motyw: on ją zobaczył, zakochał się na zabój, ale związek nie mógł zaistnieć. Tak jest w i „Lalce”, i w „Panu Tadeuszu”, i nawet w „Granicy”, w której chociaż to on ją wykorzystuje i odrzuca, ale na koniec i tak on, Zenon, staje się ofiarą Justyny, która go oblewa kwasem.


Mężczyzna zawsze jest naszą ofiarą...


Ach, ci biedni mężczyźni... tak się muszą nacierpieć... A co te kobiety zrobiły? Najczęściej nic. Po prostu były. Były piękne, zmysłowe, pełne, seksualne. Były jak dojrzałe jabłka, po które aż się chce wyciągnąć rękę. My też takie jesteśmy. Piękne, kobiece, zmysłowe. A czasem przeciętne, nieumalowane, nieubrane... ale nadal fascynujące. Często też jesteśmy nieumalowane, nieubrane, „niezrobione”, bo... wtedy łatwiej nam skrywać swoją kobiecość.


Zapytasz: ale po co ją ukrywać? Ano po to, żeby przypadkiem nie stać się dla jakiegoś przypadkowego mężczyzny tą femme fatale! Bo wiele z nas wierzy (a ile autorytetów!), że to nasza naturalna kobiecość może się stać przyczyną mąk miłosnych jakiegoś nieboraka. Do którego niechcący uśmiechniemy się w kolejce przy kasie. Któremu pozwolimy na to, żeby kupił nam drinka lub odprowadził do domu. Wiele z nas wszelkie znajomości zdusza w zarodku, nawet nie dopuszcza do niewinnych flirtów i uśmiechów, bo to przecież niebezpiecznie flirtować, trzepotać rzęsami, zmysłowo poruszać się na parkiecie. Bo on się zakocha, a Ty przecież wcale tego nie chciałaś! I masz tu takiego na sumieniu, no!


Więc uczysz się wyglądać przeciętnie.

Nie podkreślasz swojej urody.

Nie śmiejesz się głośno.

Gdy ktoś oferuje Ci podwiezienie do domu, dzwonisz po taksówkę.

Gdy ktoś chce za Ciebie zapłacić, wyciągasz portfel.

Gdy ktoś chce wziąć Cię na ręce i przenieść przez błoto, wybierasz spacer po krawężniku.

Żeby sobie tylko nie pomyślał.

Byleby tylko nie zauważył.

Jaka jesteś kobieca.

Jaka jesteś zmysłowa.


Bo przecież nie chcesz mu złamać serca. Nie chcesz być femme fatale.


Edukacja szkolna pomogła Ci utrwalić ten stereotyp: to kobieta zawsze jest winna, gdy serce mężczyzny jest złamane.

To Lady Makbet namówiła Makbeta do zbrodni, on, biedaczek, nie mógł przecież podjąć suwerennej decyzji.

To Izabela wepchnęła Wokulskiego pod pociąg, gdzieżby on sam położył się na torach!


Zaczyna się właśnie od tego, a kończy na tym, że gwałcą nas „za krótkie spódniczki”. Bo my prowokujemy mężczyzn. Tym, że mamy spódniczki. Tym, że mamy ciało. Tym, że jesteśmy kobietami.


Powiedz sobie szczerze, przyznaj to przed sobą: Twoja największa wada to Twoja kobiecość!


Albo idź, załóż abaję. 


Ale pamiętaj, nawet pod abają nadal jesteś kobietą. Postaraj się więc być jak najmniej kobieca, jak najmniej radosna i seksualna. Bo Twoja kobiecość przecież może zranić mężczyznę. A tego przecież byśmy nie chciały...  


malena2.jpg
Kadr z filmu "Malena"


Zobacz też: Kobiecość, strach i ja
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 23)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12014.02.19, 19:33

AAA
Aj jak trafnie opisane,jeszcze dodam że synek upadł ,skaleczył paluszek i to temu mama winna,bo nie dopilnowala,od urodzenia kobieta jest winna wszystkim porażkom ,synów ,braci,mężów,kochanków,ojców itd, SZKADA WIECZORU BY WSZYSTKICH POSZKODOWANYCH WYMIENIAĆ
Pozdrawiam pokrzywdzone i nie pokrzywdzone istoty ludzkie
# 22014.02.20, 02:05

AwaS
Z nieumalowaniem to się nie zgodzę, dla mnie najpiękniejsza kobieta jest saute. Jest naturalna, zmysłowa, pewna siebie, bo wie, że nie musi niczego ukrywać, udawać. Już ileś lat temu zauważyłam opresyjny trend wmawiający ludziom, że kobieta nieumalowana jest niezadbana (w niektórych korporacjach makijaż jest wręcz wymagany regulaminem). Nie lubię makijażu i nie mam zamiaru ulegać modom i nakładać sobie na twarz tej chemicznej papki.
# 32014.02.21, 10:40

Biały Kruk
Bardzo fajny tekst :)

Z drugiej strony, wydaje mi się, że mężczyzn coraz częściej uczy się, żeby ukrywali i tłamsili w zarodku swoją seksualność, bo tacy jacy są, mogą przypadkiem skrzywdzić jakąś kobietę.
Bywa, że ci hetero nie wiedzą, czy mogą kogoś podwieźć, czy mogą zapłacić, czy mogą wziąć na ręce, czy mogą być trochę mniej delikatni w łóżku, czy mogą podejmować decyzje, zaprosić nowopoznaną dziewczynę do kawiarni. . . bo to wszystko może być przejaw samczej dominacji. Równie niebezpieczny jak niebezpieczne jest trzepotanie rzęsami.
Mnie to trochę mniej dotyczy, bo wiążę się z mężczyznami jako mężczyzna i wchodzimy w ciut inne schematy, ale moja przyjaciółka ma straszny problem ze znalezieniem partnera, który nie boi się być mężczyzną i mam wrażenie, że nie jest w tym osamotniona :(

Więc, rozszerzając, mam wrażenie, że współcześnie to naturalna seksualność - a nie kobiecość czy męskość - wydaje się przerażająca, zagrażająca i do stłamszenia (zamiast kontrolowania, by przekraczała granic drugiej osoby). Co jest ponure. Zwłaszcza gdy po prostu nie chcemy skrzywdzić drugiej osoby.

@AwaS
Nie każdy kosmetyk do makijażu jest chemiczny. Europejskie w większości tak. Ale na przykład egipski kohl jest naturalnego pochodzenia, tani, wydajny i ponoć robi cuda dla oczu, moja matka wielbi go i kocha, i od kilkudziesięciu lat nie używa niczego innego. Zgaduję, że Ciebie to nie zainteresuje, bo chemia wydaje się ostatnia na liście Twoich "nie", ale może inną osobę tak?
# 42014.02.21, 14:10

dziewczyna
Rety BZDURY!!!!
" Ach, ci biedni mężczyźni. . . tak się muszą nacierpieć. . . A co te kobiety zrobiły? Najczęściej nic. Po prostu były. Były piękne, zmysłowe, pełne, seksualne. Były jak dojrzałe jabłka, po które aż się chce wyciągnąć rękę. My też takie jesteśmy. Piękne, kobiece, zmysłowe. A czasem przeciętne, nieumalowane, nieubrane. . . ale nadal fascynujące. Często też jesteśmy nieumalowane, nieubrane, „niezrobione”, bo. . . wtedy łatwiej nam skrywać swoją kobiecość. "

Co za bzdury! Ciągłe wmawianie dziewczynom, że ich kobiecość zależy od podrasowania, od makijażu i może jeszcze od niewygodnych, niezdrowych i niestabilnych butów?
Kobieta to człowiek, a nie makijaż. nie seksualność jakaś wyimaginowana - polegająca na prezentowaniu się według stereotypów i schematów. Wiele czuje dyskomfort bez makijażu, bo nie akceptuje siebie - siebie. Piękna naturalnego. Właśnie przez taka bzdurną propagandę.
Prowadzę stronę na FB: Kobieta To Człowiek, Nie Przedmiot
Zapraszam tych, którzy mają dość zmawiania, że kobiecość to rzęski, ustka, buciki, bluzeczki i jeszcze inne bzdetne i krzywdzące rzeczy.
# 52014.02.21, 14:25

Dziewczyna
Przepraszam.
Dodam tylko, ze cały tekst jest bardzo durny,,,,

Wyjęty z rzeczywistości. Mężczyźni nie są tez tacy "głupi". A artykuł robi idiotów i z jednych i z drugich. Z ludzi - ogólnie.
Człowiek to nie tylko zmysłowość i jakiś wyimaginowany seksapil, którym się żyje w przypadku kobiet, a zapomina w przypadku mężczyzn.

PS: Firmy produkujące gładzie szpachlowe na pewno się z niego ciesz. a
# 62014.02.21, 16:51

Voca
@ Dziewczyna - Dziewczyno, rozumiem, że intencje masz szczere, ale czytanie ze zrozumieniem też nie zawadzi. :P

@Biały Kruk - zgadzam się w całej rozciągłości i sama ubolewam nad tym, że hormon życia, testosteron, został obśmiany i zamieniony w demona. Myślę, że wielu kobietom brakuje zarówno naturalnej męskiej seksualności, jak i męskości w życiu codziennym. Co więcej - widzę mężczyzn, którzy nie lubią męskości, pogardzają męskością, starają się być jak najbardziej "ludzcy", wciskają się do sztywnych ramek, nie pozwalając sobie być tym, kim się urodzili. Są chłopcami, nie mężczyznami, bo kultura nie pozwala nam dorosnąć. Kobiety pozostają dziewczynkami, boją się krzyknąć, huknąć, skrzywić i powiedzieć "spierdalaj", zatrzepotać rzęsami i zdjąć matki, gdy mają na to ochotę, bo od razu są albo puszczalskie, albo uwodzicielki, albo lodołamaczki serc; a mężczyźni również nie pocałują, nie wezmą na ręce, bo albo przekroczą granice, albo wyjdą na macho. Ale, ale - na szczęście są tacy, którzy leją na kulturę, przenoszą przez błoto, płacą, podwożą. . . i chodzą z damską torebką po mieście, żeby odciążyć kobietę. :)
# 72014.02.21, 17:14

Dziewczyna
Voca - czytam ze zrozumieniem. . .
I aż cycki opadają na takie podejście w którym kobieta SKRYWA swoją kobiecość poprzez brak. . . tapety.
No pięknie.
Poza oczywistą fizjologią nie czuję się różna od mężczyzn.
Nieraz bliżej mi do niektórych facetów niż do niektórych kobiet.
Nieraz bliżej mi do niektórych kobiet niż do niektórych facetów.
nie czuję potrzeby utożsamiania się z jakąkolwiek grupą.
A do grupy dziewczyn, wśród których propaguje się kobiecość w takim wydaniu - nie należę na pewno.
# 82014.02.21, 18:24

Voca
@Dziewczyno, rozumiem, że "kwestia tapety" jest dla Ciebie bardzo ważna, skoro w całym tekście zobaczyłaś tylko to. Zobaczyłaś też rzeczy, których w nim nie ma, np. słowa nie napisałam o butach na obcasie.

Nie, nie napisałam, że brak makijażu to skrywanie kobiecości. Kobiecość nie potrzebuje ani makijażu, ani ubrania, ani biżuterii, ani perfum - nie potrzebuje niczego, żeby istnieć. Ona po prostu jest.

Napisałam, że brak makijażu MOŻE być sygnałem, że skrywasz swoją kobiecość. U jednych kobiet tak właśnie będzie - brak makijażu, brak podkreślania fizycznych atutów może wynikać z tego, że chcą się ukryć. Że chcą ukryć swoje piękne ciało - piersi, nogi, biodra. . . (i nie chodzi tutaj o jakiś szczególny typ urody, dla mnie z definicji każda kobieta ma piękne ciało). Dla innych brak makijażu jest czymś oczywistym i nie wiąże się z chowaniem kobiecości i seksualności, jest po prostu elementem stylu życia.

Nie trzeba założyć obcisłej sukienki, żeby być kobiecą. Ale można unikać sukienek jak ognia właśnie przez strach przed tym, że jeszcze ktoś spostrzeże, że wyglądasz kobieco. Patrz również: genderowo kobieco.
# 92014.02.21, 18:37

V
"Poza oczywistą fizjologią nie czuję się różna od mężczyzn. "
- całkowicie rozumiem to podejście i też tak czuję. Tak naprawdę jesteśmy tym samym. Tylko zewnętrzna manifestacja jest trochę inna. To jedno z podejść, które jest mi bliskie.

Jednocześnie wiem, że są we mnie elementy kobiecości wynikające z czystej biologii, które mają ogromny i realny wpływ na to, jaka jestem i wiem, że mężczyźni nie mają dostępu do takich jakości. I to też jest dla mnie kobiecością.

Na dodatek uważam, że w każdym człowieku jest część męska i kobieca.

Ale widząc oczywiste podobieństwa, widzę też różnice. Przez lata zadawałam się z "nietypowymi" kobietami: lesbijkami, transkami, transseksualistkami, transwestytami, osobami o całkowicie nienormatywnej płci. Osobami androgynicznymi, apłciowymi, naprawdę bardzo, bardzo różnie definiującymi swoją płeć, a czasami całkowicie jej nie definiującymi. Mam poczucie, że znam kobiecość genderową, niegenderową, biologiczną, niebiologiczną, feministyczną, boginiczną, metafizyczną - jest ich naprawdę wiele. Czuję też, że na jakimś poziomie kobiecość i męskość są jakościami dostępnymi dla osób wszystkich płci, a na jakimś tylko dla określonych osób. Niektórych rzeczy i stanów nie da się doświadczyć, a bez doświadczania nie ma poznania, zrozumienia.

To nie jest tak, że będąc człowiekiem nie ma się płciowości. Każdy jest w 100% człowiekiem, a - w moich oczach - kobieta jest człowiekiem z bonusem kobiecości. Mężczyzna jest człowiekiem z bonusem męskości. Odrzucając męskość i kobiecość, odrzucamy część naszego człowieczeństwa - tak to widzę. Na dodatek, fakt, że jesteś kobietą, nie znaczy, że nie masz w sobie i męskości. Negując więc męskość - na jakimś poziomie odrzucasz siebie (swoją męską część).


"nie czuję potrzeby utożsamiania się z jakąkolwiek grupą. " - rozumiem. Ja zaś m. in. czuję potrzebę utożsamiania się z grupą kobiet. Lubię tę kobiecą jakoś, której mogę doświadczać m. in. dzięki temu, że urodziłam się w kobiecym ciele. Wiem, że jestem w 100% człowiekiem, ale cieszę się, że oprócz mojego człowieczeństwa mam także kobiecość. :-) Kobiecość jest dla mnie ogromną wartością.
# 102014.02.21, 18:41

Dziewczna
Voca - zauważyłam wszystko. Sprawa tapetowania jest już po prostu komiczna - niektóre kobiety zaczynają przypominać klauny. Widać na ulicach.
Za dużo kultu ciała, za mało ducha.

Nie napisałaś, ze w niektórych przypadkach jest to skrywanie kobiecości, tylko, ze tak jest.
Poza tym nie zgadzam się z wieloma innymi rzeczami.
Kobiecość to nie jest noszenie na rękach, przenoszenie przez błoto, wygląd i niezaradność i oddanie kultu kobiecemu ciału. to tylko jeden ze sposobów postrzegania - dość wąski.

Nie mam nic do kobiecego ciała, swoje kocham, ale wole oglądać i czcić- jeśli już - piękno męskiego ciała. Tak już czuję. W kobietach może imponować mi jedynie ich mądrość i intelekt.
Trzepotanie sztucznymi albo wymalowanymi rzęsami - też nie jest ideałem kobiecości. Raczej sztuczności. . . :)
Jak już pisałam - wiele kobiet ma problemy przez ten kult ciała i skupia się na nim zapominając o wnętrzu.
Wiele ma kompleksy dążąc do wykreowanych ideałów. A łatwiej kobiecie podziwiać męskie piękno i cieszyć się swoim, ale kult. . . bez przesady.
Przestałam się malować, ubieram się jak chcę - i czuję się wolna piękna. Nie przeciętna. Nie musze się "robić", żeby nie odstawać od stawki. . . Heh. . .
przeciętność to teraz ta sztuczność która emanują kobiety, która już zaczyna się nudzić na szczęście i samym niektórym paniom i panom. Może ludzie kiedyś zrozumieją, że nie tędy droga. I nie chodzi o to, żeby się nie wyrażać, jak kto chce, tylko żeby przestać tej sferze przypisywać taką wagę. Wtedy świat będzie normalniejszy i nie będzie potrzeby pisania takich artykułów jak twój, oceniających tez niezbyt mężczyzn.
Mężczyźni też są przedstawieni w tym artykule w niesprawiedliwy sposób.
Kobiety - w upokarzający.
# 112014.02.21, 19:47

Voca
:-))))))))))))))))))))
# 122014.02.21, 19:49

Voca
Aż chce mi się napisać: "a czymże jest kobiecość, jeśli nie przenoszeniem przez błoto?" :P
# 132014.02.22, 00:28

AwaS
Voca, w Twoim artykule jest sporo sarkazmu, ale Dziewczyna miała prawo odczytać go dosłownie i na swój sposób zinterpretować. Taki urok słowa pisanego, zwłaszcza jeśli dobrze nie znamy autorki/--a i ich poglądów. Zawsze też odbieramy treści przez pryzmat własnych przekonań i doświadczeń, a nawet aktualnego nastroju czy spraw, z którymi akurat się stykamy. Ja też, kiedy mam już dość jakichś kuriozów codzienności, wręcz łapię ludzi za słowa, bo akurat na coś konkretnego mam wyczuloną percepcję. Ciebie też złapałam. :)

Abstrahując od artykułu, z dużą częścią wypowiedzi Dziewczyny się zgadzam. Mamy obecnie schizofreniczny kult ciała - kult ciała sztucznego, wystylizowanego przy jednoczesnym wstydzie czy zaprzeczaniu naturalnej fizjologii, pięknu, seksualności. Tak jak gdzieś napisałaś - kobieta sexy czy seksualna? Takich paradoksów widocznych na co dzień jest mnóstwo. Silikonowe cyce na billboardach, w mediach itd. , ale jak kobieta nie ma stanika i widać jej sutki przez bluzkę albo na plaży pokaże swój śliczny biuścik topless, to sieje zgorszenie, tak? W reklamie tamponów ważne jest tylko to, żeby laska mogła wyjść w białej obcisłej spódnicy na modowe zakupy, albo inaczej ma "schować się w cień"! W głupich magazynach presja orgazmów, ale brak rzetelnej, edukacyjnej rozmowy, jak po prostu sprawiać sobie radość i przyjemność, samodzielnie i w parze, by ten orgazm mógł zaistnieć. Brak edukacji seksualnej w szkołach, ale to przecież nie problem, przyjdzie księżulek i wszystkiego dzieciątko o seksie nauczy, raz na całe życie. Dla mnie kobiecość i męskość to m. in. , a może przede wszystkim, szczerość i uczciwość wobec siebie. Bardzo szeroki temat, książki można pisać, a nie komentarze. :)
# 142014.02.22, 00:50

Mika
Droga autorko, jeśli kobiecość ma polegać na eksponowaniu walorów ciała, to ja dziękuję, wysiadam :p
Nikt Tobie nie zabrania uważać szminki za kwintesencję kobiecości, ale. . .
"Niepodkreślanie swojej urody", świadomie, to chyba jednak dobry znak, świadczy o braku kompleksów ;) Tym samym o akceptacji własnej kobiecości właśnie takiej jaka jest, naturalnej, dzięki temu pięknej :)
Myślę, że powinnyśmy raczej uczyć się akceptacji własnego ciała, takiego jakie jest, szminka jest ok, ale do pewnego momentu. Są przecież kobiety, które bez makijażu wstydzą się wyjść z domu. I o czym to świadczy ? Czy ich makijaż eksponuje ich kobiecość? Czy raczej wstyd za kobiecość taką, jaka dała im natura ?!


# 152014.02.22, 05:07

Biały Kruk
"Niepodkreślanie urody" to jednak. . . nie-podkreślanie urody. Po prostu. To coś innego niż "zaniedbywanie się", kiedy nie robimy dla siebie nawet minimum, czy "tłumienie swojej urody", kiedy boimy się założyć cokolwiek innego niż szary luźny worek oraz świadomie nie robimy rzeczy, dzięki którym wyglądalibyśmy bardziej urodziwie. Także z włosami, ciałem i ubraniem.
Tak samo "podkreślanie urody" to co innego niż - już przechodząc stricte do makijażu - "zrobienie się na bóstwo", czy "wejście w społeczną rolę kobiety", czy też "nałożenie tapety", "tuszowanie niedoskonałości", "modelowanie twarzy". . .
Makijaże są różne i pełnią różne funkcje, i dla każdej malującej się osoby oznacza to trochę coś innego. Nie-malowanie się też pełni różne funkcje i oznacza coś innego dla różnych osób: dla szarej myszki co innego niż dla osoby mówiącej wprost "nie potrzebuję tego, bo wyglądam super", dla ciskobiety i transkobiety to przeważnie dwa różne doświadczenia, dla mężczyzn to jeszcze inna kwestia. . .

Przywykłem do polaryzowania płci, ale polaryzowanie znaczenia makijażu XD

Dla mnie te wszystkie rzeczy, które nakładam, tudzież to co robię z tym ciałem, to dodatki, które pozwalają mi uzewnętrznić różne części mnie, wejść w różne role społeczne. Ale czasami są to też maski, pod którymi się chowam, jeżeli z nimi przesadzę. I Role, jeżeli zakładam coś bardzo konkretnego przed jakimś wydarzeniem.

@V
"Są chłopcami, nie mężczyznami, bo kultura nie pozwala nam dorosnąć. Kobiety pozostają dziewczynkami, "
Och, kocham Cię za to stwierdzenie :)))
# 162014.02.22, 10:05

Dziewczyna
Kobiecość nie ma definicji.
nie tez jest dobrze w tej skórze, choć natura jest niedoskonała i sprawy cyklu miesięcznego, miesiączki i różnych wahnięć nastrojowych, bóli - dość mocno niedopracowane. Chętnie pogadałabym z programista na ten temat. I nie tylko ten. . . ;) Nie mówię, ze wszystko u mężczyzn jest doskonałe!
Natura - "programista" się ogólnie wysiliła, ale nie dopracował wszystkiego.

Ale jest jak jest - nie mogę tego zmienić - więc akceptuję, choć bez zachwytu, szczególnie przy słabym samopoczuciu.
O innych kwestiach nie napiszę, nie chcę wzbudzać kontrowersji, ale jestem dobrym obserwatorem i tę rolę lubię najbardziej.

Mam udane życie seksualne, wspaniałego Męża i zawsze mi się w tej sferze układało. Miałam wielkie powodzenie i wręcz kiedyś byłam z tego powodu trochę próżna. Kiedyś byłam mniej mądra, teraz jestem mądrzejsza. :)
Ale od zawsze drażniły mnie na wszystkich kanałach TV, we wszystkich gazetach dla Pań i wszędzie dookoła atakujące kobiety, których zadaniem był tylko wygląd.
Cóż - wiele wulgarnego wydania tych okładek - i teraz ciało kobiety tak eksponowane - wyraźnie mi już zbrzydło. Zastanawiało mnie zawsze czemu w pismach dla Pań nie ma nagich panów, a same panie. Panie stojące w roli żałosnych przedmiotów na wystawach motocykli (które przez to bojkotuję, choć jeżdżę i naprawiam swoje sprzęty sama od lat) i wszędzie dookoła. Na siłę, od zawsze próbuje się z kobiet zrobić fanki kobiecego ciała, co wpaja tylko kobietom w głowy fałszywe przekonanie, że one - to powłoka, bo przecież o wnętrzu tych Pań z bilbordów, ze stron głupawych gazetek dla Pań, gdzie są teksty tupu: "DZIĘKI TEJ SZMINCE PODNIESIESZ SWOJE POCZUCIE WARTOŚCI" oraz setki bzdur na temat makijaży, które są: ani naturalne, ani zdrowe, ani już ładne, ani zdrowe dla środowiska (emisja i góry odpadów).
Pomijam fakt, ze postrzeganie kobiety przez pryzmat jej ciała jest jej odczłowieczeniem.
Biodra, tyłek, piersi to tylko kształty zewnętrzne - dużo bardziej mnie kręcą linie męskie.
Kobietom właśnie należy mówić, że są czymś więcej niż ciałem, bo ten kult ciała jest od dawna już nienormalny. Uwolnić je od tego, ze musze eksponować biodra, mieć cycki jakieś-tam, podkreślone usta, czy cokolwiek innego. Niech każdy robi co chce, ale bez tego chorego kultu. Zbyt wiele ma kompleksy z tego powodu i postrzeganie kobiet w świecie - takie, jak piszesz w tym artkule, jest właśnie przez ten kult kobiecego ciała, co podkreślam - dla mnie jest niezrozumiałe, bo ja, jako kobieta, kocham męskie ciało. Oglądać, dotykać, podziwiać. Choć nie życzę Panom takiej roli w społeczeństwie jak mają teraz kobiety i jaka jest propagowana - wyglądający cielesny towar, Kiepska, podrasowana okładka.
Co to utożsamiania się i przynależności - patrzę na ludzi jacy są i utożsamiam się tylko z tymi ludźmi w jakiś sposób, którzy są mi bliscy pod kątem wartości. Z kobietami - tylko dlatego, że są kobietami się nie utożsamiam. Są wśród nich tak dalekie mi przecież jednostki - jak planety z innych galaktyk. I żadna fizjologia, biologia i inne rzeczy tego nie zmienią. czasem myślę bardziej podobnie do niektórych Pań, czasem panów. Zależy od jednostki. I tematu.

PS: Pani na zdjęciu z artykułu - z tą maską na twarzy - też wygląda DLA MNIE trochę komicznie. Ale nic - pewnie to, co ma na twarzy - ponosi jej poczucie wartości. . . ;)

PS2: Widząc po komentarzach- chyba dożyłam momentu, że jednak dziewczyny zaczynają zauważać ten absurd. fajnie, nie jestem taka samotna na tym zjedzonym przez biodra, cycki, tyłki i makijaże świecie.
Pozdrawiam
# 172014.02.22, 10:22

Dziewczyna
Poprawka: pierwsza zdanie miało brzmieć: MI TEŻ JEST DOBRZE W TEJ SKÓRZE. MOJEJ SKÓRZE.

Pozdrawiam.
Reszta- bez zmian. :)
# 182014.02.23, 14:42

ktoś
Tylko co miałaby oznaczać w praktyce kobiecość i męskość? Jak nie wpaść w stereotypy uznając równocześnie istnienie tych jakościowo różnych bytów? Rozumiem, że jest w nas pragnienie tych bytów idealnych, (czy czym tam one miały by być), do których można by się odnieść(utożsamić), uwielbiać je i które mogłyby polaryzować podniecająco naszą seksualność. Ale równocześnie obawiam się, że tworząc, albo podtrzymując takie wieczne twory możemy łatwo zawęzić kobiety i mężczyzn do nich. I potem powstanie jedyna słuszna męskość i kobiecość i tworzy niekobiece i niemęskie potykające się całe życie o swoje kompleksy inności.
# 192014.02.23, 14:44

ktoś
*twory
# 202014.04.19, 22:05

lele
A co jest złego w makijażu? Jak mam ochotę to się maluję, jak nie to nie. I nic nikomu do tego. . . Jestem tak samo wartościową osobą w wersji saute jak i ze szminką na ustach. Nie rozumiem kobiet deklarujących, że lubią siebie i dlatego nie noszą "tapety" (nie jak te "inne", podporządkowane kulturze kultu ciała. . . ) i jednocześnie ziejących nienawiścią do tych, które się malują.
# 212014.04.22, 01:01

eM
@lele

Nie ma nic złego w makijażu:) To pożenienie go z "kobiecością", a jego brak z jej ukrywaniem i tłamszeniem chyba wzbudza aż takie kontrowersje. Osobiście - jako totalnie antymakeupowa - jestem za zastopowaniem tej ograniczającej tendencji i lansuję makijaż dla chcących, niezależnie od płci (tej w papierach lub i nie:) ). Kocham oglądać kobiety w pewnym specyficznym typie makijażu, kocham te bez, ale mój pyszczek jest nietykalny:)

I nie chodzi już o to konkretne zdanie w tekście, ale o konsekwencje takiego podporządkowania. Bo z jednej strony robi się jakąś dziwną rzekomą wyrwę w kobiecości tych istot określających się jako kobiety, które mają osobistą niechęć do "tapety", zaś wyrwę w "męskości" tym osobom określającym się jako mężczyźni, którzy z niej korzystają. Na to nakłada się typowa reakcja buntu na taką rzeczywistość (jak np. "makijaż to fałsz, który jest wynikiem ") i mamy głęboko konfliktową sytuację.
Może wyzwolenie makijażu z tych naszych norm nieco by pomogło. Wszystkim.



Mnie osobiście w tekście użycie sformułowania "niezrobione". Wiem, że cudzysłów, wiem, że tak się potocznie mówi, ale jakby mi ktoś wwiercał powoli i boleśnie coś w czaszkę. . . Podziwiam ekspresję twórczą wielu kobiet w zakresie kreowania tego jak wyglądają, podziwiam pomysłowość, frywolność, radość i otwartość w tym jak to robią. Jako eM - w bojówkach i włosach na 10mm z twarzą, która nie zna podkładu ni pudru. Ale serce mi pęka w kawałki, gdy tę ekspresję - nawet potocznie - nazywa się "zrobieniem".
# 222014.04.22, 01:24

eM
Errata:
"makijaż [. . . ] jest wynikiem nierealnego i sztucznego kultu takiego a nie innego ciała"

(wycięło mi się)
# 232016.04.25, 09:24

eLeM
Famme fatale, ech. . . Ja staram się nie wyglądać kobieco, bo cicho liczę na to że mnie faceci będą traktować jak kumpla. Co i tak nie działa, bo się w końcu dowiaduje, że jakiś się we mnie bujał i dlatego nie odzywa się od roku :-/
Mam gdzieś czy to im łamie serce, mnie to zwyczajnie wkurza.

podobne artykuły

Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
Wraz z Latem we Wrocławiu rozpoczyna się już szósta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Mój apel do Ciebie, Seksualna Istoto!
Urodziłam się jako istota seksualna. Ty też. Może słyszałaś/-eś, że seksualność to coś złego, brudnego, grzesznego, że trzeba ją ukrywać i że trzeba się jej wstydzić. Ja Ci mówię, że wraz ze swoją seksualnością jesteś idealna/-y. Nie musisz nic zmieniać! Ja przyjmuję i szanuję Twoją seksualność.
 
Spełniam swoje marzenia! Dziękuję!
Tak bardzo, bardzo się z tego cieszę! Przypomniałam sobie o marzeniach sprzed blisko 10 lat i nagle okazało się, że - spełniłam je w tym roku! Dzięki Wam! :) Co więcej - spełniłam kilka dodatkowych. :)
 
Obsesyjnie malowałam kobiece ciało
W tym amoku zorientowałam się, że najbardziej w ciele kobiety pociąga mnie wagina. Od tej pory stała się główną bohaterką moich obrazów. Instynktownie ukazywałam ją w ostrych, intensywnych barwach.
 
Całkowita kontrola nad kobiecą seksualnością
W czasach pokoju i dobrobytu zarówno przyjemność, jak i macierzyństwo były kwestiami osobistymi, intymnymi doświadczeniami, do których zachęcano i które chwalono. Poeci pisali o kobiecych orgazmach, o ”muszelkach” czy innych ”różanych pączkach”, a malarze i rzeźbiarze przedstawiali je w swoich dziełach.

Ale jak tylko nadchodził kryzys - polityczny, ekonomiczny, religijny albo wszystkie jednocześnie - i w społeczeństwie zaczynał panować strach, pierwszym symptomem tego, że zbliżają się konserwatywne rządy autorytarne, była zmiana w postrzeganiu kobiet. Nawet nie praw kobiet, ale ich pozycji. Słowa stają się bardziej wulgarne.
 

najnowsze artykuły

Czy chcesz, żeby on kojfnął w łóżku? „Zapładniacze” bez recepty, „reproduktorki” bez antykoncepcji – róbcie dzieci za wszelką cenę!
seksualność kobiet » mówię: nie!
Czy chcesz, żeby on kojfnął w łóżku? „Zapładniacze” bez recepty, „reproduktorki” bez antykoncepcji – róbcie dzieci za wszelką cenę!
Zaburzenia erekcji są aż nazbyt często oznaką poważniejszych schorzeń, o czym się zapomina, traktując także mężczyzn przedmiotowo.
 
Pigułka po - ostatnie chwile, aby ją kupić bez recepty. Tylko do 22 lipca 2017
seksualność kobiet » wiadomości
Pigułka po - ostatnie chwile, aby ją kupić bez recepty. Tylko do 22 lipca 2017
Dziś i jutro ostatnie dwa dni pigułki po. Od niedzieli będzie ona dostępna tylko na receptę. Życzymy, abyście trafiali i trafiały do życzliwych lekarzy ”bez sumienia”. :P
 
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
seksualność kobiet » artykuły
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
komentarze (1)
Co to za człowiek? Jakie są jego fantazje? Jakie są jego marzenia? Co lubi w łóżku? Czego chce doświadczyć? Czy ujawnił Ci swoje tajemnice?
 
Cycki w porno i cycki w tramwajach, czyli moje życie bez stanika
seksualność kobiet » moje ciało
Cycki w porno i cycki w tramwajach, czyli moje życie bez stanika
komentarze (3)
Moje życie bez stanika jest takie samo, jak ze stanikiem, tylko, ku własnemu zdziwieniu, mogę teraz swobodniej oddychać.
 
Dlaczego Twoja dziewczyna zmienia się w jędzę?
seksualność kobiet » artykuły
Dlaczego Twoja dziewczyna zmienia się w jędzę?
komentarze (3)
Heteroseksualni mężczyźni powinni sobie zadać pytanie: „czy chcę mieć za żonę Boginię czy jędzę?”
Bo fizjologia nie przewiduje dla kobiet stanów pośrednich.
 






zobacz też

”Podryw na nauczyciela”, czyli seks, który nie uzdrawia

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter