| # 3 | 2011.09.09, 19:22 |
![]() Marzenka | oczywiście,że państwo powinno to udostępnić,ponieważ każdy z nas ma inne przekonania i każdy powinien mieć możliwość zrobienia tego co uważa było by dla niego w tym temacie najlepsze. Ale prawda jest taka,że przecież lepiej położyć ogromny nacisk na edukację seksualną i antykoncepcję niż żeby kobiety przechodziły przez aborcję. ten zabieg czasem jest wybawieniem-a czasem czymś smutnym warto więc spełnić oczekiwania obu stron. |
| # 2 | 2011.09.09, 14:21 |
![]() koteczek | mmm. . . co do aborcji to moim zdaniem niech każda osoba decyduje sama za siebie, a państwo powinno umożliwić środki wszystkim. . . osobiście nie dokonałabym aborcji dziecka poczętego w wyniku g. . . i to nie żaden frazes, gdyż przez to przeszłam. . . |
| # 1 | 2011.09.08, 15:47 |
![]() Marzenka | Osobiście uważam,że aborcja to najgorsze rozwiązanie dla kobiety zgwałconej. Już sam gwałt jest wystarczająco traumatycznym przeżyciem dla każdej kobiety, co dopiero aborcja. Przecież istnieją tabletki tak zwane "PO" które można dać kobiecie po gwałcie. Moim zdaniem rząd powinien zainteresować się co dzieje się z kobietami zgwałconymi. Prawda jest taka,że składając zeznania często doświadczają one szykany,niekomfortowych warunków jak na swój stan. Badania ginekologiczne,obdukcje też pozostawiają często wiele do życzenia,słyszy się historie kobiet które nie doznały nawet odrobiny współczucie i delikatności ze strony badającego je ginekologa. Rzucane przez położne komentaże zapadają w pamięć. Aż wreszcie niech w końcu te kobiety mają łatwy dostęp do psychologia i terapii bez czekania w durnych kolejkach!Przecież to okropna trauma która zaburza całe życie,nie tylko naszą seksualność ale całą psychikę kobiety!Niech ktoś zajmuje się tymi kobietami,psycholodzy terapeuci. Wszystkie feministki trąbią o aborcji a nie słyszy się,żeby ktoś chciał zadbać o psychikę tych biednych kobiet. . . |
Aniołek:
Wysyłam link mojemu partnerowi:)
Morgiana:
Zajebiście dobrze napisane!
meg:
Świetna analogia, mądre i zabawne:)
Gunia:
Rany Rosa, ale ty krwawisz. Ja tyle to może w pół roku tracę ;-)