komentowany artykuł:

Nie pasuję do wzorca: pieszczoty, penetracja, zaliczone
Nie pasuję do wzorca: pieszczoty, penetracja, zaliczone
Kalina to energiczna blondynka tuż przed trzydziestką. Ma świetną pracę, świetnego mężczyznę, świetne wykształcenie. Uścisk jej ręki jest pewny i mocny, a uśmiech promienny. Opowiada gestykulując, śmiejąc się, czasami płacząc. Rozmawiamy kilka godzin, na spacerze w zieleni. Spotkałyśmy się kilka lat temu na moich warsztatach, teraz widzimy znów, bo zgodziła się na tę rozmowę. Kiedy mówi, że nie pasuje do wzorca „pieszczoty, penetracja, zaliczone” - myślę sobie, że ja też nie pasuję. Tylko powody trochę inne.
czytaj komentowany artykuł »
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 5) / 5

# 12016.05.17, 16:12

Paulina
Piękne. Trzymam za Ciebie kciuki:)
# 22016.05.17, 22:03

Ja
Jestem bardzo wdzięczna za poruszenie tego tematu. Dziękuję Ani, że zechciała tak otwarcie opowiedzieć o sobie.
Ania ma dopiero 30 lat. Leczy się, ma kochającego partnera. Duże szanse na powrót do zdrowia. Nawet jeśli zabierze to trochę czasu. Trzymam kciuki za za sukces!

Nie, nie porównuję się. Każdy ma swój los. Trochę podobny do cudzego losu i trochę inny też.
Na tyle podobny, by drugiego zrozumieć.
I na tyle inny, by był mój własny.
# 32016.05.18, 21:54

Ja
Dziękuję za szczere podzielenie się takim kawałkiem. Część z tych doświadczeń jest mi bliska, czytałam z z poruszeniem i aż mnie przeszył dreszcz.
Bardzo mocno trzymam kciuki za siłę i pracę nad sobą na tej ścieżce. Doświadczenia, o jakich piszesz, są wspólne dla wielu kobiet!
dziękuję za otwartość.
# 42016.05.19, 18:37

Lilka
Dziękuje za tę historię i trzymam kciuki za powodzenie. Spełnienia marzeń :)
# 52016.05.20, 00:57

A.
Poraził mnie ten artykuł, ponieważ przez cały czas miałam wrażenie jakbym czytała o sobie. Opis doświadczeń, tego cięcia nożem, choć ja określam to przypalaniem ogniem. Tylko, że ja obecnie jestem bez nikogo, szczęśliwa, że nie muszę cierpieć. Panicznie boję się zbliżeń i właśnie tego myślenia związek=seks. I właśnie poczucie tego osamotnienia, gdzie lekarze patrzą jakbym wymyślała, teksty typu "wszystko zależy od partnera i zaufania" "trzeba się odprężyć" lub rozkładają ręce mówiąc, że tak już mam. Bliskość z mężczyzną kojarzy mi się z bezsensownym cierpieniem, niewartym całego zachodu ponieważ po wszystkim płaczę i ja i druga osoba jest nieszczęśliwa, a to jeszcze bardziej dobija. Czuję się wybrakowana, niepełna. Chciałabym, aby seks w ogóle nie istniał.
Dlatego dziękuję za artykuł, nigdy jeszcze nie zetknęłam się z osobą, która ma podone doświadczenia. I pociesza mnie też fakt, że da się z tego wyjść.
Trzymam kciuki za Kalinę.







zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Czy można żyć bez masturbacji?

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter