| # 127 | 2012.03.22, 16:33 |
![]() V | @Jasmeen - na tym portalu aborcję nazywamy aborcją. Wszelkie posty, w których padają oskarżenia o morderstwo, są usuwane. W Polsce za morderstwo jest dożywocie. Za aborcję nie ma żadnej kary, więc się pohamuj. :) |
| # 126 | 2012.03.20, 20:27 |
![]() Wilczyca | Czyżby chodziło o to, że pierwsze feministki były przeciw zmuszaniu kobiet do aborcji (co było wtedy nagminne)? Były też za prohibicją, czy to, że teraz nie o to walczymy sprawia, że jesteśmy mniej feministyczne? A może zwyczajnie przyznano nam prawo do picia alkoholu i rozwodzenia się z alkoholikami? ;) |
| # 125 | 2012.03.20, 19:57 |
![]() V | Dobrze, że jesteśmy na portalu feministycznym. Jest jakaś szansa na to, że umiemy odróżnić feministki od PRAWDZIWYCH feministek lub też "katolickich feministek" :P |
| # 124 | 2012.03.20, 16:25 |
![]() Jasmeen | www. eugeniusz. oblaci. pl/pro_life_aborcja. html Do obejrzenia do przemyślenia |
| # 123 | 2012.03.20, 16:12 |
![]() Jasmeen | Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego że pierwsze PRAWDZIWE feministki uważały aborcję za coś złego i przejaw kontroli mężczyzn nad kobietami |
| # 122 | 2012.03.15, 11:49 |
![]() daar | Najgorsze jest to, że ten cały proces niszczenia ludzi został już prawie wiek temu zaplanowany. Jak zniszczyć ludzi? Zmanipulować kobiety. Nauczyć je błędnego rozumienia wolności. Wpoić nienawiść do swojego ciała. Nauczyć je,aby myślały, że mogą z nim robić wszystko i żeby same tego chciały i domagały się. Kobiety nie są zabawkami! Kochane dbajcie o siebie,swoje związki, swoje ciało, traktujcie je godnie i pomóżcie w tym mężczyznom! Nowy człowiek jest od chwili połączenia gamet- to czysta biologia! Nie żadna ideologia. To fakt. Trzymam kciuki za mądrość dziewcząt i kobiet. I za Panią Kazimierę też. |
| # 121 | 2011.11.22, 20:08 |
![]() Luja | merkaba: Luja a ty sie nie spowiadasz z z masturbacji bo kazd y katolik powinien sie spowiadać z tego grzechu a moze nie wiesz jakie sa grzechy Moje drogie dziecko/kobieto/facecie/whatever jak chcesz ze mna gadać o grzechach to umówmy sie na komunikatorze bo nie chce ci wstydu robić przy innych "katolach" ;) |
| # 120 | 2011.11.18, 14:01 |
![]() V | Ja jako feministka nie czuję się obrażona. Raczej rozbawiona. :) Zarzuty 3kropki są tak absurdalne, że Monty Python się chowa. :) |
| # 119 | 2011.11.18, 06:52 |
![]() Gunia | A całkiem poważnie, opowiadam się za usuanięciem posta Trzykropki, bo obraża on feministki, bez których autorka i tak nie miałaby nic do powiedzenia poza własną kuchnią i o magistrze z czegokolwiek też mogłaby zapomnieć. Jeśli tak bardzo nimi gardzi, niech wraca do kuchni i dzieciarni, przecież nikt jej nie kazał się kształcić, zwłaszcza że najwyraźniej niewiele się w toku studiów nauczyła o ich głównym przedmiocie i swojej w nim roli. Może jak najbardziej wypełniac tradycyjną rolę kobiecą, taką jaką wyznacza nam np. Kościół i cieszyć się przywilejami, które się z nią wiążą, a jednym z owych przywilejów jest niewychylanie się ze swoim zdaniem. |
| # 118 | 2011.11.17, 11:17 |
![]() Gunia | Moderacja! Widzę komentarz ziejący nienawiścią! |
| # 117 | 2011.11.16, 20:00 |
![]() Trzykropki | Moja opinia jest taka, że Szczuka jako feministka myśli penisem, nigdy nie była matką i zapewne nigdy nie będzie. Myślę, że to brak wrażliwości pozwala obrażać niepełnosprawnych, mówić o dziecku "ten problem" i szydzić z poglądów, które są odmienne od poglądów własnych. Jak można pisać książkę medyczno-psychologiczną będąc filologiem?Jestem magistrem kulturoznawstwa, przyznaję, mam niewielkie pojęcie o medycynie, ale obiecuję, że wydam książkę w jednym egzemplarzu pod tytułem "Duża książka o eutanazji" i podaruję ją pani Szczuce, bo brak wrażliwości to już jest upośledzenie, a po co żyć będąc upośledzonym pani Szczuko? |
| # 116 | 2011.11.16, 12:48 |
![]() basman | Hmmmm ladnie nazwana cenzura dalej jest cenzurom, fajne kobietki jesteście, nie ma co |
| # 115 | 2011.11.09, 15:29 |
![]() Gunia | @basman: Nie cenzura a moderacja :-P |
| # 114 | 2011.11.09, 12:00 |
![]() basman | czemu na tym forum giną nieprzychylne wpisy ?? czyżby cenzura? |
| # 113 | 2011.11.07, 10:23 |
![]() Gunia | Strasznie ciężko dyskutować z czyimiś uczuciami i doświadczeniami bo one są jakie są (mam na myśli Steff), ale wydaje mi się, że ich uogólnianie na wszystkich jest dużym błędem, ludzie są różni i chcą różnych rzeczy. Niektóre kobiety rodzą dzieci, których nie chciały a potem latami raz za razem uświadamiają sobie jak wiele rzeczy im to utrudniło. Kiedyś będąc gówniarą wyobrażałam sobie, że wszystkie kobiety chcą mieć dzieci, a usuwają je z powodu problemow społecznych jak bieda lub samotność. Potem trochę dorosłam i odkryłam, że dziecko nie jest wcale jakimś cudem i jest wiele innych wspaniałych przeżyć życiu, które mogą być lepsze od rodzenia i wychowywania. Wydaje mi się, że w wychowaniu tylko chłopcom pozwala się dłużej marzyć o tych innych rzeczach, kariarze, podróżach, wolności, przygodach, także tych niebezpiecznych, a dziewczynki bardzo wcześnie zaczyna się straszyć, tak aby bezpieczeństwo i stabilizacja były jedynym czego pragną. Do tego, albo przez to, kobiety mają silną potrzebę społecznego dowodu słuszności, to znaczy chcą aby wszystkie miały tak jak one. Od dzieciństwa zaganiamy niepokorne owieczki do stada. Te które mają dzieci deprecjonują te, ktore tych nie mają i wszelkie pozarodzinne osiągnięcia tychże. Te które chcą wyjść za mąż z ukosa patrzą na koleżnaki, które chcą tylko się zabawić i zwykle szybko się od nich odcinają. Moje doświadczenie wskazuje, że większość kobiet ma bardzo małą tolerancję na odmienność. . . innych kobiet. Chcą je wtłoczyć w te same ramy, w których same funkcjonują. I tak odbieram wypowiedzi Steff, ona chce mieć dzieci i nie dopuszcza myśli, że ktoś, inna kobieta mogłaby ich nie chcieć. Wcale. Nie dlatego, że sobie nie poradzi, tylko dlatego, że nie chce sobie radzić, chce żyć innym życiem. I te inne kobiety mają zostać pozbawione wyboru, aby Steff nigdy nie wątpiła w słusznośc własnego wyboru. A teraz o zwątpieniu, zauważyłam, że często w zetknięciu z koleżanką/przyjaciółką, która wybrała nieszablonowe życie, kobiety czują się bardzo niepewnie. Tak jakby kariera i drogie ciuchy tamtej były naśmiewaniem się z ich codziennych trosk i wysiłków. Wydaje mi się, że przyczyną tego jest to, że widok kobiety, która postawiła na siebie sprawia, że myślą o tym, co one by być może osiągnęły, gdyby ich życie nie zostało dość wcześnie podporządkowane potrzebom innych, męża i dzieci. Tymczasem dopuszczalność aborcji nie jest splunięciem na wszystkie matki, które z mozołem wychowują swoje dzieci. Możliwe, że wybór sprawi, że pojawi się więcej wątpliwości, ale to jest lepsze niż przymus. I w końcu prawdą się stanie mam nadzieję tak , że jeżeli jedna ma trzy tysiące par butów, sportowy samochód i rasowego pieska, a druga pięcioro dzieci i te same rozdeptane buty od trzech lat, to jest tak dlatego, że tak wybrały. I to jest mój sen. Czy to nie jest dużo bardziej sprawiedliwe i właściwe niż, zmuszanie wszystkich, aby w miarę swoich możliwości wychowywały te dzieci, które im się przytrafią? Ja uważam, że wybór 'rodzimy czy usuwamy' jest optymalnym stanem rzeczy, który skłania do zastanowienia się, brania odpowiedzialności za siebie, swoje wybory i ich konsekwencje. Bo jak się jest w ciąży i "dobrzy ludzie" mówią, że jakoś sobie poradzisz, to należy pamiętać, że oni nic poza tym nie mają na myśli. Będziesz musiała sama sobie radzić, więc powinnaś mieć prawo sama podjąć decyzję. |
| # 112 | 2011.11.07, 09:36 |
![]() steff | 'Czy Wy potrafiłybyście samodzielnie (lub wraz z rodziną, mężem itp), mądrze i dobrze zdecydować, co zrobić, po tym, jak byście się dowiedziały, że zaszłyście w ciążę?' nie wiem. wiem ze ludzie maja tendecje do rozpatrywania własnej sytuacji jako wyjatkowej i niepowtarzalnej. do racjonalizowania własnych decyzji i uzasadniania ich dlugimi listami argumentow podczas kiedy glownym motywem strach. to po prostu nie powinna byc opcja do wyboru. bo to nie sa rownowane decyzje i tyle. powinna byc porzadna edukacja sexualna, powinna byc przestrzegana obecna ustawa, powinno sie pierdlonac spoleczenstwo w zakuty łeb coby przestali postrzegac oddanie noworodka do adopcji jako najgorsze zeszmacenie, powinno sie wiecej mowioc o adopcji ze wskazaniem, ale czy powinno dac taki wybor? nie wydaje mi sie. jajks nie marzy mi sie powrót ' to co rodzimy czy usuwamy' do gabinetów ginekologicznych. . . i wiesz wcale nie jestem rtaka pewna co by bylo gdyby to byla opcja. bylam zakochana jak nastolatka kiedy zaszlam w ciaze, moj partner tez podobno chcial miec dziecko, ale im dluzej go znam tym sobie mocniej uswiadamiam ze nie znam go wcale |
| # 111 | 2011.11.07, 09:21 |
![]() steff | pod tekstem o pierwszym tescie ciazowym opisalam moje doswiadczenia zwiazane z tym jakze emocjonujacym gadzetem (zaden bajer z sex szopu nie dostarczy tylu emocji co test ciazowy, a raczej sytuacja w ktorej decydujesz sie go wykonac), niestety antyspam mi go wyciął. . . przez pól ciazy pławiłam sie w moich prawdzuiwych uczuciach ktorych był cały przekrój, strach, gniew, rozczarowanie, jeszcze wiecej strachu, zaprzeczenie, niepogodzenie i inne, a potem spłynał na mnie spokój i dzika panika pojawiła sie dopiero na poporodowym kiedy male spało koło mnie w tym przezroczystym korytku a ja doznałam histerii 'co ja najlepszego zrobiłam?' i nie chodzi o zmuszanie sie do radosci czy poczucie obowiazku. urodzic dziecko to zadne bohaterstwo, zadna kara, ot fizjologia. i mamy całkiem nowego człowieka ktory wniesie do tego swiata troche radosci, ktos go pokocha, on bedzie kogos kochal i swiat stanie sie lepszym miejscem, wiem, musze miec niezle siano w głowie zeby wierzyc w taka sielanke, no ale mam poziom pesymizmu niczym ptak dodo :) nie wierze w nienawisc. to tylko smutek, zal, poczucie krzywdy i potrzeba przytulenia. . . a rozgoryczenie wy;ewa sie ze mnie porami. i bym sie w nim utopila, ale widze zedziecko patrzy i słucha i mam motywacje zeby pracowac nad soba i pierdolic rozgoryczenie ktore jest w gruncie rzeczy dzienna obraza na rzeczywistosc ze nie jest sprawiedliwa i nie taka jak bysmy chcieli. izeby nie bylo caly czas mowie o normalnej sytuacji, zwykla nieplanowana ciaza, nie jakies kazirodcze gwałty i ciezarne 9 czy 14 latki, bo takie historie nawet we mnie wywołuja watpliwosc i podejrzenie ze nienawisc istnieje, a wsrod ludzi kreca sie prawdziwe potwory poprzebierane za ludzi |
| # 110 | 2011.11.07, 09:13 |
![]() Voca | A jeszcze co do samej możliwości wyboru: Czy Wy potrafiłybyście samodzielnie (lub wraz z rodziną, mężem itp), mądrze i dobrze zdecydować, co zrobić, po tym, jak byście się dowiedziały, że zaszłyście w ciążę? Zakładam, że każda z Was powiedziałaby "TAK". Więc dlaczego uważacie, że Wy potraficie samodzielnie, mądrze i dobrze zdecydować, a inna kobieta nie potrafi? Co w Was jest takiego wspaniałego i krzyształowego? Ktorego genialnego pierwiastka, który macie Wy (lub wasi mężowie, rodziny) brak innym kobietom, innym mężczyznom, innym rodzinom? |
| # 109 | 2011.11.07, 09:02 |
![]() Voca | @Steff - "jak sie dzieci rodza to trzeba sie cieszyc" - a gówno prawda. :) Steff, nie możesz się zmuszać do radości. Nie da się cieszyć na siłę, to jest okłamywanie siebie! Cieszyć się można tylko wtedy, gdy ta radość w Tobie jest! Cieszenie się z nieszczęścia, bo uważasz się "twoim obowiązkiem jest radość" - jest chore! Są osoby zdolne do tego, żeby coś przepracować w sobie i się cieszyć (może Ty taka jesteś), ale najpierw trzeba do siebie dopuścić prawdziwe uczucia, a dopiero potem można coś z tym robić. Poza tym - nie każda osoba ma zadatki na bohatera, pozwólmy ludziom być niedoskonałymi. Jakby mi się urodziło nieplanowane, niechciane dziecko - może bym się cieszyła. A może bym nienawidziła jego, siebie, i całego świata, że mi się to stało. Może bym była rozgoryczona i całe rozgoryczenie przelewała na swoją rodzinę. A może bym poszła utopić się w Odrze albo odkręciła gaz jak Sylvia Plath. Nie mam zadatków na świętą, nie czuję, że jak się dzieci rodzą, to "trzeba się cieszyć" czy "trzeba je kochać". Nikt Cię nie zmusi do miłości. Nikogo nie zmusisz do miłości. Może się okłamywać, że kochasz, a pod warstwą niby-milości jest żywa, rozpalona do czerwoności nienawiść. O której nie masz i być może nigdy nie będziesz mieć pojęcia. |
| # 108 | 2011.11.07, 08:59 |
![]() steff | @ voca 'Dzisiaj być może uważasz, że 50% kobiet to nieodpowiedzialne zdziry, ktore wszystkie swoje problemy leczą aborcją. Uważasz, że przyparcie ich do muru, nauczy ich odpowiedzialności. ' własnie nie odwrotnie. uwazam ze niemal kazda kobieta jest w stanie byc odpowiedzialna i portadzic sobie. ze niemal kazda moze przestac sie bac, tylko ktos musi jej pokazac ze nie ma sie czego bac, wyciagnac pomocna dłon i wesprzec, dac nadzieje. ze ciaza to nie koniec swiata ze sa dobrzy ludzie ktorzy pomoga, ze wszystko sie ulozy i ze nie trzeba byc idealnym zeby byc dobrym rodzicem. ze ze wszystkiego da sie wybrnąć tak lub inaczej dla mnie legalizacja aborcji to obnizanie standardów, obnizanie poprzeczki do poziomu tych 5 czy 2 procent. tych co sobie nie dadza rady bo nie i juz. i bardzo watpie zeby takie cos mialo pozytywny wplyw na calokształt spoleczenstwa, jakos tak mi sie zdaje po obserwacji jak obnizanie wymagan wzgledem dzieci wpływa na poziom ich odpowiedzialnosci, a obnizanie wymagan w szkole na oglony poziom ich wiedzy. kiedy dziewczyna w 2 klasie gimnazjum nie wie jak podzielic 36 na 12, a pani na lekcji czyta streszczenia lektur, bo nikt nie przeczytal ksiazki. licho troche i jakos nie widze zeby szlo ku lepszemu |
| # 107 | 2011.11.07, 08:29 |
![]() steff | @voca gdyby to bylo takie proste: nie pijesz, nie palisz i masz zdrowe dziecko. tu niestety mozemy podjac jedynie dzialania negatywne: pic palic i narazac sie na wszelkie czynniki teratogenne i wtedy nasze dziecko zapewne urodzi sie chore lub nie urodzi sie wcale. w druga strone jest trudniej, a nasz wpływ na sytuacje jest watpliwy. bo mozemy na siebie chucac i dmuchac i w wieku 40 lat miec na koncie 6 ciaz i zadnego dziecka. albo w ogole zadnej ciazy choc wg lekarzy jestesmy okazami zdrowia. mozemy przygotowac pokoik dla dziecka, na kazde badanie chodzic do najlepszego specjalisty i miec wzrorowe wyniki i zdjecie w porfelu z usg a w polowie 9tego miesiaca zorientowac sie ze płód obumarł z przyczyn nieznanych. wreszcie mozemy sobie urodzic sliczne i ukochane dziecko i miec swoja sliczna idealna rodzine ze slicznym i idealnym partnerem, ktory nagle stwierdzi ze on juz tego nie czuje i on sie zakochal i odchodzi, zeegnaj maleńka, nigdy cie naprawde nie kochałem. niezalezni jestesmy tylko jak nam na nikim nie zalezy. kiedy kogos kochamy zawsze stajemy sie wystawieni na ciosy i oddajemy czesc kontroli komus innemu. zycie a badania prenatalne zawsze maja margines bledu - nigdy nie jest tak ze 'dziecko jest na pewno zdrowe/chore'. bolesnie doswidczyla tego moja kolezanka kiedy po urodzeniu okazalo sie ze młody ma rozszczep podniebienia, uszkodzone nerki i słuch sa matki ktore na tyle uczepiaja sie nadziei zwiazanej z marginesiem błed ze decyduja sie donosic ciaze gdy u płodu stwierdzono brak nerek czy mózgu. znam dziewczyne ktora po wyrroku o braku nerek urodzila zdrowe dziecko. wiadomo ze to zalezy od swiatopogladu i tego ile sie na dana ciaze czekalo, jak dziewczyna wioe ze na kolejna ciaze szanse ma marne to chce wykorzystac kazdy ochłap nadziei. tylko ze zadna z nas nie ma pewnosci czy ma szanse czy nie na kolejna ciaze. dlatego wyznaje zasade, brac co daja, a jak sie dzieci rodza to trzeba sie cieszyc. ja wierze ze sa sytuacje gdy cioaza jawi sie koncem swiata, ale jakos tak czuje ze w nielicznych problemem jest sama ciaza. zazwyczaj chodzi o brak kasy, dupowatego płodzimierza, czy inne czynniki zewnetyrzne. z dopuszczalnoscia aborcji w oprzypadku ZD jest taki problem ze gdy zdecydujesz sie urodzic takie dziecko zaczynaja sie pojawiac glosy - mialas wybor, chcialas to sie mecz, nie obciazaj spoleczenstwa tym kosztem. coraz czesciej mozna teksty z takiej bajki usłyszec w Danii na ten przyklad coraz czesciej mam watpliwosci czy ea sie stac po srodku - byc za ustawa w obecnym kształcie, bo wtedy problem robi sie cholernie złozony, ale jestem uparta jak swnia i ciagle za tym obstaje bardzo polecam film 'Nic' z panasewiczem i teatr telewizji 'dzieci łucji', tylko ostrzegam ze smutne i nie dajace zadnych odpowiedzi |
| # 106 | 2011.11.07, 08:01 |
![]() Voca | "moze chodzi po prostu o to ze nie lubie Pani Nieodpowiedzialnej tylko dlatego ze jest własnie taka i bardzo chcialabym zeby sie zmienila" - myślę, że trafilaś w 10. Tylko jedynymi osobami, na ktore mamy wpływ, jesteśmy my sami. Często chcemy zmieniać cały świat dokoła, ale zmienienie świata nic nie da, bo problem tkwi w nas. Przykład z mojej ulubionej Małgorzaty Musierowicz: Czy jak Cię boli ząb i pojedziesz nad morze, to ból przejdzie? Raczej nie. Na pewno przejdzie, jak Ci go wyleczy dentysta. Nie chcę Ci wciskać kitu, ale wydaje mi się, że problem jest w Tobie. Chciałabyś idealnego świata, w ktorym każda kobieta jest idealna i odpowiedzialna. To piękne marzenie i piękne pragnienie. Dzisiaj być może uważasz, że 50% kobiet to nieodpowiedzialne zdziry, ktore wszystkie swoje problemy leczą aborcją. Uważasz, że przyparcie ich do muru, nauczy ich odpowiedzialności. Ja uważam, że odpowiedzialności może nauczyć tylko wolność i miłość. Odbierając wolność (np. wyboru) uczymy, że cokolwiek się stanie, i tak nie masz wpływu. Możesz się zesrać, a sytuacja i tak się nie zmieni. Poza tym chęć karania, oskarżania, stawiania pod ścianą - ma zmienić człowieka? Gdyby tak było, więzienia nie produkowałyby przestępców, tylko aniołków! Ja widzę kobiety tak: 95% kobiet to kobiety odpowiedzialne, 5% to zbieranina Pań Nieopowiedzialny, Pań Nieszczęśliwych, Pań Wystraszonych, Pań Nie-poradzę-sobie. Pozwólmy im żyć. Nie "wychowujmy ich", nie uszczęsliwiajmy na siłę. Nie starajmy się ich karać, one i tak mają przechlapane. Wspomóżmy je. To są nasze siostry. Człowiek (nawet gdy jest kobietą:) nie rodzi się genialny, idealny i bez skazy. Rozwijamy się przez całe życie. Zamiast "osądzać i wychowywać" pomóżmy tym naszym siostrom, które nie miały możliwości, żeby się stać odpowiedzialnymi. Przymus jest złym nauczycielem. Postawmy na zaufanie, szacunek i miłość. |
| # 105 | 2011.11.07, 07:45 |
![]() Voca | @Steff - "bycie w ciazy i bycie matka nauczylo mnie ze mamy bardzo ograniczona kontrole nad naszym zyciem. mamy zerowy wpływ na to czy nasze dziecko urodzi sie zrowe, bardzo ograniczony wplyw na to jak bedzie wygladal sam porod " - to jest prawda tylko i wyłącznie z Twojego punktu widzenia, bo opiera się na Twoim doświadczeniu / przeświadczeniu /przekonaniu lub opinii. Ja to widzę zupełnie inaczej. Mamy w życiu przeświadczenia (urtuntowane opinie, niczym dogamty), przekonania (wiemy, że tak jest, ale możemy dopuścić, że jest inaczej) i opinie (generalnie tak często bywa), ale to nie jest rzeczywistość, tylko coś, co opieramy na naszym doświadczeniu, bo tak się w naszym życiu zdarza prawie za każdym razem (ale zawsze). Ktoś, kto ma inne doświadczenia, zupełnie inaczej widzi rzeczywistość (powiedzmy - prawda wygląda dla niego inaczej). Dla Ciebie prawdą jest to, czego doświadczasz przez całe życie, dla mnie coś innego. Ja uważam, że mamy zakres wpływu na wszystko. Weźmy przykład ze zdrowiem dziecka. Chcesz zajść w ciążę - nie pijesz, nie palisz, nie bierzesz nakrotyków ani szkodliwych lekarstw. Na tyle, ile możesz, redukujesz zagrożenie. Możesz również sięgnąć po bardziej "magiczne sposoby" - od pracy nad sobą, poprzez afirmacje, wizuwalizacje i wszelkie techniki rozwoju włącznie z "modlitwą" o urodzenie zdrowego dziecka. Robisz badania prenatalne. Jeśli wychodzi, że płód jest uszkodzony - masz wybór - można przerwać ciążę. Możesz adoptować zdrowe dziecko itp. Ty może uważasz, że nie, ale ja, że tak. Mamy wybór, mamy wpływ, tylko nie każdy z tego korzysta. Jeśli jakaś kobieta nie dopuszcza do siebie możliwości, żeby przerwać ciążę w takim momencie - ona nie ma wyboru, bo nie chce go mieć. I tyle. |
| # 104 | 2011.11.06, 22:28 |
![]() shalott | No więc właśnie, steff, bądź dobrym człowiekiem i nie wtrącaj się w ciąże innych. Ta Pani Nieodpowiedzialna żyje tylko w snach zwolenników zakazu, którzy sobie wyobrażają, że aborcja to dla kobiety taki kaprys, na który wpada pomiędzy wizytą u fryzjera a wyjściem do kina. |
| # 103 | 2011.11.06, 22:25 |
![]() Wilczyca | @steff Ja walczę o to, żeby Pani Odpowiedzialna (czyli ja, zabezpieczająca się i z dużą wiedzą odnośnie antykoncepcji) mogła w razie, gdy się pochoruje (obojętnie antybiotyki, biegunka, wymioty), mogła mieć wybór i legalnie ciążę przerwać jeśli będzie chciała. Niechciana ciąża byłaby dla mnie koszmarem psychicznym i fizycznym. Dlatego walczę o prawo do aborcji przede wszystkim dla Pań Odpowiedzialnych, których coś zawiodło. One tym bardziej mają prawo wybierać. |
| # 102 | 2011.11.06, 22:16 |
![]() steff | @ V. czyli co? walczymy o prawo Pani Nieodpowiedzialnej do bycia Nieodpowiedzialna i aborcji dla niej w razie potrzeby? te dzieci co to w ich imieniu walczymy zeby sie z Pania Nieodpowiedzialna nie wychowywaly, to reinkarnuja i urodza sie w jakieejs szczsliwej pełnej rodzinie? czy raczej nigdy nie zaznaja ani cierpienia ani szczescia? musze to przemyslec, bo jakos podskórnie nie pasuje mi ten argument, ale nie portafie powiedziec w ktorym miejscu kuleje (ostatnio moja czesta przypadłosc). moze chodzi po prostu o to ze nie lubie Pani Nieodpowiedzialnej tylko dlatego ze jest własnie taka i bardzo chcialabym zeby sie zmienila. naslac na nia opieke społeczna i zabrac jej dziecko i dac Biednej Parze Facetów czekajacych w długiej kolejce po dziecko z jasna sytuacja prawną |
| # 101 | 2011.11.06, 22:04 |
![]() steff | moja poprzednia przydluga odpowiedz to nieudolna próba ustosunkowania sie do odpowiedzi na post nastolatki ale to nie chodzi o 'uczenie ludzi odpowiedzialnosci'. jakos telepie mnie postrzeganie ciazy i urodzenia dziecka jako kary. nie lubie i sie z tym nie godze, chociaz pierwsze 5 mies mojej ciazy to czas 'wyjety z zyciorysu', calodniowe mdłosci, bezsennosc, brak mieszkania, niepewna sytuacja w pracy i przede wszystkim podkrecane hormonami niepogodzenie sie ze swym stanem. powtarzane 'ja nie chce, nie teraz, nie chce, nie lubie'. ale jestem dorosla, jestem kobieta i wiem ze sobie poradze. moje dziecko nie ma idealn7ych warunkow, ale ja jakos tak czuje, ze zadne nie ma. a wielu z nas jest nawet dosc szsliwych, cieszy sie zyciem i je kocha. cale dojrzewamy, uczymy sie odpowiedzialnosci albo probujemy przed nia uciekac. gdyby aborcja byla cudownym lekiem - sposobem zeby bylo jak przed ciaza, to ja bym popierala i calym sercam byla za. ale jest jak jest - w moim mniemaniu do stanu z przed ciazy nic nas juz nie wroci - bedac raz w ciazy na zawsze juz jestesmy jakos tam naznaczone tym doswiadczeniem - jedne mniej inne bardziej, jedne na lepsze inne na gorsze i jestesmy innym czlowiekiem niz przed, niezaleznie od tego jak ta ciaza sie zakonczy. bycie w ciazy i bycie matka nauczylo mnie ze mamy bardzo ograniczona kontrole nad naszym zyciem. mamy zerowy wpływ na to czy nasze dziecko urodzi sie zrowe, bardzo ograniczony wplyw na to jak bedzie wygladal sam porod - czy bedzie trauma czy odkryciem naszej kobiecej siły, i tak strasznie niewielki wpływ na to czy nasze dziecko dozyje doroslosci, ze naprawde nie ma co udawac ze jest inaczej. . . mozna tylko starac sie byc dobrym czlowiekiem po drodze i czerpac pełnymi garsciami z tego co nas spotyka |
Aniołek:
Wysyłam link mojemu partnerowi:)
Morgiana:
Zajebiście dobrze napisane!
meg:
Świetna analogia, mądre i zabawne:)
Gunia:
Rany Rosa, ale ty krwawisz. Ja tyle to może w pół roku tracę ;-)