dział: artykuły

Czy łóżka lesbijek są zimne?

Agnieszka Weseli/Furja
dodano: 2012.11.13
Lesbijska śmierć łóżkowa...

Tak zwykło się tłumaczyć słynny termin lesbian bed death, określenie niepierwszej młodości i importowane z daleka: zostało ukute w 1983 roku przez socjolożkę i seksuolożkę z University of Washington, Pepper Schwartz.


Schwartz wraz z Philipem Blumsteinem prowadzili w latach 70. i początkach lat 80. pogłębione badania nad seksem Amerykanek i Amerykanów, których wyniki opublikowali w książce American Couples: Money – Work – Sex (Amerykańskie pary: pieniądze – praca – seks, 1983). Ta licząca sobie, bagatela, 29 lat praca uważana jest wciąż za fundamentalną i ceniona m.in. za dużą, dobrze dobraną próbę respondentek_ów. Porównano w niej pod względem wielu wymiarów życia, między innymi pod względem pożycia seksualnego, małżeństwa heteroseksualne, pary heteroseksualne (małżeńskie i prowadzące wspólne gospodarstwo bez ślubu) oraz żyjące ze sobą wiele lat pary gejowskie i lesbijskie.


Zdaniem badaczki i badacza pary lesbijskie uprawiają seks rzadziej niż jakiekolwiek inne pary, tym rzadziej w dodatku, im dłużej trwa ich związek.


Na niby, na aby aby, byle jak


Zadawane respondentkom i respondentom pytanie brzmiało: "Mniej więcej jak często w ciągu ostatniego roku ty i twoja partnerka/twój partner mieliście stosunek seksualny [uprawialiście seks]?” (w oryginale: About how often during the last year have you and your partner had sex relations?). Tylko około1/3 lesbijek z dwuletnim stażem w związku stwierdziła, że raz w tygodniu lub częściej, 47% lesbijek będących w długotrwałych relacjach „miało stosunek” raz w miesiącu lub rzadziej. Natomiast wśród heteroseksualnych par małżeńskich, pozostających w związku od 2 lat lub dłużej, 2/3 „uprawiało seks” raz w tygodniu lub częściej, a tylko 15% – raz w tygodniu lub rzadziej.


Również repertuar „technik seksualnych” lesbijek wydawał się bardziej ograniczony niż menu par heteroseksualnych i gejowskich, na przykład 61% lesbijek w stałych związkach seks oralny uprawiało rzadko lub nie uprawiało go wcale.


Z badań wynika, że lesbijki naruszały swoją monogamię z podobną częstotliwością, jak pary heteroseksualne (28% stwierdziło, że zdarzył im się co najmniej jeden kontakt seksualny poza stałym związkiem). Lesbijki zdradzały jednak o wiele rzadziej niż geje, natomiast, jak heteroseksualne kobiety, a inaczej niż heteroseksualni mężczyźni i geje, miewały raczej romanse niż przygodne kontakty seksualne. Blumstein i Schwartz ustaliły_li, że u osób heteroseksualnych seks poza związkiem był potajemny i nie musiał być związany z niezadowoleniem ze związku, z kolei niemonogamiczne lesbijki, częściej niż geje oraz heteroseksualne_i kobiety i mężczyźni, wyrażały niezadowolenie zarówno ze związku, jak i życia seksualnego w związku, lecz (przynajmniej, chciałoby się powiedzieć na tym etapie lektury!) rozmawiały o tym ze swoimi partnerkami.


Lesbijki, z którymi badaczka i badacz przeprowadziły_li wywiady, wolały od seksu genitalnego pozagenitalny kontakt fizyczny, na przykład przytulanie się, lecz 1/3 lesbijek, które w swoich związkach rzadko uprawiały seks genitalny, nie była zadowolona ze swojego życia seksualnego.


Nic dziwnego, że Blumstein i Schwartz musiały_li podsumować: lesbijki są mniej seksualne (less sexual) jako pary i jako jednostki, niż ktokolwiek inna_y. I wydaje się, że wyniki powyższych badań ukształtowały sposób myślenia o lesbijskiej seksualności na wiele lat.


Zahamowane romantyczki


W opiniach specjalistek z lat 80. i 90. XX wieku można wyśledzić coraz wyraźniejszy obraz lesbijskich związków jako współczesnych bostońskich małżeństw: silnych relacji, opartych na wspólnym życiu przez wiele lat, na fascynacji erotycznej i przywiązaniu, lecz o charakterze romantycznym, a nie seksualnym. Po 1983 roku w USA ukazało się wiele artykułów i książek na temat życia seksualnego – lub raczej problemów seksualnych – lesbijek, autorstwa takich praktyczek i klinicystek, jak Marny Hall, JoAnn Loulan i Margaret (Marge) Nichols. Loulan ustaliła na przykład, że 78% kobiecych par przeżywało okres wstrzemięźliwości seksualnej, który trwał nawet parę lat, a u 43% ponad 5 lat. Wspomniane badaczki skupiały się na zahamowaniach popędu seksualnego u lesbijek, opóźnieniu lub braku inicjacji seksualnej i niskim poczuciu własnej wartości.


Badaczki zastanawiały się, w jaki sposób na życie seksualne lesbijek wpływają socjalizacja w dominującej kulturze i związane z nią społeczne standardy „bycia kobietą”. Obok czynników, które działają na każdą i każdego z nas (przykłady z otoczenia, a zwłaszcza z rodziny, traumatyczne przeżycia z młodości, stan zdrowia fizycznego i psychicznego, zmienny poziom hormonów) w przypadku osób socjalizowanych jako kobiety z pewnością wpływ mają liczne negatywne komunikaty na temat seksualności. Należą do nich takie stwierdzenia, jak to, że seks jest czymś złym i brudnym (lub grzesznym), seks jest rzeczą zbyt intymną, by mówić o niej publicznie, kobiety nie powinny podejmować inicjatywy seksualnej, a ponadto są mniej zainteresowane seksem niż mężczyźni. Taki przekaz ma wyrabiać w kobietach „kulturową bierność”. Kultura jest również przedstawiana jako źródło cierpień, jeśli chodzi o wzorce, a raczej brak wzorców kobiecej seksualności. Rzeczywiście,w kulturze Zachodu, czyli chrześcijańskiej Europy, seksualność kobiet jest wyraźnie niedoreprezentowana w porównaniu z męską, wydaje się niejako odbiciem tej ostatniej, o ile w ogóle może się realizować, to poprzez relację z mężczyzną/wobec mężczyzny.


Oduczanie od seksu wpisuje się w proces kształtowania kobiety: opiekuńczej, nieagresywnej, nieasertywnej, widzącej siebie w relacji z innymi, a nie jako odrębną jednostkę, niesamodzielnej, odpowiedzialnej za dobry byt i dobre samopoczucie wszystkich bliskich osób. Gdy wreszcie dwie kobiety podejmują próbę stworzenia relacji ze sobą tylko, bez mężczyzny, to, jak zauważa Marge Nichols, amerykańska seksuolożka i psycholożka, która zaczęła publikować swoje prace pod koniec lat 80., „(...) wszelkie cechy – a także wypaczenia – kobiecości podlegają intensyfikacji”. Zatem kobieta + kobieta = DUŻO x więcej bierności, oziębłości, zahamowań...


W 18 miesięcy po zakończeniu swoich badań Blumstein i Schwartz stwierdziły_li najwyższy odsetek rozstań właśnie wśród par lesbijskich. Typowy scenariusz zakładał zdradę – nie one night stand jednak, lecz romans, a więc nową miłość i odejście odejście jednej z partnerek do nowej kochanki. Marge Nichols interpretuje ten powtarzający się schemat jako dowód tłumienia przez lesbijki potrzeb seksualnych: „Odchodzimy ze związku z powodu niezadowalającego życia seksualnego, ponieważ nowy związek daje nadzieję na lepszy seks”.


Pif-paf! z fuzji do seksu


W każdym długotrwałym związku, nie tylko lesbijskim, może dojść do spadku zainteresowania seksem. Współczesna kultura europejska stawia na indywidualizm, a jednocześnie istnieje w niej, z jednej strony, pogląd, że spełnienie i szczęście możliwe są jedynie w związku (z perspektywą przekształcenia go w „pełną rodzinę”), a z drugiej strony przekonanie, że udany związek to jedność dwóch osób, dwie połówki jabłka złączone na zawsze. Aby się skleić z drugą osobą na wieki, należy zrezygnować z części swojej osobowości – czasem proces ten występuje u obu partnerek_ów czasem u jednej.


„Terapeutka G. Delaney (1996) w następujący sposób opisuje typową śmierć pożądania: Kochankowie, szczególnie młodzi, lubią pojmować swojego partnera jako część samego siebie, dążą do stopienia się z nim w jedno. Lecz jeżeli ta druga osoba, ten ktoś, kto zwie się Ty, nie będzie miała zapewnionej odrębności i uznania jej odmienności, atrofia zniszczy erotyczny komponent związku”, pisze Alicja Długołęcka. Zdaniem psycholożek_ów, gdy bliskość emocjonalna i psychiczna, wyrażana w czułości i wzajemnej opiece, staje się zbyt silna, spada, a nawet całkowicie zanika wzajemna atrakcyjność seksualna partnerek_ów. Tak właśnie działa fuzja – stopienie się – nadmierne wzajemne uzależnienie. Podobno w przypadku par lesbijskich fuzja od pierwszej sceny miłosnej wisi na ścianie i zazwyczaj wypala. Pif-paf!


Pif-paf po raz pierwszy: nie pożądaj siostry swojej


Zdaniem Alicji Długołęckiej w stałych związkach kobiet fuzja pojawia się częściej niż w heteroseksualnych parach małżeńskich: ma to być wręcz charakterystyczny dla nich problem. A może nie do końca problem? Siostrzana więź, ze wszystkimi jej plusami, takimi jak wsparcie i zrozumienie, potrafi przecież zrekompensować utratę odrębności, indywidualności i szans samorealizacji. Więzi tej towarzyszą jednak nierzadko (lub zaczynają towarzyszyć z czasem) zamknięcie relacji, ograniczanie kontaktów społecznych do osoby partnerki i nastawienie „my dwie kontra cały świat”, nierzadko zupełnie uzasadnione. Siostry – współbojowniczki. Siostrzeństwo broni. Ale nie sposób nie zauważyć, że na polu walki na seks nie ma miejsca...


Pif-paf po raz drugi: matka swojej matki


Z badań przeprowadzonych w Polsce przez Alicję Długołęcką wynika, że lesbijki jako podstawę stałego związku wymieniają stabilność i bezpieczeństwo (40%), romantyczne uczucia (30%), więzi seksualne (20%), przezwyciężenie samotności (10%). Stabilność i bezpieczeństwo – zupełnie jakby poszukiwały... więzi z matką? Można to i tak interpretować. Psycholożki_odzy twierdzą, że aspekt relacji między matką a córką istnieje w każdym lesbijskim związku. Otrzymuje się w nim takie pożądane dary, jak „intymne ciepło, troska, poczucie bezpieczeństwa i zjednoczenia; wspaniałe poczucie tego, że kobieta się o ciebie troszczy, szanuje, tuli i kocha cię”. Lecz, niestety, „może [to] także przywołać niespełnione do tej pory pragnienia (bo któż nie dorastał z niespełnionymi pragnieniami?). Właśnie te niespełnione pragnienia są pułapką”, twierdzi, cytowana przez Atie Westendorp, Anne Swartz. A to dlatego, że „odczuwanie różnic pomiędzy dwiema stronami związku wywołuje uczucie strachu”, nie mówiąc o tym, że pożądanie między matką a córką to olbrzymie tabu kulturowe. Gdy związek przekształci się w relację córczano-matczyną, „kobiety uważają pożądanie, żądzę i pasję za zjawiska negatywne, takie, których należy się wstydzić. Nie inicjują seksu. Czekają, aż ta druga zacznie – to jest błędne koło”.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 1)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.11.15, 00:33

AwaS
Bardzo ciekawy artykuł.

podobne artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie? Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 
Pierwsze nietypowe orgazmy
Głosem zdławionym przez rozkosz spytałam, czy wie, co mi robi. W odpowiedzi wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, gdzie kochaliśmy się całą noc...
 

najnowsze artykuły

To słowo na M
seksualność kobiet » masturbacja
To słowo na M
Nie, nie chodzi o ”M jak miłość”. Chodzi o tę rzekomo brzydką czynność, która z miłością może mieć mało wspólnego. Tak, M jak Masturbacja. Zwana inaczej autoerotyzmem, onanizmem czy samogwałtem (swoją drogą, czy to słowo nie insynuuje, że jest to gwałt, czyli coś wymuszonego?). Naznaczona taką ilością przesądów, tabu i niedopowiedzeń, że może lepiej zostawić ten temat i iść do domu?
 
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 









zobacz też

„Kobiety mnie przyjęły” - ceremonia pierwszej miesiączki

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter