dział: kochanek / kochanka

Syndrom Stanleya

Nat Gru
dodano: 2015.02.16
Jest takie sformułowanie, które moim przyjaciołom wystarcza za podsumowanie randki z nowopoznanym mężczyzną. Rzadko używane, ale brzmi: „jest Stanleyem” i choć może powinnam mówić: „jestem kobietą Stanleya”, to jednak łatwiej obarczyć odpowiedzialnością za realizowanie tak kłopotliwego syndromu tę drugą stronę. Do istniejących już w kulturze, a zapoczątkowanych w dziełach literackich kompleksów i syndromów, proponuję dołączyć jeszcze jeden: Syndrom Stanleya.

Analizowałam kiedyś z moim przyjacielem Tramwaj zwany pożądaniem Tennessee Williamsa, rozważaliśmy bowiem możliwość rozwiązań inscenizacyjnych dla tego dramatu, ale nie ukrywam, że najbardziej nasze głowy zaprzątała główna postać męska – Stanley Kowalski. Oczywiście, nie da się w takich chwilach uniknąć porównań z widzianymi już kreacjami aktorskimi, między innymi Marlona Brando (w ekranizacji z 1951 roku) czy Andrzeja Chyry (spektakl w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego) i ich zgodności z posiadanymi już wyobrażeniami. Mnie szczególnie frapował sposób „napisania” tej postaci, a raczej pewien samczy magnetyzm, który jest w niej zakodowany.

stanley.jpg

Pokrótce – Stanley Kowalski, reprezentant klasy robotniczej, jawi się jako nieokrzesany brutal, porywczy cham, żeby nie wspomnieć o incydencie gwałtu, którego dopuszcza się na własnej szwagierce. Lubi sobie wypić. Żona jednak nie potrafi (a może nie chce?) od niego odejść, odseparować się, poddając się temu specyficznemu urokowi faceta, który chodzi po domu w białym bawełnianym podkoszulku, siarczyście beka, a perfumy są mu obce. Te trzy ostatnie przymioty to oczywiście fantazja interpretatora, jednak nie bez powodu przywołałam wcześniej przykład Stanleya kreowanego przez Andrzeja Chyrę. W jednym z wielu wywiadów, których udzielił, przygotowując się do premiery w paryskim Odeonie, padło kluczowe chyba dla tej postaci stwierdzenie, dające się zamknąć w następujących słowach: Kowalski może i zachowuje się jak burak, ale o uczuciach, miłości, potrafi mówić jak poeta. Ulega popędom, jego seksualność wydaje się bardzo pierwotna, natomiast wtedy, kiedy trzeba, potrafi ubrać myśli w piękne słowa (na przykład, by udobruchać lub uwieść kobietę).


Każda z nas chyba ma przyjaciółkę, znajomą, która, porzuciwszy wszelkie przejawy zdrowego rozsądku (jak mogłoby to wynikać z zewnętrznego oglądu), przeżyła romans oparty o taką właśnie pierwotną żądzę. Mnie samej zdarzyło się, wbrew głoszonym wcześniej opiniom, że najbardziej podniecający jest intelekt, pasja, wejść w relację z mężczyzną, z którym pod względem hobby, życiowych narracji, dzieliło mnie niemal wszystko, łączyło zaś fizyczne pożądanie. Jego zapach, dotyk wywoływały natychmiastową reakcję seksualnej gotowości, choć wspólnych tematów do rozmów często trzeba było szukać na siłę.


Postanowiłam skonfrontować swoje doświadczenia z przeżyciami koleżanek. I tak okazało się, że każda miała w swoim życiu chociaż jednego takiego Stanleya. Jedna odnalazła go w stajennym (jak sama wspomniała: „nie potrafił jednego zdania porządnie sklecić, ale wystarczyło, by to ciało znalazło się obok...”), inną do szaleństwa doprowadzał miłośnik „ustawek” po meczach („zachowywał się idiotycznie, ale jak pachniał...”). Koleżanki miały jeszcze swoje koleżanki, koleżanki owe również miały erotyczne przygody, kwitowane po czasie: „nie wiem, o co tam chodziło”.


Czas przyznać otwarcie: o wzajemne pożądanie, realizowane bez oporu przez każdą ze stron. O efekt touché, kiedy w zaskakujący sposób do jego wokabularza wkradały się sformułowania: „teraz chciałbym skosztować twoich ust”, „bogini rozkoszy” czy reakcja na kobiecą radość z powodu otrzymanego kwiatka: „Nie ciesz się tak, więcej takiego nie dostaniesz. Jest tyle innych kwiatów, które chciałbym ci podarować” i kiedy postanowił całe mieszkanie zastawić świecami, by stworzyć „odpowiednią” scenografię. O to, że nie tylko miłość sprawia, że można mieć fantastyczny seks. O możliwość wzbogacenia własnej techne sexualis (która u Stanleya stoi na wysokim poziomie). I masz świadomość, że ta relacja będzie na tyle krótka, że nie zechcesz zmieniać tego Stanleya, przystosowywać do własnego trybu życia. Stanley funduje coś niesamowicie pierwotnego, ale też intensywnego i to najbardziej fascynuje, a potem bez wielkich dramatów pozwala każdemu odejść w swoją stronę.


Wspomniany wcześniej przyjaciel miał taką fantazję, że Stanley powinien w scenach ze Stellą, swoją żoną, w pewien charakterystyczny sposób dotykać jej karku. Zapytałam wówczas: „Czy wiesz, że tak właśnie sprawdza się podczas tresury uległość psa?”. Może więc tutaj tkwi sekret – w chęci doświadczenia bycia zdominowaną?



Tekst ukazał się w ramach konkursu z Lelo.
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 5)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12011.10.28, 21:55

Wtrącalska
Stanley powinien być przepisywany na receptę, śmiem twierdzić.

Stanley'a traktuje się z przymrużeniem oka, więc odpada strach przed odrzuceniem.
Przy Stanley'u nie trzeba się przesadnie kontrolować, bo i o kompromitację trudno.
Stanley dowartościowuje samym i całym sobą.
Stanley daje chwilę wytchnienia, obnaża instynkt, rozgrzesza.

Stanley jest w swej roli bezkompromisowy i niezawodny- niezależnie od tego, czy nosi spodnie, czy spódnicę :)
# 22011.12.02, 20:30

lwicaa
Nie pozwalaja nam sie wiazac z taki Stanleyem, bo on do Ciebie nie pasuje, jest za glupi, zbyt prymitywny. A Tobie to odpowiada, bo po calym dniu podejmowania decyzji marzysz, zeby wrocic do domu i ktos Ci powie co i jak masz zrobic.
A najlepiej to sie od razu rozbierz, Stanley wie dokladnie czego potrzebujesz.
Nie pozwalaja Ci byc ze Stanleyem, bo on nie pasuje do wizerunku Twoich znajomych, przyjaciol, rodziny- spodziewali sie po Tobie czegos wiecej, intelektualisty, zywiciela, cieplych kluch. A przy Stanley'u czujesz sie soba- nareszcie jak czlowiek, a nie przydzielona Ci rola damy, kobiety, lalki, ktora sie caly czas musi sprawdzac.
Cale zycie myslisz, a przy Stanley'u nareszcie nie musisz tego robic. Kladziesz sie obok niego i czujesz jego zapach i slyszysz tykanie zegara i przejezdzajacy autobus, a on Cie mocno przytula i mowi: Za duzo myslisz, spij, bo rano musisz wstac.
I powoli zasypiasz, bo Stanley powiedzial SPIJ.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . i moze chcesz z nim spedzic reszte zycia, ale co oni powiedzia! i czy masz sile myslec za niego o pojutrze?
a on przyciska Cie mocniej i mowi:
SPIJ.
Dzis juz musze spac, bo Stanley mi kazal!
# 32012.03.11, 20:03

Anna
Znalazłam sobie takiego Stanleya 2,5 roku temu. Ja- studentka medycyny, wokół mnóstwo mądrych i przystojnych facetów, a ja wolę jego- prostego chłopaka, który ledwo zdał maturę i zajmuje się tylko grzebaniem przy swoim motorze. Potem Stanley okazał się nie tylko kochankiem namiętnym, ale i czułym. Rozśmiesza mnie, pieści, relaksuje. Na szczęście jest tylko moim Stanleyem i mam nadzieję, że tak zostanie.
# 42012.03.12, 17:08

V
@Anna - A co to znaczy, że jest "tylko Stanlyem"?:) Żadnego związku na serio ze Stanleyem? :)
# 52013.08.29, 18:14

Czerwony Smok
Spotkałam takiego kiedyś. . . szkoda, że wtedy jeszcze brałam pożądanie za zakochanie. . .

podobne artykuły

Jak mam pragnąć męża, który o mnie nie dba? Frustracja kontra rodzina
Pamiętam naszą pierwszą noc. Kochaliśmy się osiem godzin. Potem nieraz o tym myślałam. Dlaczego facet potrafi najpierw kochać cię osiem godzin, kłaść ci głowę na brzuchu, pieścić twoje piersi, robić ci dobrze ustami przez godzinę, a potem to wszystko mija.
 
Czułość i seks – czego tak naprawdę pragniesz?
Pod rozległym pojęciem seksu mieści się też niedostrzeżona jako odrębny impuls potrzeba bycia obejmowanym, otaczanym troską innej osoby, niańczonym i zapewnianym o miłości nie dlatego, że przyniosło się do domu pensję czy upiekło placek, ale po prostu dlatego, że się istnieje.
 
Wspaniałego Seksu w Nowym Roku! Wyczaruj sobie Piękny Seks z odpowiednim partnerem!
Czego Ci życzę z okazji Nowego Roku? Cudownej Miłości i Cudownego Seksu!
 
Kobieta, która pragnęła mężczyzny
Moja przyjaciółka, nazwijmy ją Diana, wychowywała się bez ojca. Nie pamiętała go, ale w jej domu zawsze się z niego żartowało lub mówiło źle o nim.
 
Miłość jest kobietą
Sądzę, że chyba nie ma kobiety, która choć raz nie pomyślałaby o innej przedstawicielce swojej płci z fascynacją, adoracją lub podziwem.
 

najnowsze artykuły

Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
seksualność kobiet » wiadomości
Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
komentarze (1)
We właśnie Wrocławiu rozpoczyna się już szósta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 








zobacz też

Orgazmiczna joga. Polecam :)

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter