dział: artykuły

Po omacku

Vesper Smith
dodano: 2014.10.14
Mam dziewiętnaście lat, i jestem świadoma, czym jest seks.

Nie brzmi zbyt rewolucyjnie, prawda?


Pozwól, że przeformułuję: mam dziewiętnaście lat i jestem świadoma, że seks to nie zawsze wygolona, biuściasta kobieta na czworakach na podłodze jakiegoś pokoju z dildo w swojej waginie, nieustannie jęcząca, będąc rżniętą w tyłek, bez prezerwatywy, przez umięśnionego, wytatuowanego, białego faceta, który ciągnie ją za włosy, mówiąc „bierz to, dziwko”, podczas gdy podobnie dopingująca publiczność polewa ją szampanem, niewiele dbając o to, czy jej nie dusi.

Takie było moje wyobrażenie w wieku lat ośmiu. Lub, jedno z możliwie trzech: wariacje na temat powyższy (zawsze jęki, często kobieta i mężczyzna, reszta dowolnie zmienna); szybki numerek z poderwaną kobietą, najpierw w łazience baru, gdzie ci obciąga, a potem gdy zabierasz ją do domu, by ją wypieprzyć, jak to jest ukazane w pewnej grze. I ta rzecz, którą dorośli robią pod kołdrą, kobieta chichocze, a mężczyzna później pali papierosa - tak to widać w telewizji.

Gdy zaczęłam się dotykać, miałam około sześciu lat, i nie mogłam uwierzyć, że odkryłam coś tak niesamowitego o własnym ciele. Myślałam mniej więcej tak: „Siusiam stamtąd, a to jest fuj, więc dlaczego dotykanie jest tak przyjemne? To dziwne. Ale na pewno nie mogę zapytać kogoś dorosłego. Oni nie lubią rozmawiać nawet o siusianiu. I mówią, żeby tam się nie dotykać, bo zaboli, ale sami też to robią.”

Spróbowałam poinformować o cudownym odkryciu moją koleżankę – jej kompletny brak zainteresowania wraz z pewnym niesmakiem tylko bardziej pomieszały mi w głowie.

Upokorzenie i wstyd, które czułam, gdy opiekunka w przedszkolu nagle zdjęła moją kołdrę podczas leżakowania, i zaczęła krzyczeć z oburzenia, widząc moje dłonie wsunięte w piżamę i majtki, wciąż czekają na przyćmienie jakąś większą kompromitacją przed innymi.

„Przestań! Co ty sobie wyobrażasz!? Wyjmij ręce, i na wierzch, na kołdrę! Tylko niedobre, brzydkie dziewczynki coś takiego robią! Słyszysz, co do ciebie mówię? Jesteś dobrą dziewczynką, czemu takie rzeczy wyprawiasz? Nie wolno tak robić!”

Teraz nie mogę sobie wyobrazić, o ile bardziej odważna, o ile bardziej ciekawa była moja sześcioletnia ja, żeby dalej tak „brzydko” się bawić (a nawet sprytna, żeby już nikt jej nie przyłapał) po tym skarceniu; nie pamiętam, o czym myślałam, sztywno wyprostowana na leżaku z mrowiącą cipką i łzami szczypiącymi oczy. Nie mogę wyrazić, jak wdzięczna jestem tej przeszłej sobie, że się nie poddała w poszukiwaniu przyjemności.

W różnych momentach dzieciństwa uważałam orgazmy za najprzeróżniejsze rzeczy (może teraz ktoś się uśmiechnie): od czegoś, co miałam tylko ja i dlatego nikt mi o tym nie powiedział, do uczucia, jakiego muszą doświadczać wszystkie kobiety, rodząc dzieci.

Parę lat później, moi rodzice przyłapali mnie wraz z kolegą i koleżanką w podobnym wieku, na graniu w internetową grę erotyczną. Graliśmy w nią, bo była na różowym „słit blogasku”, na liście linków do gier-przebieranek, wyścigów, puzzli. Żadnej informacji, co to takiego; żadnego ostrzeżenia, żadnych wyjaśnień; kolega podejrzewał, że to może być to: „ten seks czy coś”. Ze spuszczoną głową słuchałam kolejnej nagany za coś, czego nie rozumiałam w ogóle. Tak, wiem, że to jest złe; powtórzyliście to już trzy razy. Ja już nie będę, będę grzeczną, dobrą dziewczynką. Ale co to jest? Dlaczego to jest złe?


Cóż. Ciekawość ponownie wzięła górę.

Wsiadłam w radosny rollercoaster pornografii i okazjonalnego korzystania z Wikipedii – obie są dostępne z łatwością graniczącą z nudą, a tryb prywatny to wszystko, co potrzebne, by wykiwać większość rodziców. Nawet teraz, gdy programy kontrolujące dostęp do internetu są tak powszechne, spotkałam się z nimi jedynie w szkołach i w reklamach – nie zdziwiłabym się jednak, gdyby sporo dzieci było w stanie je wyłączyć, i nie, nie wyniosły tego z lekcji informatyki. Dużo czasu zabrało mi załapanie, że porno nie odzwierciedla tego, jaki jest seks, a moja edukacja w zakresie biologii i bezpieczeństwa postępowała znacznie wolniej niż przekonanie się, że tak, zgięcie się w ten sposób, o którym jeszcze nie pomyślałam, jest możliwe.


Pierwsza miesiączka była, do pewnego stopnia, zaskoczeniem. Wiedziałam ogólnie, o co chodzi, ale jakoś do cyklu i hormonów jeszcze nie doszłam, poza „zazwyczaj od dwunastu do szesnastu lat”. Skrycie czułam się dumna, że jestem już kobietą, mając niecałe jedenaście lat, i zastanawiałam się, jak tej krwi może aż tyle być – otwarcie zwijałam się z bólu, łykając wybłagane od rodziców tabletki.

Przeskoczmy do dwunastoletniej mnie na długich spacerach do dość odległych miejsc (o wiele prostsze w małej, bardzo konserwatywnej miejscowości, a inaczej wszyscy będą o wszystkim wiedzieć, a tego przecież nie chcemy, prawda?) z dwójką bliskich znajomych - chłopców. Co ciekawe, gładko przyjęłam to, że to z nimi mogłam otwarcie rozmawiać o seksie, a nie z dziewczynami – nie widziałam w ogóle presji nie mówienia o tym, bo byłam dziewczyną, mimo że tak długo jej doświadczałam. Próby rozmowy z przedstawicielkami mojej płci spotkały się z zakłopotanymi uśmiechami, szybką zmianą tematu, i późniejszym wytykaniem palcami jako „ta obleśna”.

Może tylko ja trafiłam na tak kompletny brak zainteresowania ze strony dziewcząt, a może już wtedy większość ma czystość i „dziewiczość” wrytą w mózg. Tak czy inaczej, czułam się komfortowo opowiadając im dwóm o punkcie G i jego stymulacji przed uśmiechnięciem się: „tak, wczoraj to robiłam, i nadal twierdzę, że jest ekstra”. Oni też czuli się swobodnie, relacjonując swoje sesje masturbacji i co lubią, ale też wytykając, że „palcówka” jest bez sensu (co dość szybko wybiłam im z głów). W ich towarzystwie nie błysnęłam wiedzą raz czy dwa, a ciągle świeciłam, czytając coraz więcej na temat naszych potrzeb, gdy rodzice nie zwracali na mnie uwagi. Anatomiczne schematy wulwy i penisa powstawały na piachu - byłam w stanie narysować i nazwać wszystkie zewnętrzne i niektóre wewnętrzne elementy, choć jestem prawie pewna, że miałabym problemy ze wskazaniem na mapie i nazwaniem przynajmniej dwudziestu krajów Europy. Wyjaśnienia o tym, jak działa przemysł pornograficzny płynęły z moich ust jak opowiadania; sprostowania typu „dotykanie swojego odbytu nie robi z was osób homoseksualnych” pojawiały się niemal zawsze, gdzieś pomiędzy pomysłem na wyjazd rowerowy nad staw i narzekaniem, że już tak niewiele czasu do końca wakacji. Czułam się zobligowana, by wiedzieli o seksie jak najwięcej, zamiast jedynie go oglądać. Mogę tylko mieć nadzieję, że coś z tego pamiętają. (Aż mam ochotę zadzwonić, „Hej, dawno się nie słyszeliśmy. Powiedz mi, co pamiętasz z tego, co Ci mówiłam o seksie analnym?”)

Poszłam do gimnazjum sama, bez żadnych znajomych z poprzedniej szkoły, włączając tych dwóch. Na szczęście, krótko później poznałam W., która, m.in. wprowadziła mnie do feminizmu oraz tożsamości QUILTBAG. Pomogła mi zrozumieć, że moja złość na to, że nikt nigdy mi nic nie mówił, jest uzasadniona. Od początku nawiązałyśmy świetny kontakt na wszystkie tematy – od szkoły i „publicznych” zainteresowań, do równości i odkrywania własnej seksualności. W. jest osobą jedną na milion, jedną na milion szansą na zdobycie takiej wiedzy i rozmowy bez ogródek i bez oceniania; szansą, którą bardzo niewiele nastolatek i nastolatków otrzymuje.

Pierwsza wizyta u ginekolog - wysoce polecanej przez znajome mamy, która oczywiście ze mną poszła - była koszmarem. Wszystko sprowadziło się do szybkiego, nieco bolesnego badania bez wyjaśnień, co lekarz robi (mogłabym myśleć, że sprawdza mój pęcherz), przepisaniu silnych leków przeciwbólowych, i „to na razie wszystko, przyjdź znowu, jak zaczniesz być aktywna płciowo”. To co, masturbacja się nie liczy? Dlaczego nie powie mi pani, czego pani szukała w mojej waginie? Dlaczego moja mama musiała zostać w gabinecie, odwrócona, ale nadal tuż obok?

Skarbnica wiedzy, jaką jest internet, nadal była i jest błogosławieństwem – teraz znacznie bardziej w kierunku seks-edu niż pornografii. Pochłaniałam wszystko, co mogłam wcisnąć pomiędzy naukę i momenty, gdy któreś z rodziców przechodziło mi za plecami. Wciąż uzupełniam, rozszerzam, sprawdzam, utrwalam najróżniejsze rzeczy; to jak hobby. Moja znajomość angielskiego tylko na tym skorzystała.

Niecały rok temu wyjaśniałam możliwe genetyczne podstawy orientacji seksualnych swojej grupie biologicznej (i nauczycielce), po tym, jak jeden z nauczycieli w szkole wywołał kontrowersje, nazywając osoby homoseksualne „chorymi psychicznie” na lekcji. Dwa tygodnie temu, stanęłam przed problemem tego, czy koleżanka jest świadoma, dlaczego i z jakim efektem nazywa siebie „dziwką”. Ostatecznie nie zapytałam, bo boję się, że znów zostanę wytknięta palcem, z gorszymi konsekwencjami niż kilka uśmieszków, jak to było w podstawówce. Nie mogę powiedzieć, że ciągle myślą o kwiatkach i pszczółkach (o których ja, de facto, nigdy nawet nie usłyszałam), ale czy wiedzą, że powinni robić testy na choroby przenoszone drogą płciową? Czy wiedzą, że penis w waginie to nie gwarancja orgazmu osoby, która ma waginę? Boję się całkowicie otwarcie mówić o seksie poza okazjonalnymi przebąkiwaniami (również z powodu groźby konsekwencji ze strony nauczycieli), a jednocześnie – czuję, że nadal tego potrzebuję.


Miałam wystarczająco dużo ciekawości i siły, by nie słuchać oskarżeń i piętnowania, oraz sporo szczęścia. Wiele osób ma gorzej, a cały wachlarz powodów może sobie wyobrazić każdy. Gdy słyszę o kolejnych próbach blokowania edukacji seksualnej w szkołach, jestem wściekła – w mojej szkole też jest na okropnym poziomie (na przykład, co do antykoncepcji, nauczycielka poleca metodę kalendarzyka, bo sama ją stosowała; mówi też, o ile dobrze pamiętam, o prezerwatywach – i tyle). O pornografii łatwo pomyśleć, łatwo ją znaleźć. Rzetelne informacje o bezpiecznym, przyjemnym, prawdziwym seksie – trudniej.


Nie twierdzę, że to, co robiłam, było całkowicie dobre, ani że nie wprowadziłam nikogo w błąd. Nie twierdzę, że moi rodzice zrobili wszystko dobrze lub źle. Mogę powiedzieć, kim jestem teraz, po latach samoedukacji i samoodkrywania: zwykłym dziewiętnastoletnim człowiekiem. Nie chodzę roznegliżowana do szkoły, nie jestem satanistką. Nie wierzę w seks tylko i wyłącznie po zawarciu związku, ale jeśli to dla Ciebie ważne, proszę bardzo. Nie sypiam z kim popadnie, ale jeśli lubisz szybkie numerki ze zgadzającymi się nieznajomymi, kim jestem, aby Ci w tym przeszkadzać?

Co do mnie, poczekamy, zobaczymy. Mogę tylko mieć nadzieję, że jak już będę miała ten nie-cudowny „pierwszy raz”, to czegoś się nauczę.

Artykuł ukazał się w ramach szkolnego konkursu. Sprawdź szczegóły tutaj i wygraj ekskluzywny masażer od Lelo.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 6)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12014.10.15, 00:19

AwaS
Vesper Smith, może i jesteś "dziewiętnastoletnim człowiekiem", ale na pewno nie "zwykłym", choć bardzo bym chciała, bo to by znaczyło, że społeczeństwo nam wreszcie normalnieje. Jesteś natomiast dla mnie prawdziwym człowiekiem dwudziestego pierwszego wieku - ciekawość, nauka, wiedza, (samo-)świadomość, odpowiedzialność, otwartość, szerokie horyzonty myślowe, szukanie, pytanie, samodzielne myślenie. Brawo! Gratuluję, artykułu też!
PS. Mój wniosek, płynący także z Twojego tekstu - mnóstwo tzw. dorosłych jest niestety nieźle porąbanych, niemających pojęcia o rzeczywistości, w której żyją, niestety zbyt leniwych intelektualnie, by się tego dowiedzieć, i - o zgrozo! - głupszych od dzieci i młodzieży, które mają wychowywać i kształcić. Całe szczęście są myślące jednostki niepłynące ślepo z prądem.
# 22014.10.15, 08:33

A
Czytając Twój artykuł czułam się, jakbym czytała trochę o własnych przeżyciach, nawet wiek podobny :). Miło jest wiedzieć, że nie jestem osamotniona.
# 32014.10.15, 17:57

A
Czytając Twój artykuł czułam się, jakbym czytała trochę o własnych przeżyciach, nawet wiek podobny :). Miło jest wiedzieć, że nie jestem osamotniona.
# 42015.02.03, 17:39

katmaz
Kończę trzecią liceum, więc jestem w podobnym wieku do autorki.
Jako małe dziecko (chyba 3-4 lata) przypadkowo odkryłam, że pocieranie rękami o okolice krocza jest przyjemne, więc robiłam to, kiedy tylko była okazja. Kiedyś mama zauważyła i bardzo ostro krzyknęła "Nie wolno tak robić". Nie rozumiałam. dlaczego. Całe szczęście, że miałam to gdzieś. Dalej często sprawiałam sobie przyjemność (przecież tak fajnie się później spało ;) ), tylko robiłam to, kiedy nikogo nie było w pobliżu. Całe dzieciństwo spędziłam w całkowitej nieświadomości, dlaczego to robię, i dlaczego nie powinnam. Nie pamiętam, kiedy i jak właściwie dowiedziałam się, co to seks i kiedy w ogóle pierwszy raz usłyszałam to pojęcie. Musiałam mieć jakieś 8-11 lat, bo w czwartej klasie mieliśmy na przyrodzie rozmnażanie człowieka i specjalnego zdziwienia nie było (zresztą chłopcy ze szkoły coraz częściej opowiadali "zboczone" żarty, może to była początkowa edukacja), za to samo zagadnienie płodności człowieka, zapłodnienia i przebiegu ciąży było interesujące. Z mamą zaczęłam rozmawiać na temat samego dojrzewania i płodności dopiero około pierwszej miesiączki (która nie była zaskoczeniem - lekcje przyrody zrobiły swoje). Dopiero gdzieś około 13 roku życia zorientowałam się, że to moje cowieczorne sprawianie sobie przyjemności to masturbacja.

Potem gimnazjum i liceum. Wychowanie Do Życia W Rodzinie. W sumie było to tylko powtórzenie materiału z działu rozmnażanie na biologii, lekcje typu rola przyjaźni i rodziny, coś tam o antykoncepcji (ze wskazaniem na metody naturalne), "moralne zło (I GRZECH!) aborcji i eutanazji itd", lekcje pod tytułem "jak odmówić seksu chłopakowi i dlaczego nie zaczynać wcześnie współżycia". I tu robi się ciekawie. Jak odmawiać. Czyli, że chłopcy mają problem, który nazywa się potrzeby seksualne i oni mogą nas wykorzystać. Czasem się masturbują i trzeba im to wybaczyć. Lepiej z ręką niż robić dzieci w wieku 15 lat. Gdybym nie znała siebie i gdybym od początku dojrzewania nie siedziała w internecie szukając informacji na tematy związane z seksualnością, to z WDŻ wyniosłabym przekonanie, że dziewczynki i później kobiety w ogóle nie odczuwają takich potrzeb, że one tylko dają, a płeć męska korzysta. Dlaczego?! Dlaczego zaszczepia się dziewczynom przekonanie, że kobiety nie potrzebują seksu, że nie wynoszą z tego żadnych korzyści, że zależy im tylko na miłości, trzymaniu się za rączki i ewentualnie planowaniu dziecka?

Dzisiaj mogę sobie swobodnie pogadać z mamą (w sumie z tatą czasem też) o takich sprawach. Za to na tych szkolnych lekcjach próbowali nam zaszczepiać bardzo konserwatywne poglądy. W sumie wszyscy olewali te lekcje. Moja własna ciekawość tematu i samodzielne szukanie informacji dały mi więcej, niż ten WDŻ.
Czasem porozmawiam sobie na luzie z dobrym kumplem lub kuzynem na temat związków, relacji z płcią przeciwną i oczekiwać wobec nich. Czasem sobie pożartujemy o seksie, czy samo zaspokajaniu (ale raczej wszystko w granicach dobrego smaku i nie jakoś często). I właśnie dziwi mnie trochę, że z koleżankami nie da się poruszać takich tematów. Zaraz jest święte oburzenie i dziwne spojrzenia. Docinki, że jetem jakaś niewyżyta i dziwna. I nie wiem, czy to ja obiegam od normy, czy one udają, że porządnych dziewczyn temat seksualności nie obchodzi. Tak jakby nie było czegoś pomiędzy świętą dziewicą, która o takich sprawach nie śmie pomyśleć a puszczalską nimfomanką. Chłopaki mogą sobie pogadać. My nie. To niesprawiedliwe. Z dziewczynami można tylko narzekać na bolączki miesiączki. I to wszystko (swoją drogą raz stwierdziłam, że nie przechodzę katuszy co miesiąc i jakbym nie miała okresu, toby mi go w pewnym sensie brakowało - od tej pory już na pewno jestem w ich oczach dziwaczką. dziwne).
# 52015.02.15, 22:57

Vesper
@AwaS Dziękuję bardzo (i przepraszam za kolosalne opóźnienie). Ciągle staram się mieć nadzieję, że moje pokolenie będzie właśnie lepiej poinformowane i świadome, co robi - bo inaczej przed seksem z kimś chyba sobie głos zedrę; temat-rzeka, a czasu nie zawsze dużo. . . (Co nie znaczy, że edukowanie nie jest przyjemne na swój sposób, ale to już chyba cecha charakteru). Próby otwartego mówienia o seksualności z rówieśnikami trwają :)

@A Cieszę się, że tekst dał Ci takie poczucie :)

@katmaz
Spanie - o, tak ;)
Ja nigdy nie miałam rozmowy uświadamiającej - podejrzewam, że po sytuacji z grą rodzice uznali, że sama się doedukuję. . . Nie będę kłamać, dziękuję sobie.
WDŻ w mojej szkole był (i nadal jest, bo uczy ta sama pani) tragedią, którą większość osób w mojej klasie również traktowała jako stracone 45min. Rzewne wspomnienia rozmów z synem o narkotykach i zmarłej córki (przed wieloma laty, za to wspomnienia na każdej lekcji - co wg mnie jest niesmaczne) zamiast informacji, co ile i jakie badania należy robić czy o obopólnej zgodzie. Przekonania o potrzebach seksualnych chyba też wyniosłabym podobne, ale na pewno nie jestem w stanie powiedzieć, bo o wiele żywiej pamiętam rodzinne perypetie pani nauczycielki. . .
Docinki - też mi znajome. Są może dwie osoby, z którymi zawsze mogę rozmawiać swobodnie. Z pozostałymi najczęściej wulgarnie i bez szacunku, albo w ogóle. Co do miesiączki, to raczej jest taka odrobina zazdrości, że nie boli (z mojej strony na przykład, bo tabletki przepisywane mi przez lekarza pomagają, ale najtańsze nie są; a przeciwbólowe dostępne bez recepty, odwrotnie), ale nie ma poczucia, że to lub to jest dziwne.
# 62015.06.30, 18:52

drinkmymarrow
Jestem zachwycona tym wpisem, a pod stwierdzeniem, że młodzież powinno się uświadamiać i przekazywać jej wiedzę o seksie podpisuję się rękami i nogami. W tym społeczeństwie kobiece potrzeby są spychane na drugi tor, większość nie ma pojęcia, jak sprawić kobiecie przyjemność, a same kobiety nie zdają sobie sprawy z tego, że mają w ogóle prawo tego wymagać. Mężczyźni natomiast czerpią ,,wiedzę" z pornografii, przez co kształtuję się w nich fałszywy obraz seksu oraz tego, jakie potrzeby ,,powinny" mieć obie płcie. Jestem przeciwniczką pornografii a zwolenniczką rzetelnej edukacji seksualnej.
Sama dwa lata uczyłam się osiągać orgazm. A jestem w stanie osiągnąć tylko łechtaczkowy. Seks penetracyjny jest dla mnie wciąż bolesny i nie sprawia mi najmniejszej przyjemności.

podobne artykuły

Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
Powrót do satysfakcjonującego życia seksualnego po narodzinach dziecka może być bułką z masłem, ale może również okazać się nie lada wyzwaniem.
 
Seks bez prezerwatywy. Bliskość czy szaleństwo?
Bliskość, jedność, połączenie, oddanie! Niektórzy czują, że da się to osiągnąć jedynie w seksie bez prezerwatywy i w ogóle bez antykoncepcji.
 
Jak odmówić seksu partnerowi?
Nie uważam, że jeśli raz się zgodzisz bez przekonania, to będzie to miało straszne konsekwencje. Ale jeśli to jest utarty schemat i Twój partner lub Twoja partnerka nie wie, że robisz to na odwal i dla świętego spokoju - to sądzę, że ten schemat może zacząć mścić się albo na Twoim związku albo na Twoim życiu seksualnym.
 
Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
Wraz z Wiosną we Wrocławiu rozpoczyna się już piąta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Jak mam pragnąć męża, który o mnie nie dba? Frustracja kontra rodzina
Pamiętam naszą pierwszą noc. Kochaliśmy się osiem godzin. Potem nieraz o tym myślałam. Dlaczego facet potrafi najpierw kochać cię osiem godzin, kłaść ci głowę na brzuchu, pieścić twoje piersi, robić ci dobrze ustami przez godzinę, a potem to wszystko mija.
 

najnowsze artykuły

Ciało zaczęło mówić, a ja byłam zmuszona słuchać - Alexandra Pope o cyklu i menopauzie
seksualność kobiet » miesiączka
Ciało zaczęło mówić, a ja byłam zmuszona słuchać - Alexandra Pope o cyklu i menopauzie
Angielskie słowo blessing (błogosławieństwo) pochodzi od dawnego bloedsen, czyli „krwawić”.
 
Period Fest, czyli święto miesiączki w Poznaniu
seksualność kobiet » wiadomości
Period Fest, czyli święto miesiączki w Poznaniu
Już jutro startuje chyba pierwszy taki (?) miesiączkowy festiwal w Polsce. Będą wykłady, warsztaty, koncerty, i wystawa ”Czerwona”.
Dzieje się! A ja się bardzo cieszę!
 
Życie po porodzie. Na wesoło
seksualność kobiet » humor
Życie po porodzie. Na wesoło
Ten filmik mnie porwał!
 
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
seksualność kobiet » macierzyństwo
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
komentarze (2)
Powrót do satysfakcjonującego życia seksualnego po narodzinach dziecka może być bułką z masłem, ale może również okazać się nie lada wyzwaniem.
 
O miesiączce dla mężczyzn
seksualność kobiet » miesiączka
O miesiączce dla mężczyzn
Kochasz kobiety czy może ich się boisz?
Chcesz je lepiej zrozumieć, oswoić się z nimi, pomóc im?
To wszystko jest możliwe!
 







zobacz też

„Zdążę wyjąć”, czyli o tym, że ciąża nie bierze się z masturbacji

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter