komentowany artykuł:

Ani „święta”, ani „dziwka”
Ani „święta”, ani „dziwka”
Na jakiejś wycieczce chlapnęłam, że jestem dziewicą. Następnego dnia zjawiła się u mnie delegacja pięciu kolegów z propozycją, że mogą mnie po koleżeńsku pozbawić tego kłopotu. Oni to traktowali, jakby mieli za mnie węgiel w piwnicy przerzucić. Ciężka robota, ale koleżance nie wypada nie pomóc.
czytaj komentowany artykuł »
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 25) / 25

# 12010.08.08, 22:24

Marta
Artykuł fajny (ściągnęłam pismo i przeczytałam cały), tylko mało w nim konkretów. Zresztą, wszystko jest o "pierwszym razie", a gdzie coś o dziewictwie jako takim? Wiem, że to może być i balast i cnota, ale o dziewictwie mówi się tylko w kontekście tracenia go i nic więcej. No, chyba że nie ma już dziewic na tym świecie :)
# 22010.10.06, 13:38

:P
Nice
# 32011.02.09, 12:22

Katka
Temat samego dziewictwa nie jest zbyt ciekawy. . . bo co ciekawego jest w kobiecie, która po prostu nigdy nie uprawiała seksu? Sądzę, że ogólnie bez sensu porusza się takie tematy tworząc w ten sposób przekonanie, że o takich tematach rozmawia się naprawdę rzadko, a najlepiej to gdy jest się anonimowym w sieci.
Tworzenie tabu z seksu kobiet, cipek, orgazmów itd. jest w dużej części winą samych kobiet! To one nazywają się wzajemnie dziwkami, świętoszkami itp. Mężczyzna jeśli uważa kobietę za puszczalską a mu to nie odpowiada to po prostu nie będzie jej podrywał lub nie prześpi się z nią. To kobiety wyzywają się nawzajem. I to jest największa paranoja. Dlatego nie lubię dziewczyn.
# 42011.02.11, 11:53

Voca
Temat dziewictwa może być dla wielu osób ciekawy. Są różne punkty widzenia. Tak samo są bardzo różne kobiety i bardzo różni mężczyźni. Niektóre z tych kobiet nigdy się nie wyzywają. Niektórzy z tych mężczyzn wyzywają kobiety, jak wszyscy inni. Pytanie tylko - czy to ich wina? Czy każdy robi to świadomie? Skutki tego nawyku są opłakane, jednak wyzywanie się od "zdzir i świętoszek" nie jest tylko pomysłem kobiet. To pewna część naszej kultury, która odebrała kobiecie swobodę i naturalność w wyrażaniu seksualności. Przez lata kobiety musiały wybierać, po której stronie staną. Ba, nadal muszą wybierać. A że teraz wiele osób ma tę świadomość, że jest to wybór tragiczny, to zupełnie inna bajka. Naprawdę, nie obwiniałabym kobiet, że takie są. Przecież my nie rodzimy się z uprzedzeniami! My te uprzedzenia nabywamy. No i jeszcze - niestety - je przekazujemy.
# 52011.05.30, 20:42

Narcyza
Czy naprawdę nie spotkałaś kobiety, która przeżyłaby swój pierwszy raz świadomie z Wielką Miłością bez strachu i wstydu ?
# 62011.07.10, 23:18

Ktos
Ja na ten przyklad nie wiem co mam w sobie ale jakos nie spieszno mi do sexu z kobieta. W wieku 18 lat bo tyle mam gdzie wszyscy moi koledzy dookola juz to robili kolezanki robily zreszta tez mnie do tego nie ciagnie. Kobiecie ktora nie jest dziewica nie potrafie zaufac wgl. a uwazam ze uprawianie sexu bez milosci jest strata czasu nie wiem po co to robic bez milosci to juz mozna sobie na recznym zjechac i sie bedzie mialo to samo. A bycie dziewica i wstyd? Drogie panie opanujcie sie FACECI TO SZUJE W WIEKSZOSCI! Bycie dziewica wcale nie oznacza wstydu jest to w pewnym sensie bardzo duzy plus u normalnych mezczyzn. Bycie "czysta" "nietknieta" jest bardzo wazne dla niektorych.
# 72011.07.11, 11:11

rosa
Ja na ten przyklad moj pierwszy raz przezylam dopiero w ieku 20 lat. I dopiero jak wyjechalam z Polski bo zbyt uwieral mnie wszechobecny podzial na "cnotke" i "dziwke". Przez rok dziewictwo ciazylo na mnie jak klatwa, sama wpychalam sie w kategorie "cnotliwych i czystych". Szkoda ze wczesniej nie znalazlam tej strony! Wczesniej nauczylabym sie akceptowac dziewictwo, okres. . . tak naturalne rzeczy w koncu.

Kolega z dolu bardzo przypomina mi mojego brata gdy mial 18 lat. Roz pozniej znalazl pierwsza dziewczyne, starsza o 6 lat. I bardzo sie cieszyl, ze to nie on ja rozdziewiczyl. Krew dookola, bol na twarzy kochanej kobiety. . . toz to makabra a nie podniecajaca sprawa. Ktos, naprawde chcesz, by Twoj pierwszy raz byl pelen lez, bolu i krwi? Gdy wymagasz dziewictwa jest na to duza szansa. . .
# 82011.08.23, 10:00

virgin
a ja mam 32 lata i nadal jestem dziewica, i jest mi z tym tak jakos nijako. . .
# 92011.08.23, 10:05

Voca
@Virgin -dla Ciebie od dziś mogę być dziewicą i będzie sobie dwie dziewice. Mam nadzieję, że teraz Ci raźniej :)
# 102011.09.02, 10:30

grakona
Ja dziewictwo straciłam w wieku 23 lat. . . chyba że mówimy o stracie błony dziewiczej którą utraciłam podczas upadku z konia w wieku lat 12/13, chyba że pod uwagę wezmę masturbację którą przypadkiem odkryłam mając lat 9 podczas ćwiczeń na kręgosłup (a dotarło do mnie co robię dopiero jak miałam jakieś 15 lat). Ogólnie dziwi mnie fakt, ze ktoś może odczuwać "społeczny przymus" nie bycia dziewicą. . . a co to kogo obchodzi, a raczej "a co mnie obchodzi, że to kogoś obchodzi". Kopnęłabym w tyłek każdego faceta dla którego byłby istotny stan mojego krocza (i nie mówie o infekcji). Mój pierwszy raz był całkowicie bezbolesny, znacznie wcześniej poinformowałam partnera co i jak, a z seksem poczekałam pół roku, aż doszłam do wniosku że ów mężczyzna "rokuje" - był to pierwszy "rokujący" jakiego poznałam.
# 112011.09.02, 11:41

Voca
@Grakona - fajne doświadczenia i fajne podejście :) Cieszę się, że znalazłaś "rokującego", bo faktycznie takich nie zawsze łatwo znaleźć:) Jesteś świetną kobietą, która wie, czego chce i to dostaje:) Gdybyśmy wszystkie takie były, problem by nie istniał. Ale jednak wiele z nas ulega różnorakim wpływom, nie wie, czego chce i ma różnorakie inne jeszcze problemy:) Dlatego niektóre z nas odczuwają presję społeczną i nie czekają na "rokującego", tylko robią to z pierwszym lepszym w wieku nawet i lat 14-15 - jak niektóre moje koleżanki. Różnie bywa! :D
# 122011.09.02, 18:01

koteczek
Kolejny przykład na to, jak wiele mam do nadrobienia na tym polu; zdarcia bzdur wyssanych z mlekiem matki, w tak zwanym wychowaniu i konieczności nauki nowego. Czuję się jak dziecko uczące się chodzić - zapewne jeszcze niejedna wywrotka mnie czeka, lecz cieszą mnie te nowe kroczki. . .
Wychowałam się właśnie w takim "święta - dziwka" - według owego podziału jestem dziwką ze względu na przeszłość. Szafowałam swoim ciałem, chcąc odreagować dramatyczne przeżycia. . . jak ja nie cierpię tego krótkiego słowa, do tej pory nie przejdzie mi przez palce choć już ponad 3 lata terapii. . .
Co do biologicznego aspektu dziewictwa - błonę zachowałam, ginekolog mi wytłumaczyła że nie zawsze się krwawi przy pierwszym razie, że moja błona pęknie przy porodzie. . .
Czasami żałuję że nie zaczekałam z tym pierwszym razem na skarbka. . . choć z drugiej strony i logicznie rzecz biorąc nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, co się stało to się nie odstanie. . .
Pragnę być tak jakby "wtórną dziewicą" dla niego - otworzyć się i na nowo odkrywać piękno miłości, w tym fizycznej. . . czy ten stan osiągnęłam? myślę że czegoś tu brakuje. . . osiągnę ten stan w pełni gdy przestanę karać siebie, każdego dnia,za tamto szafowanie ciałem kiedyś. . . gdy przestanę o sobie myśleć że jestem dziwką. . . gdy wyniosę się z mojej miejscowości, łatwiej mi będzie w mieście w którym studiowałam, a co tam - mieście Winobrania i bachusików. . . łatwiej, bo ze skarbkiem na codzień. . . dodam, że on na moją przeszłość ma ogląd taki że czas zamknąć te drzwi. . . akceptuje mnie taką jaką jestem teraz. . .
Voca, sorry za offtop w temacie.
# 132011.09.02, 19:26

Voca
Ech, jeśli to Cię trochę pocieszy, to pewnie wszystkie kiedyś/w jakimś stopniu czułyśmy się dziwkami :) U mnie na studiach (zupełnie inaczej niż w szkole średniej), nikt otwarcie nie mówił o "tych sprawach". W mojej grupie na pierwszym roku czułam się jak dziwka w otoczeniu cnotek-niewydymek-z-chóru. Ani lepsza, ani gorsza - ale samotna. Ba, myślę, że wiele osób wciąż mnie postrzega jak dziwkę, choćby dlatego, że prowadzę ten portal:) Nie dalej, jak dziś, odebrałam mejl z takimi wyzwiskami :)

Trudno jest w Polsce być zwykłą kobietą. Myślę, że jest to naprawdę bardzo-bardzo trudne, i trzeba wykonać olbrzymią pracę, żeby czuć się u nas ze sobą normalnie. Nie jesteś, Koteczku, sama w tych wysiłkach :)

Przez kilka lat pracowałam w Kampanii Przeciw Homofobii a także w Fundacji na rzecz osób transpłciowych Trans-Fuzja. Byłam więc rzeczniczką, tego, co przez wielu nazywane jest "zepsuciem i zgnilizną moralną":) Wnioski są takie: łatwiej w Polsce mówić o homoseksualności czy transpłciowości, niż o seksie. Jeśli powiesz, że są tacy, którzy chcą w ciebie rzucić kamieniem, bo mówisz o gejach, ludzie pokiwają głowami i powiedzą: tak, masz rację, nasz kraj jest nietolerancyjny i to się może zdarzyć. Ale jeśli powiesz, że są tacy, którzy ci zamykają usta i chcą rzucić kamieniem, gdy mówisz o seksualności, zwykłym seksie - nikt ci nie uwierzy. Ludzie popukają się w głowę i popatrzą jak na wariatkę:) I to dlatego tak nam niełatwo.

Ale robimy to, Koteczku, robimy :) Chociaż w tym bogoojczyźnianym kraju nie łatwo jest być sobą, więc wpadamy w schematy: święta-dziwna - ciągła opozycja. Nawet tytuł tego artykułu replikuje ten dualizm.
# 142011.09.03, 07:16

Wreszcie szczęśliw
Grakona ja też wyrobiłam w sobie takie same podejście do spraw seksualności. Nigdy nie obchodziło mnie co myślą inni że nie mam chłopaka w wieku 18 lat (chociaż wiekszość miała),że jestem dziewicą, że się nie całowałam. Moim zdaniem żaden na to nie zasługiwał, a po za tym do nikogo z nich nic nie czułam. A tego którego kochałam bawił się ze mną można powiedzieć "w kotka i myszkę" bo widać było że się mną interesuje, adorował mnie, a za chwilę już tulił się do jakiejś innej dziewczyny. Nie spieszyłam się z seksem wogule. To chłopak musiał mnie zdobywać. A wiele jest takich co myśli że można zdobyć tym że się powie kilka miłych słowek i już. Ja chciałam czegoś wiecej. Z obecnym teraz mężem też czekaliśmy rok z pierwszym razem( ja potrzebowałam mu zaufać i się przełamać). Pierwszy raz i u mnie był bezbolesny i cudowny . Mój mąż mówi że tak zawsze może być, że to zależy od chłopaka czy robi to delikatnie czy nie.
Koteczek żadna z nas nie jest absolutnie żadną świętą ani dziwką. Ty też nie. Wiem że kiedyś wyjdziesz z tego błednego myślenia o sobie. My jesteśmy kobietami pragnącymi czułości, miłości, spełnienia, szczęścia i radości. Życzę Ci tego wszystkiego!!!
# 152011.09.03, 08:47

Wreszcie szczęśliw
Voca świetnie i bardzo dobrze że prowadzisz taki portal. Bo naprawdę brak tego w naszym kraju. Cieszy mnie to bo widzę jakiś początek nowego lepszego podejścia. Nie przejmuj się tymi ludźmi co wyzywają Cię, rób swoje.
Wiesz wczoraj w Galileo pokazywali jak to ludzie w czasach 18 wieku w Egipcie czuli się ze swą seksualnością. Z jednej strony kościół wszystkiego zabraniał a z drugiej wszyscy robili to ze wszystkimi. Kościół był tak dwulicowy że biednym nakazywał tylko w małżeństwie i tylko jedna żona, dziewczyna miała zostać dziewicą do ślubu oczywiście( gdy jej się nie powiodło to rodzice na siłę wysyłali ją do zakonu). A na bogaczy przymykał oko mogli mieć cały charem i robić co chcą. Zdrady były powszechne. A mnie i męża rozśmieszyło najbardziej to że jeśli któryś z małżonków poczuł przyjemność z seksu to był uznawany za grzesznego. Przyjemność w seksie była uznawana za grzech. I podobno nie było w małżeństwie mowy o seksie dla przyjemności( seks jeśli się odbywał to po to żeby spłodzić dziecko), trudno mi w to trochę uwierzyć. Podobno dlatego kobiety jak i mężczyźni szukali przyjemności poza małżeństwem. A i wtedy kobiety potrafiły się zabezpieczać przed ciążą. Chociąż ich antykoncepcja była nie zawsze skuteczna ale za to nie droga. A mianowicie od razu za raz po stosunku kobieta przemywała okolice intymne wodą z octem i to miało zabić plemiki
# 162011.09.03, 09:33

Voca
Ocet:) O takiej antykoncepcji - plasterek cytryny - pisze Boy Żeleński w Piekle kobiet, a także Michalina Wisłocka w Sztuce kochania, wiem, bo nie dawno na to trafiłam:) Poleca tam tampon nasączony octem. Widać z PRLu do Egiptu bardzo niedaleko:)

A co do grzeszności seksualności, no to przecież jeden z katolickich dogmatów się na tym opiera. Pisze o tym teolożka Uta Ranke-Heinemann - niepokalane poczęcie Maryji polega na tym, że jej rodzice nie przeżyli przyjemości przy płodzeniu jej, dlatego została niepokalanie (bez orgazmu) poczęta. Tak, dla nas się to wydaje zabawne, ale dla ludzi, którzy w to wierzyli/wierzą - musi być koszmarne. Jest cała książka o tym, jak nauka Kościoła katolickiego ma się do ludzkiej seksualności, napisana właśnie przez katolicką doktorkę teologii - ciekawa, ale dość drastyczna lektura. Może warto przeczytać? Jak czytałam ją z 10 lat temu, ale wciąż o niektórych koszmarkach i absurdach nie zapomniałam. Tytuł: Eunuchy do raju. Kościół katolicki a seksualizm.
# 172011.09.03, 10:36

Wreszcie szczęśliw
Ściągnęłam sobie tą książkę na komputer. Przeczytałam na razie tylko początek. Nie mogę się nadziwić że ludzie w to wszystko wierzyli. Cytat " akt seksualny był przedstawiany jako niebezpieczny, trudny do opanowania, szkodzący zdrowiu i wyniszczający". Tak to widzieli lekarze i filozofowie.
Ja wierzę głęboko w Boga i zawsze wierzyłam ale wychodzi na to że ja wierzę w innego Boga niż przedstawia i przedstawiał go kościół katolicki.
Po za tym mam czasami wrażenie że ta cała katolicka wiara została strasznie zafałszowana przez całe stulecia.
# 182011.09.03, 10:49

V.
Myślę, że lektura tej książki potwierdzi Twoje wrażenie. Ja, naiwna, też się nieźle zdziwiłam :)
# 192011.09.03, 17:39

xoxa
To dziwne bardzo. Przedmówczyni pisze, że żałuje iż szafowała swoim ciałem. Dziwne bo ja mam odwrotnie. Straciłam dziewictwo w wieku 24 lat i już wiele lat żyję z tym samym pierwsym partnerem. I żałuję , że wcześniej nie szafowałam swoim ciałem. Nie mam żadnych doświadczeń z innymi, przygód, zaspokojonej ciekawości. Tak . . . wtedy myślałam ,że seks wyłącznie z miłości to jest to czego potrzeuję. To nie prawda, nie przychodziło mi do głowy że mogę inaczej. Że wolno mi oddzielić seks od miłości. Chciałam być święta a nie dziwka, a teraz żałuję.
# 202011.09.03, 18:27

Voca
Bo to chyba nie chodzi o to, żeby ciałem szafować albo postrzymywać się od wszystkiego, co związane z seksem. Właśnie to niezadowolenie bierze się z tego, że - żyjąc w kulturze, w której jest podział kobiet na święte i dziwki i nie można zostać po prostu sobą - przejmujemy ten sposób zachowania i każda z nas przesadza. Albo jest do przesady "cnotliwa" i potem żałuje, że się nie wyszalała:) Albo zachowywała się normalnie, ale i tak miała poczucie, że "zachowywała się jak dziwka". Ewnetualnie dała się wepchnąć w streotyp "dziwki" i robiła to, co robią "dziwki", sądząc, że to właśnie POWINNA i że nie ma innego wyboru.
# 212011.09.03, 19:08

Wreszcie szczęśliw
E to ja wg. innych pewnie się zachowywałam jak dziwka i to ta najgorsza bo zawsze byłam sobą, wystroić się i kokietować lubiłam(ba dalej lubie bardzo!!!)Nie obchodziło mnie co będą mówić inni o moim stroju. Specjalnie ubierałam krótkie spódniczki, obcisłe ubrania, a niech gadają myślałam. A gdy facet okazywał się draniem to był ten moment kiedy można było się odegrać i mu pokazać. Uwielbiałam to. A najlepsze jest to że ja nie czułam się żadną dziwką!!!Czułam tylko że odgrywam się w ten sposób za to co mnie spotkało w dzieciństwie. Ale teraz myśle że oni po części sami sobie byli winni
# 222011.09.04, 20:08

marciatka
Swój pierwszy raz wspominam bardzo dobrze. Zabolało dość mocno, ale fakt, że zrobiłam to z moim ukochanym mężczyzną, dopiero wtedy, gdy oboje poczuliśmy się gotowi. . . To mi pomogło. Trochę magii, trochę nerwów, trochę ciekawości ;)
Kiedy słucham wspomnień innych kobiet, cieszę się, że poczekaliśmy rok, poznawaliśmy swoje ciała przez ten czas, powoli budowaliśmy bliskość.
Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że piękne "pierwsze razy" też się zdarzają ;)
# 232011.09.05, 09:01

grakona
Dziewczyny drogie, mnie się wydaje że najważniejszą rzeczą jest znać i lubić siebie, a nie dostasowywać swoich zasad do "szeroko pojętych". Jak wspominałam z seksem "na pełen gwizdek" czekałam długo, ale nie dlatego że chciałam moją "cnotę/perłę/kwiatuszek" (wybierz najmniej głupawe) oddać temu jedynemu. Jako przypis mogę dodać, ze facet z którym miałam pierwszy raz mimo tego że wydawało mi się że "rokował" okazał się solidnie skrzywionym prawicowcem, który urabiał mnie na prawdziwą matkę-polkę. Ledwo uciekłam ;). Jednak nie żałuję, że on był pierwszy. Ogólnie staram się mało rzeczy żałować, bo każde doświadczenie w jakiś sposób nas kształtuje - a więc żałując - żałowałabym że jestem sobą. A wracając do seksu mnie przez lata mało ciągnęło to tego. Nie żałuję dziś że się w młodości nie wyszalałam, bo to naprawdę był mój własny wybór, a nie zęby w poduszkę i czekanie na uświęcenie. Jednocześnie moja bliska koleżanka, współstudentka była moim całkowitym przeciwieństwem i zmieniała facetów jak rękawiczki. Do głowy mi nigdy nie przyszło by ją osądzać - to też był jej wybór i dobrze jej z tym było. Podsumowując - czy jesteś kobietą czy mężczyzną - żyj jak chcesz tylko nie krzywdź innych (a więc siebie też nie - nigdy się do niczego w prawach seksu nie zmuszaj). Jesteśmy istotami seksualnymi i nie ma co od tego uciekać, ale chyba i nie warto czynić z tego bazy życiowej (to jest jednak tylko i wyłącznie moje przekonanie - ja bym nie chciała). Voca - skoro prowadzisz ten portal to na szczęście mało się przejmujesz durnowatymi opiniami - tym lepiej dla kobiet! Ech, i znowu jest elaborat ;)
# 242015.04.23, 20:37

Tadek
Tak to pierwsze ruchanko wygląda :)
Zero przyjemności przeważnie :)
# 252016.12.05, 23:34

Zyt
Mówić, pisać, głosić, rozmawiać jak najwięcej z własnymi dziećmi i nastolatkami. Jaką ulgę poczułam, że mam ten stres i niepewność za sobą. Na marginesie - mam kilka koleżanek, które są wiecznymi dziewicami, nie dlatego, że takie pobożne, tylko, że za bardzo się szanują, żeby iść gdzieś na zaplecze i rozłożyć nogi przed kimś, kogo nie intersuje jak mają na imię.
miedzysiostrami. blox. pl











zobacz też

”Podryw na nauczyciela”, czyli seks, który nie uzdrawia

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter