Nie tędy droga?
Mimo wspomnianych inicjatyw „przyjazne“ kobietom porno pozostaje w sferze projektu. Próby skodyfikowania kobiecego języka pornografii, choć niebędące z założenia antypornograficzne, kojarzyć się mogą z miękką realizacją tez Dworkin, według której kobieca seksualność jest z założenia piękna, miękka, pozbawiona wulgarności i agresji. Nie oznacza to, że sam pomysł stworzenia kobiecego języka filmów porno, podobnie jak języka opisywania kobiecej seksualności nie jest kontynuowany. Szczególnie ciekawe pomysły rodzą się w niszowych środowiskach kobiecych – lesbijskich i queerowych. Powstaje coraz więcej mainstreamowych (czyli: nastawionych na wywołanie podniecenia) filmów porno tworzonych przez i dla lesbijek.
Od „lesbijskiej“ pornografii oferowanej heteroseksualnemu widzowi produkcje queerowej wytwórni Pink & White Productions czy Manueli Kay odróżnia udział w nich prawdziwych lesbijek (zarówno w typie butch i femme) i osób transgenderowych (czasami również gejów), czyli aktorów, z którymi łatwiej zidentyfikować się nieheteroseksualnemu widzowi, oraz równoprawny udział ujęć pokazujących całe ciała i ich fragmenty. Poprzez koncentrację na nieheteronormatywnych relacjach, filmy te przełamują tabu i stereotypy wokół seksualności, jak choćby tego o z natury pasywnej roli kobiety w seksie czy o tym, że kobiety nie pragną przygodnego seksu czy nie mogą się nawzajem zerżnąć.
Przykładem takiego tabu jest dyskusja wokół wykorzystania w lesbijskim seksie dildo. Jak pisze Magda Szcześniak w tekście „Dildo – niepoprawna politycznie zabawka", który właśnie ukazał się w 16/17 numerze „Krytyki Politycznej“, część środowisk lesbijskich uznaje dildo za imitację penisa, a chęć jego użycia uznaje za tęsknotę za prawdziwym penisem i prawdziwym mężczyzną czy wręcz podszywanie się pod lesbijskość. W homofobicznym dyskursie używanie dildo jest postrzegane jako wyraz tego, że nie istnieje coś takiego jak lesbijska seksualność, a bycie lesbijką jest kaprysem kobiet, które tak naprawdę chcą być z mężczyznami, a nawet chcą być nimi.
Czym jest dildo w oczach jego „obrończyń“? Erotyczną zabawką, która, co istotne, nie przysłania całkowicie waginy, więc nie wyklucza bycia stymulowaną podczas jego noszenia, odczepialną, więc może zmieniać właściciela, różnorodną – można ją dopasować do potrzeb osoby penetrowanej pod kątem długości, grubości, kształtu, a także np. koloru. Jak napisała jedna z redaktorek lesbijskiego magazynu „On Our Backs“: „Jedną z fajnych rzeczy w byciu lesbijką jest to, że można wybrać sobie rozmiar swojego fiuta“. W ten sposób pokazała podstawową zaletę dildo: jest to zabawka, z której można, lecz nie trzeba korzystać, będąca urozmaiceniem, a nie podstawą seksualności lesbijskiej. Nie gra (jak penis) głównej roli w filmach, ponieważ nie od niej jest uzależniony rytm stosunku seksualnego. Ponadto w przypadku użycia dildo ekonomia przyjemności zostaje odwrócona. Podczas gdy penis w pornografii hetero musi pokazać widzowi swoją przyjemność (erekcja-ejakulacja), dildo ma przede wszystkim dać przyjemność osobie penetrowanej.
Z tezą o rzekomym romantyzmie i czystości kobiecych relacji seksualnych rozprawia się francuska fotografka i reżyserka Emilie Jouvet w nagrodzonej wieloma prestiżowymi nagrodami (w tym Grand Prix pierwszego polskiego festiwalu queerowych produkcji pornograficznych FAQ!) niezależnej produkcji „One night stand“ („Na jedną noc“, 2006). Do udziału w tym filmie Jouvet zaprosiła lesbijki i osoby transseksualne K/M. Ich zadaniem był wybór partnera i odegranie z nim swojej fantazji seksualnej, co uwieczniła kamera. W efekcie powstała seria pięciu krótkich filmów porno, pokazujących całe spektrum lesbijskiej i queerowej seksualności – butch, femme i transgenderowej. Kluczowym pojęciem w filmie Jouvet jest popęd, pragnienie, pożądanie. Kontakt dwóch ciał, narastające pożądanie wyzwala różne, indywidualne tajemnice bohaterek filmu, o których nie miały pojęcia. Chociaż film posiłkuje się prawie wyłącznie obrazami kontaktów seksualnych i reakcji kobiecego ciała, reżyserce udało się zaangażować widzów w wielowymiarowe odkrywanie kobiecej seksualności.
Inny język pornografii
Kobiecy język filmów porno wciąż pozostaje w awangardzie. Wynika to zarówno ze specyfiki tematu, jak i samej istoty pornografii, która od zawsze jest czułym barometrem rodzących się zmian obyczajowych. Nic dziwnego, że najciekawsze projekty powstają właśnie w niszowych środowiskach kobiecych – feministycznych, lesbijskich i queerowych. Wydaje się, że queerowe i lesbijskie filmy pornograficzne – zarówno mainstreamowe, jak i niszowe, powstałe w opozycji do tradycyjnego porno czy krytyczne wobec niego (jak, oprócz wspomnianego „One night stand“, filmy Dayny McLeod „How to Fake an Orgasm“ i „Pleasure Zone“ czy produkcje Pipilotti Rist) najpełniej odzwierciedlają też postulat stworzenia kobiecego języka pornografii, dekonstruując jednocześnie stereotypowe wyobrażenia na temat kobiecej seksualności.
Kobiety jako producentki, reżyserki i aktorki w samym przemyśle pornograficznym starają się mówić nowym językiem. Oryginalność ich projektów nie dotyczy jedynie warstwy obrazu, ale innego sposobu traktowania samej pornografii i seksualności, i w końcu odmiennej wizji kobiety. W ten sposób kobiece porno świadomie pełni rolę kulturotwórczą poprzez krytykę masowej pornografii i stanowi bogaty wachlarz projektów ekspresji kobiecej seksualności przełamujących różne tabu i wyobrażenia.
Pisząc tekst korzystałam z prac dr Alicji Długołęckiej „Pornografia dla kobiet w perspektywie queer“ oraz tekstu Magdy Szcześniak „Dildo – niepoprawna politycznie zabawka“ (nr 16/17 „Krytyki Politycznej“).
Tekst ukazał się w czasopiśmie Replika.
| # 11 | 2010.10.24, 13:59 |
![]() mackdaniel | this was a really nice post, thanks |
| # 10 | 2010.10.23, 06:44 |
![]() badmash | I just signed up to your blogs rss feed. Will you post more on this subject? |
| # 9 | 2010.08.06, 17:43 |
![]() Lorri | Voca, niestety nie idziemy tą samą drogą. :) Podsumuję więc moje podejście do tematu, bo nie lubię nieporozumień: - Akurat faceci hetero mają mocną awersję do używania dildo, jeśli chodzi o penetrację ich samych. Co innego penetracja partnerki - ale i tu najczęściej pojawia się tekst: "To ja ci już nie wystarczam?". Ci, którzy lubią być penetrowani przez partnerkę wibratorem najczęściej przyznają, że "chyba zaczynają sterować w stronę bi, przestają być heterykami". Natomiast "kryptogej" to dla mnie pejoratywne określenie, bo patrząc na sytuację w Polsce, każda osoba LGBTQ jest "krypto", co nie jest zabawne. - "Pokaż mi, czego używasz, a powiem ci, jakie seksualne zabawy lubisz. . . " - gadżety i fantazje mówią bardzo dużo o człowieku i zawsze mają znaczenie, np. sadomasochistyczne zabawki nie bez przyczyzny są nazywane sadomasochistycznymi, wiele też mówią o ludziach ich używających. Na ile czują pożądanie do gadżetu typu pejcz czy skórzany gorset z wycięciem na piersi, a na ile do noszącej je osoby - zależy od sytuacji i relacji, np. na prostytutce podnieca je bardziej gadżet niż ta sama naga prostytutka bez gadżetu. - Są kobiety, dla których męskie ciało, genitalia i ich imitacje nie podniecają. Są lesbijkami. - Wibratory dla lesbijek w kształcie penisów to absurd, skoro penis nie budzi w nich podniecenia, a wmawianie że zabawka odwzorowująca kształt penisa jest neutralna, jest po prostu nieprawdą. Ma do złudzenia przypominać penis, a nie np. kij od szczotki, pomimo że też jest długi i twardy. - Łechtaczka, punkt G, pochwa wrażliwa na max. 1/3 długości od wejścia - to anatomiczne fakty przeczące potrzebie głębokiej penetracji u kobiet. Producenci wibratorów w większości nie biorą tych faktów pod uwagę, ponieważ - tak jak w pornografii - panuje heteronorma i fallocentryzm. Osobiście lubię nowe linie wibratorów, nie przypominające kształtem dildo, a designerskie, obłe kształty. . . . End Of Road. :) |
| # 8 | 2010.08.05, 21:35 |
![]() Voca | Idąc dalej tą drogą, dochodzimy do wniosku, że faceci hetero, używajacy wibratorów, nie są naprawdę hetero, ale już prawie kryptogejami. Obiektem pożadania, wpływającym na określenie tożsamości, mogą być dla mnie tylko ludzie, nie przedmioty. Można pożądać kobiety, ale nie można pożądać dildo. Dildo się używa. |
| # 7 | 2010.08.05, 21:17 |
![]() Lorri | Voca, a co definiuje tożsamość seksualną, jak nie obiekt pożądania? :) Kochasz kobiety - jesteś lesbijką. Kochasz kobiety i mężczyzn - jesteś bi. Kochasz mężczyzn - jesteś hetero. I przekłada się to na gadżety odzwierciedlające kobiece i/lub męskie genitalia. Dildo jako imitacja penisa nie jest neutralny jak iPhone. :) . . . Może producenci straponów boją się stacić klientki, więc wdrukowują w lesbijki fallocentryzm. . . :) |
| # 6 | 2010.08.05, 20:27 |
![]() Voca | Wygląda więc na to, że kobiety mają mniej zahamowań, niż faceci a ich tożsamość jest bardziej płynna, i dlatego nie mają problemów z wybieraniem "rozmiaru fiuta" :) Swoją drogą, cieszę się, że nie jestem lesbijką, bo gdybym dla politycznej porawności miała sobie odmawiać przyjemności seksualnej, to bym była wściekła. Nie namawiam lesbijek, żeby pobiegły do sklepu po strapony, jeśli nie chcą tego robić. Ale uważam, że definiowanie swojej tożsamości seksualnej w oparciu o to, jakich używa gadżetów erotycznych, jest równie absurdalne, jak defniowanie tejże za pomocą jakikolwiek innych gadżetów, na zasadzie: używasz Iphone'a - nie jesteś prawdziwą lesbijką :) |
| # 5 | 2010.08.05, 13:06 |
![]() Lorri | "Obrończynie" imitacji penisa? To brzmi zabawnie! Kobiety biseksualne dildo może podniecać i bawić. Ale lesbijki są lesbijkami właśnie dlatego, że czują pożądanie do żeńskiego ciała, a nie męskiego. Nie ma w tym nic dziwnego, że część środowisk lesbijskich uznaje dildo za imitację penisa - właśnie poprzez to nie jest dla nich podniecający, nawet jako zabawka. A tak na marginesie. . . nie słyszałam od żadnego geja tekstu typu: "Jedną z fajnych rzeczy w byciu gejem jest to, że można wybrać sobie rozmiar swojej pochwy". |
| # 4 | 2010.07.04, 15:11 |
![]() Januaria | Nie znoszę pornografii - włożyć, wyjąć, włożyć, wyjąć, babka jęczy chociaż nic się jeszcze nie dzieje, strzela oczami w stronę kamery. . . Nudy, nudy, nudy. O przedmiotowym traktowaniu ciała nawet nie wspominam, bo to się rozumie samo przez się ;-) Kobieca pornografia? Jasne, może być fajna, ale nie miałam okazji (przyjemności?) oglądać. Byle nie popadać w jakieś sentymentalne klimaty, bo wtedy to już nie jest porno. A już tak całkiem na marginesie - wolę to robić niż oglądać, jak inni robią :-) |
| # 3 | 2010.07.02, 09:14 |
![]() Marta | Nie, no skandal, nie ma ginekologicznej pornografii:) |
| # 2 | 2010.07.02, 06:58 |
![]() Drzewo Figowe | A Petra Joy? Nie ma o niej ani słowa, tymczasem jej filmy są całkiem niezłym kobiecym porno. Są w nich rzeczywiście sceny z delikatnymi obrazami i plumkającą muzyczką, jednak są dodatkiem do całego filmu, w którym z reguły nie brak ani seksu wyrwanego z kontekstu (ok, kontekst jest, ale tylko jako pretekst w stylu: przyszłam umyć samochód, ale w sumie to mam ochotę na seks), ani ginekologicznej pornografii. |
| # 1 | 2010.07.01, 18:07 |
![]() Marta | Myślę, że umarłabym z nudów, gdym miała oglądać film robiony wg zasad porno-dogmy:P Nie podoba mi się ani pół założenia:) Nie mam nic przeciwko: wyrwanym z kontekstu stosunkom (jakże często one w życiu są wyrwane z kontekstu:); "ginekologicznej" pornografii - poza tym - co to jest? Czy widok waginy przeraża? Ja się tam swojej nie boję. . . . :) Ciągnięcie za włosy też może być fajne, jeśli ktoś tego chce, tak samo z wytryskiem na twarz - dorabianie do tego ideologii to już zupełnie inna bajka. . . No, może pozytywny stosunek do kobeicego ciała jakoś łyknę :P |
Pornografia – termin, który nie istnieje
Pudrowanie odbytu, czyli obraz seksu w filmie porno
Gunia:
Najlepszym testem na HIV jest test na HIV, do wykonania anonimowo i za darmo w każdym mieście ;-)
Maga:
@V - obawiam się, że jeszcze jedną recenzję napiszesz i przestanę gdziekolwiek wyjeżdżać. . . ;)
chopski chop:
Jak w ogóle można nawet pomyśleć,że w jakiejkolwiek cipce jest coś brzydkiego? Każda cipka jest piękna!
kicia2345:
każda z nas może mieć orgazm trzeba tylko wiedzieć jak: orgazm. centrumodpowiedzi. pl
Marta Pussy Project:
Kupujcie, bo zaraz nas okoliczności zmuszą do podniesienia cen i będzie po ptokach.
Marta Pussy Project:
Donoszę, ze Soraya u nas w sexshop-dlakobiet. pl jest za czterysta siedemdziesiąt pln i gratis wysyłka i, że jest świetna naprawdę. :)