dział: aborcja

Syndrom poaborcyjny?

Iwona Gal
dodano: 2011.04.21
Terapeuci pro-life wmawiają kobietom syndrom postaborcyjny - twierdzi psycholożka Beata Zadumińska autorka tekstu ”Syndrom poaborcyjny. Laboratorium hodowania kryzysu” zamieszczonego w książce ”A jak hipokryzja”

Iwona Gal: Czym jest syndrom proaborcyjny?


Beata Zadumińska: Termin syndrom poaborcyjny - PAS, powstał, jako określenie rodzaju zaburzeń poaborcyjnych, powiązanych z zespołem stresu pourazowego. Jednak od 1994 r. termin PAS nie jest już wymieniany w podręczniku klasyfikacji zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Mimo tego nadal prowadzone są nad nim badania, publikuje się opracowania dotyczące tego syndromu - głównie w kręgach powiązanych ze społeczną nauką Kościoła. Środowiska pro-life naciskają, aby powtórnie wprowadzić PAS do oficjalnych spisów jednostek chorobowych.


Możemy jednoznacznie stwierdzić, czy syndrom poaborcyjny istnieje lub nie?


Przerwanie ciąży nie wiąże się automatycznie z depresją i podobnymi negatywnymi skutkami, jak głoszą środowiska pro-life. Aborcja wiąże się z dużym kryzysem. Jednak wiele zależy od struktury psychicznej danej osoby, do wszystkich przypadków należy podchodzić indywidualnie. Praca z kobietami, które usunęły ciążę pokazuje, że ok. 1/3 odczuwa przewlekłe, negatywne skutki, 1/3 uskarża się na przejściowe i samowygaszające się trudności, zaś 1/3 bardzo szybko i bez znaczących powikłań psychologicznych wraca do stanu funkcjonowania sprzed zabiegu. Trudno przy tym wyraźnie rozgraniczyć emocje związane z samym zabiegiem, od emocji wywołanych aurą społeczną dotyczącą zabiegu.


Jakie inne czynniki wpływają na stan emocjonalny kobiet?


Sytuacja, w której kobieta rozważa zabieg przerwania ciąży jest zawsze złożona i z reguły towarzyszą jej trudne emocje. Tajemnica, brak możliwości rozmowy i wsparcia osób bliskich czy instytucji, cała sfera "pokątności". Do tego dochodzi ryzyko osób trzecich - tj. lekarzy, pielęgniarek i nielegalny obrót finansowy. To są wszystko bardzo poważne stresory. Jeśli dodamy do tego lęk przed nastawieniem i reakcją służb interwencyjno - psychologicznych, które mogą reagować stygmatyzująco i nawet -jak to niestety się zdarza - odmówić wsparcia przez wzgląd na osobiste nastawienie - to sytuacja jest mocno kryzysotwórcza.


Jak przebiega terapia?


Wszystkie szkoły terapii uznające nieuchronność występowania PAS w wyniku usunięcia ciąży mają charakter rekonstrukcyjny. Środowiska pro-life twierdzą, że aborcja zawsze skutkuje syndromem proaborcyjnym, który ma jednak naturę odroczoną: nawet jeśli w pierwszym, bezpośrednim okresie po zabiegu dominuje poczucie ulgi, to nawet w kilka lat po zabiegu aborcji musi się pojawić jakaś dysfunkcja psychiczna. Jeśli tak się nie dzieje, to terapia wydobywa z mroków nieświadomości takie właśnie reakcje - w pewnym sensie je rekonstruuje, bądź konstruuje. Terapeuci pro-life opierają się na założeniu, że jeśli nawet kobieta subiektywnie nie odczuwa powikłań psychologicznych po zabiegu usunięcia ciąży, to obiektywnie takie powikłania ma i pozostaje tylko kwestia odpowiedniego prowadzenia terapeutycznego, by potrafiła je odkryć, odczuć i być może wyleczyć.


Nie sposób ustalić związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy ich wystąpieniem a wykonanym zabiegiem usunięcia ciąży. W części przypadków, z którymi się zetknęłam, kobiety sądziły, że jeżeli nie będą odczuwały żalu i poczucia winy za dokonany zabieg, to nie wejdą w relacje z terapeutą, doświadczą potępienia i odrzucenia - czyli wtórnej, naznaczającej traumy.


Jaki skutek przynoszą Pani zdaniem takie formy nakłaniania kobiety do nieprzerywania ciąży, jak zmuszanie do obejrzenia wcześniej zdjęć płodu? Plany wprowadzenia takiej ustawy są np. w Teksasie.


Taka przymusowa praktyka ma jeden cel - wywołać ból, wprowadzić zamęt i nie wprost zakomunikować brak akceptacji otoczenia dla decyzji o przerwaniu ciąży. W moim odczuciu w sytuacji zawodowej nikt nie ma prawa do takiego ferowania swoich osobistych sądów. Nikt bowiem wprost nie kwestionuje faktu, że kobieta decydująca się na przerwanie ciąży pozostaje świadoma i zdrowa psychicznie, jest więc zdolna do czynności prawnych. Może ona więc w sytuacji wyboru zaakceptować propozycję, obejrzenia zdjęć płodu. Taka potencjalna możliwość - np. przedstawiona w formie informacji zawartej na ulotkach - jest jak najbardziej do przyjęcia. Jednak przymus - zarówno oglądania zdjęć płodu jak i przymus odstąpienia od decyzji aborcji - jest formą przemocy instytucjonalnej i jako taki stanowi brak poszanowania elementarnych praw człowieka do samostanowienia.



Beata Zadumińska - feministka, absolwentka psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, Szkoły Psychoterapii Psychoanalitycznej i Szkoły Psychoterapii Psychodynamicznej. Od ponad 15 lat pracuje jako psycholożka, specjalizuje się w problematyce traumy seksualnej i interwencji kryzysowej względem ofiar przemocy.


Źródło: Wysokie Obcasy


Książka A jak hipokryzja.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 7)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12011.04.27, 09:38

lord Jim
A co z elementarnym prawem tego płodu do stanowienia? On tego prawa nie ma? To nie człowiek więc prawa mu nie przysługują?
# 22011.04.27, 18:39

Wilczyca
Jim, Ty może zacznij się zajmować tymi niechcianymi oddanymi dziećmi, bo jakoś tłumów przed ośrodkami adopcyjnymi nie widzę, ani tłumów wolontariuszy do pomocy upośledzonym dzieciom w domach dziecka, a nie wymądrzaj się jakie to wielkie prawa ma cytoblasta. Jest zależna od kobiety i to ona o niej decyduje. W normalnych krajach, nie ma ani stygmatyzowania, ani ograniczania prawa kobiety do decydowania o swoim życiu i ciele.
# 32011.04.28, 11:09

Cytoblasta
A wiesz, Wilczyco, że wielu ludzi leży całkowicie zależnych od płuco-serca i tylko ono o nich decyduje? O jakich to normalnych krajach mówisz? Irlandia jest już nienormalna? A USA do bodajże 1973? A skoro panna Wilczyca nie chce adoptować cytoblast, bo to nie ludzie (więc można je nawet zamordować), to może niech sama coś zaadoptuje z gatunku prawdziwych człowieków? Ale jest inne rozwiązanie na opróżnienie domów dziecka - zaczaić się na przyszłego "pensjonariusza" kiedy jeszcze nie jest człowiekiem i go zlikwidować. Wtedy zniknie problem braku tłumów przed ośrodkami adopcyjnymi. Za to pojawią się inne - przed aborcyjnymi. Tak właściwie to adoptować powinni właśnie zwolennicy aborcji. Bo przecież według nich donoszenie każdej ciąży to kwestia wyboru. Więc co jak co, ale tacy ludzie mają zawsze wolne ręce, żeby poniańczyć jakieś dziecko, które "miało nieszczęśćie" urodzić się niechcianym. Ci, którzy jednak skrobankami się brzydzą niańczą swoje, więc nie obciążajmy ich dodatkowymi obowiązkami. Ja wiem, że jak się patrzy na to niechciane maleństwo, które jeszcze parę miesięcy temu cytoblaściło się w woda płodowych, korci, żeby jednak je jakoś "uszczęśliwić" dezintegracją. Ale jak? Jak ono tak na mnie patrzy - no nie potrafię mu tej przyjemności zafundować. Ale ja, cytoblastka, nie mogę tak patrzyć, więc. . .
# 42011.04.28, 13:40

Wilczyca
Idź się lecz hipokryto.
# 52011.04.28, 13:45

Wilczyca
Przed ośrodkami adopcyjnymi powinni być wszyscy deklarujący się jako prolifowie. Wtedy problem by kompletnie znikł. Cytoblasty adoptować się nie da, bo jak? W słoiku chcesz ją hodować? A skoro to już człowiek to czemu poronionym 12 tygodniowym płodom nie robi się pogrzebów tylko lądują w odpadach medycznych?
# 62011.08.23, 15:00

koteczek
Wilczyca: piszesz, że 12tygodniowym płodom nie robi się pogrzebów - tym jestem zaskoczona, bo mnie się obiły historie pogrzebów płodów w podobnym wieku. . . poroniony płód można w każdym wieku zabrać i sprawić mu pogrzeb, pomijam opór lekarzy.
Życie i tym podobni: polityka prorodzinna i prozdrowotna jest w tym kraju guzik warta. Zacznijcie od tej strony! Niech ktoś z was pomoże konkretnej matce; załóżcie przedszkole w którym będą niewygórowane ceny, bądźcie przychylnymi pracodawcami dla matek itp. . .
Problem aborcji nie zniknie - lepiej więc, by kobieta dokonała tego w bezpiecznych warunkach, nie pokątnie, w zagrożeniu jej życia. . . jeśli by była legalna, w co wątpię pojawia się inny problem : skąd NFZ wziąłby pieniądze na zabiegi skoro ta instytucja jest w pożal się stanie; szpitale padają. . .
# 72011.08.23, 17:12

Wilczyca
@koteczek, przyznaję, że popełniłam błąd z tymi pogrzebami, bo rzeczywiście się odbywają (ale spotkałam się z księżmi, którzy nie chcą chować płodów). Skąd wiesz, że nie pomagamy? A nie każda kobieta w ciąży chce i może być matką. Na pomaganie powinny iść pieniądze, które prolifowie przeznaczają na swoją kłamliwą propagandę. Tutaj chodzi przede wszystkim o godność kobiety.

podobne artykuły

Aborcja była moją najlepszą życiową decyzją
Ciąża nie była wynikiem gwałtu, nie była zagrożona. Ale czuję, że zagrażała mi. Wiem, że moje życie by się całkowicie rozsypało, ja bym się rozsypała, wszystko, o co tak długo walczyłam, też by się rozsypało. W tamtym okresie byłabym naprawdę złą, nieradzącą sobie z dzieckiem i prawdopodobnie niekochającą matką z depresją.
 
Moja ciąża to moja sprawa i żaden chłop nie będzie mi nic kazał
Nie widziałam nigdy w tamtej poczekalni kobiet, których ciąża była wynikiem „rozrywkowego” stylu życia.
 
Natalia Przybysz o aborcji
Chciałabym, żeby kobiety przemówiły swoim głosem. Żeby zaczęły mówić o tym doświadczeniu. Tak jak w latach 60. przemówiły Amerykanki. A potem w latach 70. Francuzki. To doświadczenie istnieje, jest częścią kobiecego życia. To indywidualna sprawa i każda kobieta powinna móc zadecydować o tym sama – czy chce urodzić, czy nie. A to, jak do tego potem podchodzimy, czy to był problem, czy nie, to też nasza sprawa – jakie ceremonie będziemy chciały odprawiać, by sobie z tym poradzić. To nie sprawa mężczyzn w rządzie i w Kościele.
 
„Zdążę wyjąć”, czyli o tym, że ciąża nie bierze się z masturbacji
Założę się, że gdyby mężczyźni – zamiast ciążowego brzucha – mieli np. status na fejsie typu „Adam jest w ciąży z Basią” (i ciekawe co na to jego żona), to „nielubienie prezerwatyw” nie byłoby tak popularne, a metoda „zdążę wyjąć” przyprawiałaby o palpitacje serca i nieprzespane noce nie tylko „rozhisteryzowane” kobiety. Sądzę też, że szybko okazałoby się, że prawo do aborcji Polsce nagle postrzegane jest jako prawo człowieka, a nie „mordowanie niewiniątek”, bo nagle stałoby się potrzebne mężczyznom.
 
Ceremonia szacunku dla kobiet, które miały aborcję
Jeśli ktoś jest permanentnie na polu walki, jeśli czerpie z tego wielką satysfakcję, to jego język, będąc projekcją takiego sposobu postrzegania rzeczywistości, pełen będzie słów takich, jak „morderczynie”, czy „zabójczynie”, bo przecież wiadomo, że pole walki służy zabijaniu.
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

„Kobiety mnie przyjęły” - ceremonia pierwszej miesiączki

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter