dział: artykuły

Corazón espinado. Miłość czy nałóg?

Voca Ilnicka
dodano: 2013.04.27
Każdy ma jakieś doświadczenia miłosne, doświadczenia są tak różne, jak różne są osoby i pewnie wiele osób podałoby wiele definicji miłości. Zanim jeszcze zakochamy się po raz pierwszy, o miłości dowiadujemy się z kultury – książek, filmów oraz piosenek.

Poznajemy Jacka Soplicę, który z miłości do Ewy Horeszkówny zrujnował swoje życie, Annę Kareninę, która wskoczyła pod pociąg, nieszczęsnych kochanków Romea i Julię, Tristana i Izoldę, podśpiewujemy sobie o tym, że „Miłość Ci wszystko wybaczy, smutek zamieni Ci w śmiech. Miłość tak pięknie tłumaczy: zdradę i kłamstwo i grzech” albo że miłość boli („love – it hurts”), a tym samym zaczynamy wszelkie cierpienia i ból utożsamiać z miłością. Sama wychowałam się na powieściach takich jak „Przeminęło z wiatrem”, z których dowiedziałam się, że miłość kończy się rozstaniem oraz piosenkach, ostrzegających przed miłością. I bez względu na gatunek muzyczny czy kraj, w którym dana piosenka powstała, zawsze było o tym samym: corazon espinado, broken heart, złamane serce boli, miłość to cierpienie, when you born a lover – you born to suffer, miłość jest niebezpieczna, wymaga poświęceń, a bez tej drugiej osoby nie ma po co żyć i najlepszym wyjściem jest właściwie samobójstwo... Ten scenariusz od euforycznego zakochania po tragiczną śmierć znajdziemy w przytłaczającej liczbie tekstów: antycznych tragediach, filmach z Bradem Pittem, w utworach Mickiewicza i Depeche Mode. Dlaczego więc mielibyśmy wątpić w to, że miłość boli, skoro uczymy się o tym i na lekcjach polskiego, i z MTV?


Miłość to ból” – rzekł zając jeża ściskając...


Mając takie właśnie pojęcie o miłości, odczuwając cierpienie w związku – czy to romantycznym czy też małżeńskim – kiwamy ze zrozumieniem głową: no tak, miłość boli, miłość rani, miłość doprowadza do szaleństwa, miłość niszczy tak bardzo, że kolejne zakochanie jawi się jako wypicie śmiertelnej trucizny.


Jeśli i Ty kiwasz ze zrozumieniem głową, mam dla Ciebie ważną informację – całkiem możliwe, że to, co odczuwasz, to wcale nie jest miłość, tylko nałóg. Pewnie nie jest trudno Ci zrozumieć, że ktoś uzależniony od alkoholu czy narkotyków zamiast życia ma piekło, ale czy życie zawsze musi być piekłem? Życie alkoholika boli, bo nałóg boli. Tak samo jest z miłością – jeśli zamiast zdrowej miłości w Twoim życiu jest miłość nałogowa – nic dziwnego, że cierpisz.


Miłość może tylko kochać!


Miłość nie rani, miłość nie boli, miłość może tylko kochać. To, co boli, to toksyczny związek, w którym czujesz się wykorzystywana, niekochana, niedoceniona, porzucona. Może Twój mąż w ogóle Ci nie pomaga, może wraca do domu późno po pracy, potem zasiada przed komputerem (znów praca), a potem nie znajduje czasu nawet na to, żeby Cię pocałować przed snem. Może Twoja dziewczyna ciągle zdradza Cię i oszukuje, a potem przeprasza i obiecuje poprawę. Może Twój mąż wraca do domu pijany i wszczyna awantury. Może wysprzedaje Twoją biżuterię, żeby kupić narkotyki. Może Cię bije, może Cię poniża, może krytykuje sukienki, które nosisz, obiady, które gotujesz lub ciało, które masz. Może Twój ukochany jest po prostu niebieskim ptakiem, tonie w długach, nie chce z Tobą rozmawiać o przyszłości i wychowaniu dzieci. A może po prostu rani Cię bolesnymi komentarzami lub drwinami, które potem obraca w żart, a kiedy się buntujesz, twierdzi, że w ogóle nie masz poczucia humoru. Sposobów na to, żeby zadać ból partnerce życiowej jest multum. Ważna jest jedna rzecz – jeśli tkwisz w związku z osobą, która Cię krzywdzi – co Cię w tym związku/relacji trzyma? Czy trzyma Cię miłość, czy może też głębokie przekonanie, że pełne bólu i poniżenia życie z kimś jest lepsze niż samotne życie i że bez drugiej osoby sobie nie poradzisz?


Jeśli jesteś osobą, która kocha siebie, nie trwasz w związku, który zamiast miłości przynosi cierpienie! Nie ważne, kim jest Twój partner – alkoholikiem czy też „tylko” wiecznie obrażonym na świat i Ciebie małym chłopcem, który każdego dnia musi Ci dogryźć przykrą uwagą – jeśli zadaje Ci rany, a Ty się nie bronisz i pozostajesz z nim w imię „miłości” - możesz być osobą uzależnioną od bycia w związku / nałogowo kochającą / uzależnioną od miłości / kobietą kochającą za bardzo. Nie ważne, czy są to rany fizyczne, seksualne czy emocjonalne, ważna jest Twoja reakcja. Jeśli umiesz powiedzieć „stop” i wyjść ze związku, w którym doznajesz krzywdy – wszystko jest w porządku. Jeśli zaś tkwisz w toksycznej relacji i nazywasz ją miłością – coś zdecydowane nie gra... Jeśli każdy z Twoich kolejnych partnerów Cię rani, być może już czas, żebyś zapoznała się z nałogowymi zachowaniami kobiet kochających za bardzo, zmieniła swoje schematy postępowania, które przyciągają do Ciebie kolejnych nie-kochających / zadających ból partnerów/partnerki i rozpoczęła nowe życie pełne kochającej miłości.

  

Jeśli podejrzewasz, że to być może Twój problem, sięgnij po książki: "Nałogowa miłość", "Toksyczna miłość", "Kobiety, które kochają za bardzo". 



VI.jpg
Autorką artykułu jest: 
Voca Ilnicka, edukatorka seksualna, trenerka, twórczyni serwisu Seksualnosc-Kobiet.pl, popularyzatorka pozytywnego i życzliwego podejścia do cielesności i seksualności; autorka e-booka „Seksualność kobiet” (2010) i współautorka „Weź kąpiel w płatkach róż. Jak polubićmiesiączkę” (2010). Warsztaty dotyczące płci i seksualności prowadzi od roku 2007, a warsztaty tylko dla kobiet od 2011 roku. Prowadzi także zajęcia spotkaniowo-przytulankowe dla wszystkich, kursy samoświadomości seksualnej, sporadycznie rozmaite warsztaty, spotkania i wykłady. Tworzy przestrzeń pełną serdeczności dla seksualności zarówno kobiet, jak i mężczyzn (i pozostałych osób). Na jej kanale You Tube można znaleźć wiele krótkich, bezpruderyjnych filmików ukazujących seksualność jako część życia i doświadczenia kobiet.
Tematykę seksualności zgłębia od lat, ucząc się od kobiet takich, jak: dr Betty Dodson, dr Shakti Mari Malan, Nancy Friday, Catherine Blackledge, Deborah Sundahl, Pema Gitama, Natalia Miłuńska, Luna Mierzewicz, Karo Akabal i wielu innych kobiet i mężczyzn. Uczestniczy w warsztatach i kursach edukacji seksualnej, rozwoju osobistego, edukacji dorosłych, tantry, świętej i świadomej seksualności. Jej wypowiedzi, relacje z jej warsztatów oraz wywiady z nią znaleźć można m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Sensie”, „Polityce”, „Elle”, „Zwierciadle” itp.

v.ilnicka [at] seksualnosc-kobiet.pl

 
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 8)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12013.04.27, 21:24

azalia
Po przeczytaniu tego artykułu, zaczęła mnie zastanawiać jedna rzecz. Czy można być "kobietą kochającą za bardzo" lub "nałogowo" w szczęśliwym związku? Bo chyba zdarza się zatracenie siebie dla dobrego człowieka. . . Jeśli tak, to jak stwierdzić że ma się problem i jak go zwalczyć?
# 22013.04.27, 21:52

V
@Azalio - polecam przejść na stronę www Kobiece serca - link jest w tekście - i zobaczyć ich kwestionariusze. Polecam też wymienione niżej książki. Szczególnie "Toksyczną miłość" - w niej wyszeczgólnione są wszelkie fazy nałogu miłości.

Osoby, które kochają nałogowo, mają też bardzo mocno rozbudowany mechanizm zaprzeczenia. Wielu rzeczy nie widzą. W domu rodzinnym często uczymy się zaprzeczać rzeczywistości - często wnosimy taki sposób bycia w związki. On zdecydowanie szuka ucieczki od związku w pracy lub na siłowni, wraca do domu późno, kładzie się spać, ale my jesteśmy "wyrozumiałe", tymczasem intymność w związku zamiera. Ale fasada jest perfekcyjna - wspólne wyjścia, wspólni znajomi, pieniądze na koncie i piękne, wysprzątane mieszkanie. Jedyny problem w tym, że często jest to puste mieszkanie.

Partner/ka wcale nie musi być osobą uzależnioną od alkoholu lub nadużywającą przemocy. Równie dobrze może być niedostępna emocjonalnie, chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest do rany przyłuż. Temat jest naprawdę złożony. Polecam warsztat Eugenii Herzyk 8-9 czerwca w Krakowie. Tytuł: Pułapki miłości - może ten warsztat Ci pomoże się zorientować w sprawie?
# 32013.04.28, 16:26

Marysia
Mój chłopak czasem powie coś złośliwego i jak się obrażam, mówi, że to żart. Ostatnio powiedział, że rozpił się przeze mnie. Obraziłam się, a on powiedział, że to żart. . . Obwinia mnie o to, że jego matka wtrąca się do naszego związku. Ostatnio tak mnie powyzywała i rzucała moimi rzeczami, że bałam jej się i wezwałam policję, bo on nie potrafił jej wygonić z domu. Powiedział, że tego nie zrobi. A ja bałam się, że ona mnie zaatakuje np. nożem (wpadła w histerię, zachowywała się strasznie, krzyczała, wyzywała mnie i rzucała moimi rzeczami). Od tej pory on mieszka z mamą, bo ja jestem ta zła i to ja spowodowałam, że nie możemy ze sobą mieszkać. Rzekomo za mało pomagałam mu w obowiązkach domowych, ale skoro ciągle mnie krytykował (obiad niedobry, kuchenka źle umyta), to zwyczajnie mnie zniechęcał. Druga rzecz to wtrącanie się we wszystko jego matki. Potrafiła przyjść i grzebać mi w moich rzeczach, a on nie widział problemu (,,przecież chce ci pomóc"). Jednak ja chce z nim być, bo go kocham i zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd.
# 42013.04.28, 16:32

V
@Marysiu - nikt nie każe Ci się z nim rozstawać. Ale zobacz, że doznajesz krzywdy w tym związku, a on zupełnie się za Tobą nie ujął! Wprost przeciwnie - obwinia Cię. Polecam, żebyś się zapoznała z literaturą podaną na dole pod artykułem. Naprawdę zachęcam do lektury. :) "Kobiety, które kochają za bardzo" bez problemu ściągniesz z jakiegoś chomika albo wypożyczysz z biblioteki.
# 52013.04.28, 17:15

Marysia
Postaram się przeczytać, jeśli będę miała sposobność. Tak nie ujął się za mną, ale to jego matka. . . ?
# 62013.04.28, 22:06

AwaS
Marysiu, nie będę dyplomatyczna. Wiej czym prędzej! To, co opisałaś, jest przerażające. Nie rozumiem, dlaczego niektóre kobiety pozwalają się krzywdzić. To nie jest związek.
# 72013.04.29, 18:30

Lulu
Od jakiś dwóch tygodni prawie w ogóle nie gadam z moją ukochaną osobą. . . nie chcę się z nią rozstawać, ale mnie to już trochę denerwuje. To jest związek na odległość i nie mamy możliwości jako takiego dojazdu :( nie wiem co robić.
# 82013.05.03, 11:43

Biały Kruk
Marysiu, to zupełnie naturalne, że kochasz swojego męża i nie chcesz odchodzić. Natomiast też zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim jesteś Ty, Twoje potrzeby szacunku, bezpieczeństwa, prywatności, nietykalności Twoich osobistych granic. To, co opisujesz, nie świadczy o Twoich błędach - świadczy o tym, że w rodzinie Twojego męża stosowana jest przemoc.

Jeżeli boisz się teściowej, możesz - w takiej sytuacji jak opisałaś - wezwać policję. To jedna z tych sytuacji, w których policja ma obowiązek interweniować tak długo, aż Ty sama poczujesz się bezpieczna. Teraz, z tego co rozumiem, w żaden sposób Ci nie zagraża, ale jeśli sytuacja by się powtarzała. . .

Możesz też w każdej chwili zadzwonić na Niebieską Linię (0 801 12 00 02, ze stacjonarnych płatny tylko 1. impuls) i wspólnie z psychologiem zastanowić się, co możesz zrobić w tej sytuacji takiego, co byłoby dla Ciebie pomocne i jednocześnie zgodne z Twoimi potrzebami. . . lub po prostu się wygadać.

podobne artykuły

Pułapki chorej miłości
Aby móc zbudować satysfakcjonujący związek, kobieta powinna zacząć od zbudowania siebie. Jeśli to uczyni, jej ukochany mężczyzna będzie stanowił tylko jedną ze sfer jej życia, a nie jedyną. Uniknie przez to pułapki chorej miłości, w którą złapana nie będzie mogła bez niego żyć…
 
Uzależniona od mężczyzny
W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku pojawił się termin „nałogu miłości” (love addiction). Ludzie dotknięci tym nałogiem traktują związek z partnerem jako ucieczkę od swoich problemów, antidotum na wewnętrzną pustkę. Związek taki nie stymuluje rozwoju osobowości i samorealizacji. Bardzo często w takim związku partnerzy są od siebie uzależnieni wzajemnie, a przez to bardzo trudno go zerwać.
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

„Waginatyzm” instalacja Iwony Demko

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter