dział: film

(Nie) o ”Wilgotnych miejscach”

Iwona Demko
dodano: 2014.05.22
Już pierwszy kadr filmu poprzez swoją przewrotność wprowadza doskonale w atmosferę filmu, która o poważnych rzeczach mówi w sposób zabawny, poruszając żywo reagującą widownię.

Widzimy młodą dziewczynę Helen Memel jadącą na deskorolce i drapiącą się bez zażenowania między pośladkami. Od pierwszych chwil orientujemy się, że nie jest to typowa dziewczyna, gdyż typowa dziewczyna nie prowadzi eksperymentów siadania w skrajnie brudnej toalecie na odrażającej desce sedesowej. Ta, którą obserwujemy na ekranie, robi to z premedytacją. Przez cały film obserwujemy jej przeróżne poczynania, całkowicie odstające od norm, do których przywykliśmy.


Helen masturbuje się bez oporów, zapisując skrupulatnie wyniki „testu warzyw”. Nie satysfakcjonuje jej poznanie swojego zapachu intymnego, poznaje również smak intymnych soków i jest dzięki temu w stanie określić moment swojego cyklu. Wymienia się tamponami ze swoją przyjaciółką, z którą zawiera siostrzaństwo krwi. Krwi menstruacyjnej! Widzowie o słabych nerwach i mocno wpojonych obowiązujących standardach, mają problem z zachowaniem równowagi psychicznej i odruchu wymiotnego. Zamykają oczy, chrząkają, postękują albo siedzą nieruchomi, jakby skamieniali. Przed Helen nie ma żadnego tabu, a oni na to wszystko patrzą… 

A ja nie mogę oderwać od niej oczu. Chociaż bywają momenty, że nawet ja (specjalistka od waginy, która przepracowała wiele w tym zakresie…) patrzę na ekran przez palce, żeby nie widzieć wszystkiego. Jednocześnie jestem zachwycona, zaczarowana przez bohaterkę i jej podejście do swojej seksualności i ciała. Z zazdrością obserwuje jej całkowitą naturalność. Swobodę i bezgraniczną ciekawość w poznawaniu swojego ciała i jego reakcji. Nie jest to w żadnym razie Joe z „Nimfomanki” von Triera przytłoczona świadomością obowiązujących norm społecznych narzuconych kobiecie. Helen jest całkowicie inna niż Joe, nie ponosi kosztów psychicznych za swoją inność. Akceptuje ją w pełni, traktując jako normalną. Cieszy się nią i korzysta z niej. A świat zewnętrzny nie ma wpływu na jej całkowicie oryginalny sposób poznawania swojego ciała. Świat i jego zakazy zdają się nie istnieć. Nie da się nie zauważyć niesamowitej naturalności w każdym jej ruchu, czy słowie. Co więcej, Helen realizuje SWOJE potrzeby: nastolatki, młodej kobiety. Nie buduje swojej seksualności na spełnianiu oczekiwań mężczyzn, ona spełnia przede wszystkim swoje pragnienia. Jeśli bierze udział w realizacji fantazji męskiej, to nie po to, aby kogoś zadowolić, ale aby czerpać przyjemność, aby nieustannie siebie poznawać. Prowadzą ją jej własna intuicja i ciekawość nieograniczona przez tabu. Ona sama musi wszystko sprawdzić na sobie, niczym niewierny Tomasz.


Obok wątku poznawania seksualności toczy się wokół Helen życie, które wcale nie jest wesołe. Rozwiedzeni rodzice, których stara się połączyć wszelkimi sposobami. Rozchwiana emocjonalnie matka, frywolny ojciec. Jak każdej nastolatce, jak każdemu człowiekowi, nie jest jej lekko… Towarzyszą jej problemy, z którymi nie jeden z nas się boryka, dojrzewając, czy po prostu żyjąc. Obraz, mimo humorystycznej atmosfery, nie jest jedynie sielską opowieścią o zabarwieniu erotycznym. 

Po skończonym seansie miała odbyć się dyskusja ze słynnym Zbigniewem Lwem Starowiczem „o seksualności młodych kobiet i ich wkraczaniu w dorosłe życie”. Niestety Lew nie przyjechał, nie mógł. Dyskusja toczyła się bez niego, w gronie luźnych komentarzy przeważnie młodych ludzi.


Szybko zorientowałam się, że prawdopodobnie jestem jedyną osobą zauroczoną Helen i jej poczynaniami…


Komentarze skupiały się przede wszystkim na tłumaczeniu zachowania bohaterki, z punktu widzenia patologii, której przyczyną miały być problemy w rodzinie. Według większości widzów jej zachowanie spowodowane było niezaspokojonym pragnieniem miłości rodziców, czy niestabilnością emocjonalną matki, bądź niemożnością określenia swojej tożsamości (z powodu braku wzorców). Większość diagnozowała Helen jako jednostkę chorobową. Albo przestrogę dla innych; czym może się stać kobieta, bez wiary w Boga. Niektórzy byli poruszeni jej zachowaniem odczytywanym jako męskie, ponieważ dziewczynki przecież takie nie są. Nie obeszło się również bez Freuda i analizy fazy analnej. Helen była wzorcem wszystkich kompleksów, które już dawno opisała psychoanaliza. Ktoś wspomniał o Helen w kontekście niepohamowanego, zwierzęcego instynktu, który może doprowadzić ją do najgorszego zła, jakiego sobie nawet nie wyobrażamy…


Moja interpretacja zdawała się nie przekonywać nikogo. Ginęła w atmosferze zniesmaczenia i niezrozumienia.


Zauważyłam też, że dyskusja ani przez moment nie dotyczyła seksualności. Rozłożono na szczegóły jej trudne relacje rodzinne, ale nikt nie wspomniał ani słowem o… wilgotnych miejscach. To był temat tabu.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12014.05.24, 01:04

Róża
Rany, mogłyście ostrzec, że to taka psychodela. Obejrzałam za Waszą namową i czuję się trochę "zgwałcona". I wcale nie chodzi mi o cokolwiek związanego z seksem, bo w tym kontekście Helen nie robi ani nie mówi niczego co byłoby mi jakoś bardzo obce, albo szokujące. Chodzi mi o warstwę emocjonalną filmu. Z waszych opisów wywnioskowałam, że stosunek Helen do jej ciała i seksualności jest osią tego obrazu. A tymczasem okazuje się, że motywem przewodnim jest relacja bohaterki z rodzicami. Ta relacja nie jest tłem dla przejawów seksualności Helen, jak można by wnioskować z tytułu. I czuję się "zgwałcona" oglądaniem bardziej i mniej subtelnych form przemocy, znęcania się, bezmyślności, zadawania cierpienia w wykonaniu rodziców Helen. Oglądanie przemocy też jest jej doświadczaniem, a wolałabym nie być narażana na tego typu doświadczenia.
Postawiłabym tezę, że po filmie nie dyskutowano o seksie nie dlatego że to jest tabu (która z nas nie robiła testu warzyw, albo nie zna własnego smaku?), tylko dlatego, że bardziej palącym problemem są tutaj trudne relacje rodzinne. Przepraszam, ale dla mnie dużo bardziej szokujące od wymieniania się tamponami z przyjaciółką czy wizyty w burdelu jest samookaleczenie się głównej bohaterki, żeby zostać dłużej w szpitalu, żeby dzięki temu rodzice się spotkali. Przecież tutaj, na naszych oczach rozgrywa się ogromny dramat. To przerażające, jak daleko ta dziewczyna się posunęła, żeby "naprawić" relację rodziców. I w tym kontekście mówienie o seksie schodzi absolutnie na dalszy plan.
# 22014.06.06, 17:15

kino-nie-maniak
Mnie jakoś nie przekonuje germański sposób na powrót do higieny średniowiecza - co do tej deski klozetowej. Nie widzę niczego pozytywnego w "niemytym" seksie. Pewnie, że feromony są lepsze od jakichkolwiek zapachów perfum, ale to nie ma nic w związku z byciem higienicznym. Prawie zawsze od nas samych zależy, jak postrzegają nas ludzie - jeden powie, że chce się kochać namiętnie z kobietą, a drugi, że chce się pier****ć z k***ą - i czy będzie się to czymś różnić? - Nie, będą przecież robić to samo, ale siła przekazu tych dwóch zdań, jakże inną buduje atmosferę. Film z przekazem jest czymś więcej niż "sztuką dla sztuki". W opisie "wilgotnych miejsc" jakoś tego nie widzę. A jeśli chodzi o pornosy, to też mogą mieć klasę lub nie. Ja w większości nie lubię wulgaryzmów - brak umiejętności wysławiania się, to nie to samo co przekazywanie emocji. A co do samych filmów, to już wolę jak diabeł gwałci Rosemary w "Dziecku R. " niż to.

podobne artykuły

Hollywoodzki „seks”, czyli przemoc i poniżenie
Dlaczego ”walenie i pieprzenie”, dlaczego przemoc i poniżenie tak dobrze sprzedają się pod przykrywką erotyki?
 
Moje dziecko ogląda porno! Co robić?
Co zrobić, kiedy odkryjesz, że Twoje dziecko ogląda filmy dla dorosłych? Jak zareagować? Co mu powiedzieć?
Jak poradzić sobie z emocjami? Posłuchaj rady Karo Akabal, sex coacha i zarazem matki trojga dzieci.
 
50 murów Greya, czyli magnetyzm toksycznej miłości
Moim zdaniem film jest tak dobry, jak książka zła. Naprawdę! A osoba, która napisała scenariusz, Kelly Marcel, dokonała niemożliwego, i chociaż koniec końców film nie rzucił mnie na kolana, to poruszył.
 
Lesbijki, onanistki i masochistki, czyli kobieca seksualność w kinie
Są inne niż kobiety z romantycznych komedii, mają inne sekrety, nawyki i pragnienia. Czasem są zahamowane, czasem niepohamowane, a czasem zwyczajnie normalne. Ale nawet i wtedy, gdy są normalne, są trochę nienormalne – bo są kobietami. Jak kino głównego nurtu postrzega seksualną kobietę? Oto krótkie studia kobiecej – normatywnej i nienormatywnej – seksualności.
 
Helen Memel w seksualnym kontekście
Ten film może być szokujący dla tych, dla których seksualność, cielesność i życie są tak samo „brudne”, jak dla siostry Valerie. Może być szokujący dla wielbicieli porządku. Dla chcących kontrolować instynkt życia.
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Like a virgin

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter