komentowany artykuł:

Mój Markiz...
Mój Markiz...
Gdy miałam siedemnaście lat, moja świadoma - acz niewinna - dłoń sięgnęła po niewielką książkę w czarnej okładce. Tytuł „Julietta. Powodzenie występku” wzbudził moje zainteresowanie. Otworzyłam ją na pierwszej stronie, a moje policzki oblały się momentalnie rumieńcem. Moje oczy napotkały rycinę przedstawiającą wyjątkowo wyuzdaną scenę seksu.
czytaj komentowany artykuł »
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 3) / 3

# 12012.12.18, 22:25

Marta
Też czytałam Markiza, ale. . . w ogóle mi się to nie podobało. Cieszę się, że autorka wybrała takie lekkie fragemnty, bo w ogóle to dla mnie przytłaczająca lektura i chciałabym o niej zapomnieć. . . żałuję, że po to sięgnęłam i zdecydowanie nie polecam. :P
# 22012.12.20, 09:10

kama
„Justyna czyli nieszczęścia cnoty” jako dzieło literackie jest uznana za książkę wartą zainteresowania. Dziejów jej siostry Julietty nie znam, ale chciałabym zauważyć, że w dziełach markiza najistotniejsza jest myśl filozoficzna, którą o setki lat wyprzedził swoją epokę. Dlatego uważam, że warto po taką lekturę czasem sięgnąć, zachowując oczywiście odpowiedni dystans:;)
# 32013.05.24, 11:24

fcvfvcfvcf
Markiz to jeden z największych dewiantów i psycholi jacy kiedykolwiek istnieli. . .











zobacz też

„Kobiety mnie przyjęły” - ceremonia pierwszej miesiączki

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter