| # 12 | 2011.12.12, 23:07 |
![]() Anulka | Ha, mam niemal te same przemyślenia, co autorka tekstu :) Ja również jako dziewica przekonana o przeżyciu pierwszego razu z "tym jedynym" poznałam kogoś, kto zachwiał moją pewnością co do czekania na niewiadomokogo do niewiadomokiedy. . . Byłam zdziwiona własną bezwstydnością, kiedy coraz dalej posuwaliśmy się w pieszczotach. W tej chwili mam już swój pierwszy raz za sobą i choć nie był "wymarzony" niczego nie żałuję. Nie mam pewności, że kiedyś się zakocham, więc na co czekać? Choć z drugiej strony jestem ciekawa jak to jest z kimś do kogo czuje się coś więcej. . . Pozdrawiam ;) |
| # 11 | 2011.12.05, 22:39 |
![]() Caricia | Zgadzam się z autorka na pewno w jednym: miłość nie gwarantuje cudownego czy choćby udanego seksu. Także w tej sferze nic nie przychodzi bez zaangażowania obu stron (szczególnie panowie mają często duże oczekiwania przy minimum własnych starań), a także szczerości (dziesiątków otwartych rozmów) i zaufania. A o to wszystko jednak najłatwiej w uczuciowym związku. . . :-) Czasami myślę że dla większości z nas pierwszy raz był pełen własnych niedoskonałości, niezręczności (w tym dla mnie) :) a przy tym dobrze jeśli możemy wspominać go bez kaca, lecz przeciwnie, ciepło. Także mi ciężko polecić czekanie na "tego jedynego / tę jedyną", ponieważ rzadko od razu poznajemy właściwą osobę. Choć jeśli, jeśli ktoś autentycznie poczekał, a przy tym trafił fantastycznie, na partnera nie tylko do łóżka, ale na co dzień i na całe życie, to moje wyrazy uznania. Wybrać trafnie, to dla mnie dużo ważniejsze niż tzw. zachowanie dziewictwa lub udany pierwszy raz. W Twojej historii brakuje mi choćby wzmianki o jego nastawieniu do Waszej coraz bliższej znajomości. Ok, nie o tym jest to opowiadanie :) |
| # 10 | 2011.11.30, 23:14 |
![]() fiutomanka | Dobry artykuł. Chłopak może przelecieć dziewczynę dla samej przyjemności, to dziewczyna może tak samo przelecieć chłopaka. Konieczność związku uczuciowego, żeby kobieta "była gotowa" na seks to mit. Jedynie nie rozumiem, dlaczego autorka artykułu wciąż nie poszła na całość. Mimo wszystko się waha? |
| # 9 | 2011.11.29, 21:44 |
![]() Pijany już lump | Nie wiem, czy moje komentarze są do podobania się, nie bzykam na lewo ani na prawo, nie było u mnie problemu, gdy kobieta chiała się bzykać. Myślę jednak, a właściwie jestem pewien, że gdy autorka straci wreszcie dziewictwo to zmieni swój punkt widzenia na wiele spraw. Jednak jest to urocze, gdy osoba odkrywająca dopiero te tematy stara się wypowiedzieć ;) Czekamy na kolejne odkrycia! |
| # 8 | 2011.11.29, 19:26 |
![]() Nat | Voca, ależ ja się z Tobą zgadzam! Można, owszem, pożądać wroga, tak jak pożądać czegoś, czego się boimy. |
| # 7 | 2011.11.29, 18:12 |
![]() Sklepowy lump | Można taką przelecieć, a ona by to zrozumieć napisze artykuł o swoich przeżyciach. Btw. , myślę, że też eutanazja nam się przyda. . . po co starcy mają się męczyć nie będąc potrzebni, no i też za starzy są by używać, co to za życie! |
| # 6 | 2011.11.29, 15:46 |
![]() Tom | Świetny artykuł! Uwielbiam takie postępowe laski. Żadnego opowiadania romantycznych bajeczek, randek, niepotrzebnego wydawania kasy. Nie trzeba ciągle tkwić z jedną panną. Uwielbiam pieścić kobiety i być rozpieszczanym. Kocham te czasy! :D Mam nadzieję, że zalegalizują aborcję, bo nie chcę zostać ojcem! |
| # 5 | 2011.11.29, 14:38 |
![]() Lump sklepowy | "istny raj w drodze do eksplorowania nowych obszarów rozkoszy cielesnej" - to musiałbyć jakiś bóg wcielony! I odpowiadam od razu na pytanie "czy kobieta naprawdę potrzebuje wielkiej miłości, by przeżyć pierwszy seks": Otóż nie potrzebuje, tak samo jak nie potrzebuje by przeżyć drugi seks, trzeci i każdy następny. . . |
| # 4 | 2011.11.29, 12:07 |
![]() Tasiemiec | a ten pierścionek z boku to skąd wytrzasnęłaś? :D bardzo mnie zauroczył! :D a tematyka warta przemyślenia! ściskam :) |
| # 3 | 2011.11.29, 11:21 |
![]() V | Ech, a czy ja gdzieś napisałam, że szacunek i pożądanie się wykluczają?:P Nie, ale wydaje mi się tylko, że są szacunek jest warunkiem sine qua n o n miłości, a pożądać można każdego - nawet tego, kogo się z całego serca nienawidzi - co nie raz mi się zdarzyło. :) Teraz myślę, że nienawiść sprzyja pożądaniu. :P |
| # 2 | 2011.11.29, 11:11 |
![]() Nat | Ja swój pierwszy raz przeżyłam nie "z miłości", a "z pożądania" - i ani przez chwilę nie pomyślałam, że miałby to być "ten jedyny na całe życie". A to, że nawzajem się pożądaliśmy wcale nie wykluczało wzajemnego szacunku. Przez jakiś czas kontynuowaliśmy romans, co nie znaczy, że przerodził się on w związek. Chociaż w innym przypadku oksytocyna podziałała i początkowe spotkania "na seks" rzeczywiście zaowocowały wejściem w dłuższą relację. Nie ma reguł. Nie zmienia to jednak faktu, że pierwszy raz miałam naprawdę fajny. |
| # 1 | 2011.11.28, 22:32 |
![]() Voca | No właśnie - kochać, czy nie kochać? Jest nakaz, żeby kochać. Ale każdy idzie swoją drogą. Wydaje mi się, że jest po prostu łatwiej z kimś, kogo się kocha, bo zazwyczaj odczuwa się wielki szacunek i ma się bezgraniczne zaufanie (a może to tylko moje doświadczenia), ale pożądanie robi swoje. Czasem wydaje mi się, że jak już się wejdzie na drogę pożądania i kontakt nie zostanie natychmiast po zerwany - bardzo łatwo to pożadanie przekształca się w miłość. Znam też przynajmniej jedną parę, która najpierw spotykała się w celach łóżkowych, a teraz już od lat żyje wierna i szczęsliwa razem. Seks (no, oksytocyna!) przywiązuje. Szczególnie kobiety. I szczególnie namiętny satysfakcjonujący seks. :) |
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?