dział: kochanek / kochanka

Trójkąt

Weronika
dodano: 2012.02.09
Ten temat przeplatał się w naszym związku już od dłuższego czasu. I nawet teraz, po fakcie, kiedy skoczyłam na głęboką wodę, za koło ratunkowe mając jedynie jego zapewnienia, nie rozumiem co nim kierowało, co kieruje nim nadal. Być może zrozumienie jego pragnień przerasta moje możliwości, być może mężczyźni są bardziej skomplikowani niż nam się wydaje? Jednak wiem jedno, on o moich pragnieniach wie więcej niż ja sama...

Z propozycją trójkąta z innym mężczyzną wyszedł on. Było to jakiś czas temu, już wtedy byliśmy razem od trzech lat. Nigdy nie wysyłałam mu żadnych takich sygnałów, więc z początku myślałam że to podstęp, trick, który ma mnie wprowadzić na poczucie winy, wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia, co pociągnie za sobą potrzebę odwzajemnienia tego, co on dał mi. Przyznaję, poczułam się dziwnie, odniosłam wrażenie, jakby czegoś mu brakowało, jakby przestało mu na mnie zależeć. Sporo czasu zajęło mi oswojenie się z tą myślą. Samo oswojenie, bo o realizacji pomysłu nawet nie śmiałam myśleć.


A jednak zaintrygował mnie. Kiedy pierwsze wrażenie, to emocjonalne, opadło, pojawiły się myśli, rozważania i pytania. Ciekawiło mnie jego podejście, przecież nie co dzień spotyka się facetów chcących oddać swoją partnerkę innemu, widzieć ich razem i przyłączyć się w odpowiednim momencie. Czułam się zmieszana, z jednej strony zaskoczona i zaciekawiona, z drugiej przerażona i zdeprymowana.


Rozmawiał o tym chętnie, więc często poruszałam temat. Za każdym razem pojawiały się te same pytania, wszystkie nakierowane na próbę zrozumienia jego zachowań. Na próżno. Krążyłam tylko wokół tematu a on odpowiadał, szczerze, widziałam to. W pewnym momencie w związku szczerość po prostu się widzi. Naprawdę tego chciał, ten błysk w oku, radość, niemalże euforia kiedy pytałam, jak to ma wyglądać. Wiedział dokładnie czego chce, co więcej, choć wtedy jeszcze nie zdawałam sobie z tego sprawy, wiedział też, czego chcę ja. Opisywał całość ze szczegółami a ja się nakręcałam, z każdym tygodniem coraz bardziej.


Zdecydowałam się niecałe pół roku temu, po wielu przemyśleniach, rozważaniach za i przeciw pewnego październikowego wieczoru powiedziałam "tak". Spodziewałam się euforii, podniecenia, nawet gniewu z jego strony. Ostatecznie do końca nie byłam pewna jego zamiarów, mimo kilku lat związku, wydawało mi się że znamy się na wskroś. Jednak on zareagował spokojnie, ucieszył się na swój elegancki sposób. Zapytał czy jestem pewna, później zapytał o to jeszcze kilka razy, dodatkowo podkreślając, żebym pozwoliła sobie na odrobinę egoizmu, żebym puściła wodze, żebym skupiła się na sobie i w niczym się nie ograniczała, żebym mu zaufała.


Wybór padł na jego przyjaciela, Piotra. Do końca nie byłam pewna, czy to ja go wybrałam, miałam wrażenie że moje poznanie z Piotrem, który rzecz jasna jeszcze o niczym nie wiedział, było jedynie formalnością, że to Tomasz doskonale wiedział o tym jak bardzo spodoba mi się Piotr. I owszem, spodobał mi się.


Piotr, choć to dość banalne, był szarookim brunetem. Podobał się wielu kobietom i przyznam szczerze, był bardziej atrakcyjny od Tomka. Co mnie jednak nie dziwiło, bowiem Tomasz często wspominał. że sensem takiej zabawy jest dobór atrakcyjniejszego pana niż on sam.


Wszystko wydarzyło się pod koniec października, jakieś dwa tygodnie po mojej decyzji. Tomek dokładnie wszystko zaplanował. Zasugerował eleganckie stroje. Poinstruował Piotra na co może sobie pozwolić, instrukcja była krótka, na wszystko w granicach normy, poza seksem analnym. Piotr przygotował kolację.


Kiedy przyjechał po mnie, serce podeszło mi do gardła. Jechaliśmy do mieszkania Piotra, rozmawiając jak gdyby nigdy nic. Piotr wydawał się jeszcze bardziej przerażony niż ja. Dla całej naszej trójki było to pierwsze takie doświadczenie, ale tylko Tomasz zachowywał stoicki niemalże spokój, sprawiał wrażenie smakosza delektującego się wykwintną potrawą, skupiającego się na wszystkich jej walorach, w każdej sekundzie jedzenia. Z tej perspektywy ja miałam być daniem głównym...


Na kolację był pstrąg zapiekany w maśle, do tego czerwone, półsłodkie wino i trochę serów. Dookoła porozstawiali świece, stłumione światło płomieni, nastrojowa muzyka, odrobina wina i podniecenie tradycyjnie złożyły się na głęboki, intymny nastrój.


Siedzieliśmy we trójkę przy okrągłym, drewnianym stole, Tomasz zajadał się pstrągiem, jadł dużo, bez nerwów, powoli. Jego opanowanie jednocześnie imponowało mi i przerażało, nie tylko mnie zresztą, Piotr również zauważył specyficzne podejście Tomasza. Jednak kilka lampek wina rozluźniło i nas. Przeszliśmy na kanapę, usiadłam obok Piotra, Tomasz siadł nieco dalej. Wywiązała się miła rozmowa, zupełnie odbiegająca od tematu spotkania. To mnie rozluźniło jeszcze bardziej. Strach i napięcie opadły. Zostało podniecenie i ciekawość. Piotr pocałował mnie, namiętnie, tylko w usta, po czym nieśmiało wsunął mi język głębiej. Miał tam kolczyk, który bardzo przypadł mi do gustu. Poczułam jego dłoń na udzie, druga dłoń delikatnie drapała mój kark. Przyciągnęłam go do siebie, jednocześnie rozpinając jego koszulę. On również zaczął mnie rozbierać, delikatnie, bez pośpiechu, cały czas całując.


Miał wspaniałe, umięśnione ciało, był bardzo zadbany, nie było się do czego przyczepić. Rozebrał mnie pewnie, ale bez pośpiechu. Tomasz cały czas na wszystko patrzył, przyglądał się jak jego kolega pieści jego kobietę. Myśl o tym podniecała mnie do granic możliwości. Chciałam tego, dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak bardzo tego chciałam.


Piotr wziął mnie na ręce, przeniósł z kanapy na łóżko, nagą, jedynie w stylowych kabaretkach. On też był nagi, czułam jego ciepłe, umięśnione ciało, czułam jak ociera się o mnie, jak pieści mnie centymetr po centymetrze. W końcu wszedł we mnie, zignorował leżące obok prezerwatywy, wszedł bez zabezpieczenia. Spodobało mi się to, przez chwilę tylko poczułam niepewność co do reakcji Tomasza. Jednak jemu również się to spodobało.


Piotr był czuły, namiętny i zdecydowany. Tomasz również przyłączył się po chwili. Zajęli się mną obaj, doskonale się zgrali. Potrafili się mną podzielić, nie było nieporozumień, nie było natarczywości ze strony Piotra, obaj podeszli do tego bardzo dojrzale.


Cała nasza trójka świetnie odnalazła się w trójkącie. To czego bałam się na początku, zepsucia relacji z Tomaszem, ewentualnych uczuć wobec Piotra i wreszcie złego podejścia obu panów, okazało się nieuzasadnione. Ta noc i kilka jej powtórek zaliczam do najintensywniejszych doznań erotycznych jak dotąd. Bazując na własnych doświadczeniach, polecam takie urozmaicenia dla zażyłych par pewnych swojego uczucia.


Trójkąty bardzo umocniły nasz związek pod katem emocjonalnym, pokazały nam, że w odpowiednim towarzystwie i nastroju możemy pozwolić sobie na więcej swobody, jednocześnie nie tracąc na uczuciowości naszego związku. Wiele zależy od podejścia wszystkich osób biorących w tym udział. Należy unikać narwanych charakterów i osób, które chcą się tylko zabawić. Zdecydowanie nadają się do tego panowie empatyczni, czujący potrzeby swoich partnerek i posiadający podobne potrzeby wobec samych siebie. Zabawa jest bez wątpienia godna spróbowania i mimo początkowego strachu i niepewności, z całą stanowczością polecam.


Tekst ukazał się w ramach konkursu z Lelo jako ostatni. 


Zobacz też: Poprawność polityczną zostaw za drzwiami sypialni, czyli zabawa w uległość i dominację

 

komentuj























autor:

komentarze (15 - 39)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 392012.02.17, 11:58

Gunia
@Rafał: Znam to, kiedyś mieszkałam w maleńkiej klitce w 3 osoby i nieczego mi nie brakowało, potem przeprowadziłam się do 60-metrowego mieszkania w dwie, ale chciałam więcej, teraz mieszkam w 1 50-metrowym domu z średnio dużym ogrodem, ale jeśli mi się urodzą dzieci to chcę mieć dom cn. 3 00 metrów i z dwa hektary ogrodu. Kurcze, było mi się nie ruszać z tamtej klity! Laboga, już za późno! Ale ty masz jeszcze szansę, zostań tam gdzie jesteś, bo to się nigdy nie kończy ;-)
# 382012.02.17, 11:55

fiutomanka
Rafał, w jakim sensie coś jeszcze?
# 372012.02.17, 07:44

Rafał
też mi sie to marzy ale zdaje sobie sprawe że jak trójkąt to zaraz bede chciał cos jeszcze wiec dziękuje -ALE NIE!!!!
# 362012.02.14, 18:12

fiutomanka
Bardzo ciekawy temat.

Co do szanowania się - krótka piłka: Gdy mężczyzna marzy, albo i opisuje swoje zabawy z dwiema kobietami, to się nie nazywa, że robi za materac i że te kobiety go poniżają.

Trochę jedynie dręczy mnie kwestia prezerwatywy. Kobieta była tak uległa, że nie zażądała użycia prezerwatyw. Czy to wchodzi jeszcze w zakres "uległości/poniżania się z wyboru", które jest po prostu praktyką umilającą seks?Czy może to już poniżenie niezdrowe?

Też jestem ciekawa takiej rzeczy - czy partner bohaterki nie chciał później czegoś w zamian? Ja się zawsze obawiam sytuacji niesymetrycznych: Żeby nie było to wpuszczenie w poczucie obowiązku odwzajemnienia.
# 352012.02.14, 10:04

Gunia
Długo w nocy myślałam o tym szanowaniu się i doszłam do znośnej dla mnie definicji, którą chcę się z wami podzielić. Otóż, szanująca się kobieta sięga po wszystko co najlepsze i ze wzgardą depcze wszsytko, co nie jest dla niej dość dobre ;-) Według tej definicji każda sama ustala granice. To moim zdaniem najlepszy układ. I wyklucza to wstrętne ocenianie, bo przy takim rozumieniu szanowania się, ciężko jakimś życzliwym, porządnym panienkom z zewnątrz stwierdzić, że ktoś się nie szanuje.
# 342012.02.14, 09:23

V
""Ty, feministka, chcesz sie przespac z gosciem, ktory traktuje cie jak kolejne mieso do zaliczenia? W takim razie jestes zwykla dziwka"" - O mamusiu, nie ma jak to "autorytety", które powiedzą Ci, kim naprawdę jesteś. :( Smutne. . .

# 332012.02.14, 01:44

toni
@Sabo - w tekście nie ma mowy o upodleniu, tekst wyraźnie sugeruje że cała sytuacja odbyła się w atmosferze wzajemnego szacunku, zrozumienia i realizacji wspólnych fantazji, akurat tu te fantazje się uzupełniały, myślę że cała trójka doskonale rozumiała zasady gry. Wracając do upodlenia, mam wrażenie że bardzo uogólniasz. Równie dobrze możesz powiedzieć że grupka dzieci bawiących się w dom to już rodzina, lub grupka chłopców bawiących się w wojnę to żołnierze, czy nazwać dziewczynkę bawiącą się lalką, matką. Jest różnica między brakiem szacunku jako takiego a jego eliminacją na potrzeby własnych fantazji. Jedno to zabawa, drugie poważny problem. Zawsze uważałam że feminizm służy kobiecej swobodzie wyrażania siebie tak więc dyskryminacja kobiety, która idzie za własnymi pragnieniami, oczywiście w sposób cywilizowany i racjonalny, jest adekwatna do dyskryminacji kobiet przed nadejściem feminizmu. Przecież o to w tym właśnie chodzi, żeby zyskać swobodę wyrażania siebie, kobiety radykalnie zaznaczające swój feminizm korzystają z tej właśnie swobody na rzecz zła z którym walczyły. Stają się takie same jak mężczyźni ubezwłasnowolniający kobiety. Nie można popadać ze skrajności w skrajność. Radykalne autoograniczanie własnych potrzeb, pragnień, zachowań przez kobiety na rzecz ideologi feministycznej to niszczenie tejże ideologi. :)
# 322012.02.14, 01:37

rosa
A tak ogolnie to dyskusja nam idzie wspaniale, i to nawet bez trolli:)
# 312012.02.14, 01:34

rosa
@V: Artykul juz czytalam. Podkresle jeszcze raz, ze nie mam nic do doswiadczen autorki. Rownie dobrze ktos moglby sie przyczepic do moich. Autorka lubi pasywna role (o to chodzilo mi z tym "materacem"), ma swietne orgazmy, ja jej najwyzej pogratuluje. Osobiscie marzylam o zostaniu kochanka Pierwszego Sekretarza Polnocnej Korei:) Jak pisalam, kazdemu jego porno i nie chcialabym byc za to skrytykowana.
Moje pytanie postawilam dlatego, bo jestem dusza gawedziarska i lubie sie dzielic wszystkimi fajnymi doswiadczeniami, a seksualne byly jednymi z najfajniejszych;) To, ze koscielnie nastawiona frakcja nie bedzie zachwycona, moglam zalozyc z gory. Zabolala mnie natomiast reakcja kilku osob, ktorych zdanie bardzo sobie cenie. "Ty, feministka, chcesz sie przespac z gosciem, ktory traktuje cie jak kolejne mieso do zaliczenia? W takim razie jestes zwykla dziwka"- uslyszalam i zaczelam sie zastanawiac, czy w tej opinii nie bylo ziarnka prawdy. Gdy mam ochote, zazwyczaj ja realizuje. Moja kolekcjonerska pasja i ustalanie zasad do kazdego przydadku jest troche meczace, poza tym wydaje mi sie troche niebezpieczne.
@Sebo: nie moge sie powstrzymac i doleje oliwy do ognia. Sa feministki tkwiace w niezdrowych zwiazkach. Sa zachwyceni feminizmem faceci, obmacujacy na imprezach kolezanki po pijanemu, o czym swojego czasu pisala Anna Zawadzka. Znalazloby sie tez troche udajacych orgazmy. Albo w ogole wrogich seksualnosci. Zawsze moga sie spotkac z wyrzutem takim, jak ja powyzej. Ze swoja postawa wspieraja patriarchat. Szczerze? Nie wiem czy slusznie. Szukam i bladze:)
# 302012.02.13, 23:28

kama
@Sabo- jeśli szacunek jest w związku na porządku dziennym, to odrobina "poniżenia" podczas seksu na pewno nie zaszkodzi, zwłaszcza, jeśli gwarantuje to obopólną satyfakcję;)
# 292012.02.13, 22:59

Sabo
V: "I na koniec - wybaczcie - ale nie mogę się postrzymać: czy feministka, która lubi w łóżku słyszeć "ty kurwo, ty suko" - jest gorszą feministką? :P".
Faktycznie, to bardzo zdrowe dać się upodlić. Szczyt wyzwolenia! Żenujące.
# 282012.02.13, 22:44

kama
@Rosa-moim zdaniem "materac" bardziej przypomina żona, gdy jej mąż egzekwuje od niej obowiązek małżeński, udająca orgazm, żeby mieć ten niesatysfakcjonujący akt jak najszybciej za sobą! Jest uprzedmiotowiona, bierna i służy swojemu mężowi jak materac. Takich kobiet wśród nas jest całkiem sporo.
Co do szacunku, to najważniejsze, żebyśmy go czuły przede wszystkim same do siebie! Jeśli ostre pieprzenie choćby z całą drużyną piłkarską nie podkopuje mojego poczucia własnej wartości to jest ok :)
Jedynym słabym punktem jak dla mnie jest faktycznie brak gumki;)
# 272012.02.13, 22:44

V
XY - a co do prezerwatywy, też mnie to uderzyło, gdy czytałam tekst po raz pierwszy.
# 262012.02.13, 22:28

V
@Rosa - Specjalnie dla Ciebie dodałam jeden link pod tekstem. :)

@Sabo - A mi się wydaje, że feministka nie będzie marudzić ani oceniać innej kobiety, ani też naprawadzać ją na "dobrą drogę", gdy ta opowiada o swoich doświadczeniach seksualnych.

Seksualność jest oderwana od jakiejkolwiek ideologii, a jeśli nie jest - jest źle. Nie możemy oceniać naszych seksualnych pragnień w tych samych kategoriach, w których oceniamy programy antyprzemocowe. Własne łóżko to nie miejsce do uprawiania polityki równościowej, tylko do uprawiania satysfakcjonującego seksu!

Proponuję Ci, żebyś sięgnęła np. po książki feministki Nancy Friday, która z szacunkiem i bez oceniania odnosi się do kobiecych fantazji seksualnych i różnorodnych zachowań.

Ja nie mam zamiaru cenzurować tekstów, zmieniać języka, którym kobiety piszą, bo ja chcę na tym portalu pokazywać różnorodność kobiecych pragnień i doświadczeń i sposóbów mówienia o tym. Nie wszystkie jesteśmy feministkami, ja jestem, dlatego też o tę różnorodność dbam jeszcze bardziej. Tu nie ma jedynego schematu "prawdziwej kobiety", "prawdziwej lesbijki", czy "prawdziwej feministki". I nie będzie.

Jestem szalenie wdzięczna autorce, że podzieliła się swoim doświadczeniem! Bardzo się cieszę, że ten tekst się tu pojawił. Można się czepiać wielu rzeczy (niekoniecznie w tym tekście, w ogóle w życiu lub na tym portalu), ja uważam, że warto docenić plusy i przymknąć oko - jeśli w ogóle są jakieś minusy. Żadna z nas nie jest chodzącym ideałem, nasze życie, nasz seks i nasze artykuły nie muszą być absolutnie prefekcyjne. O wiele bardziej cenimy sobie naszą waginistyczno-feministyczną autentyczność, dajemy sobie prawo do pomyłek, błądzenia i bardzo nam z tym dobrze!

I na koniec - wybaczcie - ale nie mogę się postrzymać: czy feministka, która lubi w łóżku słyszeć "ty kurwo, ty suko" - jest gorszą feministką? :P
# 252012.02.13, 22:23

M
"W podtytule portalu widnieje "feministyczny", a w tekście takie cuda: "facetów chcących oddać swoją partnerkę innemu", "ja miałam być daniem głównym", "potrafili się mną podzielić". Uprzedmiotowienie kobiety. Szacunku dla siebie i względem siebie nawzajem w zdrowym związku autorka tekstu i jej partner muszą się jeszcze trochę pouczyć. "

No i wniosek z tego taki, że kobieta z "poprawności tradycyjnej" powinna wpaść w "poprawność feministyczną", więc z ograniczeń nakładanych przez społeczeństwo powinna sobie sama na siebie nałożyć okowy cnoty i nie prosić "kochanie, rzuć mnie na łóżko i weź mnie jak tylko będziesz miał ochotę", bo to "nie wypada", bo jest feministką? Bzdura.
# 242012.02.13, 21:57

V
@Rosa - "gdzie feministka ma postawic granice? jakich kryteriow sie trzymac, by byc pozniej zadowolona z siebie?" - a co to za pytanie. Dla mnie przypomina ono: "gdzie (prawdziwa) lesbijka/kobieta ma postawić granice"?

Halo! Jesteśmy po pierwsze sobą, ideologia - nie ważne czy feministyczna, czy nie - jest absolutnie wtórna i nigdy nie sugerowałabym ludziom, a już szczególnie feministom :), że swoje decyzje czy emocje podporządkowywały jedynemu słusznemu porządkowi.

A co ze stwierdzeniem, że ile jest kobiet - tyle feminizmów? - Dla mnie to chyba podstawa feminizmu.

Feminizmy są różne, począwszy od różnych fal historycznych, poprzez różne kultury itp. Wszędzie jednak chodzi o to, żeby kobieta (czy szerzej: człowiek) była podmiotem, a nie przedmiotem. Wkładając się w ramy ideologii, w szufladkę "prawdziwej feministki", stajesz się przemiotem, nie podmiotem.

Jestem feministką i mogę wszystko. Sama ustalam własne granice według mojego osądu, rozsądku, sumienia, poczucia właściwości - jakkolwiek to nazwać, chodzi po prostu o to, że zachowuje się zgodnie ze sobą, nie robię niczego, czego nie chcę, robię to, co chcę. Nie mam absolutnie żadnego problemu z ideologią. I nie uważam, że trójkąt, chęć bycia zerżniętą, poniżoną, upokorzoną - w ramach relacji seksualnej - jakoś od feminizmu odstaje. W łóżku nie ma czegoś takiego jak poprawność polityczna. No, chyba że nie lubicie, jak Wasi partnerzy/partnerki mówią do Was: ty kurwo, ty suko, ty zdziro - ale mnóstwo kobiet to lubi! Czy mają z tego zrezygnować tylko dlatego, że są feministkami? :)
# 232012.02.13, 21:28

Gunia
@rosa: A propos szanowania się, to uważam, że jego tradycyjne rozumienie nie zgadza się z wyzwoleniem kobiet. Mnie "szanowanie się" zawsze kojarzyło się z ograniczeniem i zniewoleniem, już jako mała dziewczynka słyszałam ciągle, że szanująca się panienka nie odda kopniaka koledze w szkole, nie przeklnie, nie złości się o "byle co", potem było już tylko gorzej. Aby "się szanować" musiałabym zostać prawdziwą damą z dawnych dobrych czasów, która miała tak ograniczoną możliwość manewru, że to czy była szanowana w 99% zależało od czynników zewnętrznych (urodzenia, i tego czy mężczyźni, pod których była opieką zechcieli ją szanować, czy nie). Otóż szanując się nie mogę zrobić prawie nic z tego, na co ja mam ochote i co mnie się podoba, a wyłącznie to, co podoba się innym. Pod tym zwględem bycie "materacem" jest dla mnie tylko maleńkim obniżeniem statusu :-(

Do tego mój małżonek ma taki sam pogląd na sprawy i tak mnie "szanuje" w łóżku, że czasem naprawdę mam ochotę się "zeszmacić". Ale jakbyśmy już mieli mieć trójkąt i on by z tym drugim umówił się na 0 analu, to niech już lepiej zostanie tak jak jest. . .
# 222012.02.13, 21:10

rosa
@Sabo: wiesz, po przeczytaniu tego artykulu tez mialam mieszane uczucia. Mieszane, bo skomentowalam tu juz lepsza "perelke" mowiaca o tym, ze te dzisiejsze dziewuchy to nawet inicjuja seks, poza tym mamy dzisiaj wzor kobiety pewnej siebie i samczej, co spowoduje oczywiscie zaglade. Jednoczesnie to przezycie danej bohaterki, ktora najwyrazniej lubi zamienic sie w materac, ale to jej porno. Nie takie fantazje sie juz miewalo;)

Chociaz ostatnio dreczy mnie rzeczywiscie powaznie pytanie: gdzie feministka ma postawic granice? jakich kryteriow sie trzymac, by byc pozniej zadowolona z siebie?
# 212012.02.13, 20:38

Gunia
@Sabo: Akurat w seksie nadmierna poprawność polityczna to prawdziwy party killer. Feministyczny, nie znaczy, że trzymamy kolana nerwowo zaciśnięte i każemy facetom płaszczyć się aby móc choć spojrzeć na te cuda, to jest matka Polka. Wyzwolenie to także pozwolenie sobie na więcej w seksie, bohaterka historii najwyraźniej była zachwycona sytuacją, więc nigdzie się nie sprzeniewierzyła szacunkowi do siebie. To już mniej szacuknu dla siebie mam ja, która od sześciu lat nie potrafi powiedzieć mężowi, że to co robimy w łóżku to straszne nudy ;-)
# 202012.02.13, 20:28

Sabo
W podtytule portalu widnieje "feministyczny", a w tekście takie cuda: "facetów chcących oddać swoją partnerkę innemu", "ja miałam być daniem głównym", "potrafili się mną podzielić". Uprzedmiotowienie kobiety. Szacunku dla siebie i względem siebie nawzajem w zdrowym związku autorka tekstu i jej partner muszą się jeszcze trochę pouczyć. "Empatia"? O czym ta pani pisze? "Dla zażyłych par pewnych swojego uczucia"? Przeczytajcie artykuł jeszcze raz. Mnóstwo w tych słowach niepewności i strachu, braku wzajemnego zrozumienia. "Za koło ratunkowe mając jedynie jego zapewnienia, nie rozumiem co nim kierowało, co kieruje nim nadal", "za każdym razem pojawiały się te same pytania, wszystkie nakierowane na próbę zrozumienia jego zachowań. Na próżno", "ostatecznie do końca nie byłam pewna jego zamiarów, mimo kilku lat związku". . . Tekst wygląda na próbę autorki uporania się z własnymi rozterkami. "Zabawa" - faktycznie trafne określenie. Z dojrzałością nie ma to nic wspólnego. Smutne.
# 192012.02.13, 20:26

Gunia
@Voca: Chyba patrzymy na bardzo różne aspekty historii, mnie ich wielką miłość zupełnie przysłoniły jej tragiczne konsekwencje. Może to zboczenie zawodowe, ale miłość (lub sex) co pali i niszczy, jest dla mnie chorobą.
# 182012.02.13, 20:17

XY
Zawsze mnie to fascynuje, jak łatwo rezygnuje się z prezerwatywy, wszyscy są tacy pewni. . . Zadbany partner przecież nie może niczym nas zarazić!
# 172012.02.13, 20:08

V
A tak w ogóle to gorąco Wam polecam książkę "Puszczalscy z zasadami", która ukaże się już 22 lutego w Czarnej Owcy. :D
# 162012.02.13, 20:06

V
A ja sobie bardzo cenię ten średniowieczny romans i jestem niewypowiedzialnie wdzięczna światu, że jedna z najbardziej zanych historii miłosnych, to historia trójkąta. Czytałam Dzieje Tristana i Izoldy wiele razy. Po prostu to do mnie trafia. Co prawda polska szkoła zrobiła z tej historii popłuczyny, ale zawsze można się oderwać od szkoły. :)

A już najbardziej ujmujące było w tej historii to, że Tristan i król Marek darzyli się gorącym uczuciem. Szkoda, że nie była to historia rodziny poli, no ale trudno, nie można mieć wszystkiego, i tak byli bliscy ideału, sypiając we trójkę w jednym łóżku. Bo miłość to nie Wenus łaskawa, ale lwica na pustyni krwawa, Tygrys niemiłosierna nad błędnym człowiekiem na Kaukazie szalonym karmiła ją mlekiem. . .
# 152012.02.12, 17:45

Gunia
Poniższe nie znaczy, że jestem przeciwna tego typu układom, po prostu to jest wyjątkowo tragiczny przykład.

podobne artykuły

Ratunku, nie mam orgazmu!
Mam zwyczaj przeglądać sobie różne fora. Te kobiece i te od seksualności pełne są rozpaczliwych próśb o pomoc, konsultację, diagnozę: ”uprawiam seks z moim mężem już pięć lat, jest coraz gorzej, nigdy nie miałam orgazmu przy stosunku”, „kocham się z moim chłopakiem i nic nie czuję, z dwoma poprzednimi miałam to samo, chyba jestem oziębła”, „co mam zrobić, żeby przeżyć prawdziwy orgazm, była dziewczyna mojego chłopaka miała takie na zawołanie”, „moja żona nie ma ze mną prawdziwych orgazmów, kocham ją, jest dla mnie bardzo atrakcyjna, ale mam już dość jej oziębłości, czuję się odrzucony i niekochany, nawet pani z agencji, do której się udałem w desperacji miała ze mną orgazm przy stosunku ”„mam już dość udawania, zaczynam się brzydzić seksem”.
 
Zdefiniować seks
Jak zdefiniować „seks”? Nic bardziej oczywistego: „seks” to przecież termin oznaczający „stosunek seksualny” i ewentualnie „to wszystko” wokół. Jednak, gdy zagłębimy się w definicję, nic już takie oczywiste nie będzie. Już samo pojęcie „stosunku seksualnego” może budzić szereg wątpliwości. Czy zaliczymy do tej kategorii wyłącznie akty polegające na penetracji kobiecej pochwy, czy również stosunki oralne, udowe, analne? Akty pomiędzy osobami tej samej płci? Hm...
 
Droga bezwstydna
Wspominałyśmy ostatnio z moimi babeczkami przy piwie, jak to byłyśmy jeszcze młode i niedoświadczone w sprawach seksu. Pierwsze zauroczenia, ciekawość, pierwsze próby z różnym rezultatem… dorastało się, oj dorastało jeszcze przez długi czas po tych pierwszych razach, zmieniało partnerów i odkrywało się z nimi zupełnie nowe rzeczy.
 
Warsztaty o seksualności dla kobiet
Kobieca seksualność może być źródłem mocy. Każda z nas jednak musi w sobie tę moc rozbudzić. Zapraszam na dwa warsztaty, które mogą w tym pomóc: ’Rozmawiam o sekie’ oraz ’Wagina jako źródło mocy’. Stereotypy, przesądy, wstyd i brak wiedzy - oto, co blokuje naszą seksualną radość i umniejsza kobiecą siłę. Czas to zmienić. A więc, do dzieła!
 
Bez seksu, bez sensu
Brak seksu to nic strasznego? O ile zwiążą się ze sobą dwie osoby, które go nie chcą... Niestety, najczęściej jedna ze stron bardzo z powodu braku seksu cierpi, a to cierpienie często doprowadza do rozpadu związku.
 

najnowsze artykuły

Patronujemy: ”Kwartet” w Teatrze Nowym w Łodzi
seksualność kobiet » kultura
Patronujemy: ”Kwartet” w Teatrze Nowym w Łodzi
Obszar seksualności to obszar komunikacji międzyludzkiej. Ciało wybiega na spotkanie drugiej osoby dużo dalej niż słowa. Spotkanie intymne pozwala na porzucenie zafałszowanego obrazu nas samych i skonfrontowanie się z własną naturą - odsłania reakcje naszego ciała, wypuszcza niekontrolowane emocje. Stara mądrość wielu kultur i plemion mówi, że do świata duchowego można dostać się jedynie poprzez sferę instynktów.
 
Krew się poleje!
seksualność kobiet » miesiączka
Krew się poleje!
komentarze (11)
Sesja zdjęciowa There Will Be Blood w magazynie VICE. Zdjęcia Emma Arvida Bystrom.
 
Kubeczek menstruacyjny
seksualność kobiet » miesiączka
Kubeczek menstruacyjny
komentarze (7)
Zastanawiałam się, czy artykuł o kubeczku menstruacyjnym nie powinien znaleźć się w kategorii „gadżety”, bo fajny z niego gadżecik. No, ale koniec końców nie jest to gadżet do seksu, więc tekst jednak trafi do kategorii „miesiączka”. Także po to, żeby więcej osób dowiedziało się o tym wynalazku, który liczy sobie około stu lat, a nadal jest tak niepopularny, chociaż wygodny, praktyczny i w ogóle – w mojej opinii – najlepszy na czas krwawienia.
 
Rozdajemy orgazmy dla dwojga - konkurs
seksualność kobiet » wiadomości
Rozdajemy orgazmy dla dwojga - konkurs
A właściwie książki Jej orgazm najpierw i Jego orgazm później oraz intrygujący gadżet – wibracyjny pierścień dla par. A wszystko to w ramach zachęcania Was do pisania artykułów na portal, w których dzielicie się swoimi doświadczeniami, opiniami, poglądami, pomysłami na temat seksu i seksualności.
 
Ratunku, nie mam orgazmu!
seksualność kobiet » orgazm
Ratunku, nie mam orgazmu!
komentarze (7)
Mam zwyczaj przeglądać sobie różne fora. Te kobiece i te od seksualności pełne są rozpaczliwych próśb o pomoc, konsultację, diagnozę: ”uprawiam seks z moim mężem już pięć lat, jest coraz gorzej, nigdy nie miałam orgazmu przy stosunku”, „kocham się z moim chłopakiem i nic nie czuję, z dwoma poprzednimi miałam to samo, chyba jestem oziębła”, „co mam zrobić, żeby przeżyć prawdziwy orgazm, była dziewczyna mojego chłopaka miała takie na zawołanie”, „moja żona nie ma ze mną prawdziwych orgazmów, kocham ją, jest dla mnie bardzo atrakcyjna, ale mam już dość jej oziębłości, czuję się odrzucony i niekochany, nawet pani z agencji, do której się udałem w desperacji miała ze mną orgazm przy stosunku ”„mam już dość udawania, zaczynam się brzydzić seksem”.
 


najnowsze komentarze

Martyna :
Mam okres i chłopaka. Jak to jest że krew mi nie leci przed i podczas stosunku. / Mam się martwić??????.

AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.

AwaS:
Mnie się zdjęcia podobają, a to z parą jest bardzo seksowne i dużo w nim czułości, takie romantyczno-niegrzeczne. / / Rosa, ja też jestem (...)

gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach

me:
Ja sie zdecydowalam na kubeczek Mooncup jakis rok temu po przeczytania starego artykulu tutaj na portalu. . . i musze powiedziec ze sprawuje sie (...)

gosc:
ja ci dam nie jeden mmm

lalka25:
Pani artykuły są świetne otworzyła mi pani na nie które rzeczy oczy ja czuję się strasznie chuda mam budowę męską naszczęście mam piersi (...)

lalka25:
Ja też miałam problem z osiągnięciem orgazmu pomogły mi pozbyć się tego problemu erotyki na początek potem filmy porno zrobiły swoje trzeba (...)

Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.

meg:
Mnie się podobają. Bo tak. Bo ciało i krew. Bo ludzkie, bo piękne. Bo pokazuje to, co w dzisiejszych czasach próbuje się wysterylizować, (...)

h-s:
Rosa, ale co ma ból do czucia, że coś cieknie po nodze, albo że nagle w majtkach zrobiło się tak ciutek mokro i jest to nieprzyjemne?

rosa:
Hurra!!! Widze ze ktos dzielnie powiela moje pomysly i pokazjue to \"obrzydliwe\" i \"niehigieniczne\"! / / Mi tam tak leci czasem, moja droga h-s. (...)

W_0:
Ciekaweeee zdjęcia. . :)

Women29:
Która z pań się masturbuje?

Maga:
cudo!! jestem zachwycona! dzięki

zobacz też

Zrzucając łańcuchy

sonda

 

Ile masz lat?
  • mniej niż 15
  • 15-16
  • 17-18
  • 19-22
  • 23-26
  • 27-30
  • 31-35
  • 36-40
  • 41-50
  • 51-60
  • 61 i więcej

zobacz wyniki »
  



warto wiedzieć

seksualnosc-kobiet.pl    indeks tekstów    o nas    varia    redakcja    reklama    banery    kontakt
subskrybuj nasz newsletter


portal waginistyczno-feministyczny