komentowany artykuł:

”Podryw na nauczyciela”, czyli seks, który nie uzdrawia
”Podryw na nauczyciela”, czyli seks, który nie uzdrawia
Jeśli ktoś uprawia seks z uczestniczkami swoich warsztatów, szczególnie w ich trakcie, to znaczy, że realizuje wzorzec władzy jako źródła seksu i to już dyskwalifikuje go w roli nauczyciela, szczególnie tantry.
czytaj komentowany artykuł »
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 9) / 9

# 12016.01.08, 11:48

Krzysiek
Zgadzam się z autorką. Dla mnie dla mężczyzny to sytuacja wygląda tak, jako nauczyciel przychodzę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem. Uczestnicy płacą za to nauczycielowi i to jest deal my płacimy a Ty bierzesz nas w podróż, którą wspierasz. A tutaj mamy sytuację kiedy deal został zawarty a potem przychodzi ziomek i mówi ale ja jeszcze bym chciał uleczyć kilka Pań magicznym stosunkiem. I to jest zonk. Bo po pierwsze powinno być napisane w opisie warsztatu (pewnie wtedy mniej Pań by przejechało), po drugie kasa za warsztat powinna być proporcjonalnie mniejsza, czyli ok chcesz się koleś trochę pobawić w porządku to ja chcę mniej zapłacić i przeżyję że się uganiasz za laskami. No i też wtedy pewnie warto by powiedzieć że jako mężczyzna też bym miał prawo nagabywania nauczyciela do seksu :) ciekawe jakby się zapatrywał:)

To tak w ramach dodania a poza tym zgadzam się z autorką, na warsztaty przychodzą ludzie którzy mogą mieć problem z granicami, mogą mieć problem z wyrażaniem siebie (bo po to idą na warsztaty żeby się m. in nauczyć), więc mówienie że ludzie są odpowiedzialni za swoje granice nie do końca tutaj pasuje - albo znowu trzeba napisać to w opisie warsztatu, że zakładamy że uczestnicy (swoją drogą ciekawe że nauczyciel nie proponuje leczenia magicznym stosunkiem mężczyznom, dyskryminacja?czuję zazdrość z tego powodu) , uczestniczki znają swoje granice, bo będę musieli je przynajmniej sprawdzać w stosunku do nauczyciela który będzie nagabywał na uduchowione bzykanko.

Chyba tak podsumowując można by powiedzieć że jednym z elementów ważnych dla tworzenia przestrzeni rozwojowej jest bezpieczeństwo - opisana sytuacja godzi w to i to jest istota rzeczy.
# 22016.01.09, 11:11

matrix
Nie bardzo rozumiem czemu podaje sie tu przykład Andrew Barnesa - jeśli uprzedza że będzie proponował sex uczestniczkom warsztatu to jest bardziej etyczny? A jak nie uprzedzał, czego nie robił wcześniej na warsztatach , to nie był? Prawie wszyscy związani z tantrą wiedzą, że Barnes potrafi "uzdrawiać swoim świętym lingamem" zarówno na warsztatach jak i na indywidualnych sesjach. Dobrze że organizatorka przestała chociaż nazywać te sesje terapeutycznymi, bo to już było niezłe przegięcie. Warto to rzeczywiście nagłaśniać, aby ludzie wiedzieli na co się decydują. Wykorzystywanie rangi nauczyciela w stosunku do uczestniczek swoich warsztatów w ten sposób jest nadużyciem i warto to głośno mówić - niezależnie czy się wcześniej o tym uprzedzi czy nie. . . I pokazuje że sam Barnes ma parę rzeczy do przepracowania z terapeutą :) Po warsztatach niech się umawia z kim chce. . . A jeśli robi to nie tylko Barnes, to też warto o tym pisać . Pozdrowienia
# 32016.01.09, 14:00

Marta
Niezła fucha takie uzdrawianie. . .
# 42016.01.09, 15:48

Alex
@matrix "Prawie wszyscy związani z tantrą wiedzą, że Barnes potrafi "uzdrawiać swoim świętym lingamem" zarówno na warsztatach jak i na indywidualnych sesjach. "
Jednego nie moge zrozumiec. Skoro prawie wszyscy wiedza o metodach pracy Barnesa, to skad sie bierze tyle chetnych na jego warsztaty?
Z tego co pisze organizatorka, jeszcze przed rozpoczeciem zapisow prawie 1/3 miejsc bylo juz zajetych.
www. narodzinydozycia. pl/goscie/andrew-barnes/150-dearmouringandrew. html
Może taki sposob "uzdrawiania" odpowiada tym co przyjezdzaja do niego na warsztaty?

Znajoma opowiadala mi niedawno o innym nauczycielu tantry. Pochodzi on zza granicy i jest bardzo znany na swiecie.
Znajoma opowiadala ze dazy on do tego aby przespac sie z kazda uczestniczka jego warsztatow. Ona tez byla namawiana ale mu nie ulegla.
Jak to sie dzieje, ze pomimo tego ze wiekszosc osob zwiazanych z tantra wie o zapedach tego prowadzacego, a mimo to przyjezdza do niego na warsztaty?

@Marta - "Niezła fucha takie uzdrawianie. "
Mam znajomego, ktory prowadzi warsztaty. Nie sa to ani warsztaty tantryczne, ani nawet z dziedziny rozwoju duchowego. Czasem jak sie spotykamy przy piwie opowiada mi o tym, jak uczestniczki jego warsztatow same proponuja mu seks. Znajomy czesto kozysta z takich propozycji.
Sam sie wtedy dziwie jak to jest ze tak sie dzieje?
# 52016.01.09, 18:50

V
@Alex - nie wydaje mi się, żeby wszyscy, którzy jadą na warsztat Barnesa, byli znęceni właśnie tą możliwością seksu z nim. Zakładam, że co najmniej 1/3 uczestników to faceci, a im się chyba średnio chce z Barnesem. Zresztą, nie wiem, co na to Barnes. :) Dalej, zakładam że 1/3 ludzi to żadni "starzy tantrycy", tylko nowi ludzie, którzy pierwszy raz mają kontakt z takimi warsztatami.

A poza tym wielu ludziom się tantra kojarzy z seksem, więc może wychodzą z założenia, że tak ma być i nie bardzo się nad tym wszystkim zastanawiają.
# 62016.02.02, 21:26

sunny
Andrew Barns jest bardzo szczery i otwarty. Niczego nie ukrywa. Nie wydaje mi sie zeby kogokolwiek zmuszal do seksu. nie robi z siebie ani tantryka ani guru ani nie wiem jakiego nauczyciela na piedestale. Jest ludzki, normalny i nie ukrywa tego i we mnie akurat budzi to zaufanie.

Przy okazji uczy jasnej komunikacji zarowno potrzeb jak i granic. Jak mowi dla nas nie ma przerw na kawe od swiadomosci / uwaznosci. . . . Poniewaz czescia jego pracy jest uswiadamianie pewnych wzorcow zachowan tkwiacych w niedojrzalosci czy to zenskiego czy meskiego askpektu. Jesdnym z nich jest gonienie za tym co niedostepne. . . (np. nauczyciel, szef-owa, osoba u wladzy). I na tych warsztatach zgadzamy sie na uwaznosc i w koncu rozpoznawanie tych wzorcow u siebie. Zgadzamy sie tez na to by okreslac granice naszego doswiadczenia i odczuwac to co domaga sie czucia i konfrontowac sie z tym co moze byc dla nas niewygodne ale jest tu i teraz. . .

Czy Andrew Barns uzdrawia. . . choc sam twierdzi ze nie jest uzdrowicielem ani terapeuta to z doswiadczenia i obserwacji powiedzialabym ze tak. Sam przeszedl trudna droge transformacji - do wlasnego uzdrowienia. I jest niesamowicie skuteczny w sesjach 1 na 1 jak i pozycji tego ktory przekazuje dalej wiedze ktora zdobyl przez doswiadczenie. I choc to pewnie sie zdarza to nie jego penis jest glownym narzedziem uzdrawiania, ale umiejetny dialog prowadzacy do uswiadomienia sobie zablokowanych emocji, doskonala praca z energia i doswiadczenie.

A jak sie poczulo w koncu energie ktora plynie i wypelnia cala istote, gdy zaczyna znikac oddzielenie, to jasne ze chce sie wiecej i sie za nim goni. . . czy on to wykorzystuje. . . nie wiem jak u innych, ale u mnie nie. . . choc wowczas z latwoscia moglby. . . i bardzo go za to cenie.
# 72016.02.04, 20:19

Karina
Andrew Barnes nie za bardzo mnie interesuje. Moim idolem jest, (choć właściwie to był) Baba Dez.
Podoba mi się to że jest taki dziki i męski. Miałam ochotę wybrać się na jego warsztaty, bo słyszałam że lubi on kobiety a moim marzeniem jest przespać się z takim fajnym facetem.
Jednak zniechęciłam się trochę po przeczytaniu na jakimś forum tantrycznym opowieści pewnej kobiety która była ze swoją koleżanką na jego warsztatach.
Koleżanka była bardzo zauroczona Baba Dezem i udało się jej zaciągnąć go do łóżka.
Gdy wróciła nad samym ranem, to była bardzo szczęśliwa - tak mówiła jej koleżanka.
Wieczorem postanowila ponownie wybrać się do Baba Deza z zamiarem spędzenia z nim kolejnej nocy.
Niestety Baba Dez zamiast zaprosić ją do łóżka zaproponował jej kupno swojej najnowszej książki o seksualności.
Kobieta nie skorzystała z tej propozycji i mocno zdegustowana wróciła do swojego pokoju.
Po przeczytaniu tej historii bardzo się zniechęciłam. No jak tak mozna zbyć kobietę!
# 82016.02.05, 05:08

Piotr
Dzięki Natalia za ten artykuł.

Cieszę się, że temat ma kontynuację, bo po bardzo ogólnikowym artykule Voca'i miałem wrażenie, że trochę przestraszyła się tego, jak ludzie zaczęli rzucać nazwiskami, historiami itd.

Zgadzam się z Tobą w pełni. Relacja nauczyciel/uzdrowiciel/psycholog/trener - uczeń/pacjent to nie relacja z tej samej płaszczyzny. Nauczyciel (rozumiem przez to wszystkie wyżej wymienione możliwości) zawsze jest wyżej. Uczeń natomiast to osoba poszukująca, której czegoś w życiu brakowało i dlatego znalazła danego nauczyciela. I taka osoba często, chcąc nie chcąc, projektuje na nauczycielu swoje nadzieje na "uzdrowienie". Idealizuje go i widzi lepszym niż jest w rzeczywistości. Często po prostu chce widzieć.

I tu ów ktoś, kto postanowił zostać nauczycielem w danej dziedzinie ma o wiele większą odpowiedzialność i nie może wykręcać się stwierdzeniem "Ludzie są dorośli i znają swoje granice". To po prostu nie fair. Bo często będzie trafiał na ludzi skrzywdzonych, którzy w tym rozumieniu nie są dorośli. Nie znają swoich granic, albo tylko tak im się wydaje. Rolą takiego nauczyciela jest dać bezpieczeństwo, ale też pilnować tych granic. Bo odpowiedzialność w dużej mierze spoczywa na nim. W końcu on i uczeń poruszają się po polu znanym dobrze temu pierwszemu. Jeśli przewodnik zna teren danego lasu to nie pozwala turyście chodzić gdzie i jak chce, jeśli wie, że dany kierunek nie jest bezpieczny. A turysta wziął sobie przewodnika m. in. po to, żeby poczuć się bezpiecznie.

Nauczyciel też wystawiony jest na zagrożenie guruizacji. I to jest chyba najważniejsze niebezpieczeństwo dla nauczyciela - nie zachłysnąć się sławą/podziwem i nie wykorzystywać tego do własnych celów.

W tym konkretnym przypadku opisanym przez Ciebie Natalio chodzi o seks.
Proponowanie seksu to już w mojej ocenie niski poziom. Bo to jest samemu wychodzenie z intencją. I pomimo, że osobiście jestem zachwycony Barnes'em i chciałbym wziąć udział w jego warsztacie, bo krótka sesja z orgazmem energetycznym na festiwalu zmieniła we mnie dużo, to jednak nie popieram tego co robi (proponowanie seksu).

W przypadku opisanym w komentarzu z Dez'em. Takich sytuacji jest pewnie dużo. To właśnie to projektowanie na nauczyciela. I pewnie wiele kobiet chciało uprawiać z nim seks i składało takie propozycje. Jednak, póki dzieje się to w obrębie warsztatów, to nie powinno mieć miejsca.
Karina zwróciła uwagę na ciekawy aspekt - tego co później. Bo seks może być nawet cudowny. Ale skoro relacja zawiera aspekt idealizacji, to i odrzucenie może zaboleć bardziej. Nie wiem na co liczyła ta kobieta. Że Dez wyzna jej uczucie? Że stwierdzi, że miał jeden z najlepszych seksów ever? Przecież ona była tu jedną z wielu uczestniczek warsztatów. A może tego wieczora miał spać z inną w myśl zasady "wszystkim po równo?". Bo zakładam oczywiście, że zbył ją kulturalnie, a nie tekstem typu "S. . . . Szm. . . . " itd.
I właśnie do takich sytuacji może prowadzić sypianie z uczestniczkami. Nie każda odzieli jednonocny seks od czegoś więcej. I zranienie spowodowane odrzuceniem może przerosnąć wszystkie korzyści płynące z warsztatu. . .
# 92016.02.06, 22:56

Aleks
Wiem doskonale o czym mowa w powyższym artykule, ale właśnie mieszanie tego tematu z osobą Andrew Barnesa uważam za wysoko krzywdzace.

Brałam udział w masie różnych warszataow tantrycznych i wielokrotnie proponowano mi uzdrawianie lingamem, probowano mną manipulować i czerpać korzyść z momentów, w ktorych byłam krucha, miękka i podatna. Odetchnęłam właśnie na warszatach Barnesa, gdzie w końcu pierwszy raz w życiu ktoś nie próbował mi wciskać kitu, mówił otwarcie o rzeczach, które wszyscy wiedzą ,ale o których nikt nie ma odwagi otwarcie mówić. Mianowicie o tym, że prowadzący warszaty to też człowiek, że to osoba która zachęca uczestników do uważnego i szczerego wyrażania swojej seksualności, ale która ciągle musi hamować swoją własną, że wiele uczestników chce mieć seks z prowadzącym/prowadzącą z racji ich posiadanej 'dominemanej' władzy goniąc za tym czego nie można dostać. Warsztaty Barnesa służą właśnie hamowaniu tych podświadomych schematów i wyczulaniu na nadużywanie władzy.

Z tego co zaobserwowałam, głównym narzędziem, którego Barnes używa nie jest jego 'święty lingam' ale wysoka uważność, obecność i głębokie zrozumienie dynamiki zwiazkow.

Wyrażane w artykule i w odpowiedziach opinie bazują na 'znajoma opowiadała mi' i jak w takich sytuacjach bywa, działa to jak głuchy telefon- na końcu znaczenie słów jest całkowicie przeinaczone. Po pierwsze' Barnes na samym początku swoich warsztatów ogłasza to, że może zaproponować seks niektórym uczestniczkom' jest nieprawdziwe. Barnes nie nakłania do seksu i nie wybiera uczestniczek. Na poczatku warsztatów mówi , że nie jest ani nauczycielem ani guru ani terapeutą, mówi że jest zwykłym facetem który dzieli się swoim doświadczeniem. Opowiada szczerze o swojej pracy, jeździ po całym świecie i poświęcił swoje życie właśnie tematowi nie oddawania władzy osobom, które twierdzą, że wiedzą lepiej co dla nas jest dobre-nauczycielom, terapeutom, itd (jasne, że czuje się pokrzywdzony oskarżeniami, bo jak się jego słowa wyjmie z kontekstu, to przeinacza całą intencję). Mówi, że większość z tych właśnie 'doświadczonych' i 'guru' jest bardziej popierniczonych niż uczestnicy ich warsztatów (bardzo się zgadzam). Mówi też że może zdarzyć się zbliżenie z jedną z uczestniczek, jednak to nie on inicjuje.

Barnes nie jest i nie chce by w sytuacji przewagi i władzy a jego warsztat dotyka właśnie mówienia całej prawdy i wychodzenia z roli ofiary. Jeżeli on nie inicjuje, kobieta czuje, że chce się z nim zbliżyć, to boże kochany- niech sobie robią co chcą. Niestety wiele kobiet lubi tkwić w pozycji ofiary, bo przez tę pozycję manipulują. Mam dosyć świata, w którym kobiety grają bezwolne ofiary męskiej seksualności a seks i męskość jest równoznaczna z agresją i wykorzystywaniem! świat wolny od takiej dynamiki udało mi się poznać właśnie na warszatach Barnesa. I nie tylko mi-grupa moich koleżanek po warszatach stwierdziła, że taka dynamika była prawdziwą transformacją ich życia i związków. Nie- to nie były te 'wybrane kosztem innych' koleżanki :-)

Artykuł uważam za krzywdzący i osądzający w stosunku do osoby, którą szanuję za odwagę, szczerość i wysoko etyczne działanie, które pociąga jak widzę ryzyko szerzenia szeregu nieprawdziwych informacji. Nie rozumiem jak można wygłaszać opinie o kimś, kogo się bliżej nie zna. To tak jakby się pisało recenzję filmu, którego się nie widziało.











zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Like a virgin

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter