Mały słownik cielesny
Z ciekawości zajrzałam na forum (www.kobiety-kobietom.com) do wątku „Jak to nazywacie?”. Oczywiście, forumowiczka pytała o określenia kobiecych genitaliów.
Była to kopalnia lingwistyczno-owocowo-zwierzęco-mistyczna. Często pojawiała się „brzoskwinka”, „muszelka”, „myszka”. Pojawiały się też określenia nieco bardziej oryginalne: „kuciapka”, „pipiszon”. Najbardziej zapadła mi w pamięć „rekrutka”, czyli cipka ostrzyżona na krótko. Tak, dobrze przeczytałyście - „cipka”.
Jeżeli o czymś piszę, staram się nie teoretyzować, tylko sama wprowadzić pomysły w życie. Mam cipkę! Nie wstydzę się tego i uważam to za prawidłowe określenie, mimo że Word podkreśla je w komputerze na czerwono. Posiadanie tego organu uważam za naturalne. Mówienie i nazywanie go także. Gdy mówimy o nazewnictwie, problem polega na tym, że słownictwo w znacznym stopniu jest albo wulgarne albo infantylne, albo w ogóle go nie ma. Są też określenia czysto medyczne. To słabość języka polskiego.
W trakcie „warsztatów waginalnych” jedna z uczestniczek stwierdziła, że „wagina” brzmi równie poważnie jak „spożywać” i jakoś zniechęca do używania tego słowa. Poprzez stosunek emocjonalny do określonych słów widzimy, jaki wpływ miało na nas wychowanie i świat, w jakim żyjemy.
Dlaczego się wstydzimy
Piszę świadomie w liczbie mnogiej. Jeszcze niedawno sama zaliczałabym się do tej grupy, gdyby nie bliska mi osoba, która nauczyła mnie, że seksualność człowieka to coś normalnego. Można zaprotestować przeciw odzieraniu z tajemniczości, przeciw odbieraniu dreszczy niepewności. Ale czasami od tych dreszczy może zdrętwieć całe ciało i z udanego seksu nici. Wyobraź sobie, że mówisz do dziewczyny/chłopaka: „yyy wiesz... może... yyyy no... wiesz..., „kochanie, myszkę swędzi prawe uszko...”, „skarbie, dotknij łechtaczki”.
Te trzy wypowiedzi prezentują trzy rożne postawy. Skąd się biorą, co ze sobą niosą, jak daleko dzięki nim zajdziemy i czy w ogóle dojdziemy?
Można to określić jako stopniowanie wstydu. Wstyd, temat tabu, obawa, zażenowanie – te odczucia, kreujące nasze zachowanie, są nam systematycznie wpajane. Jako dzieci biegamy nago i uważamy to za coś normalnego, wygodnego. Teraz za to często się zdarza, że kobiety boją się pokazać w sypialni nago przy zapalonym świetle! Ciało staje się labiryntem, a stosunek seksualny – spacerem niewidomego po parku, w trakcie którego można się nieźle poobijać...
Problemy z życia wzięte
Piszę właśnie pracę magisterkę o zdrowiu reprodukcyjnym kobiet. Temat aktualny i wydawałoby się, że wszystko mam podane jak na dłoni – pomysły polityków, kwestię cesarskiego cięcia, antykoncepcji i wiele innych tematów. Muszę to opisać, posługując się językiem polskim – i tu zaczynają się schody. Na słowo „reprodukcja” mój leciwy promotor skrzywił się, mówiąc: „No dobrze, ale czy to słowo musi być w tytule? Co będzie, jeśli jakiś wrażliwy humanista to przeczyta? Nie ma ładniejszego określenia?”. Wytłumaczyłam mu, że taka właśnie jest terminologia, że język polski ma problem ze sferą seksualności człowieka i że nie zamierzam zastępować tego słowa innymi określeniami, bo nie można pisać o prawach reprodukcyjnych, nie nazywając ich. Domyślam się, że będę jeszcze miała podobne przejścia, ale zamierzam walczyć nie tylko o prawa kobiet, ale i o język.
Monika Świątek – studentka profilaktyki społecznej i resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskiem. Urodzona feministka, miłośniczka wspinaczki i dobrych książek. Zmaga się z magisterką o (nie)dostępności aborcji w Polsce.
Tekst pochodzi z pisma "Zadra", nr 1-2 (30-31) 2007, s. 72-73.
Zobacz też:
| # 1 | 2010.08.10, 08:19 |
![]() Bell | Jak zwykle od czegoś musiało się zacząć a jak zwykle zaczęło się od religii. Najpierw Maria Magdalena zamieniona w mężczyznę. No bo Jezus był "nieskalany" - czyli JAKI? A potem okazuje się, ze facet ma to, co ma idealne a kobieta "wstydliwe". Kurcze, te podziały wniknęły tak daleko, że aż irytują na codzień i od święta. Tylko, że każdy :) - no, prawie każdy - mężczyzna pragnie kobiecej cipuszki i w większości się tego nie wstydzą. A ci, którzy się wstydzą, są z reguły. . . spragnieni bardziej od tych, którzy jawnie się do tego przyznają. Kobiety, macie doskonale wyposazenie do miłości, uprawiania jej i dbania oraz "znania". |
Ratunku, nie mam orgazmu!
Zdefiniować seks
Samoświadomość
Zapomniana – odnaleziona JA
Droga bezwstydna
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?