| # 1 | 2011.11.06, 20:31 |
![]() Wtrącalska | . . . rozumiem, że nie to jest głównym wątkiem, ale zahaczyłaś o pewną drażliwą kwestię ;) Jakoś tak mi się obiło o uszy i oczy, że panuje takie powszechne przekonanie: kobieta zawsze wie, jak dotykać drugą kobietę, bo przecież zna kobiece ciało. Ach, no i że kobiety z natury swej są gadatliwe i skłonne do omawiania problemów. Tymczasem po niesatysfakcjonującym seksie, zamiast rozmowy- bo nie wiadomo, czy wypada, bo nie wiadomo, jaką nomenklaturą się posługiwać- zostaje miejsce już tylko na rozczarowanie i frustrację: 'to co ze mnie za kobieta, skoro nie potrafiłam dać rozkoszy drugiej kobiecie?' Podkreślmy zatem z całą mocą: co kobieta, to inne ciało i inne emocje! Mogą być podobne, mogą być nawet bardzo podobne, ale nie są takie same. To, że znamy swoje ciało, oznacza mniej więcej tyle, że poznałyśmy jego reakcje na nasz własny dotyk oraz dotyk osób, z którymi miałyśmy do czynienia do tej pory. Nie możemy mieć pewności, jakich doznań dostarczy nam ono w przyszłości- a cóż dopiero mówić o ciele innej osoby! Pozwolę sobie na gorący apel: dziewczyny, rozmawiajcie ze sobą!!! Opowiadajcie o swoich odczuciach, oczekiwaniach, upodobaniach, obawach, uczuciach, reakcjach, pomysłach, fantazjach, doświadczeniach, doznaniach, wątpliwościach, potrzebach!! Mówcie do siebie i słuchajcie się nawzajem, bo nikt tego za Was nie zrobi! Aż chciałoby się powiedzieć: satysfakcja gwarantowana. . . ;o) |
Aniołek:
Wysyłam link mojemu partnerowi:)
Morgiana:
Zajebiście dobrze napisane!
meg:
Świetna analogia, mądre i zabawne:)
Gunia:
Rany Rosa, ale ty krwawisz. Ja tyle to może w pół roku tracę ;-)