komentowany artykuł:

Bez seksu, bez sensu
Bez seksu, bez sensu
Brak seksu to nic strasznego? O ile zwiążą się ze sobą dwie osoby, które go nie chcą... Niestety, najczęściej jedna ze stron bardzo z powodu braku seksu cierpi, a to cierpienie często doprowadza do rozpadu związku.
czytaj komentowany artykuł »
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 6) / 6

# 12012.04.15, 12:59

Ifrit
Szkoda że taki heterycki ten przewodnik, bo o tzw lesbijskiej śmierci łóżkowej też można by było elaboraty pisać. . . A na przeróżnych portalach ciężko jakikolwiek artykuł na ten temat znaleźć.
# 22012.04.15, 13:27

V
Jak dobrze, że na tym portalu są artykuły na temat lesbijskiej śmierci łóżkowej. :P
# 32012.04.15, 19:50

Ifrit
Okeej, ale skoro już coś jest polecane, mogłoby być w trochę szerszej perspektywie. . .
# 42012.04.16, 12:48

V
@Ifrit - hihi, szerszej perspektywnie? A jaką jeszcze szerszą można zastosować? :)

Książki tej raczej nie polecam, może mam niski próg bólu, ale czytanie jej było dla mnie prawdziwą torturą. Albo inaczej: nie polecam ją kobietom, które chcą się dowiedzieć: co zrobić, żeby znów móc się kochać ze swoim mężem, chłopakiem, konkubentem, partnerem, przyjacielem, narzeczonym, mężczyzną - jakkolwiek go nazywają, bo z tej książki na pewno się tego nie dowiedzą. Dowiedzą się najwyżej, co może być powodem braku zbliżeń. I nic ponad to. A tytuł nparawdę sugeruje wiele, niestety, to takie obiecanki-cacanki.

Ifrit, jeśli widzisz jakąś szerszą perspektywę, to z chcęcią przeczytam na ten temat Twój dłuższy komentarz albo też artykuł napisany przez Ciebie. Dla mnie między relacjami hetero, a relacjami lesbijskimi jest zbyt wiele różnic, żeby je ze sobą zestawiała. Ale to może jakieś moje ograniczenia przeze mnie przemawiają. Tak czy inaczej, raczej bym tego nie łączyła, ale jeśli widzisz jakąś wspólną płaszczyznę, jakieś punkty wspólne, to, proszę, podziel się z nami. :)
# 52012.04.17, 19:14

Ifrit
V, ja jestem dopiero na początku moich poszukiwań i zdobywania wiedzy, po prostu mam jakieś intuicje w tym temacie i próbuję je wyrazić. Jeśli kiedyś uda mi się je zoperacjonalizować i znaleźć podstawy teoretyczne, to bardzo chętnie spróbuję to opisać ;)
# 62012.04.18, 10:04

Gunia
O ile recenzja jest rzeczywiście zniechęcająca, o tyle jedyna rada jest bardzo trafna. Jesli kobieta latami trwa w niesatysfakcjonującym związku, w którym nic nie zmienia się na lepsze, to można się domyślać, że nie jest w stanie sama nic zmienić, w tym przypadku terapia może pomóc uporać się z niskim poczuciem własnej wartości i brakiem wiary we własne siły, które zwykle są przyczyną tego, że kiedy coś jej nie odpowiada, potulnie się z tym godzi zamiast. . . no właśnie coś zrobić.
Nie rozumiem natomiast jaki jest cel stosowania sztuczek, aby skłonić do terapii partnera. Otóż, sztuczki nie działają, a terapia par, jak sama nazwa wskazuje wymaga zaangażowania się w nią pary, więc terapia par dla jednej osoby staje się automatycznie terapią indywidualną.
Co nie znaczy, że nie warto sobie zawracać głowy, wprawdzie własna terapia nie sprawi, że partner cudownym sposobem zmieni się na lepsze, ale kiedy my zmieniamy się na lepsze wszystko dookoła nas też się zmienia, nie można w taki sam sposób traktować zahukanego popychadła i pewnej siebie, samodzielnej kobiety. Czasem partner widzi zmianę i nagle sam też chce się rozwijać, stać się bardziej pewnym siebie, odzyskać radość życia itp. , i bez żadnych sztuczek decyduje się na terapię. Dla siebie. Tak jest najlepiej ;-)











zobacz też

”Kwartet” w Teatrze Nowym - recenzja

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter