dział: kultura

Dolne partie. O cipkach ex cathedra

Voca Ilnicka
dodano: 2014.09.30
Niedziela wieczór. W Pałacu Zamojskich tłum. Za chwilę przedstawienie – „Dolne partie”. Sala, w której zobaczymy przedstawienie, jest nieduża. Są tu tylko trzy rzędy krzeseł (plastikowych i niezbyt wygodnych) oraz symbolicznie wydzielona scena. Na środku sceny stoi sofa przykryta czerwoną narzutą. Wchodzą trzy aktorki. Gasną światła. Słyszymy pierwszą piosenkę.

Wsłuchuję się uważnie w słowa, ale nie słyszę dokładnie wszystkiego. Aktorki śpiewają bez mikrofonów i jeśli stoją na środku sceny przodem do publiczności, to mi te słowa umykają – siedzę z boku pod ścianą. Trudno. Dolne partie to – jak widać – dość offowe przedsięwzięcie.


Po chwili cisza i całkowita zmiana. Jedna z bohaterek, Ola, wprowadza nas wydarzenia – otóż, znajdujemy się na warsztatach pochwowych, które zawitały do jej miasta. Ola przyszła tu, przynosząc różową matę do jogi, żeby odkryć swoją kobiecość. Już pierwsze słowa, które padają z jej ust, przywodzą na myśl Monologi waginy Eve Ensler. Pada słowo klucz: „firletka”. Kto w Polsce nazywa swoją cipkę firletką? A „dolne partie”? Pierwszy raz usłyszałam to sformułowanie właśnie na Monologach waginy. Owszem, chyba dość powszechnie używamy w naszym kraju określeń takich jak: „tam”, „to”, „ona”, a nawet „y... no wiesz, gdzie”, ale „dolne partie”? To chyba kalka z angielskiego.


Dolne partie czy Monologi waginy, czyli jeden Jasio Jebaka polskości nie czyni


To słownictwo od razu „przerzuca” mnie do znanych i cenionych przeze mnie Monologów waginy, które kilkakrotnie widziałam we Wrocławiu w Imparcie (gorąco polecam – świetna realizacja i genialne aktorki), a także kilka razy w innych miastach, najczęściej przy okazji V-Day. I od razu zaczynają się porównania. Bo mam nieodparte wrażenie, że Dolne partie to przeróbka fragmentów Monologów waginy okraszona piosenkami i kilkoma dodatkowymi linijkami tekstu. Co chwila słyszę dosłowne cytaty z Monologów. A to ten o włosach („są jak liść wokół kwiatu, jak trawnik wokół domu”), a to ten o ginekologu („hitlerowskie strzemiona”), a to kultowa już scena z rodzajami jęków...


Jestem zawiedziona. Monologi waginy znam na pamięć. O Dolnych partiach przeczytałam, że to polska odpowiedź właśnie na Monologi. Byłam ich niezwykle ciekawa. Owszem, znalazła się tam piosenka o Jasiu Jebace, znalazła się świetna scena odgrywania orgazmów na sofie (zarówno życiowa i zabawna), znalazła się nawet zadziorna hip-hopowa piosenka o miesiączce, ale... Dolne partie nijak nie są polską odpowiedzą na Monologi, a jedynie śpiewanym skrótem Monologów w wersji prześmiewczo-uproszczonej.


O cipce ex cathedra


Ta właśnie prześmiewczość (a może to miała być zabawność?) nieco mnie irytowała przez cały czas przedstawienia. Miałam wrażenie, że temat intymny został potraktowany szorstko i nieco ex cathedra. Brakowało mi tam perspektywy przeciętnej kobiety, która mówi o swoim doświadczeniu i zostaje wysłuchana. Zamiast tego zaserwowano mi wizję rozwrzeszczanej instruktorki aerobiku, która co rusz do swoich „pochwowych kursantek” krzyczała „błąd!”. Wciąż oceniała, pouczała i strofowała. Rzekłabym – wprowadziła całkowicie patriarchalną wizję „zhierarchizowanej szkółki o waginie”. Być może na tym miała polegać przewrotność tego spektaklu, być może to miało rozśmieszyć publiczność, cóż – mnie to raczej odpychało. I nijak nie dziwi mnie, że scenariusz napisał mężczyzna, Szymon Turkiewicz – bo że w Dolnych partiach brak kobiecej perspektywy, to czuć od samego początku. Przepisywanie z Eve Ensler nie pomogło.


Co więcej, sztuka wydała mi się nieco edukacyjna, aktorki ze sceny zwracały się wprost do publiczności, jakby chciałby nas do czegoś przekonać, jakby chciały nas przekonać do tego, że seksualność „nie jest zła” i „nie powinna być powodem do wstydu”. Jakby było to przedstawienie szkolne. 


Dolne partie jednak mają i swoje zalety. Pada w nich kilka mało znanych faktów o historii kobiecej seksualności. Można się pośmiać, można usłyszeć kilka piosenek i można – co chyba najważniejsze – kupić bilet na spektakl o waginach, nie wypowiadając w kasie słowa „wagina”, a jedynie „dolne partie”.


Tak, jestem złośliwa. Rozumiem, że musical ma bawić i być lekki. Ale jestem całkowicie pewna, że można by napisać prawdziwie polski musical o cipkach. Taki, w którym „Jasiu Jebaka” nie byłby jedynym przebłyskiem polskości podanym na osłodę amerykańskich kontekstów.



Dolne partie. Musical intymny

Scenariusz, reżyseria, muzyka: Szymon Turkiewicz

Teksty piosenek: Zuza Motorniuk, Magdalena Engelmajer

Występują: Magdalena Engelmajer, Anna Maria Guzik, Monika Pęconek, Aleksandra Tomaś

Warszawa, Teatr ME/ST


 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 1)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12014.09.30, 11:20

Jola
Ja byłam załamana tak dosłownym zrzynaniem z Elsner. Tylko w Monologach jest siła, jest wspólnota, jest siostrzeństwo i wsparcie, a w spektaklu te same słowa, a przekaz bylejaki

podobne artykuły

”Dolne partie” w Warszawie. Zaproszenie
Matronujemy spektaklowi ”Dolne partie”. W dniach 24 maja o g. 18.00 i 19.30 oraz 25 maja o g. 19.30 będzie on grany ostatni raz w tym sezonie. Mamy na to przedstawienie podwójną wejściówkę dla Was.
 
Monologi waginy - fragmenty
Fragmenty ”Monologów waginy” Eve Ensler, wyśmienitego zbioru opowieści kobiet, przeznaczonego na deski teatru. Pójść na przedstawienie to świetny pomysł. Ale poczytać do poduszki też można. Ba. Nawet i trzeba.
 
Musical Dolne partie
„Dolne partie – musical intymny”
OSTATNIA ODSŁONA W TYM ROKU

Termin pokazów: 28 września godzina 17.00 i 19.00
Pałac Zamoyskich przy Foksal 2 w Warszawie. Pawilon SARP.
Rezerwacja biletów: rezerwacja.bilet@gmail.com
Cena biletu: 60 zł
Więcej o spektaklu na: www.mestteatr.pl
 
Monologi waginy online
Co by powiedziała twoja wagina, gdyby mogła mówić? - po wielokroć Eve Ensler pyta kobiety. Okazuje się, że gdyby mogła mówić, opowiedziałaby niejedną poruszającą historię. „Monologi waginy” można przeczytać, można zobaczyć w teatrze, można też zobaczyć, jak czyta je sama autorka, Eve Ensler.
 
Poszukiwanie własnej kobiecości
Każdy z nas dokonuje wielu wyborów. Często są one nieznaczne, pozbawione emocji bądź nimi zabarwione, czy też kierują one nasze życie na zupełnie inny, dotąd mało znany lub zbadany tor. Bo czymże jest życie, jak nie ciągłym wyborem. Nawet jedna mała zmiana może spowodować ogromne przeobrażenie w życiu. Takie właśnie zmiany stanowią wartość samą w sobie, bo potrafią zainteresować nas czymś nowym. Czymś nowym dla mnie jako młodej kobiety było odkrywanie swojej kobiecości i seksualności.
 

najnowsze artykuły

Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
komentarze (1)
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
seksualność kobiet » artykuły
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
komentarze (6)
Ana-suromai to starożytny rytuał błogosławienia świata i udzielania mu swojej seksualnej mocy poprzez odsłonięcie kobiecych genitaliów. Tak kobiety błogosławiły świat m.in. w starożytnym Egipcie, o czym możemy przeczytać u Herodota i Diodora Sycylijskiego.
 








zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Czy można żyć bez masturbacji?

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter