| # 5 | 2010.11.08, 17:04 |
![]() Niunia | Kicia13, przeczytałam ten artykuł i komentarze. . i choć zwykle tego nie robię- to tutaj się wypowiem. Nawiązując do Twojej siostry mam wrażenie, że albo ma jakieś przykre doświadczenie w sferze seksualnej (np widziała jak dwoje ludzi się kocha i może to byli ludzie dla niej bliscy) i wydaje jej się to niedorzeczne i "obrzydliwe", dlatego też tak negatywnie o tym się wypowiada. Albo widząc filmy z takimi scenami, nabrała do siebie zbyt wielkiego dystansu i kto wie, może ogląda te sceny w obecności kogoś i poczuła zażenowanie. . Niemniej jednak, uważam że nawet jeśli się w taki sposób wypowiada to coś w tym musi być. . !! bez powodu człowiek tak źle o tym wszystkim nie mówi!! Nawet pozwolę sobie stwierdzić, że ona samej siebie nie akceptuje, bo widzi siebie jako tą nieatrakcyjną, a w gruncie rzeczy wystarczy że pokocha siebie, zmieni styl i np założy na siebie coś w czym będzie czula się pewniej i bardziej atrakcyjniej:) I jeszcze lepiej byłoby gdyby usłyszała nawet komplement od kogoś dla niej ważnego!! Zaś co do całej masturbacji, uważam że ona jest nieodzownym elementem seksu i że pokocha się to uczucie jak znajdzie się właściwego partnera, który będzie tą przyjemność dawał:) aczkolwiek i dzięki takim zbliżeniom same to polubimy. . ale co ważne. . jak same-to same! bez poczucia że ktoś wejdzie, ktos usłyszy bo to blokuje nasze odczucia i przyjemności z masturbacji:) |
| # 4 | 2010.10.02, 20:05 |
![]() Voca | @Kicia - wygląda na to, że jest to problem twojej siostry, nie twój. Można uznać, że masturbacja obiektywnie jest dobra, ale istnieją także różne okoliczności. Jesli chcesz siostrze pomóc, to warto podejść chyba do zagadnienia związków i poczucia własnej wartości. Jeśli uważa, że nie zasługuje na miłość/podobanie się, to chyba to poczucie, a nie brak autoerotyzmu jest jej problemem. |
| # 3 | 2010.10.02, 20:00 |
![]() Kicia13 | Dzięki, że ktoś tutaj napisał, brakowało mi punktu spojrzenia innego niż mój własny. czego mi szkoda, to tego, że siostra w gruncie rzeczy chyba troszkę siebie oszukuje, no, nie siedzę jej w głowie, ale trochę ją znam :) i zdaje mi się, jakby jej negacja tej strony siebie wynikała z jakiejś chęci, czy ja wiem. . . ? ukarania siebie, że [jej zdaniem] nikomu się nie podoba i nie spodoba? - a nie z tego, że faktycznie jest pozbawiona potrzeb. Jednocześnie bowiem pisze mnóstwo opowiadań do szuflady , w których jednak pojawia się miłość. |
| # 2 | 2010.09.30, 22:36 |
![]() Voca | Myślę, że jeśli komuś wygodniej bez seksu, to już tylko jego sprawa. Tak się składa, że seks często kojarzony jest z miłością, bliskością, uczuciem itd - więc jeśli komuś brakuje tego w życiu, masturbacja będzie mu przypominała, że brak mu miłości, bliskości. Wtedy może faktycznie bardziej "boleć" niż dawać przyjemność. Z jednej strony może odczuwać fizyczną przyjemość, ale druga strona to poczucie braku, niespełnienia. W zależności od tego, jak się podejdzie do masturbacji - będzie ona nędzną namastką albo - czymś przyjemnym dla singielki. |
| # 1 | 2010.09.30, 20:41 |
![]() Kicia13 | Przedstawię punkt widzenia mojej siostry,z którą często rozmawiamy na te tematy, a o n o którym sama nie wiem, co sądzić. . . mianowicie, ona jest zdania, że nie ma żadnych potrzeb tego typu, nie potrzebuje się nawet masturbować, nie ma partnera. Twierdzi, że nigdy go nie będzie miała (już nie wnikajmy dlaczego tak sądzi, załóżmy, że niech jej będzie i nikt się jej nie trafi), więc według niej byłoby bez sensu, gdyby zaczęła sobie wmawiać, że potrzebuje seksu i przekonywać samą siebie, że konieczne jej samozaspokojenie, gdyż, cutyję :" jeszcze sobie to faktycznie wmówi i zacznie się jej wydawać, że ma takie potrzeby i co wtedy, będzie , której nie będzie jak zaspokoić, chyba że z ręką"? - i że jeśli nie ma możliwości, aby kiedykolwiek z kimś być, to bez sensu jej zdaniem na siłę rozbudzać w sobie tego typu pragnienia, szczególnie gdy wygodniej jest bez nich. A masturbacja jest dla tych, którzy albo mają takie potrzeby, chcą się przygotowac do lepszego przeżywania z partnerem. Szczerze powiedziwszy, nie wiem, co o tym sądzić. Sądzę, że odbiera sobie takim nastawieniem dużo radości z życia, bo nawet jeżeli miałaby nigdy nie mieć nikogo bliskiego, no to dlaczego ma się za to karać brakiem przyjemności? |
Aniołek:
Wysyłam link mojemu partnerowi:)
Morgiana:
Zajebiście dobrze napisane!
meg:
Świetna analogia, mądre i zabawne:)
Gunia:
Rany Rosa, ale ty krwawisz. Ja tyle to może w pół roku tracę ;-)