komentowany artykuł:

1+2, czyli rachunek poliamoryczny
1+2, czyli rachunek poliamoryczny
Gdy pierwszy raz usłyszałam o poliamorii - zdębiałam. Odezwały się wszelkie moje wdrukowane stereotypy i uprzedzenia. A potem w poliamorii żyłam i przeżyłam. I było (że tak kolokwialnie to nazwę, to wybaczcie, ale naprawdę:) zajebiście!
czytaj komentowany artykuł »
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 5) / 5

# 12015.02.17, 18:26

babe
Ciekawe. A jak skończyła się ta historia, o ile się skończyła? Kochacie się dalej?
# 22015.02.18, 07:59

fiutomanka
No a jak to się skończyło?
W moich fantazjach takie klimaty są bardzo OK, ale boję się, że rzeczywistość nie dorasta do fantazji. Boję się, że to się może jakoś żenująco kończyć.
# 32015.02.18, 15:59

Biały Kruk
Fiutomanko, tak z perspektywy osoby żyjącej w mniej lub bardziej poliamorycznych relacjach od ładnych paru lat - niektóre związki po prostu się kończą. Czasami kończą się zdrowo i z klasą, czasami boleśnie, czasami żenująco, a po niektórych rozstaniach składamy się z powrotem w całość przez kilka lat. Życie jest bardzo różnorodne, życie w poliamorii też.

Tak naprawdę nie chodzi tu o poliamorię, tylko o to, kim ty jesteś i co wnosisz do swoich relacji.

Ja jestem bardzo niepoukładany wewnętrznie i zwykle wnoszę chaos, a moje związki to krótkodystansowce - i obojętne, czy mam jednego partnera, czy dwóch, czy trzech jednocześnie, albo czy mój partner ma tylko mnie, czy jeszcze kogoś, moje związki po prostu są chaotyczne i krótkie, bo na razie tylko takie umiem stworzyć.

No dobra, przyznam, że poliamoria mi ułatwia życie, bo z jednym partnerem byłem aż trzy lata, a teraz się rozstaliśmy i utrzymujemy kontakt, i pewnie jeszcze z tego coś będzie - może przyjaźń, może FwB. . . Ale on jest długodystansowy i bardzo poukładany, i wniósł to do naszej relacji. Tylko że nijak nie wytrzymałby ze mną, gdybym miał być jego jedynym partnerem.

Jeżeli myślisz o poliamorii, przede wszystkim pomyśl, jakie rodzaje związków umiesz tworzyć. I pomyśl, że byłabyś w dwóch jednocześnie. . . albo miała partnera, który byłby w dwóch jednocześnie. Pomyśl, czy takie zdublowanie lub rozłożenie energii związkowej byłoby dla Ciebie ok. I zaryzykuj. . . lub nie.

I nie bój się rozstań :)

----
Voko, świetna historia, dziękuję, że postanowiłaś się nią podzielić :) Przykro mi tylko, że było Ci w tej poliamorii tak samotnie w świecie. Rzeczywiście w naszej kulturze wciąż brakuje punktów odniesienia i ludzi, którzy pomogliby Ci przebić się przez własne uprzedzenia, którymi się biczowałaś.
# 42015.02.18, 19:10

Voca
@Kruku - dzięki. :) To, co miało być puszczone, puściłam. Jest OK. Teraz już mi nie przeszkadza. :) Świat wokół we mnie się zmienił, teraz tyle osób tak żyje, mam je na wyciągnięcie ręki. :D
# 52015.02.18, 22:30

eWua
Ja w poli związkach byłam 2 razy w życiu: najpierw przez rok, a drugi raz przez pół. W chwili krytycznej polizwiązek liczył w sumie 6 osób: moich dwóch chłopaków, moja dziewczyna, dziewczyna mojej dziewczyny i dziewczyna mojego chłopaka. To był hardkor :D
W tej drugiej sytuacji miałam chłopaka, dziewczynę, a moja dziewczyna miała jeszcze chłopaka.
I tak: miłosny amok to dobre określenie.
A że się skończyło? Jej wiele związków się kończy. A po jakimś czasie zaczynają nowe.
Z moim obecnym partnerem marzymy o wspólnej dziewczynie, która byłaby naszym uzupełnieniem. Ewentualnie mogą być dwie. Jednak nie szukamy na siłę, dlatego to długo trwa ;)











zobacz też

„Zdążę wyjąć”, czyli o tym, że ciąża nie bierze się z masturbacji

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter