| # 18 | 2012.03.31, 09:37 |
![]() koteczek | moja błona dziewicza również pozostaje na swoim miejscu, ginekolog mi powiedziała że stracę ją przy porodzie bo się rozciągnęła. . . nie uznaję pojmowania dziewictwa przez fakt małego, niepotrzebnego skrawka błony. . . dla mnie to stan ducha który równie dobrze można osiągnąć i później. . . |
| # 17 | 2012.03.30, 10:25 |
![]() V | @Ifrit -"Nie potrzebuję też organizować swojego myślenia w kategorii (nie)dziewictwa" - no to zazdroszczę, bo ja, mimo starań, jakoś zawsze wpadnę w tę pułapkę, chociaż wiem, że nie ma to najmniejszego sensu. Moim największym osiągnięciem w zmianach słownikowych, jest wyrzucenie słowa "grzech", "grzesznik". Ale np. już bóg - zawsz się jakiś przyplącze. . . Ech. Ale z drugiej strony całkiem ciekawe jest budowanie własnego słownictwa, które opisuje to, co chcemy nazwać. Jest to nawet fascynujące. :) A co do Twoich intencji, to oczywiście je zrozumiałam. :) Też uważam, że to ciekawy pomysł, nawet sobie pomyślałam, że trafny - tyko już nie bardzo pamiętam, kto i kiedy pierwszy włożył mi rękę w majtki. :) A gdy już mówimy o języku: w "Puszczalskich z zasadami" jest taka gra: tak, nie, może. Wypisujecie na kartkach wszystko, co można robić w seksie (czy erotycznej relacji) w 3 kolumnach: tak - to, co macie ochotę robić teraz; nie - na co nie macie najmniejszej ochoty w ogóle, oraz może - coś, do czego być może się jeszcze przekonacie. Pokazujecie partner(k)om te karteczki. Najlepsze jest jednak to, w jaki sposób nazwiecie te wszystkie rzeczy. Bo np. jedna osoba może napisać "seks oralny", inna "miłość francuska", inna "lodzik i minetka" itp. Ciekawe jest właśnie to, jak różnie mówimy o tym samym, i jak bardzo nazwanie czegoś w określony sposób może zachęcić lub zniechęcić. Ja pewnie bym napisała "robienie dobrze ustami", słowo "lodzik" dla brzmi dobrze tylko w ustach Hanka Moody'iego. :) |
| # 16 | 2012.03.30, 09:44 |
![]() de99ial | Ów "jeżyk" to chochlik "drukarski". Naturalnie chodziło o język. Pozdrawiam de99ial PS. Przydałby się system edycji komentarzy. |
| # 15 | 2012.03.30, 09:43 |
![]() de99ial | Dziewictwo to nic innego jak językowy potworek, narzucony przez - jak większość językowych potworków - patriarchalne społeczeństwo (którego jesteśmy spadkobiercami). Jeżyk - w sensie zestaw znaków i dźwięków, nie organu - to narzędzie niedoskonałe, służące do komunikacji. Ma wiele ograniczeń, form i ukrytych znaczeń. Dziewica to oczywiście wynik samczej fascynacji tym co kobieta ma między nogami. Nic więcej. IMHO pusty termin, bez znaczenia własnie dlatego, że ma znaczenie tak bardzo rozmyte i niejednoznaczne. Zauważcie, że mało który "facet" ma problem z definiowaniem, ta kwestia zajmuje raczej kobiety. Bo one wiedzą jakimi istotami są i widzą, że to słowo "dziewictwo" i wytłumaczenie go jest jakieś nie do końca pasujące. Podsumowując - dziewictwo to mit będący owocem samczej fascynacji vulvą. I oczywistego efektu owej fascynacji "ja muszę być tam pierwszy, a jak był ktoś przede mną to już jest skażona". Ot cała rzecz. Proponuję wyzwolić się spod okowów ograniczeń językowych i walczyć z mitami :) Pozdrawiam de99ial |
| # 14 | 2012.03.29, 16:53 |
![]() Ifrit | @V- jestem aż do bólu wyczulona na heteronormatywność ;) więc ze słownika nie muszę nic wyrzucać. Nie potrzebuję też organizować swojego myślenia w kategorii (nie)dziewictwa, chciałam się tylko podzielić myślą, która mi się nasunęła przy czytaniu. :) |
| # 13 | 2012.03.29, 15:10 |
![]() V | @Ifrit - No, są takie kobiety, zgadza się. Ale jeśli wyrzucisz ze swojego słownika to heteronormatywne i służące utrzymaniu konktroli słowo "dziewica" - nie będziesz musiała się zastanawiać, czy są dziewicami, czy nie. Są po prostu preorgazmicznymi kobietami. :) Ale też seksualnymi. |
| # 12 | 2012.03.29, 15:05 |
![]() kama | W tekście pada pytanie, z gatunku retorycznych, o możliwość istnienia "pięćdziesięcioprocentowego dziewictwa". Jak to z takimi pytaniami bywa skłoniło mnie ono do przemyślenia tego, z pozoru absurdalnego pomysłu i, o dziwo moja odpowiedź jest pozytywna. Można przecież być żoną i matką z wieloletnim stażem, jednocześnie nie będąc kobietą w pełni rozbudzoną seksualnie, i oczywiście w drugą stronę jest podobnie, trudno przecież nazwać dziewicą młodą kobietę doświadczającą wielokrotnych orgazmów np. podczas pettingu ze swoim lubym;) Tu można zgodzić się Betty, że dziewictwo to stan umysłu (oczywiście wychodząc poza stereotypowe myślenie i definicje) |
| # 11 | 2012.03.29, 15:03 |
![]() Ifrit | Ojejku, ja tylko cytuje czyjeś stwierdzenie, które wydaje mi się bardzo trafne. I oczywiście, jeśli się czepiać słówek, to jest to kryterium niedorzeczne. Ale ja to cytuje wiecie tak bardziej metaforycznie. . . @V- a co w takim razie z kobietami, które uczą się osiągania orgazmów dopiero po wieeelu latach małżeństwa? ;) |
| # 10 | 2012.03.29, 11:34 |
![]() V | A mnie się bardzo podoba to, co mówi Betty Dodson: stajesz się istotą seksualną, gdy przeżyjesz swój pierwszy orgazm. Czy po takim dośiwadczeniu możesz nadal być "dziewicą"? Przecież już wiesz wtedy, co to jest rozkosz! :) |
| # 9 | 2012.03.29, 11:29 |
![]() kama | Pierwszy raz rękę w majtki włożył mi kolega z przedszkola, praktykowaliśmy te zabawy w doktora jakiś czas, a mnie się to bardzo podobało:):):) Czyżbym straciła dziewictwo jako pięciolatka na leżakowaniu;) |
| # 8 | 2012.03.29, 10:03 |
![]() Gunia | @Ifrit: Jak dla kogo, ale dla mnie sytuacja u lekarza jest jak najbardziej typowa. . . A pierwszy, poza lekarzami, rękę w majtki włożył mi kolega na imprezie w liceum, zupełnie z zaskoczenia i potrzymał ją tam jakieś pół sekundy zanim ją odtrąciłam, ale potem nadal czułam się dziewicą, tylko wściekłą. |
| # 7 | 2012.03.28, 23:13 |
![]() Ifrit | Pewna dziewczyna napisała kiedyś na moim ulubionym forum, że nie jesteś już dziewicą, gdy "ktoś pierwszy raz włoży Ci rękę w majtki"- może to dosłowne, ale moim zdaniem oddaje istotę sprawy. To jest chyba ten moment oddania swojego ciała po raz pierwszy drugiej osobie, niezależnie do jakiej formy kontaktu seksualnego dojdzie. Oczywiście, żeby było jasne- nie ma to zastosowania do jakiś nietypowych sytuacji np u lekarza ;) |
| # 6 | 2011.12.17, 12:07 |
![]() Nat | A żeby nie być gołosłowną: allegro. pl/ShowItem2. php?item=20 00 13 62 51 - bez spacji przy liczbach. Opis mocno dyskusyjny - "partner się nie zorientuje - dodaj trochę postękiwania". Swoją drogą, zależy, ile koleżanek chcesz zaprosić, bo może być to dosyć kosztowne "Hymen Party" ;) |
| # 5 | 2011.12.17, 11:26 |
![]() Gunia | Nie zastanawiałam się nad tym, ale albo jedna dla wszystkich ułożona na honorowym miejscu w centrum salonu, albo po jednej dla każdej, wtedy musiałabym wysłać zaproszenia z takim załącznikiem i "PS. Dziewictwo obowiązkowe". |
| # 4 | 2011.12.17, 09:16 |
![]() Nat | Gunia, ale tak jedną dla wszystkich? :D |
| # 3 | 2011.12.16, 21:06 |
![]() Gunia | Super, zakupię te błonę i urządzę imprezę z okazji dnia dziewic dla moich koleżanek! Szkoda, że dopiero teraz o tym czytam, bo projekt musi poczekać cały rok, ale co się odwlecze. . . |
| # 2 | 2011.12.16, 20:15 |
![]() Nat | A na Allegro już do dostania sztuczna błona dziewicza. Nie rozumiem, nie wnikam, wszystko jest dla ludzi. |
| # 1 | 2011.12.16, 17:42 |
![]() koteczek | a co w przypadku kiedy błona dziewicza nie pęka mimo seksu waginalnego bo była na tyle elastyczna że się rozciągnęła? :P mnie swoją drogą ginekolog powiedziała że błona mi pęknie dopiero przy porodzie :P a co z kobietami ze zrekonstruowanymi błonami dziewiczymi? :P słyszałam także pojęcie wtórnego dziewictwa polegające na odkrywaniu seksualności od stanu zerowego, czyli wzajemnego poznawania swoich ciał, pomaleńku. . . i to także stosuję. . . śmieszy mnie sprowadzanie dziewczyn i kobiet do tego małego kawałka błony; bez jaj, nie dajmy się zwariować. . . |
Aniołek:
Wysyłam link mojemu partnerowi:)
Morgiana:
Zajebiście dobrze napisane!
meg:
Świetna analogia, mądre i zabawne:)
Gunia:
Rany Rosa, ale ty krwawisz. Ja tyle to może w pół roku tracę ;-)