dział: artykuły

Tylko pigułki? Refleksji kilka w dniu antykoncepcji

Voca Ilnicka
dodano: 2012.09.26
Nie mogłam już na prezerwatywy patrzeć, mdliło mnie zarówno od durexów, jak i femidomów, a moja wagina na przekór mnie i zdrowemu rozsądkowi powtarzała tylko jedno słowo: penetracja. Penetracja i wytrysk bez prezerwatywy? To się może skończyć ciążą!

Dziś 26 września, czyli międzynarodowy dzień antykoncepcji. Już za dwa dni będzie międzynarodowy dzień aborcji. Ale nie o aborcji chciałam pisać, tylko o tym, jaka ta nasza antykoncepcja jest. Nasza – czyli moja, moich znajomych i Czytelniczek portalu, bo pisały do mnie w tej sprawie, dzieląc się doświadczeniem.  


"W przeszłości moje metody to wstrzemięźliwość (zero penetracji) i przez parę lat pigułki antykoncepcyjne (dla młodych dziewczyn). Dodatkowo - jako zabezpieczenie zdrowotne przy nowej znajomości - prezerwatywa."

Do tej pory artykuły o antykoncepcji na portalu się raczej nie ukazywały. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że w dziale „seks” w każdym miejscu w internecie znalazł się obszerny dział, który opisywał wszystkie możliwe sposoby i środki kontroli urodzeń – więc jest gdzie szukać. A po drugie – wydaje mi się, że na ten temat w Polsce wciąż można sobie głównie porozmawiać. Owszem, wszędzie znajdziemy opis takiego np. kapturka naszyjkowego, ale prawdę powiedziawszy to mamy do dyspozycji tylko kilka środków: prezerwatywy, pigułki, plastry, krążki hormonalne, ewentualnie spiralę. A koniec końców: prezerwatywy i pigułki oraz stosunek z wytryskiem nie w waginie kobiety – są chyba najbardziej powszechnymi sposobami ochrony przed ciążą. Te dwie pierwsze możliwości – dość skuteczne i zalecane. Trzecia – uważana jest za jedną z najgorszych (bo stres, bo niepewność, bo duże ryzyko) – ale jakże u nas popularna.  


Bez hormonów?


"Jakie środki mnie odrzucają? Kapturki naszyjkowe, gąbki dopochwowe plus kremy, pianki plemnikobójcze i tego typu papranina."
Jako młoda dziewczyna swoją przygodę ze środkami kontroli urodzeń zaczęłam od pigułek. Pamiętam, że pierwszego dnia, gdy wzięłam pigułkę, tak mnie mdliło, że przepytałam wszystkie koleżanki z klasy, czy one też tak mają. Nie, nie mają tak – nie odczuwają w sumie żadnych skutków ubocznych. Na szczęście po tym jednym dniu też mi przeszło. Ale – żeby nie było tak różowo – krwawiłam przez miesiąc. Moja ginekolożka rozkładała ręce, polecała wkładki higieniczne i zapisywała rutinoscorbin, który miałam brać, aby zahamować krwawienie. Jednak nic mnie nie zniechęciło do pigułek – ani mdłości dnia pierwszego, ani krew przez cały cykl – chciałam mieć pewność, że w ciążę nie zajdę, byłam przecież przed maturą, a tylko pigułka mogła mi dać pewność. Wtedy zupełnie nie przejmowałam się tym, że hormony mają realny wpływ na mój organizm.  


Dopiero kiedy po latach je odstawiłam i przez lata używałam tylko prezerwatyw – bez żadnych hormonów – tak bardzo zżyłam się z moim naturalnym cyklem, że za nic nie chciałam wracać do czegoś, co nazywało się „krwawienie zastępcze”. I nie wracałam bardzo długo.


"Wokół siebie widzę dużo matek, studentek, które z dzieckiem na ręku podbijają świat akademicki. Panuje zasada - czy dziecko się trafi, czy nie trafi i tak będzie dobrze.



Aż do czasu, kiedy... nie mogłam już na prezerwatywy patrzeć, mdliło mnie zarówno od durexów, jak i femidomów, a moja wagina na przekór mnie i zdrowemu rozsądkowi powtarzała tylko jedno słowo: penetracja. Penetracja i wytrysk bez prezerwatywy? To się może skończyć ciążą! - „rozsądna dziewczyna” we mnie ostrzegała tak długo, aż poszłam po radę do ginekologa. Ale najpierw – znów – przepytałam wszystkie koleżanki o ich sposoby (tym razem nie nastolatki, ale dorosłe kobiety około trzydziestki). I czego się dowiedziałam? Że bardzo lubimy seks bez żadnej antykoncepcji. Że jesteśmy w takim wieku, w takich związkach lub też mamy takie podejście do życia, że ciąża nie byłaby katastrofą, a seks z wytryskiem w ustach lub na piersi jest świetną zabawą, że hormony to nie dla nas, że może lepiej się chwilę postresować albo wziąć pigułkę po, gdy naprawdę stracimy głowę... Niektóre robiły tak z przyzwyczajenia, jedna ze względów religijnych. Kiedyś sądziłam, że żadna z „rozsądnych kobiet” tak nie myśli, ale nagle się okazało, że otaczają mnie kobiety, które takie sposoby stosują od kilku miesięcy – lub – kilkunastu lat – i – w ciążę jeszcze nie zaszły, hormonami się nie trują, pieniędzy nie wydają, ich faceci nie muszą się przejmować zakładaniem prezerwatywy a one tym, czy połknęły pigułkę. I wszystko działa!


"Od lat stosuję pigułki. Skuteczność 100%, urodziłam w zaplanowanym czasie 2 dzieci, nie było problemu z powrotem płodności. Karmiłam obie córki po pół roku i w tym czasie brałam pigułki dla matek karmiących pod kontrolą mojej ginekolożki. Nie zamierzam zmieniać formy antykoncepcji."
W końcu poszłam do ginekologa.

Z całą listą pytań zasiadłam w gabinecie, ale wciąż dostawałam tylko jedną odpowiedź.

-Droga pani, tylko pigułki i spirala są pewne. Całą resztę pani odradzam. Skoro nie chce pani prezerwatyw, zostają tylko pigułki albo spirala. Tylko pigułki.


Wyszłam z gabinetu z receptą na krążek hormonalny nuvaring. Który sama zaproponowałam, ginekolog mi o nim nie wspomniał.


Czy byłam zadowolona? Średnio. „Krwawienie zastępcze”? Spadek libido? A może infekcja w pochwie? Zaleta była tylko jedna – brak ryzyka ciąży. Znów okres, który wcale nie chciał się skończyć po tygodniu – ale już znałam najlepszą na to metodę – rutinoscorbin! I tak skończyła się moja przygoda z poszukiwaniem alternatywnej antykoncepcji.


A jakie tak naprawdę mamy możliwości?


Prezerwatywa


"Od początku wiedziałam, że będę łykać pigułki. Z prezerwatywą zawsze był problem - jak już się ją założy, trzeba iść dalej, a przecież podczas seksu dużo się zmienia. Może się okazać, że jednak cipka nie jest gotowa i trzeba się trochę dłużej popieścić. Ale z pigułkami też zaczął się kłopot. Prowadzę bardzo nieregularny tryb życia, imprezy, praca do późna, często zapominałam o regularnym braniu."



Nie wiedzieć czemu, postrzegana jest jako dobra dla nastolatków i – ewentualnie – w kontaktach z nowymi partnerami (dopóki się nie przebadają) albo też gdy mamy infekcję pęcherza. Ale Czytelniczki, które do mnie pisały, podkreślały, że to metoda sprawdzona oraz – niehormonalna. Że owszem, jest z tą prezerwatywą trochę certolenia, bo to i kupić trzeba, i przy łóżku trzymać, i nałożyć (jeszcze odpowiednio), a i zdjąć umieć, no i jeszcze kciuki trzymać, żeby nie pękła, ale fakt, że nie jest ona środkiem hormonalnym wiele dorosłych kobiet sobie ceni. Bo co tak naprawdę nam zostaje, jeśli nie chcemy stosować hormonów? Tylko prezerwatywa – dla kobiet lub ta tradycyjna, bo taki kapturek naszyjkowy jest w Polsce raczej nieosiągalny. To już szybciej tampon z octem, jak to radziła Michalina w „Sztuce kochania” lub plaster cytryny, o którym z kolei sto lat temu pisał Żeleński. Jedna z dziewczyn wyliczyła mi zalety prezerwatywy:


- można ich użyć w każdej chwili,

- dają widoczne i namacalne poczucie bezpieczeństwa,

- są dość dobrym testem męskiego rozsądku i odpowiedzialności, :-)

- bardzo bardzo ważne - chronią przed wenerykami,

- nie odczuwam żadnych skutków ubocznych.


Pisały też dziewczyny, które miały złe doświadczenia z pękającymi prezerwatywami. Te, które nie lubią prezerwatyw, bo po nałożeniu i włożeniu się okazuje, że to jeszcze nie ten stan podniecenia, żeby stosunek odbyć i trzeba się jeszcze popieścić albo że partner traci erekcję, a w Polsce dobre prezerwatywy tanie nie są.


Pigułki, plastry, krążek hormonalny


I tu dochodzimy do antykoncepcji hormonalnej. Pigułki są chyba najczęstszym sposobem antykoncepcji (przynajmniej takie mam wrażenie ze „słyszenia” oraz Waszych listów). Prawie każda z kobiet, które do mnie napisały, stosuje lub stosowała pigułki. Bo są pewne. I dlatego, że łatwo je w Polsce dostać. Od lat 60. XX w. ginekolodzy oswajali się z pigułką i dziś przepisują ją nam nagminnie. Niektóre z nas zaczynały, gdy o seksie mowy nie było, ale brały w ramach walki z trądzikiem, inne próbowały np. spirali, ale np. po jakichś komplikacjach wracały do pigułki.


Jako długoletnia braczka pigułek mogę powiedzieć, że w sumie była to dość dobra dla mnie metoda. Plastrów nigdy nie próbowałam, ale jakoś nie miałam ochoty. Uwielbiam wodę, baseny i saunę, więc nie wiem, czy mój plasterek nie odklejałby się od razu po przyklejeniu. Teraz jestem na krążku i... zdarza mi się nerwowo sprawdzać, jaki mamy dzień tygodnia oraz ile tygodni już w tym miesiącu minęło, bo może krążek trzeba wyciągnąć albo włożyć. Co prawa robi się to co 3 tygodnie, ale jeśli akurat jestem w obcym mieście bez recepty, a mój wykupiony miesiąc wcześniej krążek leży w domu, to pojawia się mały problem. Tabletki jednak nosi się ze sobą – szczególnie te, które pomyślane są na 28 dni.


"Nie chcę wracać do tabletek, gdyż boję się tego rozregulowania, póki co pozostajemy przy prezerwatywie, ufam że nie pęknie, bo na początek nie szalejemy za bardzo. :D A tak poważnie to chyba jedyny sposób, na który możemy sobie pozwolić."

Tylko jedna z Czytelniczek, które do mnie napisały, wspomniała o tym, że używała krążka hormonalnego. Tylko jedna próbowała spirali (ze złym skutkiem). Większość z nas jednak wybiera pigułki lub prezerwatywy. Oraz – nie zapominajmy – wiele par stosuje sposób naszych dziadków, czyli wytrysk nie w pochwie. I chociaż kiedyś byłabym gotowa pogrozić im palcem, to dziś sobie myślę, że czy to ograniczone finanse, czy też ograniczony dostęp do wielu różnych środków kontroli urodzeń (bo przecież w Polsce nie proponuje się implantów czy wkładek domacicznych młodym kobietom) jest jakimś wyjaśnieniem tego, dlaczego tak się dzieje.  


Tak więc właśnie widzę naszą antykoncepcję na rok 2012: prezerwatywa, pigułka i... stosunek zakończony wytryskiem w ustach. O tym mówiły znajome mi kobiety, o tym pisałyście Wy w mejlach, dlatego tylko o takich metodach wspominam w tym artykule, bo większość z nas zwykła używać tylko tego, o czym słyszała, o czym się ma jakieś ogólne pojęcie. Nasi ginekolodzy mówią nam o tym, co sami znają lub o tym, na co się opłaca wystawić receptę. A my ewentualnie eksperymentujemy z metodami „naturalnymi” lub pigułkami po. Producenci nuvaringów i yazzu mogą tylko się cieszyć, gdy niektóre z nas zostawiają w aptece kolejne setki. A młode dziewczyny i wcale nie tylko te najmłodsze wciąż jeszcze wstydzą się kupić prezerwatywy – o czym słyszę często na warsztatach.

Czy więc jesteśmy już z antykoncepcją w XXI wieku?

I co na to wszystko powiedziałaby Margaret Sanger?



VI.jpg
Autorką artykułu jest: 
Voca Ilnicka, edukatorka seksualna, trenerka, twórczyni serwisu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Seksualność kobiet” (2010) i współautorka „Weź kąpiel w płatkach róż. Jak polubićmiesiączkę” (2010). Warsztaty dotyczące płci i seksualności prowadzi od roku 2007, a warsztaty tylko dla kobiet od 2011 roku. Prowadzi także zajęcia spotkaniowo-przytulankowe dla wszystkich, kursy samoświadomości seksualnej, sporadycznie rozmaite warsztaty, spotkania i wykłady. Tworzy przestrzeń pełną serdeczności dla seksualności zarówno kobiet, jak i mężczyzn (i pozostałych osób). Na jej kanale You Tube można znaleźć wiele krótkich, bezpruderyjnych filmików ukazujących seksualność jako część życia i doświadczenia kobiet.
Tematykę seksualności zgłębia od lat, ucząc się od kobiet takich, jak: dr Betty Dodson, dr Shakti Mari Malan, Nancy Friday, Catherine Blackledge, Deborah Sundahl, Pema Gitama, Natalia Miłuńska, Luna Mierzewicz, Karo Akabal i wielu innych kobiet i mężczyzn. Uczestniczy w warsztatach i kursach edukacji seksualnej, rozwoju osobistego, edukacji dorosłych, tantry, świętej i świadomej seksualności. Jej wypowiedzi, relacje z jej warsztatów oraz wywiady z nią znaleźć można m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle”, „Zwierciadle” itp.

v.ilnicka [at] seksualnosc-kobiet.pl

 
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 19)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.09.26, 19:43

Zuzka
W XXI wieku to będziemy wtedy, kiedy antykoncepcja stanie się nie tylko zmartwieniem partnerki. I z jednej strony chodzi o to, żeby partner nie liczył na to, że partnerka jakąś chemię już zażywa/ma, albo w razie czego znajdzie środki "po", a z drugiej strony upowszechnienie antykoncepcji dla mężczyzn. Bo przecież jest, jakaś, gdzieś, na świecie, prawda? W XXI wieku na pewno gdzieś jest. Bardzo chciałoby się, żeby znalazła się w końcu w męskich głowach, i w Polsce.
# 22012.09.26, 23:10

AwaS
Niech żyje wazektomia!
# 32012.09.27, 07:07

Czerwony Smok
Ja mam takie bardzo pobożne życzenie - żeby młoda, bezdzietna kobieta mogła sobie w tym kraju podwiązać jajowody, bez ryzyka, że lekarz odmówi, bo go mogą za to wsadzić (co jest chore samo w sobie).
# 42012.09.27, 22:40

AwaS
Czerwony Smoku, możesz. Podpisujesz zgodę na dobrowolny zabieg (tak jak przy wzektomii) i nikt nikogo za to nie wsadza. Przykład? Wpisz w wyszukiwarkę "wazektomia" i skontaktuj się z lekarzem z kliniki z pierwszej strony w wynikach wyszukiwania.
# 52012.09.28, 07:21

Czerwony Smok
Chodzi o wazektomia. com? Ciekawe, muszę się dowiedzieć, bo może faktycznie będzie można wskoczyć w SKMkę i się podwiązać w Gdyni zamiast jechać z tym do Czech (po absynt, krecika i bezpłodność :D)
# 62012.09.28, 20:16

mk
wszystko tylko nie hormony. prawie 2 lata brania pigułek PRAWIE bez skutkow ubocznych (potem ktoś wpadł na pomysł, że grzybice i pieczenia to prze nie. . . ), a po prawie 4ech latach (w wieku lat 22) diagnoza: stadium przed-nowotworowe raka szyjki macicy. nie chcę straszyć, ale pigułek nie polecam. . .
# 72012.09.28, 21:19

AwaS
Czerwony Smoku, tak. Na podanej stronie, na podstronie z literaturą przeczytaj o dostępnych metodach w e-booku: "Wazektomia, Salpingektomia". Rozmawiałam o tym z lekarzem na początku ubiegłego roku - odpowiedział, żeby w sprawie salpingektomii dowiadywać się na początku wiosny. Minął ponad rok, więc się dowiaduj. :) Powodzenia!
# 82012.09.29, 17:15

h-s
mk, ja bym się na twoim miejscu cieszyła, że wykryto na tym etapie - gdybyś nie brała pigułek i nie chodziła co 3 m-ce po receptę i na kontrolne badanie, to mogłoby być wykryte o wiele za późno.
# 92012.09.29, 22:08

AwaS
Co do artykułu - stosunku kończonego "wytryskiem nie w pochwie", tzw. "stosunku przerywanego" nie należy traktować jako metody antykoncepcji. Preejakulat może zawierać plemniki, może dojść do zapłodnienia. Czy naprawdę w dzisiejszych czasach trzeba jeszcze o tym przypominać?
# 102012.10.02, 01:37

AwaS
Wando, te wg Ciebie "zasłyszane bzdury" to np. badania z 2011 roku - "Sperm content of pre-ejaculatory fluid" ("Human Fertility"):

informahealthcare. com/doi/abs/10. 3109/14647273. 2010. 520798

Podsumowanie:
"This study was designed to establish whether motile spermatozoa are released with pre-ejaculatory fluid and whether this fluid therefore poses a risk for unintended pregnancy. Forty samples of pre-ejaculatory fluid were examined from 27 volunteer men. Samples were obtained by masturbation and by touching the end of the penis with a Petri dish prior to ejaculation. Eleven of the 27 subjects (41%) produced pre-ejaculatory samples that contained spermatozoa and in 10 of these cases (37%), a reasonable proportion of the sperm was motile. The volunteers produced on up to five separate occasions and sperms were found in either all or none of their pre-ejaculatory samples. Hence, condoms should continue to be used from the first moment of genital contact, although it may be that some men, less likely to leak spermatozoa in their pre-ejaculatory fluid, are able to practice coitus interruptus more successfully than others".
# 112012.11.04, 01:35

Korx
Niestety, albo i na szczęście, zależy z której strony na problem spojrzeć (chociaż jak się dobrze zastanowić to w każdym przypadku żenada) nie tylko w Polsce pokutują bzdury typu antykoncepcja to problem kobiety czy chociaż ten oklepany stosunek przerywany.
Mieszkam w Wielkiej Brytanii od wielu lat i w przeciwieństwie do sytuacji w Polsce (lata temu, nie wiem jak sprawa ma się teraz) każdy lekarz z miejsca może rozwiać Twoje wątpliwości, wytłumaczyć cokolwik czego nie wiesz, prezerwatywy można dostać za darmo itp. . . Jednak kiedy kilka lat temu udałem się z partnerką do Walk-In Center (taka przychodnia gdzie nie trzeba się umawiać ze swoim lekarzem tylko można wiele spraw załatwić od ręki) ponieważ w trakcie stosunku pękła NAM gumka to lekarz był mocno zdziwiony, że przyszliśmy oboje. Od dawna wiadomo, że w preejakulacie może z łatwością znajdować się wystarczająca ilość nasienia do zapłodnienia a mimo to stosunek przerywany to jedna z najczęstszych form "antykoncepcji" - celowo cudzysłów. U niektórych męszczyzn (u mnie na przykład) ilość preejakulatu jest tak duża, że z powodzeniem może nadrobić nawet niewielką zawartość nasienia. . .
Sama antykoncpcja - podejście do niej to chyba kwestia naszego podejścia do tematu i pewnej dojrzałości - zdażyło mi się spotkać kobiety, które posiadały prezerwatywy na wypadek gdyby facet nie miał - w końcu chroni ona OBOJE partnerów - szczególnie w kontaktach przypadkowych gdzie dochodzi ryzyko STD. W stałym związku moja partnerka tak samo stara się pamiętać czy w domu są prezerwatywy - zawsze w wypadku braku można zrezygnować danego dnia ze stosunku dopochwowego, ale po co? Pamiętanie o tym drobiazgu wiele nie kosztuje ;)
W moich czasach nie było w szkole edukacji seksualnej, nie bardzo rozmawiało się też o tym z odzicami. Wydaje mi się jednak, że zdobycie pewnej wiedzy (która jest dziś niewyobrażalnie dostępna i oczywiście z dobrego źródła a nie mity od kolegów czy koleżanek) - na temat naszego codziennego życia to po prostu kwestia dojrzałości, odpowiedzialności itp, ale niestety dla wielu seks to wciąż tabu, coś co się codziennie niemal robi, ale nigdy o tym nie mówi bo to coś wstydliwego, brudnego i wogóle fe!
# 122013.01.20, 06:18

Clio
A ja nie lubię prezerwatyw z jeszcze innego powodu - czuję je bardzo w trakcie, nawet te najcieńsze i, mówiąc krotko, przeszkadzają mi o. O Tabletek zaś zwyczajnie w świecie się boję. Nie chcę tak daleko idącej ingerencji w mój organizm, a poza tym przy moim trybie życia (dość nieregularny, stres, alkohol etc. ) to mógłby być klasyczny strzał w stopę. Chyba nie stworzono dotąd idealnej dla mnie metody antykoncepcji :(
# 132013.01.20, 22:20

AwaS
Clio, rozważ stosowanie dopochwowego pierścienia antykoncepcyjnego N. . . R. . .
# 142013.01.20, 22:33

V
@Ada - o nim też można zapomniać, muszę ustawiać przypomnienia w kalendarzu google, na telefonie, i pisać daty w notesie - a i tak przez pół roku udało mi się o nim zapomnieć co najmniej z 4 razy. :P
# 152013.01.21, 02:29

Clio
@AwaS, wiem o nim, z tym że właśnie najbardziej obawiam się hormonalnej ingerencji w mój organizm (inne niedogodności antykoncepcji hormonalnej nie przerażają mnie aż tak bardzo).
# 162013.07.01, 13:59

demonka
My się zdecydowaliśmy na metody naturalne. Kupiliśmy Cyclotest do pomocy. To jest komputerek cyklu. Nie żałuję decyzji, poznałam swoje ciało i nie mam żadnych skutków ubocznych.
# 172013.07.01, 23:14

AwaS
Pomiary tzw. komputerów cyklu nie są w pełni miarodajne i nie można na nich spokojnie polegać. M. in. dlatego, że na temperaturę ciała może wpływać nie tylko poziom hormonów, ale pora roku, temperatura otoczenia, spożywane pokarmy i napoje, leki naturalne i syntetyczne, samopoczucie psychiczne (cała psychosomatyka), tryb życia i wiele innych. Można nie zajść w ciążę w teoretycznie dni płodne i zajść w dni teoretycznie niepłodne (wg wyliczeń). Poza tym komputer podaje, czy jesteś płodna lub nie w momencie pomiaru. Nawet jeśli kochacie się bez zabezpieczenia w dni "bezpieczne", plemniki w Twoim ciele mogą przeżyć nawet kilka dni - do czasu, gdy możesz zajść w ciążę. Dla kogoś, dla kogo ewentualna ciąża nie wchodzi w rachubę, to jest zbyt ryzykowne i obciążające psychicznie. Ja w życiu nie potrafiłabym się rozluźnić w takiej sytuacji. Jest to jakieś rozwiązanie dla kobiet, które z jakichś względów nie mogą / nie chcą stosować pewniejszych metod.
# 182013.10.27, 14:47

Mama
Jestem mężatką,mam 6-letnią córkę. Przez 9 lat małżeństwa stosuję prezerwatywy. Nie biorę pigułek,bo ma za dużo skutków ubocznych. Za bardzo mi podpadało ,że moj ginekolog tak ochoczo chciał mi je przepisać, no ale wiadomo co robią przedstawiciele medyczni, po coś oni są. Jeżeli ktoś myśli ze za powiedzmy 50 zł miesięcznie kupi sobie zabezpieczenie przed ciążą i uniknie uszczerbku na zdrowiu to bardzo się myli. . . Teraz ,dziś może być wszystko ok, ochota na seks, świetna cera, waga nie szybuje w górę,żniwo przyjdzie za kilka lat. Przestrzegam Was dziewczyny, moja kuzynka została inwalidką ,właśnie przez tabletki, co do tego nie ma wątpliwości żaden z lekarzy. Poczytajcie fora,opinie dziewczyn,ale tych które latami brały i też były zadowolone. . Każda z Was mysli-mnie to nie dotyczy. . Firmy farmaceutyczny zarabiają na Waszym zdrowiu gigantyczną kasę, nie ma żadnych badań na temat ich szkodliwości, to Wy za kilkanaście kilkadziesiąt lat dacie świadectwo bycia królikami doświadczalnymi. Sprawdźcie firmę BAYER ,głównego producenta pigułek, na którego zlecenie w czasie wojny okaleczano i zabijano tysiące kobiet. . . Oczywiście nie mam zamiaru uprawiać demagogii, Wasze życie, Wasze ciało ,Wasze zdrowie. Wiem ,ze gumka to nie super wynalazek, ale jak macie faceta, który naprawdę Was kocha nie będzie bredził,że mu niewygodnie. Jeśli w związku jest miłość,przyjaźń,zaufanie i szacunek -szacunek do osoby, a więc także do jej ciała to seks jest za każdym razem misterium i kawałek lateksu tego nie zmieni.
# 192013.11.05, 13:45

Nuka
AwaS, nawet pomiary komputerów cyklu nie są w pełni miarodajne, jeśli polega się tylko na kolorze świecącej się lampki, zamiast poznać własny cykl dokładniej ;) I nie warto na komputerek wydawać ciężkich pieniędzy, wystarczy zwykły termometr, karty do prowadzenia zapisów, a słyszałam bezpośrednio od stosujących te metody, że po jakimś czasie przy cyklach w miarę regularnych można obejść się i bez kart czy pomiarów temperatury, opierając się tylko na obserwacji. Ale to już kwestia bardzo indywidualna. Co do przeżywania plemników w ciele kobiety do momentu możliwości zapłodnienia - m. in. na tej właśnie zasadzie określa się czas niepłodności względnej (przed owulacją) i bezwzględnej (po owulacji); przy współżyciu w tym drugim okresie takiej możliwości przeżycia plemników nie ma. Dni "teoretycznie płodne i teoretycznie niepłodne wg. wyliczeń" to chyba relikt z czasów, kiedy za metodę naturalną uważało się kalendarzyk - obecnie tego się nie uczy nawet w poradniach, i bardzo dobrze, bo kobieta to nie system matematyczny. Metody wskaźnikowe (termiczne i objawowe) nie na obliczeniach się opierają, ale na bieżącym śledzeniu działania własnego organizmu. Wpływ czynników zewnętrznych na temperaturę też obserwuje się w toku nauki. Psychosomatykę, tryb życia, pory roku, temperaturę otoczenia, jedzenie i picie uwzględnia się w tych obserwacjach i naprawdę nie wyklucza to skuteczności metody. Do branych leków (a istotny wpływ mają tylko leki bardziej wpływające na organizm albo w większych dawkach, tabletka na ból głowy czy przeciwkaszlowa raczej nie namiesza) też da się dopasować. Wszystko jest kwestią nauczenia się od dobrego instruktora metody oraz poprawnego, konsekwentnego stosowania - wtedy nie jest to w żaden sposób metoda mniej skuteczna niż metody hormonalne czy mechaniczne. Co zostało udowodnione naukowo, a nie jest jedynie argumentem babci z poradni przykościelnej, starającej się za wszelką cenę metody naturalne wybielić, a inne odesłać do piekieł na wieki wieków ;)

A dla kogoś, dla kogo ciąża absolutnie nie wchodzi w rachubę, seks (tu w rozumieniu: kobieco-męski, genitalny albo analny) też nie powinien wchodzić w rachubę. Chyba że przy potwierdzonej medycznie niepłodności (możliwej do obiektywnego, pewnego stwierdzenia, a nie opartej na "no bo dotąd nie jestem w ciąży") albo bez żadnych barier - prawnych, finansowych, fizycznych czy psychicznych - przed ewentualnymi aborcjami. Bo nie ma metod antykoncepcyjnych stuprocentowo skutecznych. I w przypadku naturalnych, i w przypadku hormonalnych czy mechanicznych.

podobne artykuły

Czy chcesz, żeby on kojfnął w łóżku? „Zapładniacze” bez recepty, „reproduktorki” bez antykoncepcji – róbcie dzieci za wszelką cenę!
Zaburzenia erekcji są aż nazbyt często oznaką poważniejszych schorzeń, o czym się zapomina, traktując także mężczyzn przedmiotowo.
 
Pigułka po - ostatnie chwile, aby ją kupić bez recepty. Tylko do 22 lipca 2017
Dziś i jutro ostatnie dwa dni pigułki po. Od niedzieli będzie ona dostępna tylko na receptę. Życzymy, abyście trafiali i trafiały do życzliwych lekarzy ”bez sumienia”. :P
 
Nieprawdą jest, że 15-latki łykają tabletki „dzień po” jak cukierki
Dziewczynki łykają tabletki „dzień po” jak cukierki? Minister Radziwiłł kłamie. Z badań, do których dotarł „Newsweek”, wynika, że kobiety w wieku 15-19 lat stanowią zaledwie 2 proc. stosujących antykoncepcję awaryjną.
 
„Zdążę wyjąć”, czyli o tym, że ciąża nie bierze się z masturbacji
Założę się, że gdyby mężczyźni – zamiast ciążowego brzucha – mieli np. status na fejsie typu „Adam jest w ciąży z Basią” (i ciekawe co na to jego żona), to „nielubienie prezerwatyw” nie byłoby tak popularne, a metoda „zdążę wyjąć” przyprawiałaby o palpitacje serca i nieprzespane noce nie tylko „rozhisteryzowane” kobiety. Sądzę też, że szybko okazałoby się, że prawo do aborcji Polsce nagle postrzegane jest jako prawo człowieka, a nie „mordowanie niewiniątek”, bo nagle stałoby się potrzebne mężczyznom.
 
Zdrowa antykoncepcja hormonalna
Nie znam takiej.W ogóle nie znam antykoncepcji, która byłaby w stu procentach dostępna, w stu procentach skuteczna i w stu procentach nieszkodliwa.
 

najnowsze artykuły

Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
seksualność kobiet » wiadomości
Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
komentarze (1)
We właśnie Wrocławiu rozpoczyna się już szósta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 








zobacz też

„Porady bezwstydnej dziewczyny – rozkosze niegrzecznego seksu”

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter