komentowany artykuł:

Słodka kurwa, słodka księżniczka
Słodka kurwa, słodka księżniczka
Przez weekend mierzyłam się z ladacznicą, grzesznicą w sobie. Aż samą mnie dziwi to, co piszę, gdyż nigdy nie poczuwałam się ani do bycia ladacznicą, ani tym bardziej – grzesznicą! Słowa te - wydaje mi się – pochodzą z jakiejś równoległej rzeczywistości, do której nigdy nie należałam.
czytaj komentowany artykuł »
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 4) / 4

# 12014.05.19, 14:38

Biały Kruk
Przez cały tekst - za pierwszym, drugim i trzecim razem - uwierała mnie ta "ladacznica" i "grzesznica". O ile tu: "Złośnica, zbereźnica, słodka księżniczka, kurwa i zdzira, czuła kochanka, kochająca żona, kapłanka seksualności" jest dla mnie jasne, że jedna osoba (hm, niekoniecznie kobieta, mój partner zna mnie w niemal każdym z tych wydań XD) może być tym wszystkim. . . i jeszcze pewnie kilka określeń by się znalazło (mnie brakuje ukochanej dziwki). . . o tyle z "ladacznicą" i "grzesznicą" mam problem. Kulturowy.
Bo dla mnie "ladacznica" to archaizm, to słowo mnie drażni tylko o tyle, że nie kojarzę tego ze współczesnością. Odbieram ją trochę jak "białogłowę" - której w tym tekście nie ma, ale przynajmniej ją znam. "Ladacznicę" niby widywałem wielokrotnie w powieściach, ale tak naprawdę kojarzę tylko z Twoimi tekstami (w tym pamiętną dyskusją na Facebooku), no i tym warsztatem. Z kolei "grzesznica" z kolei jednoznacznie wprowadza patrzenie na siebie z perspektywy religijnej (ba, zawężonej do pewnych religii) i przyznanie "grzeszę" lub "ktoś uważa, że grzeszę". A jeśli się na siebie z tej perspektywy nigdy nie patrzy, nie z powodów seksualnych tylko światopoglądowych?
Więc niby uwiera, ale dlatego, że obce. Gdyby całość skupiała się wokół "Świętej Dziwki" - po czym przeczytałbym ten mocny akapit z "Zbyt. . . odważne? Zbyt gorszące? Zbyt otwarcie seksualne?" - zrobiłbym "AHAAAAA!". A tak to wiszę na tym języku i wiszę :D
Poza tym tekst świetny. Warsztat też brzmi jakby był świetny :)
# 22014.05.19, 17:19

obudzony ze snu
Media i całe otoczenie tak miesza wam w głowach że tracicie swą prawdziwą kobiecość.
Taki kurs mało co da a uśpi tylko niepokój który gdzieś tam się pojawił, zamiast rozprawić się z nim.

Co zrobić ??? To proste i mega trudne zajrzeć w głąb siebie w ciszy, zacząć patrzeć i słuchać siebie swego najcichszego głosu, oglądać świat. Nie oczekiwać i nie krzywdzić nie prowokować.

Kobiecość to świątynia miłości pełna duchowego ciepła mądrości ale i fizyczności. Lecz nawet najlepsza świątynia bez odpowiednich fundamentów z czasem runie łechtana prądami wody wiatru prowadzać do kolejnej próchnicy w fundamentach osobowości.
# 32014.05.19, 23:30

AwaS
A mnie mierzi taki język, stygmatyzujący, szufladkujący, obraźliwy. Gdyby ktoś tak powiedział o mnie, nie obeszłoby mnie to, bo tak siebie nie postrzegam, choć może byłoby mi przykro, ale nie użyłabym takich okresleń również w stosunku do innej kobiety, nawet takiej, której, powiedzmy, nie lubię. Nie przemawiają też do mnie w ogóle konotacje religijne, bo jestem kompletnie areligijna i nie zamierzam wpisywać się w taką retorykę. Generalnie - precz ze stereotypami!
# 42014.05.28, 18:04

kama
Czy przedostatnia rycina przedstawia Babalon?! To dopiero ciekawa postać.






zobacz też

„Porady bezwstydnej dziewczyny – rozkosze niegrzecznego seksu”

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter