komentowany artykuł:

Mea maxima vulva, czyli prawie recenzja ”Nimfomanki”
Mea maxima vulva, czyli prawie recenzja ”Nimfomanki”
Nie jest to film piękny, nie jest też zabawny, ale jest przejmujący. Dla mnie była to opowieść o czasach bez czucia ubrana w obrazy niby ekstaz, twarzy niewartych zapamiętania, obojętnej twarzy bohaterki, która prawie jak znudzona matrona „patrzy w sufit i myśli o Anglii”.
czytaj komentowany artykuł »
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 1) / 1

# 12014.01.14, 10:51

Joanna
Przede wszystkim zgadzam się z tym, że nie jet to film erotyczny ani tym bardziej porno. W przypadku "Nimfomanki" pokazane stosunki seksualne raczej przytłaczają i zasmucają. Jestem jednak zdania, że w drugiej części von Trier zaskoczy nas do tego stopnia, że wszelkie oceny są na razie bezcelowe. Już nie mogę się doczekać kolejnych niespodzianek.

Zwróciłabym też uwagę na to do jakiego stopnia słuchacz-mężczyzna stara się uporządkować i poukładać wedle własnego sposobu myślenia historię opowiadaną przez kobietę. Nie chodzi mi tylko o rozbieżność w ocenie poszczególnych wydarzeń, a właśnie raczej o odniesienia do wędkarstwa. On niepostrzeżenie ubiera tą nieschematyczną i nieposkromioną seksualność w schemat, wciska w zbyt ciasny gorset swoich wyobrażeń…











zobacz też

„Porady bezwstydnej dziewczyny – rozkosze niegrzecznego seksu”

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter