dział: artykuły

”Podryw na nauczyciela”, czyli seks, który nie uzdrawia

Natalia Miłuńska
dodano: 2016.01.07
Jeśli ktoś uprawia seks z uczestniczkami swoich warsztatów, szczególnie w ich trakcie, to znaczy, że realizuje wzorzec władzy jako źródła seksu i to już dyskwalifikuje go w roli nauczyciela, szczególnie tantry.

seks-z-guru.jpg


Nigdy nie myślałam, że przyjdzie mi napisać tekst o tak, wydawało mi się, podstawowych zasadach pracy z ludźmi. Jak się jednak okazuje, zasada nie sypiania z tymi, z którymi się rozwojowo/terapeutycznie pracuje nie jest oczywistością dla wielu.


Pod tekstem Jak odróżnić nauczyciela tantry od wszechwiedzącego guru? rozgorzała dyskusja. Jedna z kobiet napisała o warsztatach tantrycznych, na których prowadzący uprawiał seks z wybranymi uczestniczkami. Podała jego imię i nazwisko, więc prowadzący zaczął się bronić, głównie pytaniami. Czy nie mówił, żeby nie przekraczać swoich granic i robić tylko to, na co ma się ochotę? I czy tej komentującej (byłej uczestniczce jego tantrycznych grup) proponował kiedykolwiek seks?


Pytania – moim zdaniem – ukazujące niewiedzę autora. Pytaniem bowiem kluczowym jest czy prowadzący uprawiał seks z uczestniczkami swoich warsztatów (i to zarzucała mu autorka komentarza), a nie czy tę konkretną kobietę namawiał do seksu.


Zapytany o to, prowadzący zamilkł, choć z tego co wiem, czuje się pokrzywdzony całą sytuacją. Jego dobre imię zostało skalane, bo w swoim mniemaniu nikogo do seksu nie zmuszał.


Andrew Barnes, jeden z nauczycieli neo-tantry, na samym początku swoich warsztatów ogłasza to, że może zaproponować seks niektórym uczestniczkom. Dzięki temu niezadowoleni mogą wyjść przed rozpoczęciem zajęć.


W kuluarach „rozwojowego” światka mówi się o znanych terapeutach, nauczycielach jogi, samozwańczych nauczycielach tantry - którzy nakłaniają swoje uczennice, kursantki i klientki do seksu.



seks-w-relacji-władzy-560.jpg


Dlaczego mi się to nie podoba?


A co w tym niby złego – zapytacie? To dorosłe kobiety, „wiedzą co robią”, więc jeśli wszyscy mają zgodę na seks, to czego się czepiać?

Pewnie z tą, która protestuje, prowadzący nie chciał uprawiać seksu – pomyśli wielu – przykro jej się zrobiło i się mści. (Od tego już blisko do koronnego argumentu mizogini polskiej: jeśli ona broni innych kobiet albo przypomina o zasadach - to na pewno nikt jej nie chciał przelecieć.)


Zatem dlaczego nie? Jest to - moim zdaniem - kwestia etyki pracy z ludźmi.

Nie sypiaj z klient(k)ami – to podstawowa zasada etyczna dla terapeutów i prowadzących warsztaty rozwoju osobistego. Jeśli ktoś jest u Ciebie w terapii/ na warsztacie rozwojowym/ jest twoim uczniem/ uczennicą nie uprawiasz z taką osobą seksu. Choćby "sama chciała" i "pchała się do łóżka". Bo jesteś z tą osobą w sytuacji zależności, władzy, mówiąc inaczej przewagi, nierównej rangi.


Taki człowiek jest od Ciebie zależny, opowiada ci swoje osobiste sprawy (a Ty jemu nie), ufa Ci i szanuje Twoje zdanie na swój temat. Taki człowiek może zgodzić się na seks z Tobą z różnych powodów a Ty - nakłaniając do seksu uczestniczki swoich zajęć, łamiesz etyczną zasadę - wykorzystujesz swoją przewagę.


Nie wykorzystywanie tej przewagi – i nie czerpanie z niej osobistych korzyści - to jest podstawowa zasada w pracy z ludźmi. Uważam, że ta zasada szczególnie ważna jest na wszelkich warsztatach tantry i pracy z ciałem, choć widzę, że w środowiskach neo-tantry nie zawsze obowiązuje. Na pewno ma to związek z wpływem Osho i jego sekciarskiego stylu na tantrę, ale nadal mi się nie podoba. Świadczy o zupełnym braku profesjonalizmu, braku szkolenia do pracy z ludźmi. I stwarza pole do nadużyć.


Jeśli ktoś uprawia seks z uczestniczkami swoich warsztatów, szczególnie w ich trakcie, to znaczy, że realizuje wzorzec władzy jako źródła seksu i to już dyskwalifikuje go w roli nauczyciela, szczególnie tantry. Warsztaty rozwojowe często otwierają w ludziach temat deficytu miłości, można w ich trakcie poczuć głód miłości, akceptacji. Bardzo łatwo go wykorzystać, szczególnie "wybierając" jedne uczestniczki kosztem drugich. Wyobraźmy sobie grupę, w której jest kilka takich osób. Przyszły na warsztaty tantry, żeby uzdrowić ten bolesny deficyt, który czują, zmienić swoją sytuację osobistą, nauczyć się tworzyć udane, również pod względem seksualnym, związki, uzdrowić poczucie odrzucenia, które je od lat gnębi.



seks z guru.jpg


Prowadzący, który wykorzystuje sytuację i gra na lęku przed odrzuceniem, by uzyskać gratyfikację seksualną, jest nieetyczny i nie nadaje się do swojej pracy. Mówiąc krótko – uzdrawiające jest uświadomienie sobie tego problemu, a nie odgrywanie bolesnych wzorców raz jeszcze.




Natalia Miłuńska edukatorka, twórczyni strony www.miesiaczka.com i firmy Naya produkującej ekologiczne podpaski. Od 10 lat odbudowuje w Polsce tradycję Czerwonego Namiotu, prowadzi wykłady, warsztaty i ceremonie dla kobiet i dziewczynek, a także Krąg Snów oraz sesje indywidualne pracy z ciałem i snami. Stworzyła autorską, unikalną metodę pracy z cyklem i ciałem. Z wykształcenia antropolożka kultury, w swojej pracy łączy wiedzę naukową, doświadczenie wyniesione z kręgów kobiet i z podróży, w których poszukiwała nowych wzorców kobiecości. Od lat współtworzy Stowarzyszenie Kobiet Dakini, od 2013 roku projekt Kobieta Piękna z Natury www.pieknaznatury.pl. Od lat współtworzy Stowarzyszenie Kobiet Dakini, a także, razem z Aniją Miłuńską, organizuje wyprawy na Kretę www.duchowakreta.pl.


Zobacz też: 

Jak odróżnić nauczyciela tantry od wszechwiedzącego guru?

Kobieto, robisz z siebie ofiarę





VI.jpg
Autorką artykułu jest: 
Voca Ilnicka, edukatorka seksualna, trenerka, twórczyni serwisu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Seksualność kobiet” (2010) i współautorka „Weź kąpiel w płatkach róż. Jak polubićmiesiączkę” (2010). Warsztaty dotyczące płci i seksualności prowadzi od roku 2007, a warsztaty tylko dla kobiet od 2011 roku. Prowadzi także zajęcia spotkaniowo-przytulankowe dla wszystkich, kursy samoświadomości seksualnej, sporadycznie rozmaite warsztaty, spotkania i wykłady. Tworzy przestrzeń pełną serdeczności dla seksualności zarówno kobiet, jak i mężczyzn (i pozostałych osób). Na jej kanale You Tube można znaleźć wiele krótkich, bezpruderyjnych filmików ukazujących seksualność jako część życia i doświadczenia kobiet.
Tematykę seksualności zgłębia od lat, ucząc się od kobiet takich, jak: dr Betty Dodson, dr Shakti Mari Malan, Nancy Friday, Catherine Blackledge, Deborah Sundahl, Pema Gitama, Natalia Miłuńska, Luna Mierzewicz, Karo Akabal i wielu innych kobiet i mężczyzn. Uczestniczy w warsztatach i kursach edukacji seksualnej, rozwoju osobistego, edukacji dorosłych, tantry, świętej i świadomej seksualności. Jej wypowiedzi, relacje z jej warsztatów oraz wywiady z nią znaleźć można m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle”, „Zwierciadle” itp.

v.ilnicka [at] seksualnosc-kobiet.pl

 
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 9)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12016.01.08, 11:48

Krzysiek
Zgadzam się z autorką. Dla mnie dla mężczyzny to sytuacja wygląda tak, jako nauczyciel przychodzę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Uczestnicy płacą za to nauczycielowi i to jest deal my płacimy a Ty bierzesz nas w podróż, którą wspierasz. A tutaj mamy sytuację kiedy deal został zawarty a potem przychodzi ziomek i mówi ale ja jeszcze bym chciał uleczyć kilka Pań magicznym stosunkiem. I to jest zonk. Bo po pierwsze powinno być napisane w opisie warsztatu (pewnie wtedy mniej Pań by przejechało), po drugie kasa za warsztat powinna być proporcjonalnie mniejsza, czyli ok chcesz się koleś trochę pobawić w porządku to ja chcę mniej zapłacić i przeżyję że się uganiasz za laskami. No i też wtedy pewnie warto by powiedzieć że jako mężczyzna też bym miał prawo nagabywania nauczyciela do seksu :) ciekawe jakby się zapatrywał:)

To tak w ramach dodania a poza tym zgadzam się z autorką, na warsztaty przychodzą ludzie którzy mogą mieć problem z granicami, mogą mieć problem z wyrażaniem siebie (bo po to idą na warsztaty żeby się m. in nauczyć), więc mówienie że ludzie są odpowiedzialni za swoje granice nie do końca tutaj pasuje - albo znowu trzeba napisać to w opisie warsztatu, że zakładamy że uczestnicy (swoją drogą ciekawe że nauczyciel nie proponuje leczenia magicznym stosunkiem mężczyznom, dyskryminacja?czuję zazdrość z tego powodu) , uczestniczki znają swoje granice, bo będę musieli je przynajmniej sprawdzać w stosunku do nauczyciela który będzie nagabywał na uduchowione bzykanko.

Chyba tak podsumowując można by powiedzieć że jednym z elementów ważnych dla tworzenia przestrzeni rozwojowej jest bezpieczeństwo - opisana sytuacja godzi w to i to jest istota rzeczy.
# 22016.01.09, 11:11

matrix
Nie bardzo rozumiem czemu podaje sie tu przykład Andrew Barnesa - jeśli uprzedza że będzie proponował sex uczestniczkom warsztatu to jest bardziej etyczny? A jak nie uprzedzał, czego nie robił wcześniej na warsztatach , to nie był? Prawie wszyscy związani z tantrą wiedzą, że Barnes potrafi "uzdrawiać swoim świętym lingamem" zarówno na warsztatach jak i na indywidualnych sesjach. Dobrze że organizatorka przestała chociaż nazywać te sesje terapeutycznymi, bo to już było niezłe przegięcie. Warto to rzeczywiście nagłaśniać, aby ludzie wiedzieli na co się decydują. Wykorzystywanie rangi nauczyciela w stosunku do uczestniczek swoich warsztatów w ten sposób jest nadużyciem i warto to głośno mówić - niezależnie czy się wcześniej o tym uprzedzi czy nie. . . I pokazuje że sam Barnes ma parę rzeczy do przepracowania z terapeutą :) Po warsztatach niech się umawia z kim chce. . . A jeśli robi to nie tylko Barnes, to też warto o tym pisać . Pozdrowienia
# 32016.01.09, 14:00

Marta
Niezła fucha takie uzdrawianie. . .
# 42016.01.09, 15:48

Alex
@matrix "Prawie wszyscy związani z tantrą wiedzą, że Barnes potrafi "uzdrawiać swoim świętym lingamem" zarówno na warsztatach jak i na indywidualnych sesjach. "
Jednego nie moge zrozumiec. Skoro prawie wszyscy wiedza o metodach pracy Barnesa, to skad sie bierze tyle chetnych na jego warsztaty?
Z tego co pisze organizatorka, jeszcze przed rozpoczeciem zapisow prawie 1/3 miejsc bylo juz zajetych.
www. narodzinydozycia. pl/goscie/andrew-barnes/150-dearmouringandrew. html
Może taki sposob "uzdrawiania" odpowiada tym co przyjezdzaja do niego na warsztaty?

Znajoma opowiadala mi niedawno o innym nauczycielu tantry. Pochodzi on zza granicy i jest bardzo znany na swiecie.
Znajoma opowiadala ze dazy on do tego aby przespac sie z kazda uczestniczka jego warsztatow. Ona tez byla namawiana ale mu nie ulegla.
Jak to sie dzieje, ze pomimo tego ze wiekszosc osob zwiazanych z tantra wie o zapedach tego prowadzacego, a mimo to przyjezdza do niego na warsztaty?

@Marta - "Niezła fucha takie uzdrawianie. "
Mam znajomego, ktory prowadzi warsztaty. Nie sa to ani warsztaty tantryczne, ani nawet z dziedziny rozwoju duchowego. Czasem jak sie spotykamy przy piwie opowiada mi o tym, jak uczestniczki jego warsztatow same proponuja mu seks. Znajomy czesto kozysta z takich propozycji.
Sam sie wtedy dziwie jak to jest ze tak sie dzieje?
# 52016.01.09, 18:50

V
@Alex - nie wydaje mi się, żeby wszyscy, którzy jadą na warsztat Barnesa, byli znęceni właśnie tą możliwością seksu z nim. Zakładam, że co najmniej 1/3 uczestników to faceci, a im się chyba średnio chce z Barnesem. Zresztą, nie wiem, co na to Barnes. :) Dalej, zakładam że 1/3 ludzi to żadni "starzy tantrycy", tylko nowi ludzie, którzy pierwszy raz mają kontakt z takimi warsztatami.

A poza tym wielu ludziom się tantra kojarzy z seksem, więc może wychodzą z założenia, że tak ma być i nie bardzo się nad tym wszystkim zastanawiają.
# 62016.02.02, 21:26

sunny
Andrew Barns jest bardzo szczery i otwarty. Niczego nie ukrywa. Nie wydaje mi sie zeby kogokolwiek zmuszal do seksu. nie robi z siebie ani tantryka ani guru ani nie wiem jakiego nauczyciela na piedestale. Jest ludzki, normalny i nie ukrywa tego i we mnie akurat budzi to zaufanie.

Przy okazji uczy jasnej komunikacji zarowno potrzeb jak i granic. Jak mowi dla nas nie ma przerw na kawe od swiadomosci / uwaznosci. . . . Poniewaz czescia jego pracy jest uswiadamianie pewnych wzorcow zachowan tkwiacych w niedojrzalosci czy to zenskiego czy meskiego askpektu. Jesdnym z nich jest gonienie za tym co niedostepne. . . (np. nauczyciel, szef-owa, osoba u wladzy). I na tych warsztatach zgadzamy sie na uwaznosc i w koncu rozpoznawanie tych wzorcow u siebie. Zgadzamy sie tez na to by okreslac granice naszego doswiadczenia i odczuwac to co domaga sie czucia i konfrontowac sie z tym co moze byc dla nas niewygodne ale jest tu i teraz. . .

Czy Andrew Barns uzdrawia. . . choc sam twierdzi ze nie jest uzdrowicielem ani terapeuta to z doswiadczenia i obserwacji powiedzialabym ze tak. Sam przeszedl trudna droge transformacji - do wlasnego uzdrowienia. I jest niesamowicie skuteczny w sesjach 1 na 1 jak i pozycji tego ktory przekazuje dalej wiedze ktora zdobyl przez doswiadczenie. I choc to pewnie sie zdarza to nie jego penis jest glownym narzedziem uzdrawiania, ale umiejetny dialog prowadzacy do uswiadomienia sobie zablokowanych emocji, doskonala praca z energia i doswiadczenie.

A jak sie poczulo w koncu energie ktora plynie i wypelnia cala istote, gdy zaczyna znikac oddzielenie, to jasne ze chce sie wiecej i sie za nim goni. . . czy on to wykorzystuje. . . nie wiem jak u innych, ale u mnie nie. . . choc wowczas z latwoscia moglby. . . i bardzo go za to cenie.
# 72016.02.04, 20:19

Karina
Andrew Barnes nie za bardzo mnie interesuje. Moim idolem jest, (choć właściwie to był) Baba Dez.
Podoba mi się to że jest taki dziki i męski. Miałam ochotę wybrać się na jego warsztaty, bo słyszałam że lubi on kobiety a moim marzeniem jest przespać się z takim fajnym facetem.
Jednak zniechęciłam się trochę po przeczytaniu na jakimś forum tantrycznym opowieści pewnej kobiety która była ze swoją koleżanką na jego warsztatach.
Koleżanka była bardzo zauroczona Baba Dezem i udało się jej zaciągnąć go do łóżka.
Gdy wróciła nad samym ranem, to była bardzo szczęśliwa - tak mówiła jej koleżanka.
Wieczorem postanowila ponownie wybrać się do Baba Deza z zamiarem spędzenia z nim kolejnej nocy.
Niestety Baba Dez zamiast zaprosić ją do łóżka zaproponował jej kupno swojej najnowszej książki o seksualności.
Kobieta nie skorzystała z tej propozycji i mocno zdegustowana wróciła do swojego pokoju.
Po przeczytaniu tej historii bardzo się zniechęciłam. No jak tak mozna zbyć kobietę!
# 82016.02.05, 05:08

Piotr
Dzięki Natalia za ten artykuł.

Cieszę się, że temat ma kontynuację, bo po bardzo ogólnikowym artykule Voca'i miałem wrażenie, że trochę przestraszyła się tego, jak ludzie zaczęli rzucać nazwiskami, historiami itd.

Zgadzam się z Tobą w pełni. Relacja nauczyciel/uzdrowiciel/psycholog/trener - uczeń/pacjent to nie relacja z tej samej płaszczyzny. Nauczyciel (rozumiem przez to wszystkie wyżej wymienione możliwości) zawsze jest wyżej. Uczeń natomiast to osoba poszukująca, której czegoś w życiu brakowało i dlatego znalazła danego nauczyciela. I taka osoba często, chcąc nie chcąc, projektuje na nauczycielu swoje nadzieje na "uzdrowienie". Idealizuje go i widzi lepszym niż jest w rzeczywistości. Często po prostu chce widzieć.

I tu ów ktoś, kto postanowił zostać nauczycielem w danej dziedzinie ma o wiele większą odpowiedzialność i nie może wykręcać się stwierdzeniem "Ludzie są dorośli i znają swoje granice". To po prostu nie fair. Bo często będzie trafiał na ludzi skrzywdzonych, którzy w tym rozumieniu nie są dorośli. Nie znają swoich granic, albo tylko tak im się wydaje. Rolą takiego nauczyciela jest dać bezpieczeństwo, ale też pilnować tych granic. Bo odpowiedzialność w dużej mierze spoczywa na nim. W końcu on i uczeń poruszają się po polu znanym dobrze temu pierwszemu. Jeśli przewodnik zna teren danego lasu to nie pozwala turyście chodzić gdzie i jak chce, jeśli wie, że dany kierunek nie jest bezpieczny. A turysta wziął sobie przewodnika m. in. po to, żeby poczuć się bezpiecznie.

Nauczyciel też wystawiony jest na zagrożenie guruizacji. I to jest chyba najważniejsze niebezpieczeństwo dla nauczyciela - nie zachłysnąć się sławą/podziwem i nie wykorzystywać tego do własnych celów.

W tym konkretnym przypadku opisanym przez Ciebie Natalio chodzi o seks.
Proponowanie seksu to już w mojej ocenie niski poziom. Bo to jest samemu wychodzenie z intencją. I pomimo, że osobiście jestem zachwycony Barnes'em i chciałbym wziąć udział w jego warsztacie, bo krótka sesja z orgazmem energetycznym na festiwalu zmieniła we mnie dużo, to jednak nie popieram tego co robi (proponowanie seksu).

W przypadku opisanym w komentarzu z Dez'em. Takich sytuacji jest pewnie dużo. To właśnie to projektowanie na nauczyciela. I pewnie wiele kobiet chciało uprawiać z nim seks i składało takie propozycje. Jednak, póki dzieje się to w obrębie warsztatów, to nie powinno mieć miejsca.
Karina zwróciła uwagę na ciekawy aspekt - tego co później. Bo seks może być nawet cudowny. Ale skoro relacja zawiera aspekt idealizacji, to i odrzucenie może zaboleć bardziej. Nie wiem na co liczyła ta kobieta. Że Dez wyzna jej uczucie? Że stwierdzi, że miał jeden z najlepszych seksów ever? Przecież ona była tu jedną z wielu uczestniczek warsztatów. A może tego wieczora miał spać z inną w myśl zasady "wszystkim po równo?". Bo zakładam oczywiście, że zbył ją kulturalnie, a nie tekstem typu "S. . . . Szm. . . . " itd.
I właśnie do takich sytuacji może prowadzić sypianie z uczestniczkami. Nie każda odzieli jednonocny seks od czegoś więcej. I zranienie spowodowane odrzuceniem może przerosnąć wszystkie korzyści płynące z warsztatu. . .
# 92016.02.06, 22:56

Aleks
Wiem doskonale o czym mowa w powyższym artykule, ale właśnie mieszanie tego tematu z osobą Andrew Barnesa uważam za wysoko krzywdzace.

Brałam udział w masie różnych warszataow tantrycznych i wielokrotnie proponowano mi uzdrawianie lingamem, probowano mną manipulować i czerpać korzyść z momentów, w ktorych byłam krucha, miękka i podatna. Odetchnęłam właśnie na warszatach Barnesa, gdzie w końcu pierwszy raz w życiu ktoś nie próbował mi wciskać kitu, mówił otwarcie o rzeczach, które wszyscy wiedzą ,ale o których nikt nie ma odwagi otwarcie mówić. Mianowicie o tym, że prowadzący warszaty to też człowiek, że to osoba która zachęca uczestników do uważnego i szczerego wyrażania swojej seksualności, ale która ciągle musi hamować swoją własną, że wiele uczestników chce mieć seks z prowadzącym/prowadzącą z racji ich posiadanej 'dominemanej' władzy goniąc za tym czego nie można dostać. Warsztaty Barnesa służą właśnie hamowaniu tych podświadomych schematów i wyczulaniu na nadużywanie władzy.

Z tego co zaobserwowałam, głównym narzędziem, którego Barnes używa nie jest jego 'święty lingam' ale wysoka uważność, obecność i głębokie zrozumienie dynamiki zwiazkow.

Wyrażane w artykule i w odpowiedziach opinie bazują na 'znajoma opowiadała mi' i jak w takich sytuacjach bywa, działa to jak głuchy telefon- na końcu znaczenie słów jest całkowicie przeinaczone. Po pierwsze' Barnes na samym początku swoich warsztatów ogłasza to, że może zaproponować seks niektórym uczestniczkom' jest nieprawdziwe. Barnes nie nakłania do seksu i nie wybiera uczestniczek. Na poczatku warsztatów mówi , że nie jest ani nauczycielem ani guru ani terapeutą, mówi że jest zwykłym facetem który dzieli się swoim doświadczeniem. Opowiada szczerze o swojej pracy, jeździ po całym świecie i poświęcił swoje życie właśnie tematowi nie oddawania władzy osobom, które twierdzą, że wiedzą lepiej co dla nas jest dobre-nauczycielom, terapeutom, itd (jasne, że czuje się pokrzywdzony oskarżeniami, bo jak się jego słowa wyjmie z kontekstu, to przeinacza całą intencję). Mówi, że większość z tych właśnie 'doświadczonych' i 'guru' jest bardziej popierniczonych niż uczestnicy ich warsztatów (bardzo się zgadzam). Mówi też że może zdarzyć się zbliżenie z jedną z uczestniczek, jednak to nie on inicjuje.

Barnes nie jest i nie chce by w sytuacji przewagi i władzy a jego warsztat dotyka właśnie mówienia całej prawdy i wychodzenia z roli ofiary. Jeżeli on nie inicjuje, kobieta czuje, że chce się z nim zbliżyć, to boże kochany- niech sobie robią co chcą. Niestety wiele kobiet lubi tkwić w pozycji ofiary, bo przez tę pozycję manipulują. Mam dosyć świata, w którym kobiety grają bezwolne ofiary męskiej seksualności a seks i męskość jest równoznaczna z agresją i wykorzystywaniem! świat wolny od takiej dynamiki udało mi się poznać właśnie na warszatach Barnesa. I nie tylko mi-grupa moich koleżanek po warszatach stwierdziła, że taka dynamika była prawdziwą transformacją ich życia i związków. Nie- to nie były te 'wybrane kosztem innych' koleżanki :-)

Artykuł uważam za krzywdzący i osądzający w stosunku do osoby, którą szanuję za odwagę, szczerość i wysoko etyczne działanie, które pociąga jak widzę ryzyko szerzenia szeregu nieprawdziwych informacji. Nie rozumiem jak można wygłaszać opinie o kimś, kogo się bliżej nie zna. To tak jakby się pisało recenzję filmu, którego się nie widziało.

podobne artykuły

Koniec milczenia - Stowarzysznie Pomocy Dorosłym Ofiarom Nadużyć Seksualnych w Dzieciństwie
Jesteśmy Stowarzyszeniem składającym się z grupy osób, ofiar wykorzystania seksualnego i przemocy w dzieciństwie.
Naszym celem jest niesienie pomocy i wsparcia dla osób cierpiących z powodu konsekwencji tych nadużyć oraz wsparcie i pomoc w podjęciu kroków pozwalających wyjść z ukrycia, uleczyć dawne zranienia i poradzić sobie z problemami codziennego życia w nowy, bardziej funkcjonalny sposób.
 
Miłość na jedną noc a wykorzystanie i łzy
Ośmieliłam się ostatnio powiedzieć o miłości na jedną noc. Było to u Anki Grzywacz w audycji Tok Fm. Kiedy to mówiłam, byłam pewna, że po prostu dzielę się swoim doświadczeniem, bo zdarzały mi się takie miłości na jedną, dwie albo trzy noce.
 

najnowsze artykuły

Czy chcesz, żeby on kojfnął w łóżku? „Zapładniacze” bez recepty, „reproduktorki” bez antykoncepcji – róbcie dzieci za wszelką cenę!
seksualność kobiet » mówię: nie!
Czy chcesz, żeby on kojfnął w łóżku? „Zapładniacze” bez recepty, „reproduktorki” bez antykoncepcji – róbcie dzieci za wszelką cenę!
Zaburzenia erekcji są aż nazbyt często oznaką poważniejszych schorzeń, o czym się zapomina, traktując także mężczyzn przedmiotowo.
 
Pigułka po - ostatnie chwile, aby ją kupić bez recepty. Tylko do 22 lipca 2017
seksualność kobiet » wiadomości
Pigułka po - ostatnie chwile, aby ją kupić bez recepty. Tylko do 22 lipca 2017
Dziś i jutro ostatnie dwa dni pigułki po. Od niedzieli będzie ona dostępna tylko na receptę. Życzymy, abyście trafiali i trafiały do życzliwych lekarzy ”bez sumienia”. :P
 
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
seksualność kobiet » artykuły
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
komentarze (1)
Co to za człowiek? Jakie są jego fantazje? Jakie są jego marzenia? Co lubi w łóżku? Czego chce doświadczyć? Czy ujawnił Ci swoje tajemnice?
 
Cycki w porno i cycki w tramwajach, czyli moje życie bez stanika
seksualność kobiet » moje ciało
Cycki w porno i cycki w tramwajach, czyli moje życie bez stanika
komentarze (3)
Moje życie bez stanika jest takie samo, jak ze stanikiem, tylko, ku własnemu zdziwieniu, mogę teraz swobodniej oddychać.
 
Dlaczego Twoja dziewczyna zmienia się w jędzę?
seksualność kobiet » artykuły
Dlaczego Twoja dziewczyna zmienia się w jędzę?
komentarze (3)
Heteroseksualni mężczyźni powinni sobie zadać pytanie: „czy chcę mieć za żonę Boginię czy jędzę?”
Bo fizjologia nie przewiduje dla kobiet stanów pośrednich.
 






zobacz też

Orgazmiczna joga. Polecam :)

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter