dział: gadżety

Różowe i fajne, czyli wewnętrzne życie waginy

Voca Ilnicka
dodano: 2012.11.05
Rok temu Nat Gru pisała recenzję nowego gadżetu Lelo – Lyli. Teraz pojawiła się nowa ulepszona Lyla 2 – i tak, tym razem rzuca na kolana. Przynajmniej mnie rzuciła. I to bardzo szybko.

Lyla2_cerise_mood.jpg

Dlaczego Lyla?


Lelo jakiś czas temu wydało serię „na pilota” (tutaj: Lyla, Tiani i Oden na stronie Lelo). Generalnie chodzi o to, aby gadżet seksualny stał się prawdziwym gadżetem dla dwojga, żeby to było coś dzielonego przez dwie osoby (Lyla 2 nada się i dla par kobieta + mężczyzna, jak i dwóch kobiet), bo wielu osobom tzw. wibratory kojarzą się z egoizmem, frustracją oraz feminizmem wojującym, no i może lesbijkami. Generalnie: wykluczeniem mężczyzn (którzy to niby są okropnie poszkodowani, bo kobieta sama ma orgazm). A niektórym lesbijkom zaś wibratory kojarzą się zbyt fallicznie, żeby ich używać. No to Lyla 2 jest całkowicie nie falliczna i całkowicie włączająca, włącza dwie osoby do zabawy (a nawet więcej – o ile będą sobie przekazywać pilota) i to nie tylko w łóżku, ale nawet... na ulicy!  


Lyla 2 to bezprzewodowe wibrujące jajeczko na pilota, a z wibratora ma tyle, że wibruje. I to w wielu trybach. Idea używania tego seksualium polega na tym, że umieszczamy je w pochwie, a pilot przekazujemy kochankowi (bądź kochance) lub też ściskamy w dłoni i same podkręcamy wibracje. W tej wersji jajeczko działa też bez pilota – można więc ją włączyć jak klasyczny wibrator (jeśli mamy na to ochotę lub też w pilocie siądą baterie) – co jest dużym ułatwieniem dla tych, którzy np. nie chcą utopić pilota w wannie lub też którym nagle brakuje rąk. Gdy używamy tej zabawki w dwie osoby, to ta druga, która akurat ma dostęp tylko do pilota, wie, jak wibruje, w jakim trybie i z jaką siłą drży jajeczko, bo pilot trzymany w dłoni wytwarza takie same drgania. De facto mamy więc dwa wibratory – jeden do użytku wewnętrznego, a drugi – według uznania oraz wyobraźni.


Lyla 2 jest wodoodporna. Wiem to na pewno, bo topiłam ją cały wieczór w wannie i mogę powiedzieć, że jest miłą towarzyszką samotnych długich kąpieli w pianie i gorącej wodzie. Nadaje się i na wieczór z kimś, i na wieczór solo.


Gdy prowadzę warsztaty o seksualności, prawie zawsze biorę na nie gadżety erotyczne. Na ostatnich kilku warsztatach to właśnie Lyla cieszyła się największym zainteresowaniem. Dziewczyny przekazywały ją sobie z rąk do rąk, puszczały w najróżniejszych trybach i mocach wibracji i deklarowały, że ją kupią. Czy kupiły – nie wiem. Sądzę jednak, że wiem, dlaczego to jajeczko tak cieszy i przyciąga damskie oko. Lyla jest naprawdę ładna. Szczególnie w wersji różowej (ale to już kwestia gustu, wszystkie są ładne). Jest mała, urocza, ma ciekawy kształt i wysmakowany design – zresztą – jak wszystko od Lelo. (Od lat wydaje mi się, że Lelo to marka najbardziej kobieca i stylowa, gdy Fun Factory postrzegam jako bardziej dziewczęcą i zabawną). Nie wygląda ani jak substytut penisa, ani wibrator, ani też nie przypomina topornych jajeczek z sexshopowej tandety zaułku dworca. Wykonana jest z bezpiecznego silikonu medycznego, bardzo miłego w dotyku, pozbawionego zapachu. Słowem – nie ma się do czego przyczepić.


Wewnętrzne życie waginy


Abstrahując już od tego, jaka to Lilka jest słodka i gadżeciarska, chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz – Lilka jest wibratorem do użytku wewnętrznego i to takim, który nie wystaje na zewnątrz, podrażniając czy też pieszcząc zewnętrzne części naszych genitaliów. Dlatego też – zupełnie inaczej niż z dildem, klasycznym wibratorem itp. - możemy skupić się całkowicie na doznaniach płynących z wnętrza waginy. Od wielu lat trwa spór o to, czy pochwa coś czuje i jak wiele czuje. Badania i wnioski co kilka lat obalają poprzednie tezy, a my możemy w tym wszystkim czuć się zagubione – jeśli, oczywiście, będziemy chciały polegać na zdaniu naukowców. Tym razem, przy użyciu Lilki – możemy same takie badania przeprowadzić, dowiedzieć się, ile rozkoszy jesteśmy w stanie „wydobyć” przy pieszczotach zewnętrznych części genitaliów (czyli głównie niezakrytej części łechtaczki), a ile wnętrza waginy. Myślę, że jest to ciekawe doświadczenie, takie, które lepiej pozwala poznać ciało. W końcu mamy do czynienia z gadżetem, którego siłę wibracji można stopniować i zmieniać bez dotykania sromu. Duży plus dla Lilki właśnie za to. Cokolwiek się okaże – czy to, że takie wewnętrzne drgania wysyłają nas w kosmos, czy też że nie robią na nas wielkiego wrażenia – wiedza ta jest cenna.


Dodatkowo...


Jak już wspomniałam, Lilka jest niewielka. Dlatego też nie musimy jej trzymać obiema rękami i świetnie się sprawdza używana z innymi gadżetami, np. dildem lub innym wibratorem, którym możemy pieścić łechtaczkę. Sama oczywiście może służyć do masażu wszystkich innych części ciała. Ponieważ zaopatrzona jest w plastikowy sznureczek służący do wyjmowania jej z pochwy, gdy trzymamy ją w dłoni za tenże sznureczek – nie ucieka, nie wyślizguje się, zawsze jest pod kontrolą, co ważne, gdy używamy dużo żelu poślizgowego lub jesteśmy w wodzie. Jest dość mała w porównaniu z klasycznym wibratorem, ale wystarczająco duża, żeby służyć jako wibrator użytku zewnętrznego – gdyż idealnie wtula się wulwę i miło wibruje wargi sromowe. Możecie sobie także wymasować nią całe ciało – włącznie z karkiem czy piersiami. Wibruje dość mocno (przy czym jest cicha – pilot głośniejszy).


i dodatki...


Jak wszystko, co sprzedaje Lelo, zapakowana jest w gustowne ozdobne pudełko, w którym znajdziecie ładowarkę, baterie do pilota (bez paniki, nie trzeba lecieć do sklepu), saszetkę żelu poślizgowego, instrukcję obsługi, gwarancję, broszkę oraz – last but not least – satynowe etui do przechowywania wibratora, co moim zdaniem jest jednym z najbardziej trafionych dodatków do gadzętów erotycznych w ogóle. Dzieki temu etui Lila nie zajmuje połowy łóżka (w swoim eleganckim, ozdobnym lecz dość dużym pudełku), nie kurzy się i w zasadzie można ją zanieść wszędzie choćby w torebce – gdyż w tym etui wygląda trochę jak okulary słoneczne – w końcu etui do etui podobne.lyla2 z dodatkami.JPG


Podsumowanie


Lyla 2 wydaje mi się jednym z najciekawszych gadżetów. Jest wielofunkcyjna, można się nią bawić w parze lub samodzielnie, w domu lub na ulicy (kto wie, dziewczyno, co chowasz w pochwie?), służyć do użytku wyłącznie wewnętrznego lub też i zewnętrznego, którym pieścić można genitalia swoje, ale także i mężczyzny (chociaż jest dość obła, ale dla chcącego nic trudnego, chociaż do pieszczot penisa chyba lepiej sprawdza się choćby spłaszczona końcówka wibratora Gigi; ewentualnie, trzymając zazdrośnie Lilkę w waginie, jego można trochę powibrować pilotem od Lilki), jest wodoodporna, cicha i naprawdę ładna. Czego jeszcze więcej chcieć?


 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 8)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12013.03.27, 14:06

TYGRYSICA
ŚWIETNY GADŻET.
DOSTAŁAM W PREZENCIE . BEDZIE MOJA ULUBIONĄ ZABAWECZKĄ. DOPROWADZA MNIE DO EXTAZY. WYPRÓBOWAŁAM W PRACY. ODLOT. NIKT NIE WIEDZIAŁ DLA CZEGO MRÓŻĘ OCZY MOJE SUTECZKI STAŁY JAK NIGDY. KOLEDZY KRĄŻYLI JAK SĘPY.
# 22013.04.02, 23:51

DJ
Ktoś się orientuje, czy LELO Pico Bong Honi działa na podobnej zasadzie?
# 32013.04.12, 15:32

Carrie Monroe
PicoBong Honi nie posiada pilota. Jest zasilana jedną baterią AAA, która wystarcza na ok. 2 godziny użytkowania. Dość trudno zmienia się rodzaje wibracji, ponieważ panel kontrolny jest umieszczony na bullecie w miejscu napisu PicoBong - zatem aby zmienić rodzaj wibracji, trzeba wyjąć bullet. Pozdrawiam!

__________________
zmyslowe-fantazje. blogspot. com
# 42014.05.09, 08:50

KitiKat
Super zabawka :)

Polecam również zerknąć na ofertę sklepu Erotyczne Fantazje - erotycznefantazje. pl :)

Dużo fajnych gadżetów w przystępnej cenie :D
# 52014.08.31, 10:13

inga
oj gadżety erotyczne:D czasem zastanawiam się jak kobiety kiedyś bez tego funkcjonowały;) nie mogę sobie tego wyobrazić;) ja uwielbiam takie zabawki:) swoje zawsze kupuję w jednym, sprawdzonym sklepie. INTERNETOWYM bo zwykłych sex shopów nie toleruję. Są często takie obskurne, brudne. skierowane do facetów. żenujące.
# 62014.08.31, 12:54

ania
Niestety, ale masz bardzo dużo racji. Ostatnio kierowana chęcią kupienia jakiegoś cacka trafiłam do sex shopu. To co ukazało się moim oczom chyba mnie przerosło. Nigdy więcej, ale gadżet dalej chcę kupić. Może polecisz ten swój sklep? Takie sprawdzone miejsca zawsze są najlepsze, wszystko jedno o co chodzi.
# 72015.03.20, 11:13

mitop
ciekawe gadzety erotyczne ma sklep-intymny. pl i w niskich cenach ja u nich kupuje i jestem zadowolony :)
# 82016.02.06, 13:12

kasia
świetne

podobne artykuły

Zabawa w ujawnianie sekretów. Zrób to z nami!
Ponoć seksualność ma być jedną wielką tajemnicą, żeby nie powiedzieć tabu, i ponoć brzydko jest o niej mówić. My zaś proponujemy zabawę w ujawnianie. Niekoniecznie czyichś sekretów, ale chociażby własnych przemyśleń w tym zakresie czy też doświadczeń, które dla innych mogą stać się podpowiedzią, punktem odniesienia, cenną nauką. W zamian za to mamy dla Ciebie Alibi.
 
Wibrator za szczerość - rozstrzygnięcie
Jestem wzruszona. Poruszona. Szczęśliwa i radosna. Kocham moją pracę i kocham Seksualność Kobiet. A co mnie nakłania do takich wyznań i dlaczego czuję euforię? Ano dlatego, że w ostatnim czasie dostałam od Was tyle cudownych, pięknych, ujmujących, rozczulających, potężnych i jeszcze raz – pięknych! - artykułów, że serce rośnie, dusza śpiewa i chce mi się żyć! :)
 
Królewna o Przebudzającej się Joni
Po raz pierwszy usłyszałam o nim od Nathalie, mojej siostrzanej duszy. «Czuję, że to coś dla Ciebie» – napisała i do tej tajemniczej wiadomości dołączyła link. Kliknęłam w wideo, na którym rozmawiały ze sobą dwie kobiety – jedna przesadnie natchnionym głosem zadawała pytania, druga odpowiadała – głosem ściszonym, jakby właśnie wyjawiała jakiś sekret. Nastawiłam uszu, a moja świadomość zaczęła tworzyć tagi: #prastara praktyka taoistyczna, #otwieranie się joni, #delikatność i czułość, #duchowy wymiar seksualności, #spełnienie… W pewnym momencie kobieta ostrożnie wzięła w dłonie przedmiot mocy, o którym była mowa – kamienne jajeczko, które wkłada się do joni… nie! Nie wkłada się – joni sama je zasysa, gdy poczuje, że to odpowiedni moment. A potem dzieje się magia uzdrawiania. Poczułam miłe łaskotanie w podbrzuszu. Ziarno ciekawości i nadziei na nowo zostało zasiane.
 
Wibrator za szczerość. Nasza lekko erotyczna zabawa!
Co ma wspólnego seks i kłamstwo? Czy to prawda, że ludzie często kłamią, gdy mówią o seksie? A Ty wolisz szczerość? Zabaw się z nami!
 
Tantra z piór. Każde ciało chce więcej
Daj mi to albo odsprzedaj!
Kocham to i ci nie oddam!
Muszę to mieć!

O co tyle krzyku?

Oczywiście – o duuuużo przyjemności.
 

najnowsze artykuły

Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
komentarze (1)
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
seksualność kobiet » artykuły
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
komentarze (6)
Ana-suromai to starożytny rytuał błogosławienia świata i udzielania mu swojej seksualnej mocy poprzez odsłonięcie kobiecych genitaliów. Tak kobiety błogosławiły świat m.in. w starożytnym Egipcie, o czym możemy przeczytać u Herodota i Diodora Sycylijskiego.
 








zobacz też

„Nie wychodź po zmroku, bo Cię zgwałcą.”

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter