dział: gadżety

DeLight - zakręcona zabawka rozbuja Twoje biodra!

Voca Ilnicka
dodano: 2014.12.17
DeLight to zakręcony wibrator, który na targach gadżetów erotycznych zdobywał wiele nagród i przez jakiś czas był ekscytującą nowinką. Mnie jednak gadżety firmy Fun Factory jakoś nie zachwycały, więc i do DeLighta byłam zdystansowana aż do czasu, gdy trafił w moje ręce (i nie tylko ręce). Spodobał mi się!

Wibrator_Delight_Fun_Factor.jpg


Zdecydowanie jego największą zaletą jest nietypowy kształt. Muszę przyznać, że ten kształt jest niezwykle dobrze wyważony i oprócz tego, że pozwolił temu seksualium zgarnąć kilka designerskich nagród, to jest także niezwykle praktyczny i może rozbujać niejedną miednicę zupełnie jak Elvis! Dla mnie wielką zaletą jest również piękny wygląd i idealne połączenie materiałów, z którego jest wykonany. Większość gadżetów Fun Factory wygląda dla mnie zbyt "sportowo", żeby mi się chciało po nie sięgnąć, ale DeLight, czyli mój "konik morski", ewentualnie "łabędź" spełnia moje wymagania praktyczne i estetyczne. A o praktycznych piszę dlatego, że zazwyczaj nie przepadam za matowym silikonem, do którego czepia się cała domowa pościel i większość kurzu i paproszków swobodnie latających w powietrzu, ale że tym razem producent wykonał gadżet mniej więcej pół na pół z plastiku i silikonu, co sprawia, że do plastikowej części DeLighta nic się nie przyczepi. Na dodatek wibrator dostajemy w ślicznym satynowym woreczku, który cieszy oko i ułatwia przechowywanie - widać, że Fun Factory inspiruje się tym, jak swoje gadżety wyposaża Lelo, chociaż DeLightowe pudełko już odbiega od standardów tej drugiej firmy - jest ładne, ale jest to po prostu zwykły kartonik, który szybko trafi do śmieci. Dołączona ładowarka jest na USB, a to znaczy, że mamy w domu jeden klamot mniej, bo taka ładowarka jest naprawdę wymiaru mini (w sumie jest to sam kabelek). W zasadzie jedynym zastrzeżeniem co do wyglądu DeLighta są te dwa siermiężne ślady metalu na jego zgrabnym różowym korpusiku, do którego przykleja się ładowarkę na magnesy. Ale można na nie przymknąć oko. Ten wibrator ma inne zalety!


Zakręć mnie!

delight inside.jpg

Czy kobieta potrzebuje penisa, żeby być zadowolona? A może potrzebuje wibratora o kształcie penisa? Tymi kategoriami na pewno nie myślał nikt, kto projektował ten wibrator. DeLight nie jest klasycznym fallicznym obiektem służącym penetracji. On jest obiektem służącym kobiecej przyjemności i wygodzie. Tak, za jego pomocą można dokonać płytkiej penetracji - do tego był stworzony, ale to zdecydowanie penetracja innego sortu.


Pierwsze zakrzywienie wibratora pomyślane jest jako końcówka dopieszczająca strefę G - i właśnie tak głęboko, jak strefa G możemy wsunąć ją do waginy. Końcówka ta jest spłaszczona i dość dobrze spełnia swoją funkcję. Na dodatek gadżet jest odpowiednio elastyczny (to silikonowa część), aby poodginać go, na ile trzeba, w dowolnym kierunku. I chociaż do strefy G dobrze nadają się sztywne zabawki, to jednak ta DeLightowa elastyczność bardzo mi się podoba. Można się tym pobawić, posprawdzać, jak jest w różnych pozycjach, gdzie przesunąć końcówkę, żeby było inaczej - naprawdę pomaga w eksperymentowaniu i szukaniu nowych ścieżek dostępu do rozkoszy.


W środku tego zakrzywienia znajdziemy małą wypukłość - poszerza ona korpus wibratora i znajduje się akurat na wysokości czułego ujścia waginy - to mały akcencik, który sprawia, że czuję się dopieszczona przez projektanta tej zabawki - zdecydowanie był to ktoś, kto zna kobiecą anatomię.


f1.jpgŁadowanie na USB


Drugie zakrzywienie na samym grzbiecie ma panel kontrolny, a tuż pod panelem jego zasadnicza część spotyka się z zewnętrzną częścią genitaliów, szczególnie z najbliższą okolicą łechtaczki - i ta część jest również szeroka i dość spłaszczona, co sprawia, że DeLight całkiem nieźle sobie radzi, jako wibrator łechtaczkowy. Jeśli przyjmiemy teorię mówiącą o tym, że strefa G i odsłonięta część łechtaczki to południowa i północna część tego samego orgazmicznego organu, to wychodzi, że DeLight jest najbardziej kompleksowym stymulatorem łechtaczki (bądź strefy G). Na dodatek ma dość mocne wibracje (sama używałam go na najniższych lub prawie najniższych wibracjach, bo wszystkie mocniejsze i najmocniejsze prawie mnie znieczulały), co może się podobać kobietom, które niewiele czują lub lubią np. pieszczoty przez ubranie (działa).


f2.jpgŚliczny satynowy woreczek na zabawkę
f3.jpg
DeLight siedzi w woreczku :)

Ta sama krzywizna sprawia, że DeLighta idealnie trzyma się w dłoni (nawet jeśli jest to dłoń śliska, mokra i drżąca w kolejnym orgazmie).


Sądzę, że mało który wibrator daje taką mieszankę odczuć i wyzwala w kobiecie taką kreatywność używania. DeLightem naprawdę można dopieścić część wnętrza waginy ze strefą G (jasne, że płytko, ale to nie o głębokość chodzi) i jednocześnie pobawić się w szukanie czułych punktów na zewnątrz! Inny kształt sprawia, że własne znane ciało odkrywa się na nowo. Dla mnie - kobiety lekko znudzonej pisaniem recenzji gadżetów erotycznych - to wielki plus. Testując DeLight bawiłam się jak dziecko nową zabawką!


f4.jpgŁadowarka + wibrator ze sklepu Frywolnie.pl 


Dlatego mimo kilku minusików, wystawiam mu bardzo pozytywną recenzję.


A minusiki, które mnie nie zniechęcają, to:

-wspomniany już siermiężny ślad metalu na korpusie,

-głośny silniczek Fun Factory (ktoś mi wspominał, że to cichy gadżet, ale mi daje po uszach; dla porównania sięgnęłam po moją ulubioną Gigi Lelo - zarówno na najsłabszym, jak i najmocniejszym biegu Gigi jest zdecydowanie bardziej dyskretna!),

-mało kreatywne włączniki; tutaj znów muszę porównać Fun Factory z Lelo. Otóż ta druga marka przyzwyczaiła mnie do bezproblemowego zmieniania trybów, bo większość (ale nie wszystkie) swoich wibratorów wyposażyła w 3 lub 4 guziczki, co pozwala na osobną regulację mocy i osobną trybu wibratora. Z DeLightem jest tak, że ma tylko 2 guziczki, dlatego, jeśli chcesz używać trybu innego niż ciągła wibracja (na przykład pulsowanie), musisz dojść na skali mocy do absolutnego maksimum i dopiero wtedy - na najwyższych obrotach - zmieniasz tryb. Co więcej - jeśli chcesz ten tryb utrzymać, nie możesz zmniejszyć wibracji, po automatycznie zmienia to tryb. A biorąc pod uwagę fakt, że wibracje są naprawdę silne, to te z kobiet, które nie potrzebują bardzo intensywnych doznań, będą musiały się ograniczyć do używania jednego trybu - stałych wibracji. To moim zdaniem duże niedopatrzenie. Ale ponieważ osobiście wolę właśnie takie wibracje, fakt, że tylko je mogę wybrać, jakoś mnie nie martwi.

-włącznik, do którego trzeba siły - czasem mam problem z tym, żeby jednym słabym kliknięciem włączyć ten wibrator, a czasami mam wrażenie, że przechodzenie między trybami jakby się zacina - i znów porównanie z Lelo - do ich przełączników wystarczy siła komara.

f5.jpgDeLight w otoczeniu innych zabawek: dildo Bouncer i wibrator Gigi


Podsumowując: nietypowy kształt i bardzo ładny wygląd DeLighta sprawiają, że wszelkie jego małe wady się dla mnie nie liczą. Zalety wygrywają! Życzę ekstatycznego użytkowania!


DeLight przyleciał do nas ze sklepu Frywolnie.pl  

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12014.12.22, 09:25

AnnaModerska
Pragnę nadmienić, że producent dodaje kabelki usb do każdego gadżetu zasilanego w ten sposób - również do Delight'a - nie powinno być tak, że ładowarkę trzeba zamawiać oddzielnie.
# 22015.01.23, 21:03

Ania Frywolnie
@AnnaModerska - masz rację, ładowarka jest w zestawie, dołączana od razu przez producenta. Jeszcze jakiś czas temu tak nie było, ładowarkę kupowało się osobno. Po zmianie zaczęliśmy dodawać gratis ładowarkę do każdego modelu zasilanego w ten sposób, który nie miał jej w zestawie (zapasy magazynowe sprzed zmiany).
Voca poprawiła już informację o ładowarce w recenzji, a ja w opisie produktu, gdzie faktycznie mieliśmy stare informacje.

Dzięki za komentarz!

Pozdrawiam,
Ania z frywolnie. pl

podobne artykuły

Wibrator za szczerość - rozstrzygnięcie
Jestem wzruszona. Poruszona. Szczęśliwa i radosna. Kocham moją pracę i kocham Seksualność Kobiet. A co mnie nakłania do takich wyznań i dlaczego czuję euforię? Ano dlatego, że w ostatnim czasie dostałam od Was tyle cudownych, pięknych, ujmujących, rozczulających, potężnych i jeszcze raz – pięknych! - artykułów, że serce rośnie, dusza śpiewa i chce mi się żyć! :)
 
Wibrator za szczerość. Nasza lekko erotyczna zabawa!
Co ma wspólnego seks i kłamstwo? Czy to prawda, że ludzie często kłamią, gdy mówią o seksie? A Ty wolisz szczerość? Zabaw się z nami!
 
Banana in the ass, czyli jak robią to prawdziwi faceci
Czy zdrowy, normalny facet, zorientowany na kobiety, mógłby kiedykolwiek pomyśleć o wkładaniu sobie czegoś do tyłka?
 
Zabawki (erotyczne) są do zabawy! :)
Zabawki są do zabawy. Dlatego ochoczo zapraszamy je do naszych sypialni. I bawimy się nimi wraz z naszymi partnerami, kochankami i ukochanymi. Same również. Więc dlaczego tak wiele osób, a szczególnie, zdesperowanych mężczyzn, się ich boi? :)
 
Najmniejszy wibrator świata i do tego zapachowy (?)
No, dobrze, Lily nie jest najmniejszy, ale naprawdę jest malutki i słodziutki. Na dodatek Lelo wymyśliło, żeby przydać mu trochę zapachu, i tak nową ulepszoną wersję Lily, czyli Lily 2, możemy kupić w kilku zapachach (do wyboru lawenda i miód; Bordeaux i czekolada;). To chyba pierwszy na świecie wibrator zapachowy (w każdym razie ja nie słyszałam o żadnym innym:).
 

najnowsze artykuły

O komunikacji w seksie. Voca w radiu RAM
seksualność kobiet » seks
O komunikacji w seksie. Voca w radiu RAM
Jak skomunikować się z partnerem czy partnerką w seksie i w związku? Jak udzielać sobie informacji zwrotnej? Jak mówić o swoich uczuciach i fantazjach? O tym właśnie rozmawiamy w Misji na Marsa w Radiu RAM. Przepytają mnie Marcin Furmański i Krzysztof Janoś. Dziękuję za wspólną podróż!
 
Bądź bardziej kobieca, ukryj swój okres!
seksualność kobiet » miesiączka
Bądź bardziej kobieca, ukryj swój okres!
Babeczki, bądźcie bardziej kobiece, schowajcie swój okres - mówi nam kultura. Mówi to ustami osób każdej płci. Co świetnie widać na filmiku Skit Box ”I got tha flow”. Ale kobiety z tego wideo chcą być sobą, nie stosować się do norm społecznych za wszelką cenę i - właśnie - nie ukrywać swojej kobiecości.
 
Czułość i seks – czego tak naprawdę pragniesz?
seksualność kobiet » seks
Czułość i seks – czego tak naprawdę pragniesz?
Pod rozległym pojęciem seksu mieści się też niedostrzeżona jako odrębny impuls potrzeba bycia obejmowanym, otaczanym troską innej osoby, niańczonym i zapewnianym o miłości nie dlatego, że przyniosło się do domu pensję czy upiekło placek, ale po prostu dlatego, że się istnieje.
 
Ecstatic dance Wrocław - 18.03.2017
seksualność kobiet » wiadomości
Ecstatic dance Wrocław - 18.03.2017
Zapraszamy do magicznej podróży, podczas której Freya poprowadzi Cię w uzdrawiającą przestrzeń serca na spotkanie z Ixcocoa - Devą Kakao, odkrywając subtelne moce miłości, błogości i szczęścia.
 
Stracić dziewictwo, aby uprawiać seks co 2 godziny
seksualność kobiet » kultura
Stracić dziewictwo, aby uprawiać seks co 2 godziny
komentarze (2)
To jest w końcu najważniejsze w byciu kobietą – bycie seksownym kociakiem, który jest posłuszny swojemu panu. To mówił ”Zmierzch”, to mówiło ”Pięćdziesiąt twarzy Greya”, to mówi internetowa wyrocznia dla polskich nastolatków.
 








zobacz też

„Waginatyzm” instalacja Iwony Demko

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter