| # 4 | 2012.01.31, 11:32 |
![]() mateusz | Masturbacja to seks z osobą, którą się najbardziej kocha (przymrużeniem oka i prowokująco). Myślę, że jest to najbardziej intymne osobiste przeżycie i włączenie w to drugiej osoby - w charakterze obserwatora, jest maksymalnym otworzeniem się na drugiego człowieka, wpuszczenie go do świata swojego autoerotyzmu i największej intymności. Wzajemne robienie sobie dobrze pomaga poznać potrzeby, "specjalne miejsca szczególnej wrażliwości", mapę erotycznych punktów ciała partnera. A oglądanie drugiej osoby umożliwia poznanie jego/jej tempa, ułożenia palców, odpowiedniej ilości nawilżenia, pozycji, jest swoistego rodzaju ściągą, poradnikiem, podręcznikiem, czy instrukcją użytkowania ;) przecież. Szukamy przecież właśnie tego jak zrobić jemu/jej dobrze, najlepiej w książkach, poradnikach, portalach. A wystarczy zapytać, zaproponować. W końcu na razie nie możemy wejść do głowy drugiej osoby i wszystkiego poszukać sami. Udało mi się namówić kilka kobiet na otwarcie się na tym najgłębszym poziomie, na wspólne "dogłębne" poznanie się . . . ale to były niestety wyjątki. Jedna z kobiet wstydziła zrobić tego przy mnie, zgodziła się na obecność kamery . . . sposobów jest wiele. Kochani odważmy się wziąć rękę partnera/ki, poprowadzić ją tam gdzie tego chcemy a będzie nam razem lepiej, więcej, głębiej. pozdr |
| # 3 | 2012.01.27, 12:25 |
![]() kasiam | :-( Za mało tekstów o wydźwięku takim jak w tym, autorstwa Jolante G, w miejscach bardziej dostęnych dla facetów. Z doświadczenia i rozmów wiem, że wielu chce się uczyć, ale to stworzenia mało skomplikowane. Im bardziej łopatologiczna będzie wiedza dla nich przeznaczona, tym lepiej dla nas. |
| # 2 | 2012.01.21, 10:01 |
![]() V | Dla niektórych wszystko, co nie jest stosunkiem genitalnym, nie zasługuje w ogóle na uwagę. Myślę, że to z tego wzorca genitalnego seksu, jako jedynego "normalnego", czy "wzorcowego" sposobu współżycia bierze się niechęć do wszystkiego, co oralne, analne czy manualne. A przecież ten genitalny seks to seks prokreacyjny. Ludziom w głowach pomieszało płodzenie. :) Ale - to przecież chrześcijańska/katolicka morlaność - panująca w Europie przez stulecia (a w Polsce nadal) zohydziła nam każdy inny kontakt poza genitalnym. Więc jak mamy się cieszyć masturbacją z partnerami, kiedy masturbacja sama w sobie jest niebezpieczna (bo uzależnia), niezdrowa (bo seks zdrowszy) i niemoralna? :P A poza tym dla dorosłych ludzi, wszystko, co nie jest penetracją, jest zabawą dla nastolatków. Tak orgazmu nie osiągają dorośli, tylko nastolatki, które się boją "prawdziwego" seksu. :) A że to jest fajne, podniecające, skuteczne, wyzwalające, potrzebne itp? No i co? To zabawa dla szczeniaków, a nie dla nas, którzy mogą uprawiać "prawdziwy" seks, a nie jego namiastkę. Wydaje mi się, że wiele kobiet wciąż będzie wybierało udawanie orgazmów i zachowywanie się jak Angelina Jolie w filmie, niż powiedzenie: nie, to nie działa, zróbmy to inaczej. Ostatnio w sex shopie rozmawiałam ze sprzedawczynią. Pytałam ją o coś tam. A ona mi na to: te wibratory są dla kobiet, które mają problem z orgazmem pochwowym. Bo to my wciąż "mamy problem z orgazmem pochwowym", ale świat wcale nie ma problemu z przedefiniowaniem seksu na takie rodzaje aktywności seksualnej, których skutkiem ubocznym byłby orgazm kobiety. |
| # 1 | 2012.01.21, 09:30 |
![]() Magga | Ostatnio mój obecny partner seksualny zapytał, kiedy otworzyłam się na autoerotykę w seksie. Zdziwiłam się nieco, ale szperam w pamięci, szperam i mówię "nigdy nie byłam na nią zamknięta. . . ". Zaczęliśmy na ten temat rozmawiać. Trzeba Wam wiedzieć, że ten mężczyzna jest ode mnie sporo starszy, niejedno widział w temacie erotyki i miał w życiu/w łóżku sporo kobiet. I co się okazało? Jestem trzecią kobietą w jego życiu, która jest otwarta na autoerotykę - która bez skrępowania dotyka też siebie podczas seksu, która pokazuje i tłumaczy, jak ma dotykać, która prowadzi jego rękę do celu, która lubi patrzeć, jak on osiąga orgazm przez masturbację, która z chęcią w ramach zabawy usiądzie przed filmem erotycznym z mężczyzną i będzie doprowadzać siebie do orgazmu patrząc, jak obok tenże mężczyzna będzie robił dokładnie to samo. Dla mnie - oczywistość. Ale szczerze mówiąc - zdębiałam, jak powiedział mi, że przez ponad 25 lat jego bujnego erotycznego życia prawie żadna kobieta tego nie robiła. Tak, on chciał zobaczyć, jak kobieta się dotyka. Tak, strasznie go to kręci, bardzo to lubi i jeszcze bardziej kręci go, jak czasem powiem "zrób to sam" ;) Uwielbia to, ale nie odważył się już nigdy poprosić kobiety o takie otwarcie. . Dlaczego? Dlatego, że gdy zaczynał swoje seksualne życie też wydawało się oczywiste dla niego, że w seksie jest miejsce na autoerotykę. I ze swoją pierwszą kobietą próbował to zrobić. . . Wiecie z czym się spotkał? Z totalnym odrzuceniem! Pojawił się smutek, złość, odepchnięcie, odrzucenie, niechęć do erotyki - ze strony kobiety. A on już nigdy nie zaproponował kobiecie autoerotyki we wspólnym łóżku, stąd jego ogromne zdziwienie, gdy trafi na kogoś, kto jest tak otwarty na masturbację. . . |
Aniołek:
Wysyłam link mojemu partnerowi:)
Morgiana:
Zajebiście dobrze napisane!
meg:
Świetna analogia, mądre i zabawne:)
Gunia:
Rany Rosa, ale ty krwawisz. Ja tyle to może w pół roku tracę ;-)