dział: artykuły

Niebezpieczeństwa seksu i miłości, czyli dlaczego jesteśmy singlami...

Voca Ilnicka
dodano: 2014.03.18
Do zakochania jeden krok... a co jeśli zakochanie nie przychodzi, nawet jeśli bardziej go wyglądasz?
A co jeśli za każdym razem się parzysz i już boisz się po raz kolejny zakochać?
A co jeśli za każdym razem trafiasz na beznadziejnych mężczyzn lub nudne kobiety i masz wrażenie, że nikt ciekawy na Ciebie nie czeka?
Czy można coś z tym zrobić?


Ten artykuł przeznaczony jest dla osób, które żyją solo, chcą się z kimś wiązać, a jednak im nie wychodzi. Jeśli jesteś sam/a i jesteś z tego zadowolona lub też marzy Ci się inna forma relacji z ludźmi niż związek we dwoje lub heteroseksualne małżeństwo, to ten tekst może Ci się wydać trochę dziwny. :-) Ale jego celem nie jest wmówienie wszystkim, którzy i które żyją w mniej normatywny sposób, że mają jakiś problem, ale pokazanie tym, którzy tęsknią za stereotypową miłością, co być może ich hamuje.


Na moich warsztatach o seksualności przez ostatni rok przewijał się także temat związków – a raczej ich braku. Wiele z Was być może zadaje sobie pytanie: dlaczego jestem sam/a? Ile to jeszcze potrwa? Jak to zrobić, żeby poznać kogoś sensownego? Gdzie się pochowali ci wszyscy cudowni mężczyźni, gdzie ukrywają się wspaniałe kobiety? W tym artykule postaram się poruszyć temat otwierania się na miłość i wymarzony związek.


Już zawsze będę sama, bo wszyscy interesujący są zajęci


Widzimy to, co jesteśmy gotowi zauważyć. Szok po kończącym się związku może bardzo negatywnie nastrajać. Możesz mieć wrażenie, że oto się skończyło i już nigdy nic dobrego się nie zdarzy. Potem emocje trochę opadają, interwencja kryzysowa działa i znów wychodzisz w świat. Pełen ludzi. I jedyne, kogo widzisz, to uśmiechnięci przystojniacy... z obrączką na palcu. Zaczyna Ci się wydawać, że na tym świecie nie ma nikogo dla Ciebie. Spokojnie. Na pewno ten ktoś gdzieś jest. Ale musisz się otworzyć na taką możliwość. Bo tylko wtedy będzie szansa, że go / ją dostrzeżesz. Inaczej możesz przeoczyć nawet cały tuzin odpowiednich partnerów. Nasze przekonania to nasze filtry. Wiele osób mówi o tym, że sfokusowanie się na jednej rzeczy powoduje, że zaczynamy ją dostrzegać. Pewnie znasz ten efekt – kupiłaś śliczną i wyjątkową sukienkę i nagle połowa kobiet na ulicy jest w nią ubrana... Tak to właśnie działa. Jeśli wiesz, że wszyscy ciekawi są zajęci, będziesz wyłapywać tylko tych żonatych i dzieciatych. Jeśli otworzysz swoją głowę na możliwość, że świat jest pełen wspaniałych singli – zaczniesz ich spotykać. Przecież Ty sam/a jesteś jednym z tych singli! Niech to będzie pierwszy dowód na Twojej drodze, że jednak są na tym świecie interesujące osoby stanu wolnego. :-)


Miłość jest niebezpieczna, a seks tym bardziej


Wiele z nas może mocno wierzyć w to, że pragnie miłości i seksu, a gdy ich nie mamy, możemy się czuć sfrustrowane. Marzymy o miłości, zaklinamy się na wszystkie świętości. Oddamy królestwo za miłość. Ale gdy ta się pojawia, podkulamy ogon i idziemy dalej. Gdzieś w głębi siebie możemy się rękami i nogami bronić przed zaangażowaniem, seksem i miłością. Powodów może być wiele. Jeśli jesteśmy po związku, możemy gdzieś głęboko w sobie nosić nadzieję na to, że to się jeszcze sklei. Tak, od rozwodu minęło już 5 lat, ale nigdy nie wiadomo... Wejście w następny związek jest zamknięciem drzwi powrotowi starego. Być może dlatego nikt nowy się nie pojawia.


Kolejną rzeczą, która może blokować otwarcie się na miłość, jest strach przed bólem. Osho powiedział: „Musisz żyć niebezpiecznie. Inni mogą cię zranić; to jest ryzyko bycia bezbronnym. Inni mogą cię odepchnąć; to jest ryzyko bycia zakochanym.”


Taka jest prawda o miłości i życiu w prawdzie z drugą osobą. Uwaga! To nie znaczy, że miłość rani, nie. To znaczy, że gdy wchodzisz z kimś w bliskość, miłość – jesteś naprawdę bardzo blisko tej osoby. Często spędzasz z nią wiele godzin, mieszkasz, śpisz z nią, jesz z nią, żyjesz z nią. Będąc z kimś, możesz być autentyczna, możesz też grać lepszą wersję siebie, żeby zasłużyć na miłość albo seks. Albo jedno i drugie.


Będąc z kimś, odsłaniamy się. Przestajemy się napinać. O szóstej rano trudno grać, gdy dzwoni budzik i trzeba wychodzić z łóżka. Gdy pokazujesz swoją prawdziwą twarz, druga osoba może Cię przyjąć takim, jakim jesteś. Bez wyprasowanej koszuli. Bez srebrnych spinek do mankietów. Nagim. Bez makijażu. To wielki dar dać drugiej osobie siebie. To cudownie zostać przyjętym. Ale właśnie wtedy, gdy zdejmujemy chroniący nas przed światem pancerz, który możemy zakładać do pracy, stajemy się bezbronni. Ryzykujemy. Otwarcie na miłość jest także otwarciem na wszystko, także ból. Gdy pokazujesz, że kogoś kochasz, że Ci zależy – zawsze ryzykujesz! To, że ktoś kochany Cię zrani lub odepchnie jest mało prawdopodobne. Ale nie można tego całkowicie wykluczyć. To ta obawa często blokuje nas przed pójściem o krok dalej – całkowitym oddaniem, bezgranicznym zaufaniem. Czasami bezpieczniej wciąż poszukiwać niż skoczyć w miłość z głową.


Podobnie jest z seksem. Seks to także wielkie ryzyko. I absolutnie nie mam tutaj na myśli nieplanowanego potomstwa czy HIV. Nie. Seks to wielka bliskość. Szczególnie ten dobry seks wymaga bliskości i zaufania. Przeżywanie czegoś w dwie osoby wymaga zdjęcia maski. Odsłonięcie wszystkich czułych punktów – po to, by dać siebie i czuć przyjemność. Ekstazę. Trzeba zdjąć maskę. Trzeba się obnażyć. Druga osoba zobaczy naprawdę Ciebie. Czy jesteś gotowa na to, żeby się obnażyć? Czy jesteś gotowy na to, aby być z drugą osobą nago? Ta druga osoba często będzie lustrem, w którym zobaczysz siebie. Nie jest kochankiem idealnym? Ma włosy na nogach? Spociła się i mocno pachnie? Czy jesteś na to gotowa? Często tak bardzo boimy się prawdy i wstydzimy siebie, że zostajemy w swojej strefie komfortu – w swojej samotni. Albo angażujemy się tylko połowicznie. Seks tak – związek nie. Miłość tak, ale...


Przy odrobinie fantazji tych „ale” może być sto tysięcy.


Chcę się związać, ale...


Oprócz wszystkich racjonalnych „ale” są też „ale” zupełnie niewidoczne. Na pozór wszystko gra, ale...

Ale można mieć trudność z wejściem w związek, bo:


- wciąż jest się za mocno związanym z rodziną; tak, tak – żyjemy pod dyktando tatusia i mamusi i czekamy na to, aż rodzice „zatwierdzą” nam życiowych partnerów. Brzmi jak z poprzedniej epoki? A jednak jest częste. Mężczyzna, dla którego jego matka jest kobietą nr 1, nie ma w życiu miejsca na jeszcze jedną kobietę. No, chyba że godzisz się na to, żeby zawsze być panią nr 2 i być bezustannie porównywana do mamy. To samo się tyczy kobiet i ich ojców.


-wciąż jest się związanym z byłym partnerem / partnerką. Rozstaliście się dawno temu, ale wciąż nosisz jej zdjęcie w portfelu? Kochasz się z nowym chłopakiem, a po seksie opowiadasz mu, co robiłaś z poprzednim i jakie to było fajne? Trzymasz w szafce przy łóżku koszulkę swojej byłej dziewczyny? W czasie orgazmu wykrzykujesz imię byłego męża?


-trzyma nas strach przed rozstaniem. Hym, nic się jeszcze nie zaczęło, więc jak mogę się bać rozstania? A pamiętasz, jak poprzednie bolało? Strach ma wielkie oczy. Poza tym wszyscy wokół i tak się rozwodzą. Moi rodzice się rozwiedli. Mój brat się rozwiódł. W zasadzie szukanie sobie kogoś na stałe nie ma sensu. Romanse są bezpieczniejsze.


-trzyma nas strach przed wspólnym życiem. Pamiętasz te wszystkie kłótnie i wieczną szarpaninę z byłym? To się na pewno powtórzy, to się na pewno powtórzy, najpierw będzie słodko, a potem równia pochyła. Będzie nuda, rutyna, kapcie i telewizor. Czy ja naprawdę chcę takiego życia? I jeszcze trzeba będzie zrezygnować z tego i tamtego, żeby być razem...


-trzyma nas strach przed założeniem rodziny (małżeństwo + dzieci). Przecież wiadomo, że małżeństwo to grób namiętności. Seks oznacza ciążę i dzieci, a obrączka na palcu męża w kapciach lub żonę w papilotach i szlafroku. Br... gdzie tu ta namiętność, no gdzie? Na dodatek te wszystkie obowiązki, płacenie rachunków i zawożenie dzieci do przedszkola. No i ZERO seksu.


-boimy się ograniczeń seksualnych. Przecież tradycyjny związek oznacza monogamię. Kiedy ja się w końcu wyżyję, wyszumię i przelecę połowę planety, jak nie teraz? Jeśli się zwiążę z kimś, będę musiał/a być mu wierna/y. Monogamia to same ograniczenia, a ja chcę używać życia! Nie potrzebuję kajdan, nie!


-wciąż sypiamy z byłymi. Ale to tylko seks. Naprawdę. Po prostu lubimy się i mamy do siebie zaufanie. No i wiemy, co wzajemnie tolerujemy w łóżku.


-wciąż sypiamy z mnóstwem przyjaciół i kochanków. Każdy wieczór zajęty, imiona nam się już mylą, ale życie jest piękne i seksowne. Tak wypełnione życie nie pozostawia miejsca na nic innego. Naprawdę nie ma miejsca na tę „wymarzoną drugą połówkę”.


-wciąż mamy tyle zajęć, naprawdę musimy dużo pracować. Nie masz czasu nawet zjeść obiadu. Najpierw praca, potem siłownia, basen, opera, spotkanie z przyjaciółmi, kurs hiszpańskiego i zajęcia teatralne. A w domu ekstra zlecenia. Gdy w Twoim życiu pojawi się ktoś interesujący i tak będziesz mieć dla niego tylko dwa kwadranse co drugą środę po 17.30. Na miłość trzeba mieć czas i siłę. Na seks też. Jeśli nie masz czasu na to, żeby się spotykać i kochać – to oczywiste, że masz inne priorytety.


-przy potencjalnych nowych partnerach wciąż wspominamy byłych. No, mówię Ci, ta moja była to gotowała taką ogórkową, że hej. No, ale ta Twoja też jest całkiem dobra, tylko wiesz, Agatka dodawała więcej soli. A z Tomka to był taki skończony cham, do dziś nie oddał mi mojej prostownicy. Chyba znów muszę napisać do niego esemesa, żeby mi ją przywiózł. A jak przyjedzie, to mu powiem o tym nowym filmie von Triera, uwielbialiśmy oglądać jego filmy!


Tak więc widzisz, że wchodząc w nowy związek, zamykasz drzwi przeszłości. O ile naprawdę zamykasz. Bo nie każdy nowy związek oznacza śmierć tego starego związku sprzed lat. Nie. Wiele z nas ma trupy w szafie, niepokończone historie i wchodzi w związki tylko jedną nogą. A potem z nich wychodzi. I tak trwamy w seryjnej monogamii lub poliamori (poliamorii, której podstawą jest coś innego niż miłość bez warunków i oczekiwań). Nieświadomi tego, czego nie możemy się na dłużej z nikim związać. Na dłużej – że już nie powiem na całe życie.




VI.jpg
Autorką artykułu jest: 
Voca Ilnicka, edukatorka seksualna, trenerka, twórczyni serwisu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Seksualność kobiet” (2010) i współautorka „Weź kąpiel w płatkach róż. Jak polubićmiesiączkę” (2010). Warsztaty dotyczące płci i seksualności prowadzi od roku 2007, a warsztaty tylko dla kobiet od 2011 roku. Prowadzi także zajęcia spotkaniowo-przytulankowe dla wszystkich, kursy samoświadomości seksualnej, sporadycznie rozmaite warsztaty, spotkania i wykłady. Tworzy przestrzeń pełną serdeczności dla seksualności zarówno kobiet, jak i mężczyzn (i pozostałych osób). Na jej kanale You Tube można znaleźć wiele krótkich, bezpruderyjnych filmików ukazujących seksualność jako część życia i doświadczenia kobiet.
Tematykę seksualności zgłębia od lat, ucząc się od kobiet takich, jak: dr Betty Dodson, dr Shakti Mari Malan, Nancy Friday, Catherine Blackledge, Deborah Sundahl, Pema Gitama, Natalia Miłuńska, Luna Mierzewicz, Karo Akabal i wielu innych kobiet i mężczyzn. Uczestniczy w warsztatach i kursach edukacji seksualnej, rozwoju osobistego, edukacji dorosłych, tantry, świętej i świadomej seksualności. Jej wypowiedzi, relacje z jej warsztatów oraz wywiady z nią znaleźć można m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle”, „Zwierciadle” itp.

v.ilnicka [at] seksualnosc-kobiet.pl

 
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 8)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12014.03.27, 20:56

ja
dziękuję, b mądry artykuł. nie inwestujemy w to co piękne i b ważne. powody by nie wejść w związek też b "logiczne" i skuteczne :-)
# 22014.03.28, 10:12

Ola
no dobrze, ale czy to znaczy ze my wszyscy MUSIMY zyc tak samo? ze kazdy potrzebuje monogamicznego zwiazku i drugiej polowki? a moze niektorzy potzrebuja czegos innego. . . dajmy spokoj z ta propaganda partnera na cale zycie, to tez jest krzywdzace i zamykajace. Bliskosc i intymnosc sa wazne, ale nie wkrecajmy, ze zwiazek musi byc forever
# 32014.03.28, 13:27

Voca
@Ola - każdy żyje, jak chce. Szkopuł w tym, żeby móc wybrać, a bez pewnej wiedzy także o sobie, jest to niemożliwie. Nie widzę tutaj żadnej propagandy niczego. Na portalu jest mnóstwo artykułów także o poliamorii, swingowaniu, seksie na jeden raz. . . Ciekawe, że jak się pojawia temat MIŁOŚCI i związku na całe życie, to jest to odbierane jako propaganda. . . Ciekawe. . . :P
# 42014.03.28, 21:36

Biały Kruk
Tak, na Seksualności Kobiet jest bardzo dużo artykułów o różnorodnych formach przeżywania własnej seksualności i różnorodnych formach wchodzenia w związku z innymi ludźmi.
Ale ten tekst jest wszystko-normatywny, zaczynając od nieśmiertelnej cisnormy, poprzez heteronormę i stereotypy płciowe ("Przecież wiadomo, że małżeństwo to grób namiętności. Seks oznacza ciążę i dzieci, a obrączka na palcu męża w kapciach lub żonę w papilotach i szlafroku"; tu jest wszystko, ale mogę wskazać dużo więcej rażących mnie fragmentów), aż po mononormę.
Inne opcje związkowe w nim nie istnieją, a jeżeli się pojawiają - to świadczą o niedojrzałości, lęku przed bliskością, chęci wyszumienia się itd. Ostatni wyboldowany fragment wręcz przedstawia poliamorię jako jednoznacznie negatywną.
Nie o to chodzi, żeby na portalu były teksty pokazujące różnorodność. Chodzi o to, że one są, ale ten tekst je aktywnie dewaluuje - i to ta aktywna dewaluacja razi, ZWŁASZCZA w kontekście innych tekstów. Nasuwa się pytanie: po co one są?

Mnie to boli tym bardziej, że to nadal jest bardzo dobry tekst, tylko właśnie - pod tezę, że skrajna wszystko-normatywność to najlepsza opcja. No i kiedy to czytałem, było mi po prostu przykro. Bo ja do żadnej z tych norm nie pasuję, a Twój tekst pokazuje, że to, że nie pasuję, wynika z jakichś moich problemów, których powinienem się pozbyć. Na reklamowanych (cisnormatywnych) warsztatach.
# 52014.03.29, 19:16

Voca
@Biały Kruk - sobota wieczór i nie chce mi się pracować. . . a z tego, co piszesz, potrzebne będą poprawki. . . Ech. . .
# 62014.03.30, 09:45

M. Robin
A ja zrozumiałam ten artykuł zupełnie inaczej. . . Uznałam, że tekst jest ironiczną i dosadną próbą ukazania właśnie OGRANICZAJĄCYCH, głęboko zakorzenionych w nas przekonań i sztywnych, społecznych schematów, w które zostaliśmy wtłoczeni. Na przykład fragm. : "Przecież wiadomo, że małżeństwo to grób namiętności. Seks oznacza ciążę i dzieci, a obrączka na palcu męża w kapciach lub żonę w papilotach i szlafroku" - zupełnie nie odebrałam go, iż w mniemaniu Autorki taka JEST PRAWDA, tylko że większość tzw. "normalnych" ludzi UWAŻA TO za prawdę. Zapewne nieświadomie - ot, "z dziada pradziada" przekazywana "życiowa mądrość", mająca rzekomo "ustrzec" młodego chłopaka przed popełnieniem życiowego błędu. . . Może subtelna różnica. . . Zaskoczył mnie taki (po komentarzach sądząc) odbiór tego tekstu, co pokazuje jak różni jesteśmy i jak odmiennie interpretujemy rzeczywistość, zależnie od naszych wewnętrznych założeń, nastawień. . . Pozdrawiam Autorkę artykułu, według mnie głęboko psychologicznego. I być może stąd budzącego taki opór. M. Robin.
# 72014.03.30, 18:35

Voca
@M. Robin - no ale przecież to ironia i zbiór przekonań tylko. :) :) :) Ale jak żywych! Jak żywych :)
# 82014.04.19, 19:59

lele
Też nie odebrałam tego tekstu negatywnie. Czasami mam wrażenie, że osoby które wolą niestandardowy typ relacji czują się w jakiś sposób obrażone/ zaatakowane(?) tym, że niektórzy wolą relacje bardziej standardowe. . . Poza tym przytoczone powody utrudniające wejście w związek są ugruntowane w naszej kulturze, z czego często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Pisanie o filtrach jaki ludzie sami na siebie nakładają jest jak najbardziej potrzebne; dopiero kiedy uświadomimy sobie że istnieją można coś z nimi zrobić. A jeśli kogoś to nie dotyczy to ma NAPRAWDĘ dużo szczęścia albo jest osobą o rzadko spotykanym stopniu asertywności.

podobne artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie? Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 
Pierwsze nietypowe orgazmy
Głosem zdławionym przez rozkosz spytałam, czy wie, co mi robi. W odpowiedzi wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, gdzie kochaliśmy się całą noc...
 

najnowsze artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie? Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
seksualność kobiet » opowiadania
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 









zobacz też

Orgazmiczna joga. Polecam :)

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter