dział: artykuły

Kto i dlaczego boi się O TYM rozmawiać?

dodano: 2016.05.29
Rozmowy o seksualności to często rozmowy o miłości, intymności, ekstremalnej bliskości. A także o tym, co działa i nie działa dla mnie. Co mi się podoba, co bym chciał/a inaczej. Więc jeśli nie masz nawyku częstego, szczerego empatycznego rozmawiania z partnerem/partnerką o tym, co się między Wami dzieje – możesz mieć opór, żeby tak nagle wyskoczyć z takim tematem.


rozmowa-w-zwiazku560.jpg


„Takim”, bo: po pierwsze może on dotyczyć seksu lub intymności. Po drugie „takim”, bo może on dotyczyć tego, co Ci się (nie) podoba – problemów i/lub ulepszeń tego, co jest między Wami. Możesz po prostu nie chcieć się „wychylać” z jakimś problemem... Jednak wyjście z kontaktu z drugim człowiekiem może być bolesne w skutkach. Zobaczymy, jak opisała to Anna Dodziuk:


<<Gosia i Andrzej po 7 latach małżeństwa. Albo po dwóch. W każdym razie zapomnieli już o miodowym miesiącu i tkwią w prozie życia: praca, dom, dzieci. On uważa, że jest niezbyt atrakcyjnym mężczyzną i marnym mężem, ona nie czuje się ani ładna, ani pociągająca i stale ma do siebie pretensje, że nie wywiązuje się na piątkę z roli żony.


Punkt wyjścia weźmy banalny, on mówi do niej: „Kochanie, zupa jest przesolona”. Bo rzeczywiście jest.


Teraz zajmiemy się czytaniem w myślach. Kobieta, która dobrze czuje się w życiu, w swoim związku i w roli gospodyni, pomyśli zapewne: „No trudno. Następnym razem dam mniej soli.” Ale nasza Gosia? Jej monolog wewnętrzny wygląda inaczej: „Nie smakuje mu. Gdybym była dobrą żoną, umiałabym ugotować tak, żeby mu smakowało. Na pewno ma do mnie całą masę innych jeszcze zastrzeżeń i pretensji. Kto wie, czy w ogóle mu odpowiadam. Może już nie chce ze mną być?” I tylko czeka, aż Andrzej za chwilę zacznie mówić o rozwodzie. A on powiedział jedynie, że zupa jest przesolona.


A co się dzieje w głowie Andrzeja? Gosia, u której jego uwaga uruchomiła całą lawinę strachów i kompleksów, musiała zrobić niezadowoloną i smutną minę, bo z jej perspektywy nie chodzi przecież o zupę, tylko o rozwód. On, patrząc na tę skrzywioną buzię, myśli sobie: „Coś złego jej zrobiłem. Zaraz obrazi się i dojdzie do wniosku, że ma po prostu dosyć. To, że wyszła za takie zero, jak ja, wcale nie oznacza, że będzie chciała być ze mną do końca życia.” Jednym słowem – on też już w głowie pakuje walizki.


Sytuacja zrobiła się napięta, ale rozejdzie się po kościach. Tylko, że jeśli dzieje się tak często, to ilość przejdzie w jakość. Spójrzmy więc na konsekwencje podobnych sytuacji.


Po pierwsze – obydwoje zużywają mnóstwo energii na ciągłe sprawdzanie. Z napiętą uwagą śledzą: jak jest w tej chwili? Czy on mnie jeszcze kocha? Czy jej jeszcze na mnie zależy? I wtedy zawsze znajdzie się coś, co potwierdzi to, że nie zależy – na przykład uwaga o zupie.


Co więcej – nawet neutralne lub pozytywne uwagi mogą zostać odebrane jako negatywne. Załóżmy, że Gosia mierzy nowy strój kąpielowy. Andrzej widzi to i mówi: „O, kupiłaś dwuczęściowy kostium”. A ona, sądząc, że nie jest dość szczupła i zgrabna – nawet na niego nie spojrzy i nie zauważy jego aprobującej miny – i pomyśli: „No tak, chciał mi delikatnie dać do zrozumienia, że nie powinnam pokazywać za dużego brzucha. Już mu się nie podobam."


Wobec nagromadzenia podobnych nieporozumień oboje starają się nie podejmować zapalnych tematów. Ale w ich sytuacji takimi zapalnymi tematami szybko okazują się wszystkie, które coś mówią o drugiej stronie. Inaczej mówiąc: w ogóle przestają ze sobą rozmawiać.


Po drugie – unikają okazywania wszelkich oznak niezadowolenia. Andrzej na drugi raz głęboko się zastanowi, czy w ogóle powiedzieć, że coś mu nie smakuje. W efekcie Gosia nie będzie zbyt wiele wiedzieć o tym, co mu smakuje, co on lubi a czego nie lubi. Zaś Andrzej będzie tłumił swoje niezadowolenie i godził się z sytuacją, która mu nie odpowiada. Do czasu – ponieważ w końcu sytuacja będzie tak napięta, że jedno z nich wybuchnie. Wtedy to drugie, które też zdążyło nagromadzić sporo urazy i pretensji, odpowie tym samym. I zacznie się coś, czego oboje nie rozumieją: wielka awantura z błahego powodu.


Po trzecie – każda oznaka smutku, złości lub zniecierpliwienia Gosi jest odbierana przez Andrzeja, że zrobił coś nie tak. Że „wszystko przez niego”. A Gosię może boleć ząb, może mieć przykrości w pracy lub mogła się pokłócić z przyjaciółką. I chce, żeby ktoś ją pocieszył lub chociaż wysłuchał, a tu mąż już też wpadł w przygnębienie lub irytację pod wpływem jej skwaszonej miny. Więc ona z miejsca traci chęć opowiadania temu ponuremu partnerowi, co jej się dziś przytrafiło. Tak samo Andrzej: miał męczący dzień albo boli go głowa, ale Gosia jest pewna, że to chodzi o nią. Więc na wszelki wypadek nie odzywa się i schodzi mu z drogi. W ten sposób zamiast wspierać się nawzajem w drobnych i większych kłopotach, oddalają się od siebie.


Po czwarte – obydwoje czekają na jakieś potwierdzenie, dowartościowanie, przejaw uczucia drugiej strony. Ale nie są zbyt skłonni wychylać się z tym sami. Nie zrobię tego, boję się, że mnie odtrąci – myślą. I tak czekają, obydwoje, nieraz latami, coraz bardziej utwierdzając się w poczuciu, że są nieważni, niekochani, niezauważani.


Po piąte – unikają wyjaśnienia tego, co się między nimi dzieje. Każde z nich obawia się, że kiedy piśnie choćby słówko na ten temat, dopiero wtedy druga strona zacznie się serio zastanawiać i niechybnie dojdzie do wniosku, że popełniła życiowy błąd, decydując się na ten związek. Jest w tym coś z myślenia magicznego (niektórzy nazywają to strusią polityką): jeśli będę siedzieć cicho, może to jakoś będzie, ale jeśli coś powiem, wszystko się posypie. [...]


Kiedy pracowałam w poradni rodzinnej, umawiałam się z różnymi małżeństwami, że wprowadzą u siebie zwyczaj systematycznego rozmawiania o tym, jak im ze sobą jest, co do siebie czują, z czego są zadowoleni, a z czego nie. [...] Jeśli partnerzy wspólnie decydują się na mówienie o tym, co się pomiędzy nimi dzieje, wtedy wiadomo, że narażają się obydwoje, więc poważnym i zasadniczym rozmowom przestaje towarzyszyć atmosfera zagrożenia, nikt nie musi się wychylać z inicjatywą, można nawet losować, kto zaczyna. W poradni dokładnie uzgadnialiśmy, że np. we wtorki po położeniu dzieci spać, zawsze przeznaczają na ten cel po pół godziny lub trzy kwadranse i obydwoje mają powiedzieć, co dobrego i złego spotkało ich ze strony tego drugiego w minionym tygodniu.>>


Tyle na temat porozumienia w związkach od Anny Dodziuk.


Wydaje mi się, że świetnie wyjaśnia ona, w jaki sposób między ludźmi robi się „lodówka” i jak ocieplić atmosferę. Ja szczerze polecam nie tylko rozmawianie, ale i empatyczne słuchanie w połączeniu z wypowiadaniem swojej prawdy i swoich emocji. Świetnym narzędziem do tego jest NVC (PBP) i posługiwanie się „językiem żyrafy”.


Jeśli atmosfera w Twoim domu jest napięta, na pewno nie łatwo będzie Ci mówić o Twoich intymnych pragnieniach, ale nie jest to całkiem niemożliwe. Zobacz, co Karo Akabal mówi o naszych rozmowach o seksualności, jakie podpowiedzi daje.



1. Zastanów się, czego chcesz – zapisz to sobie.

2. Zauważ, w jaki sposób rozmawiasz o wszystkim, o codziennych sprawach. Czy w ten sam sposób możecie rozmawiać ze sobą o seksie i intymności?

3. Podkreślaj to, co robi dla Ciebie Twój partner/Twoja partnerka i co jest dla Ciebie przyjemne, pociągające, co Ci się podoba, co lubisz.

4. Nie czekaj aż przeleje się czara goryczy, zrób pierwszy mały kroczek i zacznij rozmowę na jakiś temat.

  1. Zobacz też, jak wyglądają wskazówki do rozmów o seksie tutaj.


Fragment tekstu na podstawie książki A. Dodziuk, Pokochać siebie, Warszawa 1992, s. 51-57.


 

komentuj









































autor:


podobne artykuły

Spotkałam syna Królowej Śniegu
Spotkałam Kaja, spotkałam syna Królowej Śniegu. Od lat usiłuję wydłubać mu z serca lodowy okruch zwierciadła. Na początku nasz seks był cudowny, wspanialszy, niż wszystko, co do tej pory mnie spotkało. Oddanie, komunia, dzikość serca, brutalność i nieskończona czułość splecione w jeden gest. A potem - lodowate milczenie, odpychanie.
 
Wciąż jesteś singielką? Za mało się starasz!
Wiem, jaka jesteś: jesteś głupia, gruba i wybredna. A skąd to wiem? Z mediów. Z netu. Z prasy. Bo przecież nie znam Cię osobiście. Wiem tylko to, co sądzą o Tobie psychologowie. I co być może... sama o sobie sądzisz.
 
Jeden sekret podtrzymania namiętności w długoterminowym związku
Czytelniczka bloga Karo Akabal pisze o tym, że zniknęła jej ochota na seks, ale wciąż lubi się przytulać z mężem. Co zrobić, aby w długoletnich związkach mieć ochotę nie tylko na przytulanie?
 
Związek albo się rozwija, albo zwija
Dwoje staruszków siedzi blisko siebie na ławeczce w parku, trzymając się za kruche już ręce. Najczęściej pomyślimy, że to para szczęściarzy; “Jak oni muszą się kochać, że po tylu latach wciąż się za te rączki trzymają!”. A my widzimy to zupełnie odwrotnie. Oni się kochają, bo się za te rączki trzymają! Inaczej mówiąc stały, czuły kontakt fizyczny jest najlepszym fundamentem dla podtrzymania uczuć w długoterminowych relacjach partnerskich.
 
Syndrom Stanleya
Jest takie sformułowanie, które moim przyjaciołom wystarcza za podsumowanie randki z nowopoznanym mężczyzną. Rzadko używane, ale brzmi: „jest Stanleyem” i choć może powinnam mówić: „jestem kobietą Stanleya”, to jednak łatwiej obarczyć odpowiedzialnością za realizowanie tak kłopotliwego syndromu tę drugą stronę. Do istniejących już w kulturze, a zapoczątkowanych w dziełach literackich kompleksów i syndromów, proponuję dołączyć jeszcze jeden: Syndrom Stanleya.
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

„Jak nakręcić porno: praktyczny poradnik filmowania seksu” - zbiórka społecznościowa

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter