dział: artykuły

Kara za seks

Voca Ilnicka
dodano: 2015.02.16
Nie ma dla nas rozkoszy za darmo. Kobieta za seks ponosi karę. Bulwersuje cię to? Wydaje ci się niedorzeczne, idiotyczne, naciągane? Przecież twój facet po seksie nie każe ci stać w kącie ani klęczeć na grochu. On się przecież zachwyca tobą, namiętnością, intymnością... i w łóżku jest wam rewelacyjnie. Ale ja nie mówię o twoim facecie. Nasza seksualność nie zaczyna się i nie kończy na związku. Oceniają ją też nasze rodziny, przyjaciele, znajomi, społeczeństwo i politycy.

Erotomanka gawędziarka


Uparcie twierdzę, że o seksie i seksualności można mówić. Ale to wcale nie znaczy, że to mówienie jest  łatwe i opłacalne. Wiele z nas woli trzymać język za zębami, nie dlatego że jesteśmy pruderyjne, ale dlatego że wiemy, iż niektórzy mężczyźni nasze niewinne żarty traktują jak zaproszenie. Czasem nawet jak "zaproszenie do gwałtu..."


Lepiej trzymać buzię na kłódkę także dlatego, że łatwo dorobić się złej opinii, opinii „erotomanki gawędziarki”. A taką łatkę może przypiąć nam każda osoba, także kobieta. Gdy mówimy o seksie, to robimy to pewnie dlatego, że bardzo nam seksu brakuje. Ciekawe, że gdy mówmy o pracy, nikt nas nie podejrzewa o to, że mamy pracy za mało.


Puszczalska zdzira


Zdzirami zostajemy bez względu na to, ile miałyśmy partnerów (partnerek), ale oczywiście – im więcej, tym gorzej. Mężczyzn nikt nie rozlicza z ilości, a my – jeśli tylko nie boimy się mówić o tym, co lubimy, albo że lubimy seks z dwoma partnerami jednocześnie lub seks analny – to jesteśmy zdzirami do kwadratu. Bo kobieta zawsze powinna pragnąć monogamicznego związku i stworzona jest do tego, by być całkowicie usatysfakcjonowana, przez całe życie będąc z jednym mężczyzną. Związek z drugą kobietą oczywiście nie wchodzi w grę, bo zrobiłby z niej zdzirę jeszcze gorszego sortu – lesbijkę.


Prowokatorka gwałtów


Jeśli mężczyzna zgwałci kobietę, to ona jest temu winna. Musi ponieść karę za to, że była ubrana „zbyt” sexy. Żeby do policjantów dotarło, że nikogo nie zachęcamy do gwałtu, trzeba było urządzać Marsze Dziwek. Pytanie – czy teraz do nich to dotrze? Na dodatek niektórych kobiet nie da się zgwałcić – np. prostytutki czy własnej żony. Bo one „zawsze chcą”.


Gdy mowa o gwałcie, z kategorii „co ludzie powiedzą” przechodzimy do świata prawdziwych, brutalnych czynów. Za gwałt polskie prawo przewiduje karę pozbawienia wolności od lat 2 do 12. A na ile faktycznie gwałciciel trafia do więzienia? Wyroki są zatrważająco niskie (np. 3 lata za udział w gwałcie zbiorowym), a bardzo często gwałciciele dostają wyroki w zawieszeniu. Czy taką karę można uznać za porównywalną z gwałtem? Czy kogoś obchodzi to, że kobieta w wyniku gwałtu zajdzie w ciążę i będzie musiała – albo urodzić i wychować dziecko przestępcy, albo oddać je do adopcji, albo też poddać się aborcji? Dla niej – decyzja, która może zaważyć na całym jej życiu. Dla niego dwa lata w celi przed telewizorem. A jeszcze częściej - zawiasy.


Zabójczyni własnego dziecka


Gdy znajdziemy się w nieplanowanej ciąży, którą musimy przerwać, stajemy się „zabójczyniami własnych dzieci”. Nikt nas nie pyta, czy możemy i chcemy dziecko urodzić, pokochać i wychować. Jednocześnie mężczyzna, który uczestniczył w akcie płodzenia, żadnej kary nie ponosi. To my – nawet jeśli prawo zezwala na przerwanie ciąży – musimy znosić piekło aborcji w podziemiu, gdyż normalnie raczej nie da się jej wyegzekwować, chociaż teoretycznie prawo do niej nam przysługuje. Nawet zgwałcone nastolatki stają się „morderczyniami nienarodzonych dzieci”. To my ponosimy (prawie zawsze) 100% konsekwencji, chociaż nasz udział w płodzeniu to najwyżej 50% (lub czasem 0%, bo gwałciciel nas o zdanie nie pytał). I przerwanie ciąży musi nas boleć, musiało boleć także nasze matki i babki, które – leżąc w szpitalu po legalnej aborcji w PRL – były często poniżane i szkalowane. Ten ból ma być naszą karą za to, że uciekamy od macierzyństwa.


Marudna ciężarna


Ciąża też jest konsekwencją naszego „rozbuchanego libido”. Skoro byłyśmy na tyle dojrzałe, żeby uprawiać seks, teraz musimy być na tyle dojrzałe, żeby ponieść tego konsekwencje bez marudzenia. Musimy pracować aż do dnia rozwiązania, a jeśli mamy zwolnienie z pracy, to się migamy i wysysamy pieniądze z podatników. Znieczulenie porodowe czy godne warunki porodu też są niepotrzebne. Musimy cierpieć, krzyczeć, rodzenie musi nas boleć, skoro nam się dzieciaka chciało.


Roszczeniowa matka na bezrobociu


A skoro chciałyśmy się poświęcić macierzyństwu i wychowywaniu gromadki dzieci, to naprawdę nie możemy mieć pretensji do pracodawców o to, że nie chcą nas w pracy. Młoda mężatka? Młoda mama? Pani na razie podziękujemy. Szukamy dyspozycyjnych i ambitnych. Na te, które nie mają bogatego męża, a rozpaczliwie potrzebują pieniędzy, czeka posada sprzątaczki albo sponsoring.


Nie byłoby seksu, nie byłoby dziecka. Skoro jesteś matką, to puściłaś się co najmniej raz w życiu. I teraz musisz ponieść za to karę. Bezrobocie zrobi z ciebie tak „porządną” kobietę, że kolejnego dziecka na pewno ci się odechce. I rozmawiania o seksie także.


Spójrzmy na tę listę jeszcze raz. Ile z tych konsekwencji seksu ponoszą mężczyźni? Bezrobocie młodego ojca? Poród w bólu? Piętno mordercy po aborcji? Wyrok w zawieszeniu za gwałt?


Tak długo, jak będziemy udawać, że „dyskryminacji nie ma”, tak długo będziemy ponosić koszty systemu, w którym to faceci mają lepiej. Lepiej choćby dlatego, że mogą – w porównaniu z kobietami – bezkarnie uprawiać seks.


Tekst był publikowany w serwisie kobieta.gazeta.pl




VI.jpg
Autorką artykułu jest: 
Voca Ilnicka, edukatorka seksualna, trenerka, twórczyni serwisu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Seksualność kobiet” (2010) i współautorka „Weź kąpiel w płatkach róż. Jak polubićmiesiączkę” (2010). Warsztaty dotyczące płci i seksualności prowadzi od roku 2007, a warsztaty tylko dla kobiet od 2011 roku. Prowadzi także zajęcia spotkaniowo-przytulankowe dla wszystkich, kursy samoświadomości seksualnej, sporadycznie rozmaite warsztaty, spotkania i wykłady. Tworzy przestrzeń pełną serdeczności dla seksualności zarówno kobiet, jak i mężczyzn (i pozostałych osób). Na jej kanale You Tube można znaleźć wiele krótkich, bezpruderyjnych filmików ukazujących seksualność jako część życia i doświadczenia kobiet.
Tematykę seksualności zgłębia od lat, ucząc się od kobiet takich, jak: dr Betty Dodson, dr Shakti Mari Malan, Nancy Friday, Catherine Blackledge, Deborah Sundahl, Pema Gitama, Natalia Miłuńska, Luna Mierzewicz, Karo Akabal i wielu innych kobiet i mężczyzn. Uczestniczy w warsztatach i kursach edukacji seksualnej, rozwoju osobistego, edukacji dorosłych, tantry, świętej i świadomej seksualności. Jej wypowiedzi, relacje z jej warsztatów oraz wywiady z nią znaleźć można m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle”, „Zwierciadle” itp.

v.ilnicka [at] seksualnosc-kobiet.pl

 
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 31)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12011.07.23, 13:44

golechlopy
Dodałabym do tej listy:
- Kobieta nie przerwała ciąży, ale chce oddać dziecko do adopcji? Potwór.
- Kobieta zaszła w ciążę, urodziła dziecko, ale nie poświęca mu każdej wolnej chwili? Wyjeżdża w delegacje i zostawia dziecko? Wyjeżdża za granicę pracować na byt rodziny? Wyrodna matka! Ojcu to wolno, matce nie.
- Dziewczynkom wmawia się, że ich narządy płciowe są tak delikatne i potrzebujące ekstremalnej higieny, że wszelka ingerencja robi im krzywdę. Jak czytam fora, to widzę, że wciąż jeszcze dziewczynki są zniechęcane do masturbacji pod pozorem ochrony higienicznej.
- Kobieta musi mieć po seksie wyrzuty sumienia w sytuacjach, gdy mężczyzna by ich nie miał. Nie jest monogamiczna? Seks bez miłości? Źle! Na pewno masz problem ze sobą, skoro to robisz, zastanów się nad sobą!
- Wmawia się kobietom, że pierwsze doświadczenia erotyczne odbiją się na całej reszcie ich życia. Pod tym pozorem można lepiej kontrolować ich seksualność. Pomyśl, jaka odpowiedzialność na tobie ciąży, gdy uprawiasz seks pierwszy raz! Możesz zniszczyć sobie życie! Chłopcom się tego nie mówi.
# 22011.07.24, 09:40

Gunia
Zgadzam się niestety w całej rozciągłości. Ale tak nie musi być! W Danii gdzie miszkam kary za seks są nieliczne i bardzo rzadkie, wszystkie powyżej wymienione. A mimo dostępności i społecznej akceptacji aborcji kobiety jakoś wciąż mają dzieci. . .
# 32011.07.24, 12:00

Voca
Dzięki za dodatkowe wnioski i zauważenie, że tak nie musi być. Nie musi! Myślę, że my tu tworzymy inną przestrzeń. Piszę o tym, bo raz - boli mnie to, dwa - wiele kobiet temu zaprzecza. Tak długo, jak będziemy zaprzeczać, że tak jest, nic się nie zmieni! :)
# 42011.08.06, 10:51

Marta
Otóż to, ale mam nadzieję, że się to za chwilę (kilka lat!) zmieni, to przecież my to zmieniamy, nikt inny - my same!
# 52011.10.17, 10:03

Dorota
Wydaje mi się, że pomimo że uważam że ABSOLUTNIE zgwałcone kobiety powinny mieć możliwość aborcji, kobieta NIE POWINNA mieć możliwść usuwania ciąży kiedy jej się tylko podoba, np. z powodu warunków materialnych. Dlaczego? Ponieważ jestem bardzo wrażliwą osobą i urywanie dziecku głowy uważam za przerażające. Mam uczucia i dlatego tak sądzę. Mam nadzieję, że nigdy nie wejdzie w życie ustawa pozwalająca na całkowitą aborcję, bo to jest przerażające, to tak jakby pozwolić na legalne zabijanie. Dziecko w brzuchu matki to nie jest jej sprawa tylko sprawa dziecka - tylko i wyłącznie jego. Nikt nie chciałby przecież aby wyrywano mu głowę, ręcę - i to na żywca! Szok.
# 62011.10.17, 10:09

Voca
Dorota, skoro jesteś taką wrażliwą osobą i uważasz, że kobieta nie powinna mieć prawa do decyzji, to ja Ciebie pozostawiam bez możliości decyzji. Jak Ci się coś stanie - rodź i wychowuj dziecko bez gadania, marudzenia i mrugnięcia okiem. Ale inne kobiety są na tyle świadome i odpowiedzialne, że same mogą zdecydować za siebie. Skoro mogą decydować kobiety na całym świecie, Niemki, Rosjanki, Francuzki, Ukrainki, Hiszpanki, Brytyjki, Amerykanki, Portugalki, Czeszki itd - tzn. ,że kobietom jednak warto zaufać. A jeśli jakieś Polki mają z tym problem - to ich problem. Jakie to ciekawe, że za granicami naszego kraju kobietom opadają łuski z powiek. A dopóki są w Polsce, to klepią te same formulki, co wszyscy.
# 72011.10.17, 10:30

Dorota
Niestety nic nie mogę napisać, bo jest zabronione
# 82011.10.17, 10:36

koteczek
Wszystko dobrze wygląda w teorii, ale uważam że w praktyce długo nie będzie możliwe; długo jeszcze znajdą się konowały odsyłające kobietę od jednego do drugiego i każdy będzie zasłaniał się klauzulą sumienia nawet w ewidentnych przypadkach określonych prawem.

Po pierwsze, obecny układ sił politycznych w parlamencie - nie da się tego zrealizować przy koalicji PO - PSL.

Po drugie, prawdopodobne awantury prawicy.

Po trzecie, służba zdrowia wymagałaby naprawy bo obecnie kuleje i NFZ nie wytrzasnąłby pieniędzy na legalne aborcje. Odbyłoby się to kosztem innych, np. chorych na nowotwory.

Po czwarte - awantury kościoła katolickiego - zaraz zacznie się nawoływanie o "mordercach" i "przyzwoleniu na rozpustę" a premier Tusk i obecne władze wolą klęknąć przed biskupami niż wysłuchać woli narodu.
Trzeba by było pomyśleć o zerwaniu konkordatu.

A więc, należy zacząć od początku - stawiać na ludzi którzy na pierwszym planie stawiają obywateli, nie własny interes.
Trzeba chodzić na wybory i nakłaniać chronicznych "dezerterów".
Ja nie mam sobie nic do zarzucenia, głosować chodzę.

Po piąte - również nie chciałabym, aby to poszło w skrajną stronę typu "ot, zdarzy nam się wpadka więc usuwamy" - nie chciałabym aby wśród kobiet zmniejszyła się odpowiedzialność - uważam więc że po pierwsze należy edukować, stawiać na antykoncepcję a aborcję tylko w razie ostateczności bo nie jest to coś błahego, a poważna procedura medyczna po której mogą wystąpić powikłania, począwszy od nudności i wyższej temperatury przy aborcji farmakologicznej.

Co do sprawy samej aborcji - raz jedyny zetknęłam się z tym, będąc jeszcze po drugiej stronie. Ktoś w moim otoczeniu tego dokonał, co bardzo przeżyłam. Dopiero po latach zrozumiałam że to była suwerenna decyzja koleżanki. Nie wstydzę się bynajmniej tego że byłam po tej drugiej stronie, a obecnie uważam się za osobę neutralną - wolnoć Tomku w swoim domku a kraj niech da możliwość wszystkim.
Sama nigdy nie byłam w takiej sytuacji że zastanawiałam się czy rodzić czy nie; więc nie ma prawa się wypowiadać w imieniu kobiet które są w takiej sytuacji.
# 92011.10.17, 10:37

Voca
Dorota - co jest zabronione?
# 102011.10.17, 10:44

Voca
Mamma mia! Skąd w Was się bierze przekonanie, że kobeity będą używały aborcji jako antykoncepcji? Obecny i KAŻDY projekt ustawy liberalizujacej prawo aborcyjne składa się s co najmniej 3 cześci:
1. edukacja seksualna OBOWIĄZKOWA,
2. antykoncepcja TANIA I DOSTĘPNA
3. legalna aborcja

Przecież jeśli 2 pierwsze warunki zostaną spełnione (a muszą, bo komu to przeszkadza?), to aborcji będzie o wiele mniej. Poza tym, gdy aborcja będzie legalna, kobiety będą mogły o niej normalnie rozmawiać i zastanowić się, czy naprawdę jej potrzebują zamiast - tak jak to jest dzisiaj - w głębokim strachu przed wszystkimi poddawać się jej (często pewnie bez namysłu, bo jak się zbiera pieniądze na nielegalny zabieg, to kiedy jest czas na myślenie?).

Koteczek, Dorota - skoro wiecie, że Wy NIGDY byście nie użyły aborcji jako antykoncepcji, to dlaczego zakładacie, że inne kobiety tak robią? Przecież to nie ma sensu! Bo jak - tylko 2 odpowiedzialne kobiety na całą Polskę? Kto Was nauczył myśleć, że Wy może jesteście w porządku, ale wszystkich innych na około trzeba pilnować?
# 112011.10.17, 16:50

koteczek
No nie - a gdzie ja napisałam, że jestem porządna a resztę trzeba pilnować?

Mam wrażenie że jeśli idzie o aborcję to istnieje klasyfikacja ludzi wg przekonania: jeśli nie jesteś z nami to jesteś przeciwko nam - czy to również gdzieś napisałam? Czy wyrażanie wątpliwości i to że czegoś może nie wiem stawia mnie w tej sytuacji?
Napisałam za to wyraźnie i nieraz na tym portalu, że wolnoć Tomku w swoim domku, niech każda kobieta decyduje według własnego sumienia a kraj powinien to umożliwić.

Chciałabym tylko, aby edukując o aborcji mówić szczerze bo mam wrażenie nieszczerości w tym kraju - mówić o wszystkim, czyli co, jak, gdzie i z możliwymi skutkami ubocznymi. Nie spotkałam się jeszcze z publikacją, która omawiałaby gospodarkę hormonalną organizmu w takiej sytuacji. Ile czasu ciało dochodzi do siebie? Może coś przespałam - więc proszę o poprawienie mnie, gdzie znajdę takie informacje?

Chciałabym także aby ktoś wziął w tym rządzie cztery litery w troki i porządnie zreformował służbę zdrowia, tak aby był wilk syty i owca cała - żeby leczenie jednych nie odbywało się kosztem drugich

Jestem przekonana że znalazłyby się JEDNOSTKI (NIE OGÓŁ, tego też nie napisałam) które potraktują sprawę w ten sposób - zaszłam, więc usuwam, tym bardziej że państwo mi to umożliwiło.
Poza tym - w kraju, gdzie swoją drogą aborcja bywa przymusowa czyli w ChRL - tak się właśnie sprawę traktuje. Zachodzę w ciążę - jest pigułka która załatwi sprawę.
Oczywiście - wolnoć Tomku w swoim domku, ale zdecydowanie takiej postawy nie pochwalam.

Oglądałam kiedyś program o kobietach które dokonały wielokrotnych aborcji - w tym pani, która usunęła ciążę bodajże 9 razy bo nie zamierza mieć dzieci wcale. Ok, bezdzietności z wyboru się nie czepiam.
Ktoś powie że się czepiam, bo może prezerwatywa pękła a pigułka nie zadziałała a nie było żadnego lekarza który by przepisał pigułkę po.
Tyle, że ten program obejrzałam do końca i w przypadku tej konkretnej osoby coś było wyraźnie nie tak.

Widzę że ten portal ma zaletę której nie dostrzegłam - nie umiem się kłócić, otwarcie wyrażać swojego zdania, więc nie będę kryć że w internecie się tego uczę, w tym także tutaj ;)
Pozdrawiam mordeczki ;)



# 122011.10.17, 16:56

Voca
No, dobrze, Koteczku, dostało Ci się rykoszetem, wybacz:) Aczkolwiek napisałaś tak: "Po piąte - również nie chciałabym, aby to poszło w skrajną stronę typu "ot, zdarzy nam się wpadka więc usuwamy" - nie chciałabym aby wśród kobiet zmniejszyła się odpowiedzialność" - a jak to inaczej odczytać? :P
# 132011.10.17, 17:15

Voca
Jeśli chodzi o odpowiedzialność - czł. staje się odpowiedzialny, nie wtedy, gdy czegoś mu się zabrania albo coś nakazuje, ale wtedy, gdy czuje, że ma wybór. Nigdy nie dowiemy się, kiedy zaczyna się życie. Jeśli kobieta ma świadomość tego, że się tego, o wiele odpowiedzialniej będzie podchodzić do ewentualnego przerwania ciąży.

Zabieranie decyzji kobietom, czy to w kwestii przerwania (jak u nas), czy donoszenia ciąży (jak w Chinach) sprawia, że kobieta przestaje być podmiotem, człowiekiem. Jest tylko "nosicielką płodu", o którym decyduje ktoś inny - państwo, mąż, kościół, lekarz itp.

Prawo, które mamy obecnie, infantylizuje kobietę. Kto uznał, że poseł albo lekarz jest bardziej odpowiedzialny niż Ty czy ja? Kto oddał władzę nad moim i Twoim ciałem w ręce osób trzecich? Dlaczego Ci ludzie mają władzę nad moim ciałem?
# 142011.10.18, 09:15

Gunia
@koteczek: Czasami podejście "zaszłam w ciążę więc usuwam" jest bardziej wskazane niż "zaszłam w ciążę, więc muszę donosić, ale jakże ja nienawidzę tago dziecka,za każdym razem, kiedy mi w czymś przeszkadza (i nieważne czy to jest kariera zawodowa czy pijacka libacja)".

Nie widziałam filmu o którym piszesz, ale czy chciałabyś być bezbronnym niemowlęciem na łasce i niełasce pani, z którą coś ewidentnie jest nie tak?!

@ogólnie
Dziwi mnie, że istoty, które nie są dość moralne do tego aby móc decydować o zatrzymaniu lub usunięciu własnej ciąży, są zostawiane sam na sam z bezbronnymi dziećmi i ufa się, że zaspokoją wszystkie potrzeby tych dzieci, nie wykorzystując ich i nie krzywdząc w żaden sposób, wydaje mi się że im mniej dobrowolne macierzyństwo, tym mniejsze szanse, że tak się stanie. (przesadzam, ale co tam)
# 152011.10.18, 09:24

koteczek
Zgadzam się z wami z tym infantylizowaniem kobiety, odczytuję to jako - nadal - spuściznę przodków pt. kobiece ciało jest gorsze, kobieta jest gorsza. Może głupsza, dlatego zdecydujmy za nią. Wkurza mnie to do białej kości. Zawiodłam się na minister Kopacz - myślałam, że skoro kobieta obejmuje urząd ministra zdrowia to zrobi coś dla kobiet a ona okazała się zwyczajną zdrajczynią. . .
# 162011.10.18, 09:59

Wreszcie szcześliwa
A mnie tylko dziwi inna rzecz jak to jest z pokolenia na pokolenia przekazywane są wzorce i wartości. Np. ceni się bardziej życie dziecka, ponad wszystko i mimo wszystko wręcz ale gdy się już urodzi to rodzice nie patrza już jak się czuje ich dziecko. Liczy się dla nich by spełniło ich oczekiwania i było takie jak oni chcą. Tłamsią w dzieciach ich zdaniem złe cechy. W chłopcach tłamsi się wrażliwość i umiejetność pokazywania uczuć a w dziewczynkami przede wszystkim walczy się z umiejetnoscia mówienia "nie",pokazywania złosci i sprzeciwów. Dlaczego? Przecież to wszystko jest tak bardzo potrzebne w życiu. Oczywiście każdy rodzic powie że chce dla dziecka dobrze i najlepiej . Kurde ale bzdura i przykrywka.
Ja jako dziecko pamietam że nie byłam wdzieczna matce za to że mnie urodziła. To jakie zgotowała mi dzieciństwo spowodowało że ja wolałabym się wogóle nie urodzić. Ale może też miałam się urodzić, może Bóg tak chciał, może miał jakiś cel w tym. Nie wiem. Koleżanka z terapii powiedziała że urodziliśmy się po to aby przede wszystkim uratować siebie a nie ten chory świat. Chociaż chciałabym coś zrobić. Tylko wiem że problemy sa tak wielkie i rozpowszechnione oraz okropnie bolesne że jedna osoba nic nie zrobi. Ba czesto jedna osoba nie umie pomóc tylko jednej osobie a co dopiero całemu światu. Dziś wiem że musze zaczać od siebie a dopiero wtedy bede mogła zrobić coś dla innych.
# 172011.10.18, 10:58

Gunia
@Wreszcie szęśliwa: też nie byłam mojej biednej zagonionej, wiecznie zmęczonej i złej mamie wdzięczna, za to że mnie urodziła i z takim bólem i poświęceniem wychowywała. . . aż do niedawna. To niesamowite ale mimo tej biedy, z której się wywodzę, mam takie życie jakie chcę, a nie takie jakie mi wieszczyły światłe nauczycielki i wychowawczynie z licznych podstawówek w Grodzie Kraka.

Mimo to myślę, że gdyby moja mama wiedziała, jak ciężko nam będzie, jakie dramaty rozegrają się w naszym życiu, jak będzie bezsilna, pogardzana i opluwana, za swoją bezsilność i biedę, że w końcu zostanie w Polsce zupełnie sama, to drugi raz by się na to nie zdecydowała. A ja bym to zrozumiała, mimo że drogą którą idę, staje się od pewnego czasu tylko szersza i jaśniejsza.

Do tego dodam, że gdyby na studiach przydarzyła mi się wpadka, poleciałabym w podskokach na skrobankę nawet na koniec świata, bo całe dzieciństwo marzyłam o tym, aby mieć zupełnie inne życie niż moja mama. Mama, która nota bene jest zagorzałą przeciwniczką aborcji i zawsze jak spotykałyśmy jakąś jej koleżankę z nowym samochodem, mężem i mieszkaniem cedziła z nienawiścią, "no zobaczymy X. miała na studiach cztery skrobanki a teraz zgrywa świętą!". Czasem wydaje mi się, że mama chciała się, swoimi wyborami za coś ukarać (kiedy ja się urodziłam aborcja była legalna i ogólnodostępna).

@koteczek: jak widać z kobietą, która jest przeciwniczką aborcji też może być coś zupełnie nie tak ;-)
# 182011.10.18, 11:18

Voca
A ja ostatnio przeczytałam u Colina Tippinga, że ludzie, którzy są radykalnymi przeciwnikami prawa kobiet do aborcji, nie szanują życia. Pisze on tak: "Jeśli problem aborcji wprawia cię w furię, być może jakaś część ciebie okazuje mało szacunku dla życia albo wie, że mógłbyś molestować dziecko". Co mi się skałda w spójną całość, bo najczęściej najwięksi anties (u nas, nazywani, nie wiadomo czemu, "obrońcami życia") to najczęsciej hipokryci i zbrodniarze. Siedem zabójstw, siedemnaście usiłowań, sto sześćdziesiąt pięć podpaleń, czterdzieści jeden udanych zamachów bombowych. - oto jak i w jaki sposób przeciwnicy aborcji pokazują, ile dla nich życie znaczy. Nie wiem, czy kiedyś czytałyście coś nt. amerykańskich anties, ale te 7 zabójstw dokonanych na lekarzach ginekologach i ich rodzicnach - to właśnie wyraz "szacunku dla życia".

Myślę, że ludzie robiący coś destruktywnego - stosujący przemoc wobec innych lub siebie, obwiniajacy się za przeszłość, nałogowcy itd. - na zasadzie wyparcia i zapomnienia ładują się w ruch anties po to, żeby "wynagordzić nienarodzonym" to, co zrobili już narodzonym albo sami sobie. Łatwo bronić abstrakcji, trudniej zmierzyć się z życiem.
# 192011.10.18, 12:10

Wreszcie szczęśliw
Kurde Gunia Ty nie jesteś wdzięczna swojej matce tylko sobie że pomimo wszystko ci się udało odnaleźć siebie i swoje szczeście. Za co masz być jej wdzięczna?Za opieke? za dom? za jedzenie?A dała ci miłość, przytulała, miłe słowo jakieś czy tylko krytyke słyszałas?Uczucia wszystkie w tym i wdzięczność sie czuje tak poprostu. A często ludzie robia coś takiego że przecież nie moga i nie powinni czuć np. nienawiści, złości, smutku, żalu ale za to byc zawsze uśmiechnieci,radośni a swoim rodzicom bezwzględnie wdzięczni za wszystko i to sobie wpajaja od dziecka sami bo przecież wtedy są ok też w swoich oczach. A wszystkie "złe" uczucia stłumione uderzaja potem w naszych najbliższych lub w nas samych( nawet pod postaciami chorób) Czwarte przykazanie kościelne"czcij ojca swego i matke swoja" działa bardzo silnie. I działa nawet w dorosłym życiu. Czy od ludzi którzy sa krzywdzeni przez innych wymaga się wybaczenia?Czy np. od ofiar wojny i tortur wymaga się by wybaczali swym oprawcom?A rodzice zawsze się tego domagają. Ba społeczeństwo same uważa że trzeba wybaczać i byc im wdzięcznym za życie. Ja ciesze się że żyje ale teraz dopiero. Bo jestem kochana, mam wspaniałego męża i teraz dopiero wiem co to znaczy radość życia. . Ale mam też do przepracowania ogromną traume
# 202011.10.18, 12:18

Gunia
@ Voca: Podoba mi się ta hipoteza.

Znalazłam ostatnio artykuł "Bóg nie lubi kobiet", który wprawdzie jest na inny temat, ale być może zawiera odpowiedź na pytanie dłaczego Kościół jest tak zagorzałym przeciwnikiem abrocji, odpowiedź, która zamiast o życiu i miłosierdziu traktuje o władzym a jakże. Pozwalam sobie zacytować mam nadzieję, że wolno:

"Nasi dalecy przodkowie, którzy żyli w epoce paleolitycznej (od pokazania się człowieka, do około 10 tys. lat przed Chrystusem) uznawali boskość żeńską. (. . . ) Wszystko zmieniło się w neolicie (epoce komienia gładzonego) około 8 tys. lat przed naszą erą. Obecna teoria — aczkolwiek pozostaje ciągle w sferze spekulacji — mówi, że kobiety straciły wpływy i władzę, kiedy mężczyźni odkryli… jak się robi dzieci! Pierwotnie bowiem nie wiedzieli, jaka jest zależność między kopulacją a zapładnianiem. Powszechnie uważali, że ciąża jest skutkiem łaski nadanej kobietom przez boginię płodności. W czasie jednak, kiedy zrozumieli swoją zasadniczą i niezbędną rolę w poczynaniu dzieci, ich uwielbianie bogini-matki oraz szacunek dla kobiecych zdolności płodzenia wyraźnie zmalały. Na horyzoncie pokazał się bóg-mężczyzna i stopniowo przejął na siebie rolę ważności. " Autor tekstu: Zenon Kuczera; Oryginał: www. racjonalista. pl/kk. php/s,3 13

A dalej już wiecie, dość szybko mężczyzna wymyślił, że może sobie po prostu wziąć potomstwo, potem były gwałty, niewola i upodlenie kobiet.

A teraz wyobraźcie sobie co by się stało z wszechmogącym bogiem i jego kościołem, gdyby kobiety ponownie przejęły kontrolę nad płodnością całego gatunku ludzkiego na Ziemi. Możliwe, że gdyby kobiety stały się naprawdę wolne, to panowie, którzy chcieliby mieć potomstwo szybko staliby się czcicielami świętej waginy i czułymi opiekunami jej właścicielek. Co wyszłoby na dobre również mężczyznom, bo oni też rodzą się dziećmi ;-)
# 212011.10.18, 12:25

Gunia
@Wreszcie szczęśliwa: jestem wdzięczna, że miałam okazję sobie poradzić. Ostatecznie, gdybym nigdy się nie urodziła to dobre rzeczy też by się nie wydarzyły. Niemniej jednak moje stosunki z mamą noszą do dziś piętno tamtej szarpaniny i są dosyć chłodne. A ona magłaby mieć teraz dużo wygodniejsze życie gdyby postawiła na siebie, bo jak już napisałam została na starość sama. Macierzyństwo nie gwarantuje miłości i towarzystwa na zawsze, a zwłaszcza takie byle jakie.
# 222011.10.18, 16:28

Wreszcie szczęśliw
Gunia ale zadaj pytanie komu jestes wdzieczna?Bo chyba nie matce? co?
jest tyle wspaniałych osób które często są autorytetami a rodzice nie zawsze sa nimi. Ale za to zawsze chca byc nimi.
Kurde jeśli matka mnie nie kochała i nie chciała miec powinnna mnie usunać lub zabić. Tak ja tego pragnełam bo sama nie umiałam tego zrobić. Jakieś blokady. A ona urodziła i nie kochała mnie, nakazywała bym była jej wdzieczna za to że mnie urodziła wogóle. Nigdy nie byłam jej wdzięczna i nie wybacze im nigdy tego co mi zrobili. Nie mam z nimi żadnego kontaktu w tej chwili i nie chce mieć. Widze teraz lepiej swa ogromna krzywde ale to boli bardzo. W dorosłym życiu człowiek próbuje radzić sobie na różne sposoby z tym bólem. Tak moje dzieciństwo było koszmarem\, nawet terapeuci powiedzieli że to co przeżyłam było na granicy psychozy. Miałam wrażenie że trafię do psychiatryka,oszaleje i tylko jakies szczęście i cud sprawiło że tak się nie stało. I jak czuć do nich wdzięczność za to? nie czuje. nie będe jej na siłe czuć, ani na siłe wybaczać, musze wszystko poczuć tak jak to ja czuje soba, przepracować, przypomniec sobie, bo coś chyba zapomniałam. A tu ciało jest wskazówka. Ono daje znaki. I wg tego specjaliści uważaja że byłam ciagnieta za nogi i nie pamietam tego. tylko. To straszne jeśli by się okazało prawda. a na terapii poznałam 4 fajnych facetów. I wiem że nie tylko mój mąż potrafi być czuły, wspólczujacy,miły,okazujacy wsparcie, zrozumienie i szacunek dla kobiety
# 232011.10.18, 16:41

koteczek
Voca - fakt.
Sprawa aborcji wywołuje u mnie masę wątpliwości i czasami furię.
Ech, następnym razem u ginekologa albo poproszę o kilka minut czasu w którym wyłoży mi to o czym pisałam - czyli o gospodarce hormonalnej organizmu kobiety wobec tego. . . czy to w jakiś sposób różni się lub nie od naturalnego poronienia. . . bądź poproszę o wskazanie mi jakiegoś tytułu o tym. . .
Furię wywołuję między innymi fakt, że przeciwnicy i zwolennicy obrzucają się błotem zamiast spokojnie usiąść przy kawce czy herbacie i wzajemnie wyłożyć sobie swoje argumenty. Miauu, chętnie obejrzałabym taką debatę bądź poczytała o niej.

Nie zaprzeczę co do życia - cenić je to w moim wypadku za wielkie określenie. Ech. . . chce mi się palić. . .
# 242011.10.18, 16:52

Gunia
@ Wreszcie szczęśliwa: Masz rację, ja się z Tobą w niczym nie spieram, bo się z tym co napisałaś zgadzam. Kiedyś jako nastolatka i młoda kobieta myśałam tak samo jak ty, nie widziałam dla siebie perspektyw, cierpiałam z powodu obniżonego nastroju i braku energii, byłam samotna i beznadziejna i żałowałam, że żyję. A teraz cieszę się z tego. Ty chyba też troszkę, chociaż nie chcesz się jeszcze do tego przyznać.

Co do kontaktu, to też nie czuję potrzeby kontaktu z moją mamą, bo tak naprawdę nigdy nie było żadnego kontaktu. Ona żyje w świecie cierpienia, a ja nie chcę się już za nic karać.

Nawiązałam do jej osoby pod tym artykułem, bo jej strasząco-zabraniające podejście do tematu seksu, na długo wypaczyło moje życie seksualne. Sama też wydawała się przez całe życie znosić za coś karę i muszę jej to przyznać, że niczego sobie ani mnie nie ułatwiła (zawsze z dumą mówi jak było nam ciężko). Cierpiętnica i dręczycielka w jednej osobie, niejako ofiara tych niepisanych zasad, o których ten artykuł mówi. Nieskrępowany studencki seks wyewoluował u niej w trwającą całe życie katorgę, w beznadziejnej pracy, bez partnera, bez rodziny i niejako prosząc się o kolejne kopy od szeroko rozumianego ogółu. Do tego poddana wszystkim wyżej wymienionym tabu. I z dzieckiem jako jedyną istotą, która w tym wszystkim była niżej od niej. Do takich wniosków doszłam niestety po latach wnikliwych przemyśleń na temat najważniejszej po mnie kobiety w moim życiu.
# 252011.10.18, 17:10

Voca
@Koteczek - a widziałaś dokument Podziemne państwo kobiet? Jest na YT, można obejrzeć cały. On też jest rodzajem, no, może nie debaty, ale na pewno rozmowy o aborcji. Link do filmu masz na prawym panelu pod "warto wiedzieć". Dobrą dyskusją o aborcji jest także książka Milczenie owieczek. Jeśli zaś chodzi o gospodarkę hormonalną, to mogę coś poszukać. Mam w domu książkę na ten temat. Jeśli się bardzo upierasz, to zajrzę do niej:P
# 262011.10.18, 17:11

Wreszcie szczęśliw
No ja też się ciesze że żyje. ALE JEST WE MNIE DUŻO ŻALU, BÓLU, SMUTKU,ZŁOSCI I MOŻE JESZCZE WIELE INNYCH EMOCJI NAWET NIEUŚWIADOMIONYCH.
Mam żal do niej bo nie tak powinno wygladac moje dzieciństwo. Ta mała dziewczynka we mnie nadal jest i czuje wszystko. Mam żal że przez nich cierpiałam psychicznie,duchowo ale też cieleśnie, w tym różne choroby. Wreszcie mam żal do nich że przez nich nie mam jakieś blokady przed zajściem w ciąże
# 272011.10.18, 17:36

Wilczyca
Ja nigdy nie chce być w ciąży i mieć dzieci. Mama mnie kochała, ale nie miała warunków, żeby mieć dziecko. Dzieciństwo kojarzy mi się z bezsilnością i beznadziejnością, zgadzaniem się na poniżanie ze strony rodziny, bo mamie w życiu nie wyszło. Ja zawsze będę uważać, że gdyby usunęła ciążę na pewno lepiej by sobie życie ułożyła.

Co do "gospodarki hormonalnej" po aborcji, chyba mniej szkody wyrządzi niż zmuszenie do rodzenia. I na pewno nie powoduje raka piersi jak niektórzy proliferzy próbują udowadniać.
# 282011.10.18, 17:50

Gunia
Jeszcze nawiązując do mojego posta o bogu, który nie lubi kobiet, to czasem cała ta pogoń męskiej nauki za źródłami wszelkiego stworzenia (komórki macierzyste, zapłodnienie w szkle, sztuczna macica) wydaje mi się próbą odtworzenia na męskich warunkach tego, czego do teraz potrafią dokonać tylko kobiety. Stworzenia od zera zupełnie nowego człowieka, który byłby tylko ich, nie musałby przechodzić tysiąca inicjacji, aby oddzielić się od kobiecości, z której się urodził itp. byłby w stu procentach mężczyzną ;-) Pewnie nawet nie miałby chromosomu X w swoich genach :P
# 292011.10.19, 08:34

koteczek
Voca, nie dalej jak w niedzielę odpaliłam sobie ten film - jest mocny, a zarazem obiektywny. Książka mocna, pisana ostrym języczkiem - też ją mam.
Zastanawiam się - jak za czasów kiedy było to dozwolone państwo radziło sobie ze służbą zdrowia? Może faktycznie wtedy były lepsze osoby na stanowisku ministra zdrowia które umiały to ogarnąć?
Widzę w zmienionym prawie zwycięstwo jednej opcji religijnej - tak stamtąd wynika.
Natomiast kiedy statek Langenort przypłynął do Polski byłam po drugiej stronie - też chciałam żeby jak najszybciej stąd spływał - i nie wstydzę się tego i nie żałuję że trzymałam z tamtymi. Wyobrażałam sobie choinka wie jakie zanieczyszczanie Bałtyku.
Na zmianę poglądów miały wpływ osobiste doświadczenia, ale powtarzać się nie będę, bo nie chcę.
Tak, teraz jestem głodna informacji i skoro masz takie, zajrzyj jak będziesz miała czas ;)

Wreszcie szczęśliwa - Miej gdzieś system.
Miej to gdzieś, to ty zdecydujesz kiedy i czy w ogóle chcesz być matką. Nie jesteś gotowa - i gitara.
Denerwuje mnie presja na kobiety - również spuścizna przodków - żeby spełniały rolę matki; a te które nie mogą lub nie chcą zaraz odsądzane są od czci i wiary.

Ja też, bynajmniej na razie nie chcę być matką. Raz - pewne leki które uszkodziłyby płód. Dwa - nieustatkowani ekonomicznie. I najważniejsze - nie gotowi psychicznie.
Buduję w swoim wnętrzu obraz matki jaką chciałabym być i widzę że znacznie się on różni od tego jak byłam wychowana. Wolę być późną matką ze wszelkimi tego konsekwencjami niż niedojrzałą do rodzicielstwa.
# 302011.10.19, 08:51

Voca
@Koteczek - widzę, że lekturę podstawową, a nawet średiozaawansowaną masz przeczytaną. :) To faktycznie, nie zostaje nic innego, jak debata. Ale mam wrażenie, że teraz raz na miesiąc się taka debata odbywa w Warszawie. :) Nic, tylko się na niej stawić. A książki szukałam. Znalazłam, ale w niej nic nie znalazłam na ten temat. Poszukam drugiej. Chociaż wydaje mi się, że skutki poronienia i aborcji są takie same.
# 312016.04.23, 14:13

Atlantyda
Ciekaw jestem (a właściwie to wcale nie) do czego posunęli by się rządzący, gdyby kobieta była w stanie siłą woli przerwać ciążę?

podobne artykuły

Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
Wraz z końcem lata we Wrocławiu rozpoczyna się już szósta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
Co to za człowiek? Jakie są jego fantazje? Jakie są jego marzenia? Co lubi w łóżku? Czego chce doświadczyć? Czy ujawnił Ci swoje tajemnice?
 
Dlaczego Twoja dziewczyna zmienia się w jędzę?
Heteroseksualni mężczyźni powinni sobie zadać pytanie: „czy chcę mieć za żonę Boginię czy jędzę?”
Bo fizjologia nie przewiduje dla kobiet stanów pośrednich.
 
Wakacyjna Misja na Marsa z Vocą, seks klubami i Świątynią Miłości
Posłuchaj mnie w Misji na Marsa. Z dwoma szalonymi marsjańskimi prowadzącymi rozmawiamy o seksie, skokach w bok i wycofywaniu się z seks-propozycji :)
 

najnowsze artykuły

Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
komentarze (1)
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
seksualność kobiet » artykuły
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
komentarze (6)
Ana-suromai to starożytny rytuał błogosławienia świata i udzielania mu swojej seksualnej mocy poprzez odsłonięcie kobiecych genitaliów. Tak kobiety błogosławiły świat m.in. w starożytnym Egipcie, o czym możemy przeczytać u Herodota i Diodora Sycylijskiego.
 








zobacz też

”Kwartet” w Teatrze Nowym - recenzja

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter