dział: artykuły

Wciąż jesteś singielką? Za mało się starasz!

Voca Ilnicka
dodano: 2015.12.18
Wiem, jaka jesteś: jesteś głupia, gruba i wybredna. A skąd to wiem? Z mediów. Z netu. Z prasy. Bo przecież nie znam Cię osobiście. Wiem tylko to, co sądzą o Tobie psychologowie. I co być może... sama o sobie sądzisz.

singielka-przy-komputerze-5.jpg


Żeby daleko nie szukać, cytat z naszego „ukochanego” znawcy kobiecych dusz, Wojciecha E.:


„Na początek może warto przypomnieć starą jak świat i mądrą przypowieść, którą powtarzam zawsze, gdy przychodzą do mnie ludzie skarżący się na niemożność znalezienia odpowiedniego – spełniającego określone wymagania – partnera lub partnerki. Szukają, próbują, lecz wszyscy, których spotykają, okazują się rozczarowujący.


Jeśli przychodzi kobieta, opowiadam jej o pewnej zrozpaczonej kobiecie po trzydziestce, która przyszła do mędrca: „Szukam od lat mężczyzny, który by sprostał moim wymaganiom, i nie znajduję. Jestem bardzo zdeterminowana, ale nic z tego nie wychodzi”. Na to mędrzec: „Powiedz mi, jakiego mężczyzny szukasz?”. Kobieta jednym tchem: „Mądrego, silnego, zaradnego, szlachetnego, ciepłego, kochającego, wrażliwego, odważnego, pogodnego… no i pięknego”. Na to mędrzec: „Znajdziesz go bez trudu. Pełno takich”. Kobieta: „Jak to możliwe, że przez tyle lat nie spotkałam ani jednego?!”. Mędrzec: „Nie miałaś szans. Ale zdradzę ci stuprocentowy sposób, żeby go spotkać. Musisz mi tylko obiecać, że z niego skorzystasz, choć będzie cię to kosztować dużo trudu”. Kobieta po chwili namysłu: „Jeśli to jest stuprocentowy sposób, to biorę i obiecuję, że nie zmarnuję tego daru. Nie boję się trudnej drogi, gdy jestem pewna, że prowadzi do celu. To, co było moim udziałem do tej pory, było i trudne, i na dodatek bezowocne.” „Mądra odpowiedź” – pochwalił ją mędrzec i kontynuował: „Sposób jest prosty. Jeśli chcesz spotkać mężczyznę obdarzonego tak hojnie cnotami, które wymieniłaś, to… najpierw musisz je rozwinąć w sobie! Gwarantuję, że wtedy go spotkasz – bo złoto ciągnie do złota, a żelazo do żelaza”. Kobieta pokłoniła się mędrcowi i już chciała wyjść z pokoju, gdy ten dodał ciepło: „Jeśli już to wszystko zrobisz, a jakimś zrządzeniem losu jednak go nie spotkasz, to i tak będziesz czuła, że go spotkałaś”.


zamyslona-singielka.jpg


Cytat ten został opublikowany w miesięczniku „Sens”, a potem na stronie www „Zwierciadła”*. Całkiem poczytne tytuły, prawda?


Wiele osób czyta i wierzy. Przecież to uczony Wojciech! Facet, co się zna. Facet, to się zna. Jest obiektywny. Pisze o czarownicach i kobiecej mocy. Ośmiela nas w wyzbywaniu się winy i wstydu, a my spijamy mu słowa z ust od dziesięcioleci. Po prostu – wyrocznia!


Ale zatrzymajmy się na chwilę: co tak naprawdę wynika z tej, cytuję, „mądrej przypowieści”? Że jeśli pragniesz miłości i nie możesz jej znaleźć, to sama jesteś sobie winna. Bo nie jesteś dość dobra. Bo dziś się za mało starałaś. Bo musisz wykonać jakąś pracę, od której się zawsze wymigiwałaś!


Z jednej strony – jest w tym coś pozytywnego. Pokazuje, że to my kształtujemy nasze życie. Że jesteśmy kowalami własnego losu i poniekąd dysponujemy magiczną mocą.


Ale w tym momencie całe dobrodziejstwo historii się kończy. Bo – ogólnie jednak chodzi o to, że miłość przychodzi do tych, które się starają. Do tych najlepszych, najdoskonalszych, prawdziwie mądrych. Czyli, że trzeba spełnić jakieś warunki.


Nijak ma się do haseł, zgodnie z którymi każdy zasługuje na miłość i szczęście, tylko dlatego, że pojawił się na tym świecie. Jeśli je odrzucamy, to wychodzi nam, że nie zasługujemy na miłość naszych rodziców, dopóki na nią sobie nie zasłużymy. Pytanie – kiedy mielibyśmy zasłużyć sobie i czym (!) na miłość rodziców? Wtedy, gdy matka jest jeszcze w ciąży, a my jej za bardzo nie kopiemy w jej brzuchu? Czy wtedy, kiedy rodzimy się grzecznie i szybko, a ją za bardzo nie boli? Czy może później, gdy chodzimy już do szkoły i zbieramy same piątki?


Osobiście odrzucam więc pomysł, że na miłość trzeba zasłużyć. Zresztą, pewnie sama doświadczyłaś tego, gdy się w kimś zakochałaś (lub kimś zafascynowałaś), że nie stało się to „dlatego że” (że ma dobre wykształcenie, fajny samochód i poukładane w głowie). Zazwyczaj dzieje się to „pomimo że” (jeszcze się nie rozwiódł, nie skończył studiów albo wylali go z pracy). Jak to mówią – serce nie sługa. Ale wróćmy do uczonego cytatu.


Kolejną śmierdzącą sprawą w tej pouczającej historyjce jest konkluzja, według której jeśli już się odpowiednio naprawisz i staniesz się najlepszą wersją siebie, to nawet jeśli z jakiegoś powodu nie spotkasz tego swojego wymarzonego mężczyzny lub wymarzonej kobiety – ha, ciekawe dlaczego, skoro jesteś taka idealna? - nie będziesz odczuwać tego braku. Nie będziesz go szukać, bo będziesz pełna.


wakacje-singla.jpg


Czyli znowu – jeśli jesteś pełna, ale pragniesz miłości – to nie jesteś pełna i coś z tobą nie tak. Musisz nad sobą jeszcze trochę popracować, aż zapomnisz, że chciałaś wyjść za mąż i urodzić dzieci. Proste.


I znów – z jednej strony jest w tym trochę prawdy, ale tylko odrobina (np. wyznawcy prawa przyciągania powiedzą, że poczucie braku przyciągnie tylko więcej braku). Ale wpieranie komuś, że jeśli jest naprawdę szczęśliwy, to nigdy nie będzie tęsknić za miłością, to pomysł okrutny. I dlaczego nie można czuć tego pragnienia? Komu ono uwłacza? Ono po prostu pokazuje, że ludzie są ludźmi. Nikt nie jest doskonały, a szczęście nie bywa monolitem i będąc szczęśliwym można też czuć mnóstwo innych emocji. Czy szczęśliwe osoby nigdy nie odczuwają lęku lub złości? Dlaczego więc nie miałby czuć smutku, tęsknoty lub pragnienia miłości?


Czy dlatego, że według naszego „autorytetu” wtedy okażą się skalane brakiem idealności i samowystarczalności (i jednocześnie – będą zbyt niedoskonałe, żeby zdobyć faceta)?


Opowiadanie takich historii przez pana E. czy innego pana K. lub L. idealnie wpisuje się wieloletnią tresurę kobiet, którym kiedyś wpierano, że jeśli będą odpowiednio uległe, to mężowie będą ich bić tylko raz w tygodniu, potem, że jeśli zostały zgwałcone, to dlatego że sprowokowały gwałciciela, a obecnie mówi się im, że jeśli są singielkami, to dlatego, że coś z nimi nie tak. Że mają za wysokie wymagania, że są roszczeniowe, że jak idiotki czekają na księcia z bajki, że nie mają tych cech, których wymagają od swojego partnera i tak dalej. I że jak tylko się ogarną, postarają, wypięknieją i zaliczą jeszcze pięć fakultetów na uniwersytecie życia, to wtedy wszystko się zmieni. A nawet jeśli się nie zmieni – to już nie będą marudzić na to, że są singielkami, bo posiądą oświeconą mądrość, która zmieni je w oświecone dakinie.


szczesliwa-singielka.jpg


A co, jeśli wcale nie chodzi o to, że jesteś - jak idąc śladem mądrości mediów, sugerowałam Ci na wstępie – głupia, gruba i wybredna? A jeśli chodzi o to, że statystycznie w Polsce rodzi się więcej dziewczynek niż chłopców? A co, jeśli w dużych miastach statystycznie mieszka więcej kobiet niż mężczyzn? A co, jeśli mamy w Polsce – znów statystycznie – więcej kobiet z wyższym wykształceniem i większymi ambicjami, a mężczyźni są pochowani na wsiach, gdzie obsiewają swoje pola, pracując jako rolnicy ze średnim, ale bez matury? A co jeśli jest tak, że obecnie w naszym pięknym świecie, to więcej kobiet jest gotowych na małżeństwo i dzieci, a mężczyźni dopiero wybudzają się ze starokawalerskiego snu? I że to zupełne nie Twoja wina, że jesteś sama? I że żadne Twoje starania, choćbyś nie wiadomo jak ciężko nad sobą pracowała, nie zmienią tej statystyki?


Nie chcę przez to powiedzieć, że część kobiet jest skazana na samotne życie w zgryzocie i bez miłości, nie! Chcę tylko zauważyć, że zasługujesz na miłość i wymarzonego partnera (lub partnerkę) już teraz, dzisiaj, w tej chwili. A nie wtedy, kiedy „spełnisz warunki” wyznaczone przez pana A., B. lub E.


zaslugujesz-na-milosc.jpg


I że jeśli jest Ci dzisiaj smutno, bo tęsknisz za miłością, której nie możesz znaleźć, to ja Ci współczuję. I jeśli chce Ci się płakać, bo znów dzisiaj obudziłaś się sama, to zaszczytem dla mnie będzie świadkować Twoim łzom. I jeśli jesteś już wściekła tym, że stoisz w miejscu, lub kręcisz się w kółko – to ja przyjmuję Cię z Twoją złością. A jeśli boisz się, że zawsze już będziesz sama, to ja szanuję Twój lęk.


* Artykuł "Mężczyźni są do niczego", http://zwierciadlo.pl/seks/partnerstwo/wojciech-eichelberger-mezczyzni-sa-do-niczego, dostęp z dnia 18.12.2015.


Zobacz też:


7 grzechów głównych współczesnego mężczyzny

Formatowanie seksualności u kobiet

Zawstydzona i dumna – kobieta seksualna w swojej pełni




VI.jpg
Autorką artykułu jest: 
Voca Ilnicka, edukatorka seksualna, trenerka, twórczyni serwisu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Seksualność kobiet” (2010) i współautorka „Weź kąpiel w płatkach róż. Jak polubićmiesiączkę” (2010). Warsztaty dotyczące płci i seksualności prowadzi od roku 2007, a warsztaty tylko dla kobiet od 2011 roku. Prowadzi także zajęcia spotkaniowo-przytulankowe dla wszystkich, kursy samoświadomości seksualnej, sporadycznie rozmaite warsztaty, spotkania i wykłady. Tworzy przestrzeń pełną serdeczności dla seksualności zarówno kobiet, jak i mężczyzn (i pozostałych osób). Na jej kanale You Tube można znaleźć wiele krótkich, bezpruderyjnych filmików ukazujących seksualność jako część życia i doświadczenia kobiet.
Tematykę seksualności zgłębia od lat, ucząc się od kobiet takich, jak: dr Betty Dodson, dr Shakti Mari Malan, Nancy Friday, Catherine Blackledge, Deborah Sundahl, Pema Gitama, Natalia Miłuńska, Luna Mierzewicz, Karo Akabal i wielu innych kobiet i mężczyzn. Uczestniczy w warsztatach i kursach edukacji seksualnej, rozwoju osobistego, edukacji dorosłych, tantry, świętej i świadomej seksualności. Jej wypowiedzi, relacje z jej warsztatów oraz wywiady z nią znaleźć można m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle”, „Zwierciadle” itp.

v.ilnicka [at] seksualnosc-kobiet.pl

 
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 8)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12015.12.28, 17:42

Mea
Otóż to. Jestem singielką, tzn że robię coś źle, że się za mało staram! A może po prostu mam poranione serce i boję się, że znów mnie ktoś pokaleczy? Zanim zaufałam kolejnemu partnerowi po rozwodzie to dużo wody upłynęło. Najpierw zarzucałam sobie, że coś ze mną nie tak. Starałam się i starałam. A potem odpuściłam. Zrozumiałam, że to nie o staranie chodzi. Tylko o otwartość na to, co jest. Jaka ja jestem. Uff. Dzięki.
# 22016.01.14, 10:35

Takiego głosu wśród tych wszystkich rozwojowych, czy pseudorozwojowych mądrości mi brakowało! Dzięki, Voca!
# 32016.01.14, 12:22

Joanna
Dziekuję bardzo za te słowa.
Byłam singielką przez długi czas, poznałam wtedy wielu mężczyzn, ale z żadnym 'nie zagrało'. Często spotykałam się z pytaniem: "czemu taka fajna dziewczyna jest samotna?", a potem zazwyczaj szło "Może jesteś wybredna i masz za duże wymagania".
I to nieustanne urabianie, żebym pasowała do obrazu, jakie miało społeczeństwo. . .
Jestem z Wami sercem, gdy tęsknicie za miłością i związkiem.
# 42016.01.14, 17:41

Kasia
Statystycznie rodzi się w Polsce więcej chłopców niż dziewczynek. Przewaga kobiet w strukturze pojawia się dopiero około 50 roku życia. Można sprawdzić np. https://populationpyramid. net/pl/polska/2015/
# 52016.01.14, 18:13

kama
Oj oberwało się panu Wojtkowi;) Nie do końca się z tym zgadzam, cytowana przypowieść oznacza dla mnie, że osoby, które same nie potrafią prawdziwie kochać siebie i dawać miłości nie znajdą jej, tylko popadną w coś w rodzaju uzależnienia od drugiej osoby. I tu cytat z w/w autora:
" Uzależniamy się, gdy ze związkiem dwojga dorosłych ludzi wiążemy nadzieje, których nie jest on w stanie unieść. Nadzieje, które można wiązać jedynie z Bogiem albo z rodzicami, i to tylko wtedy, gdy jesteśmy jeszcze małymi dziećmi"
A skąd takie nadzieje? : "(. . . ) z wygodnictwa i lenistwa. Nie chce nam się wydorośleć, uznać, że nasz spokój i spełnienie zależą nie od innych, lecz wyłącznie od głębokości oraz trwałości naszego wglądu w istotę życia, w istotę nas samych. "
# 62016.01.14, 20:01

Mr. Anderson
Przeczytałem uważnie oba artykuły i takie nasuwają mi się wnioski.
Uważam że autorka tego artykuły wyciąga zbyt tendencyjne wnioski z tego co napisał W. E.

V. I. "Ale zatrzymajmy się na chwilę: co tak naprawdę wynika z tej, cytuję, „mądrej przypowieści”? Że jeśli pragniesz miłości i nie możesz jej znaleźć, to sama jesteś sobie winna. Bo nie jesteś dość dobra. Bo dziś się za mało starałaś. Bo musisz wykonać jakąś pracę, od której się zawsze wymigiwałaś!"

W. E. "I tak wracamy do początku naszej rozmowy. Jeśli chcemy stworzyć w dzisiejszych czasach transformacji trwały związek, to rzetelnie i odważnie zapytajmy samych siebie, czy aby posiadamy cnoty i właściwości, których WYMAGAMY (piszę dużymi literami bo nie można pogrubić) OD INNYCH. I wtedy zajmijmy się zmienianiem siebie, a nie kolekcjonowaniem pretensji i żalów innych. Jak ognia unikajmy pokusy przerzucania odpowiedzialności na „onych” i „one”. Zaprzestańmy tworzenia wygodnej, stereotypowej fikcji pod hasłem: „Nie mogę znaleźć partnera/partnerki, bo wszystkie baby są jakieś dziwne, a chłopy do niczego”. "

Kluczem do zrozumienia tej przypowieści jest stwierdzenie "WYMAGAMY OD INNYCH".
W moim rozumieniu autor tej wypowiedzi nigdzie tutaj nie wspomina o tym co zarzuca mu V. I.
Jeszcze raz cytuję "Że jeśli pragniesz miłości i nie możesz jej znaleźć, to sama jesteś sobie winna. Bo nie jesteś dość dobra. Bo dziś się za mało starałaś. Bo musisz wykonać jakąś pracę, od której się zawsze wymigiwałaś!"

Ja to rozumiem tak, że jeśli rzeczywiście masz jakieś wymagania, to sama też musisz się postarać. Ale tylko wtedy jak te wymagania masz. Jeśli nie masz to nic nie musisz robić. Facetów do wzięcia jest na prawdę na pęczki. Problem pojawia się wtedy gdy zaczniecie stawiać im WYMAGANIA.

- Jak kobiety reagują na tę przypowieść? Nie obrażają się?
W. E. - Nie, bo wyczuwają natychmiast, że to właściwa, najlepsza odpowiedź na ich problem. Dalsza rozmowa staje się konstruktywna, bo o tym, czego innym brakuje, potrafimy rozmawiać bez końca, a niewielki mamy na to wpływ. Jeśli zaś zainteresujemy się tym, czego nam brakuje, to możemy coś z tym robić. Zamiast latać po świecie i Internecie, szukając odpowiedniego modelu, skupiamy się na nabywaniu tych kwalifikacji i cech, których poszukujemy w innych. A wtedy prędzej czy później spotykamy ludzi, którzy je posiadają. Potwierdzam to moim autorytetem i doświadczeniem.

Można się obrazić na takie słowa, tupać nóżkami i szukać winnych za taki stan rzeczy wokół siebie. Można też (tak jak pisze W. E. ) wziąć sobie te słowa do serca i tak się zmienić, aby osiągnąć bez trudu to co się chce.


V. I. - "Kolejną śmierdzącą sprawą w tej pouczającej historyjce jest konkluzja, według której jeśli już się odpowiednio naprawisz i staniesz się najlepszą wersją siebie, to nawet jeśli z jakiegoś powodu nie spotkasz tego swojego wymarzonego mężczyzny lub wymarzonej kobiety – ha, ciekawe dlaczego, skoro jesteś taka idealna? - nie będziesz odczuwać tego braku. Nie będziesz go szukać, bo będziesz pełna. "

W. E. "„Jeśli już to wszystko zrobisz, a jakimś zrządzeniem losu jednak go nie spotkasz, to i tak będziesz czuła, że go spotkałaś”.

Kolejna moim zdaniem tendencyjna interpretacja.
Jest tutaj bardzo istotna różnica w znaczeniu zdania:
" nie będziesz odczuwać tego braku. Nie będziesz go szukać, bo będziesz pełna. "
Czyli znowu – jeśli jesteś pełna, ale pragniesz miłości – to nie jesteś pełna i coś z tobą nie tak. Musisz nad sobą jeszcze trochę popracować, aż zapomnisz, że chciałaś wyjść za mąż i urodzić dzieci. Proste.

a
". . . to i tak będziesz czuła, że go spotkałaś"

Skąd takie wnioski że jeśli "jesteś pełna" to dalej rozpaczliwie poszukujesz miłości?
W. E. o niczym takim nie wspomina.


V. I. -"Opowiadanie takich historii przez pana E. czy innego pana K. lub L. idealnie wpisuje się wieloletnią tresurę kobiet, którym kiedyś wpierano, że jeśli będą odpowiednio uległe, to mężowie będą ich bić tylko raz w tygodniu, potem, że jeśli zostały zgwałcone, to dlatego że sprowokowały gwałciciela, a obecnie mówi się im, że jeśli są singielkami, to dlatego, że coś z nimi nie tak. Że mają za wysokie wymagania, że są roszczeniowe, że jak idiotki czekają na księcia z bajki, że nie mają tych cech, których wymagają od swojego partnera i tak dalej. " (. . . )
Chcę tylko zauważyć, że zasługujesz na miłość i wymarzonego partnera (lub partnerkę) już teraz, dzisiaj, w tej chwili. A nie wtedy, kiedy „spełnisz warunki” wyznaczone przez pana A. , B. lub E.

Nienawiść dużą do mężczyzn czuję w Tobie. Skąd ona się bierze, gdy powyżej głosisz hasło : "samiec twój wróg!"
Powyższe stwierdzenia dotyczą zarówno kobiet jak i mężczyzn. Dlaczego bronisz tylko kobiety?

To nie są poglądy panów E, K lub L ale uniwersalne prawa wszechświata i można się na nie oburzać, wyć, tupać nóżkami lub przyjąć je do wiadomości i się do nich zastosować.
Można się oburzać na prawo grawitacji o to że wyrzucone w górę jabłko spada i uderza nas w głowę, a można też zrozumieć dlaczego tak się dzieje i unikać takich sytuacji.
P. S. Zrób jak uważasz i podziel się z nami wrażeniami. Być może już wybrałaś/wybrałeś jedną z tych dwóch dróg? Napisz jak ci poszło.
# 72016.01.15, 21:32

Soulmate
Zupełnie się nie zgadzam z tym artykułem.
Uważam, że słowa pana W. E. zostały zupełnie opacznie zrozumiane. Tak jakoś. . . płytko.
# 82016.02.24, 10:40

jutele
Mam wrażenie, że autorka zupełnie nie zrozumiała przypowieści przytoczonej przez pana Wojciecha E. i uniosła się emocjami podczas pisania swojego artykułu, zamiast poddać się pogłębionej refleksji. Czymże jest szukanie miłości, jak nie poszukiwaniem szczęścia? Kluczem do zrozumienia sensu całej historii jest ostatnie zdanie mędrca. Bo człowiek, żeby być prawdziwie szczęśliwy, nie potrzebuje niczego z zewnątrz. Partner, rodzina, przyjaciele, kariera, samochód, wakacje na Malediwach nie są gwarantami szczęścia. Ten kto odnajdzie szczęście i miłość w samym sobie, będzie cieszył się takim życiem jakie ma i np. brak partnera przestanie być kwestią spędzającą sen z powiek. Nie chodzi o to, żeby się starać, aby otrzymać nagrodę w postaci partnera! Tylko po to, żeby odnaleźć w sobie (nie - wykształcić, ale ODNALEŹĆ) doskonałość i w końcu przestać cierpieć z powodu braków, które istnieją wyłącznie w naszej głowie i są spowodowane presją środowiska, naszymi kompleksami itd. Nikt z oskarżonych przez autorkę artykułu nie powiedział, że kobiety mają się starać. Tylko - jeśli chcą przestać cierpieć z powodu nieszczęścia - pracować nad sobą. I nie dotyczy to tylko kobiet, ale wszystkich ludzi.

podobne artykuły

Czułość i seks – czego tak naprawdę pragniesz?
Pod rozległym pojęciem seksu mieści się też niedostrzeżona jako odrębny impuls potrzeba bycia obejmowanym, otaczanym troską innej osoby, niańczonym i zapewnianym o miłości nie dlatego, że przyniosło się do domu pensję czy upiekło placek, ale po prostu dlatego, że się istnieje.
 
Wspaniałego Seksu w Nowym Roku! Wyczaruj sobie Piękny Seks z odpowiednim partnerem!
Czego Ci życzę z okazji Nowego Roku? Cudownej Miłości i Cudownego Seksu!
 
Kobieta, która pragnęła mężczyzny
Moja przyjaciółka, nazwijmy ją Diana, wychowywała się bez ojca. Nie pamiętała go, ale w jej domu zawsze się z niego żartowało lub mówiło źle o nim.
 
Miłość jest kobietą
Sądzę, że chyba nie ma kobiety, która choć raz nie pomyślałaby o innej przedstawicielce swojej płci z fascynacją, adoracją lub podziwem.
 
Niecodzienne przygotowania do małżeństwa
Chcesz się wzruszyć? Zobacz, jak ta para jednego dnia ”podróżuje w czasie”, żeby zobaczyć, jakimi partnerami będą dla siebie za długie lata...
 

najnowsze artykuły

Głaskanki-przytulanki we Wrocławiu 30 lipca
seksualność kobiet » wiadomości
Głaskanki-przytulanki we Wrocławiu 30 lipca
Ukoj nerwy, zrelaksuj się, zawrzyj nowe znajomości – przytul się z nami i przekonaj, że dotyk to magia! Przytulanie wzmacnia odporność, zmniejsza stres i sprawia, że robi nam się bardzo przyjemnie! Zapisz się na Głaskanki-Przytulanki już dziś!
 
Czy chcesz, żeby on kojfnął w łóżku? „Zapładniacze” bez recepty, „reproduktorki” bez antykoncepcji – róbcie dzieci za wszelką cenę!
seksualność kobiet » mówię: nie!
Czy chcesz, żeby on kojfnął w łóżku? „Zapładniacze” bez recepty, „reproduktorki” bez antykoncepcji – róbcie dzieci za wszelką cenę!
komentarze (1)
Zaburzenia erekcji są aż nazbyt często oznaką poważniejszych schorzeń, o czym się zapomina, traktując także mężczyzn przedmiotowo.
 
Pigułka po - ostatnie chwile, aby ją kupić bez recepty. Tylko do 22 lipca 2017
seksualność kobiet » wiadomości
Pigułka po - ostatnie chwile, aby ją kupić bez recepty. Tylko do 22 lipca 2017
Dziś i jutro ostatnie dwa dni pigułki po. Od niedzieli będzie ona dostępna tylko na receptę. Życzymy, abyście trafiali i trafiały do życzliwych lekarzy ”bez sumienia”. :P
 
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
seksualność kobiet » artykuły
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
komentarze (1)
Co to za człowiek? Jakie są jego fantazje? Jakie są jego marzenia? Co lubi w łóżku? Czego chce doświadczyć? Czy ujawnił Ci swoje tajemnice?
 
Cycki w porno i cycki w tramwajach, czyli moje życie bez stanika
seksualność kobiet » moje ciało
Cycki w porno i cycki w tramwajach, czyli moje życie bez stanika
komentarze (3)
Moje życie bez stanika jest takie samo, jak ze stanikiem, tylko, ku własnemu zdziwieniu, mogę teraz swobodniej oddychać.
 






zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Like a virgin

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter