dział: film

Helen Memel w seksualnym kontekście

Voca Ilnicka
dodano: 2014.06.07
Ten film może być szokujący dla tych, dla których seksualność, cielesność i życie są tak samo „brudne”, jak dla siostry Valerie. Może być szokujący dla wielbicieli porządku. Dla chcących kontrolować instynkt życia.

Recenzja filmu "Wilgotne miejsca"
 

Helen po siostrzeństwie krwi


Zacznę od tego, że „Wilgotne miejsca” Davida Wnendta to film do oglądania na dużym ekranie. Bo rządzą w nim obraz i muzyka. Montaż jak z teledysków, dobre tempo, zabawne i tragiczne historie porywają widza w niedoskonały i niecodzienny świat młodej kobiety – Helen Memel. Jej krótkie poodpryskiwane kolorowe paznokcie, prosta fryzura, prawie całkowity brak makijażu i stylizacji pokazują, że nie jest to typowa dziewczyna, która swój wygląd uważa za największy atut i upiększa ciało, aby podobać się mężczyznom. Zamiast upiększać ciało, poznaje je i docenia, kocha każdą najmniejszą jego część. Eksperymentuje z ciałem, dba o nie, umie czerpać z niego przyjemność. Jest wcieloną radością życia, co widać już w otwierającej scenie jazdy na deskorolce. Zamiast poprawiać paznokcie, perfumuje się swoim intymnym zapachem. Mężczyznom i tak się podoba.


W jej swobodzie seksualnej postawiłabym ją obok bohaterki „Sekretarki”, „Zimnego pocałunku” czy nawet „Pianistki”. Helen to Lee Holloway kilka lat wcześniej. Ale także... obok wielu Polek, bo taki wymiar kobiecości nie jest niczym aż tak wyjątkowym. Jej opozycją w „Wilgotnych miejscach” jest nie tylko matka, ale także siostra Valerie – młoda, piękna, idealnie pomalowana młoda kobieta, która nie lubi seksu oralnego. Nasza bohaterka lubi seks, lubi spermę, lubi krew, lubi narkotyki, słowem: lubi życie w każdym jego przejawie, każdy „łyka”, każdy może też celebrować. Valerie, podobnie jak matka Helen, lubi „czyste” życie. Życie uładzone, poukładane, wymyte i wysprzątane. Nie tylko nie powiedziałaby o tym, że krztusi się przy fellatio, ale nawet by go nie zrobiła. Bez względu na zażyłość, jaka by ją łączyła z mężczyzną. Angażując się w fizyczną miłość, pewnie zniszczyłaby swój perfekcyjny makijaż.


Seks i rodzina


W Helen nie ma tego usztywnienia. Są w niej luz i bunt. Wydaje się żyć nie tylko radośnie, ale także trochę na zasadzie „na złość mamie, odmrożę sobie uszy”. Postawa mnie nie dziwi, zważywszy na jej wiek i szkołę życia, jaką przeszła ze swoimi bliskimi, a szczególnie mamą. Ale nawet jeśli nie dziwi – to nadal przeraża. Sterylizacja, aby przerwać linię „neurotycznych pierworodnych córek”, narażenie życia, aby zostać w szpitalu dzień dłużej. Być może różne osoby zamykały oczy różnych momentach filmu. Ja zamknęłam wtedy, gdy krew lała się strumieniami.


Wiele osób pewnie ma chęć analizować „wybryki” Helen z perspektywy jej trudnych relacji rodzinnych i traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa. Sama mówi o tym, że jej marzeniem jest ponowne połączenie rozwiedzionych rodziców. Tak, materiału na analizę psychologiczną jest multum. Jednak oczywistym jest, że po pierwsze każdy miał jakieś trudne przejścia z rodzicami, a po drugie, że miłość do życia i cielesności nie wynika z traum! I to w tym filmie też widać. Zdanie, którym dystrybutor reklamował film: „Jeśli uważasz, że sperma i inne wydzieliny są odrażające, powinieneś raz na zawsze zapomnieć o seksie” jest jego kwintesencją. Bliskością z drugim człowiekiem, seksem, wszystkimi jego smakami i zapachami można się cieszyć bez względu na to, jak nas życie doświadczyło. Zmysłowe jest i jedzenie arbuza, i trzaśnięcie fotki chłopakowi w chwili orgazmu, i pieszczenie się pestką awokado, i opowiadanie pielęgniarzowi swoich seksualnych doświadczeń. Co ciekawe, film opowiada o kobiecej seksualności, fantazjach i doświadczeniach, ciele i jego „wilgotnych miejscach”, ale nie pokazując „seksu”, bo nigdzie nie znajdziemy sceny klasycznej penetracji (co uważam za wielki plus). Są za to inne, przepiękne sceny, które mogą zachwycić liryzmem (szpitalne awokado) lub rozbawić do łez (pizza).


Oblicza niestandardowej seksualności


Maska Helen


Gdybym sama miała zanalizować Helen, uczepiłabym się szpitalnej sceny z gazem. Wydawać by się mogło, że dziewczyna, która zachowuje się tak naturalnie i otwarcie, która sama mówi, że wypływa to z tego, iż nie ma nic do ukrycia, nie boi się pokazać swojej twarzy (skoro już pokazała wszystko inne) – szczególnie przed bliskim jej człowiekiem. Ale gdy naprawdę boi się, że w sali ulatnia się gaz i gdy okazuje się, że wezwany na pomoc pielęgniarz tego gazu nie czuje, kłamie, że to był tylko żart. To chwila prawdy o Helen: dam ci swoje ciało i seksualną przyjemność, ale intymność i strach zachowam dla siebie, czyli – w decydującej chwili założę maskę. Kolejny dowód na to, że seksualna otwartość nie musi iść w parze z emocjonalną. Tutaj Helen bliżej do Abby Lee ze „Zdemaskowanej” niż do Lee Holloway z „Sekretarki”. Dla mnie – niestety.


Szokujące "Wilgotne miejsca"?



Gdy za pierwszym razem obejrzałam „Wilgotne miejsca”, zastanawiałam się, o co tyle hałasu? Film dobry, historia i zabawna, i trudna, ale naprawdę nie ma w nim niczego aż tak szokującego. Krew? A filmy wojenne albo strzelanki? Rodzinna trauma? To było już w tysiącu innych produkcji.


Zrozumiałam, gdy zaczęłam rozmawiać z ludźmi.


Ten film może być szokujący dla tych, dla których seksualność, cielesność i życie są tak samo „brudne”, jak dla siostry Valerie. Może być szokujący dla wielbicieli porządku. Dla chcących skontrolować instynkt życia. Dla mężczyzn, którzy krzywią się na widok kobiecej krwi. Dla kobiet, którym słabo na myśl o lepkiej spermie lub o tym, że miałyby się dotknąć „tam” - w swoim pachnącym wilgotnym miejscu.


Jeśli boicie się „tego” miejsca – odetchnijcie; penisy tak, ale waginy nie pojawią się na ekranie. Widownia zastanawiała się, czy to przegrana, czy kompromis. Ja myślę, że Helen i tak jest już prawdziwą seksualną rewolucjonistką. Gdyby to od niej, a nie od Greya, uczyła się Ana Steele, świat byłby piękniejszy.




Autorką artykułu jest Voca Ilnicka
VI.jpg
Voca Ilnicka, edukatorka seksualna, trenerka, twórczyni serwisu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Seksualność kobiet” (2010), współautorka „Weź kąpiel w płatkach róż. Jak polubićmiesiączkę” (2010) i „7 skutecznych sposobów na bolesnemiesiączki” (2016). Warsztaty dotyczące płci i seksualności prowadzi od roku 2007, a warsztaty tylko dla kobiet od 2011 roku. Prowadzi także zajęcia spotkaniowo-przytulankowe dla wszystkich, kursy samoświadomości seksualnej, sporadycznie rozmaite warsztaty, spotkania i wykłady. Tworzy przestrzeń pełną serdeczności dla seksualności zarówno kobiet, jak i mężczyzn (i pozostałych osób). Na jej kanale You Tube można znaleźć wiele krótkich, bezpruderyjnych filmików ukazujących seksualność jako część życia i doświadczenia kobiet.
Tematykę seksualności zgłębia od lat, ucząc się od kobiet takich, jak: dr Betty Dodson, dr Shakti Mari Malan, Nancy Friday, Catherine Blackledge, Deborah Sundahl i wielu innych kobiet i mężczyzn. Jej wypowiedzi, relacje z jej warsztatów oraz wywiady z nią znaleźć można m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle”, „Zwierciadle” itp.

v.ilnicka [at] seksualnosc-kobiet.pl
 

komentuj









































autor:


podobne artykuły

10. urodziny mojej seksualności
Pogłaskałam kartki, szczególnie rozczuliłam się wtedy, kiedy doszłam do wpisu o moim pierwszym razie. Pisałam, jak cudownie było i jaka jestem szczęśliwa.
 
50 murów Greya, czyli magnetyzm toksycznej miłości
Moim zdaniem film jest tak dobry, jak książka zła. Naprawdę! A osoba, która napisała scenariusz, Kelly Marcel, dokonała niemożliwego, i chociaż koniec końców film nie rzucił mnie na kolana, to poruszył.
 
Wilgotne miejsca - matronujemy :)
Lubi swój zapach intymny, a podczas masturbacji chętnie eksperymentuje z warzywami. Rzadko się myje, bo higiena intymna jest dla niej mocno przereklamowana. Otwarcie mówi o tematach, o których wielu z nas nawet nie śmie myśleć, a z przyjaciółką wymienia się tamponami.
 
(Nie) o ”Wilgotnych miejscach”
Już pierwszy kadr filmu poprzez swoją przewrotność wprowadza doskonale w atmosferę filmu, która o poważnych rzeczach mówi w sposób zabawny, poruszając żywo reagującą widownię.
 
Mea maxima vulva, czyli prawie recenzja ”Nimfomanki”
Nie jest to film piękny, nie jest też zabawny, ale jest przejmujący. Dla mnie była to opowieść o czasach bez czucia ubrana w obrazy niby ekstaz, twarzy niewartych zapamiętania, obojętnej twarzy bohaterki, która prawie jak znudzona matrona „patrzy w sufit i myśli o Anglii”.
 

najnowsze artykuły

Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
komentarze (1)
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
seksualność kobiet » artykuły
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
komentarze (6)
Ana-suromai to starożytny rytuał błogosławienia świata i udzielania mu swojej seksualnej mocy poprzez odsłonięcie kobiecych genitaliów. Tak kobiety błogosławiły świat m.in. w starożytnym Egipcie, o czym możemy przeczytać u Herodota i Diodora Sycylijskiego.
 








zobacz też

”Podryw na nauczyciela”, czyli seks, który nie uzdrawia

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter