komentowany artykuł:

Dziewictwo i abstynencja seksualna
Dziewictwo i abstynencja seksualna
Słowem „dziewica” tradycyjnie określa się kobietę, która nie rozpoczęła jeszcze życia seksualnego. Kobiety odczuwały i nadal odczuwają presję, aby pozostać „dziewicami” jak najdłużej. Jednak w dzisiejszych czasach bycie dziewicą nie jest już sprawą tak jednoznaczną, jak kiedyś.
czytaj komentowany artykuł »
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 19) / 19

# 12011.11.25, 11:39

koteczek
ja dopiero teraz umiem sobie z tym radzić. . . po burzliwej przeszłości. . . tak, czasami gadam że ten pierwszy raz był pomyłką, że żałuję że nie zaczekałam z tym na skarbka. . . ale co było to nie jest, ja zamykam tamten rozdział życia i obecnie odkrywam tą sferę z pozycji zerowej. . . tak, dopiero teraz sprawia mi to radość. . . to wzajemne odkrywanie siebie, pomaleńku. . . dojrzałe, łączenie więzi psychicznej i fizycznej. . . bo ja bez skarbka jestem jakby niepełna, z nim czuję tą pełnię w szerokim znaczeniu tego słowa. . .

śmiać mi się chce z traktowania dziewictwa jako kwestii kawałeczka błony. . . przecież one mają różną budowę. . .
mnie ginekolog kiedyś powiedziała że w sensie biologicznym nadal jestem dziewicą bo ten kawałek się rozciągnął i pęknie dopiero przy porodzie. . .
# 22011.11.25, 13:42

V
Jasne, człowiek sobie radzi z tematem po 10 latach uprawiania seksu. Jak ma 14 lat, to jest dość zdezorientowany i nie wie, w którą stronę iść. :)

Myślę, że dzisiejsze nastolatki mają jeszcze bardziej utrudnioną sytuację. Kiedy ja miałam 13 lat, nikt nie sprzedawał swoich nagich zdjęć na czacie w zamian za doładowanie telefonu. Wczoraj w Panoramie był materiał o 3 dziewczynach (14- i 15-latkach), które uciekły z Domu dziecka i zaczęły pracować w burdelu w Jeleniej (Zielonej?) Górze. Ciało coraz częściej staje się tylko przedmiotem, jakby do niego wcale nie było dołączonej osoby - z uczuciami, emocjami, marzeniami i różnymi potrzebami.

O asertywności i zachowaniu granic w seksie mówi się tak niewiele. Z jednej strony szczególnie dziewczyny wciąż słyszą o tym, że nie wolno tego robić (pewnie w szkole, w domu, w kościele), a z drugiej słyszą, jakimi są frajerkami, że tego nie robią. No i jak tu pogodzić te sprzeczne komunikaty i być sobą? Kiedy mnóstwo dorosłych kobiet i mężczyzn odczywa przymus uprawiania seksu (bo nie wypada tego nie robić:P), to jak może się temu oprzeć ktoś jeszcze niedorosły? Pamiętacie ten artykuł o francuskiej pisarce(?), pt. "Nie uprawiam seksu"? Od razu media się rozpisały o tym, jaki to szalony pomysł.

Szkoda, że pomysłowi "Nie uprawiam seksu" przyklaskują tylko radykaliści, którzy seks potępiają, tacy jak wyznawcy niektórych religii czy prawicowych ideologii. Z nimi naprawdę trudno się zidentyfikować.
# 32011.11.25, 19:30

fiutomanka
"Smutne jest to, że wiele młodych dziewcząt decyduje się na seks bynajmniej nie dlatego, że naprawdę chce rozpocząć życie seksualne, lecz dlatego, że pragną być kochane i akceptowane. "

To wynik wychowywania dziewcząt w przekonaniu, że seks musi być połączony z miłością. Pozornie może się wydawać, że w powyższym zdaniu kierunek wynikania jest przeciwny. Ale tak naprawdę dziewczyny, którym wmówiono, że seks to wielkie halo, które musi być związane z wielkimi wzniosłymi uczuciami, gdy mają ochotę na seks to czują się w obowiązku oczekiwać również miłości.

Tymczasem chłopcy są tak wychowani, żeby w seksie widzieć w pierwszym rzędzie seks i dziewczynie miłości nie oferują. Choć ona miłości oczekiwała, bo tak ją wychowano. I kto jest pokrzywdzony? Dziewczyna. Bo wychowano ją do a) nieadekwatnych oczekiwań; b) do tego, że nie może sobie pozwolić na seks bez stawiania na szalę swojej godności. Dla chłopaka, gdy prześpi się z kimś, ale potem zostanie porzucony, może to być owszem porażka, ale jednak z wiedzą, że takie jest życie mężczyzny i porażki są wkalkulowane w cenę. A dla wielu przeciwnie, nie jest to nawet porażka, tylko ulga, że panna nie liczy na związek. Tymczasem gdy dziewczyna prześpi się z kimś i zostanie porzucona, to czuje się w obowiązku myśleć o sobie jako o upokorzonej, pozbawionej godności, bo przecież ona tak liczyła na miłość i akceptację.
# 42011.11.25, 19:36

fiutomanka
"Same nie mają jeszcze potrzeb stricte seksualnych. "

Skąd ktokolwiek może to wiedzieć??? Od osób poddanych takiej represji jak dziewczęta w naszej kulturze, trudno oczekiwać, żeby umiały rozpoznawać u siebie potrzeby seksualne. Ja np. dopiero dziś po latach widzę z perspektywy, że wiele moich myśli, odczuć i zachowań (także nerwicowych) w wieku ok. 13 lat było podyktowanych potrzebami seksualnymi. Tylko wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to o to chodzi.
# 52011.11.25, 20:42

V
"Skąd ktokolwiek może to wiedzieć?" - tylko one mogą to wiedzieć. Tylko z tego powodu, który opisałaś poniżej - mogą mylić potrzebę miłości z potrzebą seksu. Odpowiednia wiedza pozwoli to rozróżnić.

A co do mężczyzn i ich "ulgi" po seksie bez zobowiązań - nie generalizowałabym. Znam wielu mężczyzn (a wcześniej chłopców), którzy byli bardzo zawiedzeni, że był seks i nie ma żadnego związku. Jeden z nich w takiej sytuacji powiedział mi, że czuje się jak szmata. I potem przez pół roku jak wierny psiak chodził za dziewczyną, której chodziło tylko o seks, łudząc się, że z tego będzie związek.
# 62011.11.25, 22:32

Gunia
@fiutomanka: Zgadzam się z tym, że wmawianie dziewczętom, że pierwszy seks powinien się łączyć z wyjątkowo wielką miłością jest do pewnego stopnia szkodliwe.

Ja jak wiecie, seks po raz pierwszy uprawiałam w wieku 21 lat z chłopakiem, z którym byłam od ponad półtora roku. Chociaż nasz pierwszy ani drugi seks nie był błędem to był nim z pewnością nasz 50/ty i pozostałe. Zostałam z nim jeszcze ponad półtora roku, mimo, że już przed tym seksem miałam takie podejście do sprawy: To nie jest ten jedyny, ale znam go dobrze i długo i naprawdę mu na mnie zależy, mogę to zrobic z nim jak najszybciej, albo zerwać i zrobić to z jakimś nowo poznanym kolesiem. Po bilansie zalet i wad obu sytuacji wybrałam to pierwsze (nie było opcji abym czekała, aż poznam tego jedynego i była z nim jeszcze półtora roku bo tak mnie już swędziała cipa, że o niczym innym nie myślałam). I pomimo, że tak pragmatycznie niby podchodziłam do sprawy nie mogłam się odczepić od mojego byłego. Nasz związek w ostatnich miesiącach to była groteska, zrywałam z nim dwa razy w tygodniu on do mnie z kwiatami, a jak nie chciałam z nim gadać to właził niby pogadać z moją mamą i tak w koło Macieju, aż poznałam mojego obecnego męża. Ta cała sieczka, którą dorosłe kobiety karmią dziewczynki (mimo, że same zwykle od dawna już w te bzdury nie wierzą) w jakiś sposób wpływa na ich zachowanie. Ja mojej córce nie będę opowiadała bajek o tym jedynym, albo super ważnym.

I wcale nie żałuję, że nie zaczekałam na mojego męża, zresztą lista moich partnerów seksualnych wcale się nie zamknęła w momencie naszego spotkania. Czasem trzeba pobłądzić zanim znajdzie się właściwą ścieżkę, a bajki o tym jedynym nie zawierają przyzwolenia na popełnianie błędów. Moja przyjaciółka wyszła za mąż za alkoholika i była z nim ponad 4 lata, tylko dlatego, że to był jej pierwszy chłopak. Bił ją zdradzał, ale jej się wydawało, że jak go opuści to już będzie szmatą i nie wiadomo czym. Na szczęście w końcuodeszła i teraz ma od kilku lat wspaniałego męża.

Uważam, że ta bajka powinna być następna w kolejce do feministycznej dekonstrukcji, bo jest naprawdę szkodliwa.
# 72011.11.25, 22:50

b3st14
Tak z drugiej strony "barykady" może coś dorzucą jeśli można. . .

Wychowanie - wychowaniem, tradycja - tradycją, obyczaj - obyczajem, presja - presją, ale dziewczyny w dzisiejszych czasach (?) bardzo się nie szanują, bądź nie znają swojej wartości. A to od niech zależy co powiedzą ostatecznie i nie można mówić że to kwestia mody. . .

Owszem, są faceci którzy wymuszają rozpoczęcie współżycia takim szantażem emocjonalny w stylu "oddaj mi się jeśli mnie kochasz/ udowodnij", ale jeżeli taka kwestia pada, jest to jednoznaczna oznaka tego że gościa należy zostawić. Szanujmy się wzajemnie - ani facet, ani kobieta nie są kawałem mięcha, ale żywą osobą, która ma uczucia. Tak więc wiedząc jak poważna to dla kobiety decyzja moim zdaniem facet powinien dać jej wolną rękę w kwestii jej podjęcia.

Ale nie mówmy tylko o takich sytuacjach, bo mamy taki "rozpad moralności" obecnie że głowa boli. "Galerianki" to może ekstremum, ale ja na dyskoteki chodzić już nie mam nerwów jak widzę co tam małolaty wyprawiają. Dziewczyny od 14-15 lat w górę używają swojej seksualności jak narzędzia do zdobycia określonych korzyści. . . Tu nie ma mowy o złej czy braku edukacji seksualnej, to jest jakieś bliżej niepojęte dla dojrzałej osoby zjawisko, które dosłownie przeraża.

Wiek inicjacji seksualnej to śliski temat, ale biorąc pod uwagę, iż odkrywamy swoją własną tożsamość i ustalamy w komplecie swój system wartości po raz pierwszy na krótko przed osiemnastym rokiem życia, to można się co nieco domyślić. A jeśli dodać do tego że wchodzenie w intymność w szerokim pojęciu bliskości emocjonalnej i rozwoju współczucia i troski, oraz złagodzeniu lub porzuceniu "postaw egoistycznych", odbywa się najczęściej w przedziale między 18, a 25 lat. . . O osobach które to już wykształciły mówimy że są "dojrzałe". No ale cóż, takie czasy, że tego typu wypowiedzi o ramach wiekowych poklasku nie znajdą
# 82011.11.25, 23:37

Gunia
@b3st14: Masz racje, twoja wypiwiedź to bzdura z serii bajeczek dla grzecznych dziewczynek. Seks to nie jest coś czego należy się uczyć dopiero po trzydziestce, jak już się wie czego się chce i z kim, wręcz przeciwnie, nie spróbujesz nie dowiesz się. Z twojego podejścia, to są małżeństwa, w którym wszystko jej w nim pasuje oprócz seksu lub na odwrót. To tak jakbyś chciał abyśmy nie pełzali zanim nauczymy się chodzić, nie sylabowali, zanim nauczymy się czytać i nie gaworzyli zanim nauczymy się mówić. To wszystko o czym piszesz (dojrzewanie, odkrywanie siebie, porzucenie egoizmu, chociaż nie wiem do czego to jest potrzebne, ale może mężczyźni mają inaczej) nie dzieje się samo z siebie, ale jest wynikiem doświadczeń. Zamknij nastolatka na strychu i wypuść po trzydziestce a będzie tak samo niedorozwinięty jak wcześniej (plus dziwactwa wynikłe z izolacji) a do tego jego potencjał rozwojowy będzie znacznie zmniejszony, bo kiedy on siedział na tym strychu włókna nerwowe w jego mózgu ulegały mielinizacji bez żadnej stymulacji społecznej i już na zawsze pozostanie w tej mierze trochę upośledzony.

Już Michalina Wisłocka w "Sztuce kochania" odradza zbyt długie czekanie na inicjację kobiety jako górną granicę wyznaczając 25 lat, a przyświeca jej właśnie wykorzystanie tej rozwojowej wrażliwości, która umożliwia nam uczenie się seksu. Jeśli dziecko nie nauczy sie mowy do 5/6 roku życia, nigdy nie będzie tak dobrze mówiło i myślało jak normalni ludzie i wyobrażam sobie, że ktoś kto nie uprawia seksu do trzydziestki, też ma małe szanse oszaleć na jego punkcie.
# 92011.11.26, 09:34

V
mamy taki "rozpad moralności"

Ale te 14-latki to są dziewczynki, nie dorosłe kobiety! Pytanie - dlaczego dzieci zachowują się tak, jak się zachowują? Przecież jedyne, co robią, to kopiują zachowanie dorosłych. Dopóki my, dorośli, będziemy sobie pozwalać na użytkowe/zarobkowe/bezemocjonalne wykorzystywanie seksu i seksualności, dzieci nie zobaczą w nim żadnej wartości, niczego, co warto traktować z szacunkiem.

Seks musi być wstrętny, skoro:
1. nie można o nim mówić,
2. nie wolno go próbować (tylko dorosłym),
3. nie wolno o nim uczyć w szkole,

Seks musi być dobrą bronią, skoro:
1. super laska może dzięki niemu przygruchać sobie faceta, zdobyć pieniądze,
2. ułatwia robienie kariery (nie tylko modelkom i aktorkom, pamiętacie aferę z Samoobrony),
3. można dzięki niemu kogoś poniżyć, zniewolić, uzależnić od siebie.

Bardzo wiele młodych osób doświadcza w dzieciństwie przemocy i molestowania. Teraz pokojarzcie te fakty.

Jak nastolatki mają szanować własne ciała i swoją seksualność, kiedy ich nikt nie szanuje, a jedyne, co dostają to bzdurne i kłamliwe rady oraz potępiające spojrzenia i teksty o braku szanowania nie wiadomo czego.
# 102011.11.26, 10:01

kama
Człowiek (zarówno kobieta jak i mężczyzna) jest istotą seksualną od urodzenia. Dorastając uczy się swojego ciała, nabywa doświadczeń i wiedzy jak z niego korzystać. Tak się składa, że w wieku dojrzewania nie tylko chłopcy ale i dziewczynki zaczynają silnie odczuwać potrzeby seksualne, aby dorosły człowiek w pełni czerpał radość z życia niezbędna jest wiedza w tym zakresie, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn, a powiedzenie: "praktyka czyni mistrza" jak w przypadku każdej innej umiejętności prawdziwe. Wiedza na temat seksu, jest nierozerwalna z wiedzą na temat prokreacji, i jej zapobiegania. Umiejętności takie zdobywa się stopniowo i nie można oczekiwać rzetelnej znajomości tematu od ludzi, którzy do pewnego okresu swojego życia traktowani są jak istoty bezpłciowe. Podejście do spraw związanych z dziewictwem kobiet jest wyrazem głęboko zakorzenionej w naszej ( i nie tylko naszej) kulturze dyskryminacji płciowej, gdzie od "porządnej" kobiety wymagało się, żeby była ona dobrą matką i gospodynią, podległą najpierw ojcu a potem mężowi. Doskonalenie w dziedzinie ars amandi było natomiast domeną kobiet "upadłych", takie podejście prezentuje b3st14 pisząc o moralności i szanowaniu się dziewcząt, bo przecież kobieta świadoma swych potrzeb seksualnych i, o zgrozo, realizująca się w tej materii to musi być "kurwa". Żeby być dojrzałym trzeba się tej dojrzałości nauczyć, metoda prób i błędów jest powszechnie znana i dotyczy obu płci, a udane współżycie jest jedną z istotnych cech dobrych, dojrzałych związków.
# 112011.11.26, 10:13

V
Szacunek jest ważny, ale do siebie, a nie do abstrakcyjnego "dziewictwa" czy "czystości". Przez takie zafiksowanie się na abstrakcji, traci żywy człowiek - dziewczyna.

A co do kultu dziewictwa - kilka dni czytałam kilka portali, Kafeterię, Wizaż itp z wątkiem "Jak się pozbyć błony dziewiczej" - na każdym to samo - jak się pozbyć tej błony samodzielnie, żeby seks nie bolał. Oczywiście dziewczyny pytające zostały zakrzyczane przez "mądrych", "moralnych" i "romantycznych" - usłyszały, że są chore, szalone i że robienie tego na wałasną rękę to patologia, i że potem nie będą miały pięknych wspomnień z "utraty dziewictwa".

Jak widać, błona dziewicza nie należy do dziewczyny, tylko to "szlachetnego rycerza - obrońcy patriarchatu i prawa błon dziewiczych do bycia rozrywanych fallusami".
# 122011.11.26, 10:46

kama
Podejście do dziewictwa kobiet w aspekcie tylko i wyłącznie aktu defloracji jest nieporozumieniem. Czytałam kiedyś artykuł prasowy o młodych kobietach pochodzących z biednej prowincji Hiszpańskiej, które zmuszone były (niejednokrotnie przez członków rodziny) emigrować i uprawiać prostytucję. Fakt utraty dziewictwa (rozumiany jako przerwanie błony dziewiczej) dyskryminowałby je jako kandydatki na żony w tej tradycyjnej społeczności, więc oddawały się tylko seksowi analnemu i oralnemu. Po zarobieniu na swój posag wracały i jako dziewice wychodziły za mąż. Czysta hipokryzja!!!
# 132011.11.26, 10:58

V
No tak, ale kto się o tę błonę trzęsie? Właśnie nie kobiety, ale ich "właściciele". Patriarchat pełną gębą.

"Skarb" mogą naruszyć: masturbacja, tampony i inne różne "głupstwa". Nie dalej jak wczoraj usłyszałam, że córki pewnego mężczyzny nie mogą używać tamponów, bo są za małe! Owszem, one mogą nie chcieć wpychać sobie czegoś w waginę, ale to, czy chcą, czy nie chcą, nie ma nic do rzeczy, bo one są jeszcze "za małe". O co lęka się ich tatuś? Czy o ich samopoczucie?

To nie szczęście i podmiotowość kobiety jest jej skarbem w oczach zbyt wielu MĘŻCZYZN.
# 142011.11.26, 11:23

kama
Niestety, kobiety również bywają bardzo radykalnymi strażniczkami fałszywie pojętej moralności, dzieje się tak dlatego, że patriarchalne podejście do życia mamy głęboko zakorzenione, wartości te są przekazywane z pokolenia na pokolenie i wiele kobiet nawet nie zastanawia się nad alternatywnym sposobem życia. Drastycznym przykładem takiej postawy niech będzie okaleczający rytuał obrzezania kobiet, który przeprowadzają przecież właśnie kobiety. Przykład zaczerpnięty z innej kultury, ale wcale przez to nie jest mniej znamienny. Obrzezania kobiet dokonuje się podobno dla ich dobra, żeby pozostały wolne od pokus, czyste dla swojego przyszłego pana i władcy.
# 152011.11.26, 16:59

fiutomanka
@V "Nie dalej jak wczoraj usłyszałam, że córki pewnego mężczyzny nie mogą używać tamponów, bo są za małe!"

Ech. . . a Freud się na to wszystko z nieba patrzy. . . Piękny przykład, jak to ojciec czuje się właścicielem narządów płciowych swojej córki. Tematyka tabu, ale w rzeczywistości chyba takie zdarzenia są bardzo częste w naszej kulturze. Mogłabym opowiedzieć ze swojej młodości nieco podobne przykłady na to samo.

@ "szanować się"

Dostaję alergii na te słowa. Gdy młodzi mężczyźni uprawiają seks bez zobowiązań, to nikt nie przykłada do tego kategorii "oni się nie szanują". Powinniśmy raz na zawsze zrezygnować z pojęcia szanowania siebie, bo ono ZAWSZE, nawet w ustach feministki oznacza patriarchalne założenie, że decyzja o uprawianiu seksu podjęta w sposób wolny przez kobietę może mimo to powodować, że straci ona godność.
# 162012.01.11, 00:30

???
"raz na zawsze zrezygnować z pojęcia szanowania siebie"--- kpisz czy o drogę pytasz? O_O
# 172012.01.11, 09:59

fiutomanka
To ty kpisz czy o drogę pytasz?
# 182012.09.09, 23:30

Emilly
@Gunia "Ja mojej córce nie będę opowiadała bajek o tym jedynym, albo super ważnym.

I wcale nie żałuję, że nie zaczekałam na mojego męża, zresztą lista moich partnerów seksualnych wcale się nie zamknęła w momencie naszego spotkania. "

- całkowicie się z Tobą zgadzam. Pierwszy raz może być porażką (różny temperament, niedopasowanie seksualne, itd. . . ). Bajka o księciu jest bez sensu, przynajmniej w kwestii utraty dziewictwa. Ważne jest, aby partner był czuły i zrobił to z myślą przede wszystkim o nas i naszych potrzebach (sorry, na ten JEDEN raz może zapomnieć o swojej satysfakcji :P). A za księcia to ja wyjdę, ale to wcale nie musi być ten, z którym straciłam dziewcitwo ;) Bo to z nim spędzę resztę życia, a nie z tamtym.
# 192014.04.05, 18:13

takasobielaska
Chciałabym dodać jeden aspekt późnego dziewictwa, przeważnie pomijany w tekstach na podobne tematy. Mam 27 lat i jestem "dziewicą" NIE DLATEGO, że nie wzbudzam pożądania; NIE DLATEGO, że mam katolickie zasady; NIE DLATEGO, że jestem aseksualna i w ogóle tego nie potrzebuję; NIE DLATEGO, że wypieram seksualność i uważam ją za "grzech". Jestem dziewicą, bo NIE MIAŁAM Z KIM mieć ten pierwszy seks, mimo że pragnę go od wielu lat. To znaczy, haha, teoretycznie miałam: ile to było zaproszeń "na oglądanie TV przy butelce wina", albo napalonych mężczyzn w klubach etc. Ale to nie jest sytuacja, w której mogłabym mieć seks, zwłaszcza ten pierwszy, w zgodzie z sobą.
W wieku szkolnym jesteśmy karmione komunikatem, że ten pierwszy seks musi być z miłości, z kimś ważnym, no i gdy będzie się na to naprawdę gotowym. To przekonanie gdzieś w nas zostaje. Seks jako kulminacja wielkiej, cudownej miłości. Niestety życie takiej osoby może wcale nie przynieść, a potrzeby seksualne wraz z wiekiem rosną. Też kiedyś marzyłam o wielkiej miłości, dziś marzę przede wszystkim o seksie z kimś, kto po prostu będzie fajnym człowiekiem.












zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Czy można żyć bez masturbacji?

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter