dział: kochanek / kochanka

Wspominając stare orgazmy...

Natalia
dodano: 2013.02.18
Są takie dni, w których bierze mnie na wspomnienia. Nie, nie takie zwykłe, choć przyznam szczerze, nieco niezręczne jest rozmyślanie o swoim byłym, podczas gdy ten aktualny leży obok mnie i odpoczywa „po”, jak to mówią nieśmiałe dziewczęta.

Właściwie nie przypominają się takie codzienne scenki, tylko te orgazmy, przez które świat drżał w posadach, a intensywność ich była tak wielka, że spokojnie zażegnałabym każdy konflikt na Ziemi. I zawsze wtedy zastanawiam się, czemu z obecnym tego nie ma. Jest o niebo lepszy, czuły, jedyny, odpowiedzialny, kochany, jest świetnym kochankiem, ale... Ale właśnie co? Od dawna wiem i mam tego świadomość, że orgazm zaczyna się w mojej głowie. Właśnie.


Mój były były dla mnie pierwszy, ja dla niego podobnie. Oboje poznawaliśmy naszą seksualność od podstaw; i w końcu był pierwszym, przy którym stosunki kończyły się spełnieniem. Idylla, prawda? Cóż, tylko w bajkach życie jest radosne i proste, niestety. Obok tego wspaniałego seksu, dzięki któremu rzeczywistość stawała się snem, były problemy, najróżniejsze: ze studiami, z jego matką (klasyczna zazdrość o jedynego syna...), finansowe, etc. Było tego mnóstwo, żyłam jak w kolejce górskiej, raz w górze, raz na dole, wykańczało mnie to psychicznie, i tak, teraz to widzę. Że było to toksyczne... a jednocześnie skąd ten seks? To latanie w chmurach? Czy to była kwestia tego, że kochałam go każdą komórką własnego ciała, że zrobiłabym dla niego wszystko? Czy może chodziło tylko i wyłącznie o mnie? I żeby było zabawniej, zdarzyło mi się uprawiać seks, nie czując do partnera praktycznie nic więcej, poza pożądaniem. I udało się. To gdzie jest ten orgazm? Czy ktoś widział go?


Ale wróćmy do smętnych wyznań. Po dość ciężkim rozstaniu, świat mi się załamał. Znacie to pewnie, nie będę się rozpisywać, ale do czego zmierzam: w mojej głowie był i jest taki chaos, tyle kompleksów się namnożyło, że hej. Po drodze powstała niewidzialna blokada, której nie mogę pokonać! Poczucie, że do mety brakuje mi maleńkiego kawałka jest niesamowicie frustrujące, i niestety, odbija się na mnie i na tych wyczekanych orgazmach.


A dziś? Mój chłopak się stara, akceptuje mnie na każdym kroku i w każdej sferze, a ja, jak głupia nastolatka, dalej uparcie mam blokadę. Między „wiem, że jestem świetna, seksowna, dobra, w tym, co robię, etc”, a „czuję to” jest przepaść, którą każdego dnia próbuję pokonać. Mój obecny partner nie naciska, nie wywiera presji, że „muszę” dojść. Nie pyta, czy doszłam, bo po prostu wie, tego akurat ukryć się nie da. I całe szczęście! Czasem mi się udaje, o tak. Ale wiem, że jeszcze długa droga do tego, żebym znowu w pełni zaakceptowała siebie, a co za tym idzie, żebym pozwoliła sobie na pełną przyjemność, na te trzęsienia ziemi, które gdzieś tam są w mojej głowie, ale które gdzieś zakopałam i tylko czasem odnajduję kolejny kawałek, który przybliża mnie do... siebie.


Bo to chyba o to chodzi?  


3.jpgTekst ukazał się w ramach konkursu Piszemy o seksualności, w którym wygrać można zestaw prezentowy Adore Me.
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 1)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12014.11.05, 23:27

inka
Tak to już jest w życiu. Mój poprzedni był wyśmienitym kochankiem, nie tylko w sensie dużego przyrodzenia, chociaż miał się czym pochwalić. W seksie był ekspertem, rozpoznawał sygnały mojego ciała i wielokrotnie szczytowałam, zanim on doszedł. Ale była i druga strona medalu. Był strasznie gburowaty, ze skłonnościami do nadużywania alkoholu i przemocy. Pojawiły się zdrady i w końcu zerwałam ten toksyczny związek.
Obecny jest przeciwieństwem. Facet odpowiedzialny, poukładany i czuły. Świetnie się rozumiemy ale. . . No właśnie. . . sfera intymna ewidentnie nam się nie układa. Nie tylko nie jest tak wysportowany ale w seksie jest dość . . . nieporadny. Jestem dla niego tą pierwszą i chociaż jego inicjacja to odległa historia sprzed dwóch lat, nie potrafi zaspokoić moich potrzeb. Te są niestety rozbudzone po poprzednim związku a i ja chyba należę do kobiet, które lubią seksualne maratony. Niestety mój królewicz z bajki kończy po kilku minutach i nie ma siły na więcej a ja jestem rozkręcona i mam ochotę na więcej. Orgazm mam raz na kilka prób, zazwyczaj łechtaczkowy jak mnie dopieści. . . A ja lubię ostro :( Jestem sfrustrowana i zaczynam się coraz bardziej zastanawiać co robić. Z jednej strony nie chcę go zranić a z drugiej brak mi tej dzikości. Boję się, że go zdradzę. Czy macie podobnie?

podobne artykuły

Orgazmiczna joga. Polecam :)
Orgazmiczna joga. Czy jakieś zajęcia mogą się lepiej nazywać? Do końca nie wiem, co to jest, ale idę bez zastanowienia. Na miejscu okazuje się, że to był strzał w dziesiątkę, bo dawno już nie bawiłam się tak dobrze, jak na orgazmicznej jodze!
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Spotkałam syna Królowej Śniegu
Spotkałam Kaja, spotkałam syna Królowej Śniegu. Od lat usiłuję wydłubać mu z serca lodowy okruch zwierciadła. Na początku nasz seks był cudowny, wspanialszy, niż wszystko, co do tej pory mnie spotkało. Oddanie, komunia, dzikość serca, brutalność i nieskończona czułość splecione w jeden gest. A potem - lodowate milczenie, odpychanie.
 
Pierwsze nietypowe orgazmy
Głosem zdławionym przez rozkosz spytałam, czy wie, co mi robi. W odpowiedzi wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, gdzie kochaliśmy się całą noc...
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Czy można żyć bez masturbacji?

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter