| # 6 | 2012.01.03, 16:32 |
![]() V | @Lisa - postanowiłam podejść do tego poważnie i teraz na gównej jest tekst wyjaśniający, czym jest akceptacja siebie i swojego ciała. :) |
| # 5 | 2012.01.03, 11:25 |
![]() Lisa | dokładnie o to mi chodziło V, dzięki;-) akceptacja nic się nie ma do rezygnacji, i do bierności, w źadnym wypadku, pozdrawiam |
| # 4 | 2012.01.01, 22:44 |
![]() V | Akceptacja nie oznacza tego, że "kocham siebie i nic wobec tego nie zrobię". Akceptacja to akceptacja dla całej siebie, włącznie z niedoskonałościami. Jest punktem wyjścia do pracy nad sobą. Akceptacja sprawia, że problem jaki masz, zaczynasz postrzegać w odpowiednich kategoriach, nadając mu odpowiednią rangę. Weźmy problem brzucha - za duży. 1. Nie akceptujesz brzucha - nie możesz na niego patrzeć, nienawidzisz swojego ciała, unikasz pokazywania go, uprawiasz seks tylko po ciemku, Twój partner ma absolutny zakaz dotykania brzucha, dręczysz się dietami/objadasz, uważasz, że jeśli brzuch zniknie, znikną wszystkie Twoje problemy: w życiu, w związku, w pracy itp. 2. Akceptujesz brzuch - możesz na niego patrzeć (choć jest duży), kochasz swoje ciało, pokazujesz na basenie, w sypialni itp, Twój partner może go dotykać, wiesz, że jak brzuch zniknie, to nie znikną razem z nim wszystkie Twoje problemy życiowe, w pracy i w związku, bo np. zarg z szefową masz nie z powodu brzucha, tylko np. jej wrednego charakteru itp. A poza tym jeśli uważasz, że jest za duży - możesz stosować rozsądną dietę, ćwiczyć itp, ale Twój za duży brzuch nie jest całym Twoim światem, największym problemem, wokół którego kręci się całe Twoje życie. Uwaga - nie da się kochać siebie, nie kochając i akceptując jakiejś swojej części ciała. Ale akceptacja to nie jest rezygnacja. Jednak to akcpetacja powoduje, że patrzysz na coś trzeźwo. Są rzeczy, których się nie zmieni lub nie powinno się zmieniać - np. wzrost, budowa czy kolor skóry. Kobiety, które sądzą, że mogą mieć figurę jak z reklamy są w błędzie, bo modelki są zrobione w programie graficznym. Do takiego ideału nie ma co dążyć, bo zanim wystartujesz w tym konkursie, już jesteś przegrana. |
| # 3 | 2012.01.01, 19:09 |
![]() Ally_McBeal | To jak to jest w takim razie? Nie mamy prawa dazyc do wlasnego idealu, ale z umiarem? Wydaje mi sie,ze idziemy na latwizne mowiac, ze kocham siebie taka jaka jestem, bo np. nie mam sily by zrzucic troche z brzucha. . . . w obu wyjsciach latwo wpasc ze skrajnosci w skrajnosc. Ciezko mamy my-kobiety. Jesli jakas kobieta z duza nadwaga stwierdzi, ze kocha swoje cialo i dalej je co popadnie. . . . no coz. . . wszystkie wiemy, jakie sa skutki uboczne sporej nadwagi. Nie ma co poprawiac urody chemia, operacjami. . . . ani tez nie mozna dobijac sie na silowni i jesc jak mala ptaszyna i byc wiecznie oslabiona. . . ehhh Zazdroszcze kobietom, ktore kochaja same siebie i sa pewne siebie, mimo iz sa brzydkie i grube. . . . pozdrawiam czytelniczki |
| # 2 | 2011.12.30, 10:58 |
![]() Lisa | . . jestem. . . bardzo ciekawa książki. . . . też byłam "zawieszona" na swoim brzuchu. Zawsze był piękny, płaski , idealny. Ale po ciąży,,,poronionej zresztą . . . stał się moim centrum smutku, żalu i brzydoty. Ja nie tylko z nim rozmawiałam, a wręcz na niego wrzeszczałam. Jednak doszłam do wniosku, że to nie ma sensu i prowadzi donikąd, taka fiksacja. Poczułam chęć akceptacji w sobie do swojego ciała, całgo. Bo dopiero, gdy coś w nim szwankuje, dostrzegamy jaką robotę wykonuje, i jak to jest wspaniale żyć, i nie myśleć o ograniczeniach fizycznych. Dziś żal mi kobiet, które idą jak owieczki na rzeź. . . botoks, liposukcja, silikonowe usta. . . ta lista nie ma końca, dopóki zamiast rozumu nie użyje się serca, wobec samej siebie,,,jestem jaka jestem ,,,i taka jestem doskonała. pozdrawiam |
| # 1 | 2011.12.29, 23:07 |
![]() Wtrącalska | . . . a ja chciałam powiedzieć, że lubię swój brzuch, o! :) |
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?