dział: fantazje

Dziewictwo to mój dar dla siebie

Galla Anonimka
dodano: 2013.01.24
Ile miałam lat, gdy to zrobiłam? Nie wiem, może trzynaście, może trzydzieści. Dziś już nie bardzo pamiętam, kiedy to było, pamiętam jednak, że było to ważne.

Seks był dla mnie ważny. Przyjemność była dla mnie ważna. Wiedziałam, że w starożytnym Rzymie dziewczyny robiły to z posągiem bożka, czasem w świątyni z anonimowym mężczyzną. Słyszałam też, że jest to dar, który trzeba zachować dla męża, że każdy mężczyzna w głębi duszy pragnie dziewicy i jeśli jej nie dostanie, nie będzie jej prawdziwie kochać. W tamtym czasie nie interesowali mnie mężczyźni. Ani kobiety. W tamtym czasie wiedziałam, że jestem za młoda na stosunek. Nie chodziło o to, że bałam się ciąży, nie. Po prostu czułam, że na to jeszcze czas, że będę w życiu miała jeszcze dużo seksu. Nie bardzo wyobrażałam sobie związek. A chciałam rozkoszy doznać z kimś więcej niż tylko przypadkowym. Wszelkie relacje z drugą osobą odkładałam na później. Póki co byłam sama i to mi wystarczało. Podniecenie było moim stałym towarzyszem, gdy chciałam je poczuć, zamykałam się w łazience, zalewałam ciepłą wodą w wannie i czytałam jedną z książek, które wywoływały rumieńce na policzkach i wilgoć między udami.


Uwielbiałam to. To były całe rytuały. Ciepła woda, pachnący olejek, czasem świece, czasem muzyka. Wyobrażałam sobie starszych kolegów, czasem znanych aktorów, muzyków, och, niektórzy z nich byli starsi niż mój ojciec, a jednak było w nich coś podniecającego. Czasem z kart książek wychodzili do mnie bohaterowie literaccy, komplementowali mnie, pieścili, rozbierali, zaspokajali. Kochaliśmy się namiętnie, długo, intensywnie. Byłam przy nich szalona i doświadczona. Byłam boginią, nie dziewczyną – jak postrzegali mnie niektórzy z realnego świata. Te sesje fantazji i samomiłości były czymś przynoszącym ukojenie. Moje hormony buzowały. Mówi się, że kobietom najbardziej chce się seksu, gdy są około trzydziestoletnie. Więc może miałam wtedy właśnie trzydzieści lat, chociaż wydaje mi się, że bardziej prawdopodobne jest, że miałam ich wtedy trzynaście. W końcu w łazience musiałam zamykać drzwi na zasuwkę, żeby nie weszła mama lub ktoś z domowników... Namiętność rozsadzała mnie od środka. Jedno spojrzenie na ulicy, jeden gest potrafiły mnie zapalić. Wracałam do domu, zamykałam się w pokoju, czasem kryłam się w pościeli, a czasem rozbierałam przed lustrem i... robiłam to. Sama ze sobą. Byłam zakochana sama w sobie i w namiętności. Orgazmy czasem przychodziły do mnie w takich chwilach fantazji i praktyki, a czasem we śnie. Moje sny też bardzo często były na wskroś erotyczne. Pojawiały się w nich demony, które łaskotały językami moją szyję, a ogonami... nie-szyję. Byłam wtedy bardzo rozmarzoną dziewczyną, niektórzy mogliby powiedzieć, że chodziłam z głową w chmurach – tak właśnie było. Tylko marzenia, które snułam były bardzo dalekie od tego, o jakie można mnie było podejrzewać.


Nie byłam dziewicza, o nie. Byłam rozpalona, rozogniona, byłam świadoma tego, co robię i tego, co chcę. Nie zaznałam jednej tylko rzeczy, ale wciąż myślałam o tym, jak to zrobić, jak to poczuć? Moje palce nie były ani długie, ani grube, nie miałam też żadnych przedmiotów, których mogłabym użyć do „tego”. Chciałam, chciałam, chciałam poczuć coś w waginie. Wiedziałam, że kiedyś, w przyszłości, będę mogła kochać jakiegoś penisa, teraz tego nie chciałam, to byłoby za szybko. Ale chciałam wiedzieć, jak to jest. I chciałam sama, sama siebie, własnymi rękami, świadoma tego, co robię, siebie zdeflorować. Uważałam, że błona dziewicza mi na nic już niepotrzebna. Ja nigdy zresztą nie byłam dziewicą. Pierwszy orgazm miałam tak dawno, że zawsze mi się wydawało, że to jeszcze było w brzuchu matki. Kto wie, może tak było i ona poczuła moje drżenie?


Ale jednak ją miałam. Hymen. Chciałam się otworzyć na więcej przyjemności, na seksualność w pełnym jej wydaniu. Chciałam orgazmów, chciałam wilgoci, zapachu seksu i… no, może nie fistingu, ale tej wolności, jaką mają kobiety, które mogą... Chciałam to poczuć. Chciałam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Poczuć, jak to jest, gdy ma się w środku coś więcej niż własne palce oraz poczuć to otwarcie na świat seksualności. Nie chciałam „pierwszego razu”, które wiąże się z jakąś przypadkową sytuacją, z przypadkowym chłopcem. Chciałam, żeby ten mój pierwszy raz należał tylko i wyłącznie do mnie. I żeby był z miłości. Bo przecież kochałam siebie, bardzo-bardzo, a czasem także bardzo namiętnie.


I któregoś dnia, gdy przeglądałam na strychu bieliźniarkę po prababce, znalazłam piękne, kryształowe chyba, dildo. Miało rzeźbioną, kwiatową główkę, w ogóle całe wyglądało jak kwiat. Wyglądało jak dzieło sztuki i może w ogóle nie było dildem, tylko jakimś wykwintnym przedwojennym przyciskiem do papieru albo po prostu niewielką rzeźbą stawianą na biurku, ale wymiar miało idealny. Wymiar i wygląd.


Najpierw się z nim oswajałam. Rytualnie oblałam je wrzątkiem, wymyłam mydłem, prawie że namaściłam olejami – jak w Bibliii. Potem pomyślałam, że to co robię jest... cokolwiek dziwne. Ale po dłuższych namysłach i rozważaniach, uznałam, że babcine dildo znalazło się na naszym strychu z jakiegoś powodu. Może właśnie dlatego, żebym nie musiała jakiegoś chłopca prosić o to, żeby „dał mi pierwszy raz”. Nie, chciałam być w tym sama. Sama, świadoma, rozpalona. Żebym mogła przestać, gdyby coś było nie tak. Żebym mogła otrzeć się chusteczką, gdyby bajki o hektolitrach krwi okazały się prawdziwe. Żebym mogła mieć orgazm przy moim pierwszym razie – co się ponoć zazwyczaj prawie nie zdarza.


Wzięłam więc moje piękne dildo, czyniąc rytualne gesty (wymyślone na użytek tej chwili), zanurzyłam je w pięknej ceramicznej miednicy cichaczem wyniesionej z kuchni i czekałam aż się ogrzeje. Rodzina akurat pojechała z wizytą do którejś tam ciotki. Ja nie mogłam – bardzo bolała mnie głowa. Mając do dyspozycji cały dom, wannę, lustro, piękne rzeźbione i obijane krzesła, które dziadkowie przywieźli jeszcze z ich domu z Ukrainy, czułam się jak księżniczka z bajki. Wyciągnęłam z szafy sexy strój mojej starszej siostry, wzięłam szpilki mamy, uszminkowałam usta. Wyglądałam pewnie jak jedna z tych oblubienic, które dziewictwo zostawiały w starożytnej świątyni. Z tym, że ja nie miałam zrobić tego z przypadkowym mężczyzną. Miałam zrobić to z kimś, z kim do końca życia będę w związku i z kimś kogo kocham najbardziej...  


Byłam zachwycona moim lustrzanym odbiciem. Byłam podniecona tym, co robię. Moje didlo osiągnęło już odpowiednią temperaturę, a ja wręcz szczytowy stan podniecenia.


W końcu więc zdjęłam szaty, położyłam się na łoże, dałam sobie dużo przyjemności, a potem – sięgnęłam po moje dildo.  


O bogini, to była najwspanialsza decyzja!


Gdyby był środek nocy, postawiłabym na nogi całą okolicę.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12013.01.25, 14:26

rabbithearted
Fantastycznie napisane. Aż miło czytać wyznania kobiety całkowicie pogodzonej ze sobą i swoją seksualnością.
# 22013.02.24, 23:17

tomek
Czesc !

Dzieki ze napisalas o swoich przezyciach seksualnych i jak do nich dochodzilas. Orgazm dziewcxzytny jest cudowny. Jest to niezwykly artyzm, Kobiety to wielka duchowosc i przezycie. Obserwuje Was przy kazdym stosunku. Jest to cos niesamowitego zakonczonego pieknym krzykiem rozkoszy. Dzieki za to podzielenie

podobne artykuły

10. urodziny mojej seksualności
Pogłaskałam kartki, szczególnie rozczuliłam się wtedy, kiedy doszłam do wpisu o moim pierwszym razie. Pisałam, jak cudownie było i jaka jestem szczęśliwa.
 
”Voca i Karo o seksie gadajo”: Like a virgin
W kulturze tkwi bardzo mocny podział – w zakresie kobiecej seksualności – na madonnę i ladacznicę, dziewicę i dziwkę. Co więcej, możemy być albo cnotliwymi, aseksualnymi dziewicami, albo „dziwkami”, które pozwalają sobie na wyrażanie seksualności i na to, żeby mieć życie seksualne. Kultura nie przewiduje wzorca, w którym łączy się szlachetność dziewicy i zmysłowość kobiety seksualnej.
 
Prawiczek po trzydziestce, czyli późna inicjacja seksualna
Gdy trafiają do mnie osoby w wieku lat 30-40 lat, które jeszcze nie przeszły inicjacji seksualnej, często widzę, że koszty takiego opóźniania inicjacji są dla nich spore. Wiąże się to z rosnącą obawą przed wchodzeniem w relacje intymne i z różnymi obawami np.: przed niepowodzeniem i kompromitacją (czy stanę na wysokości zadania, czy nie zostanę wyśmiany itp.). Im dłużej czekamy, tym obawy są silniejsze i trudniej je pokonać.
 
Ja, Kobieta, nie zamierzam ”być czysta” do ślubu
Często zdarza się, że prowadzę dyskusje z moją babcią odnośnie czystości przedmałżeńskiej. Mam dwadzieścia dwa lata, więc temat jak znalazł. Kiedyś, około dwóch lat temu popełniłam spory błąd i wstąpiłam do Ruchu Czystych Serc.
 
Pierwszy kochanek
Mój pierwszy kochanek był brzydki jak noc i piękny jak demon. Jego penis był w dotyku jak aksamit. Dotyk jego dłoni elektryzował, byłam przy nim tak wilgotna, że można by nawadniać pola całego Egiptu. Byłam z nim całkowicie szczera i niedoświadczona. Nie wiedziałam nic. Byłam z nim otwarta i czułam się taka kochana, adorowana, akceptowana. W jego dłoniach, przy nim byłam jak bogini. Nie było pośpiechu, tylko fascynacja. Rozpływaliśmy się w długich, upojnych godzinach pieszczot, czasem towarzyszył nam księżyc, a czasem słońce. Było pięknie.
 

najnowsze artykuły

Kurs Akceptacji Ciała. 5-tyg. podróż do serca samoakceptacji
seksualność kobiet » wiadomości
Kurs Akceptacji Ciała. 5-tyg. podróż do serca samoakceptacji
Chcesz się poczuć dobrze w swoim ciele? Rozgościć się w sobie i cieszyć się sobą? Nabrać większej pewności siebie w życiu i sypialni? Zapisz się na Kurs Akceptacji Ciała – to 5-tygodniowa przygoda pełna miłości.
 
Oddajemy krew Ziemi
seksualność kobiet » miesiączka
Oddajemy krew Ziemi
Ja podlewam nią kwiaty. Przyjaciółka zostawią ją w miejscach mocy. Jeszcze inna wylewa wraz z wodą po prostu przed domem. W ten sposób księżycowa krew wraca do Ziemi. Wiem, że jest nas coraz więcej, coraz więcej kobiet uczestniczy w tym niekończącym się rytuale.
 
Seksualne problemy z perspektywy ustawień. Część 2
seksualność kobiet » problemy
Seksualne problemy z perspektywy ustawień. Część 2
Wszystko dzieje się po coś. Moje dziecko urodziłam za pomocą sztucznej oksytocyny, przeszłam to, rozumiem to - mówi Anna Brzozowska, terapeutka ustawień rodzinnych. - Czy od tego wzrosłam i spotkałam się z ważnymi tematami? Tak. Czy mogłam mieć inny poród? Nie.
 
Jeden prosty sposób na zaakceptowanie swojego ciała
seksualność kobiet » moje ciało
Jeden prosty sposób na zaakceptowanie swojego ciała
A właściwie tej jego części, za którą... hym... nie przepadasz.:) Robiłam i dla mnie zdziałał cuda! :)
 
Tantra, która rozsadzi Ci mózg i skonfrontuje Cię z morzem lęków
seksualność kobiet » literatura
Tantra, która rozsadzi Ci mózg i skonfrontuje Cię z morzem lęków
komentarze (2)
Gdy pierwszy raz wzięłam ją do rąk, zdziwiłam się jej ciężarem. Pięćset stron? Toż to encyklopedia!
 











zobacz też

”Sklepy cynamonowe” - Tłuja na śmietniku

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter